Andrzej Domański: Musimy inwestować, by utrzymać się wśród najbogatszych (WYWIAD)
Polska musi być w grupie państw, które skorzystają na zmianach technologicznych – mówi w rozmowie z XYZ szef resortu finansów i gospodarki. Wyjaśnia też, jakie nowe silniki wzrostu są niezbędne do utrzymania się wśród 20. największych gospodarek i dlaczego globalna ekspansja polskich firm jest do tego niezbędna.
Z tego artykułu dowiesz się…
- Przed jakimi wewnętrznymi i globalnymi wyzwaniami stanie w najbliższych latach Polska i w jaki sposób powinna utrzymać swoje rosnące znaczenie międzynarodowe i pozycję w pierwszej dwudziestce światowych gospodarek.
- Jaką minister finansów ma receptę na wysoki deficyt budżetowy przy zachowaniu prorozwojowej agendy i wysokich wydatków na obronność. W jaki sposób rząd chce powiększać dochody państwa.
- Dlaczego Warszawa musi dywersyfikować rynki i sojusze poza Unię Europejską i USA i w jaki sposób pomaga przedsiębiorstwom w globalnej ekspansji w innych częściach świata.
Audio generowane przez AI. Może zawierać błędy.
Minister finansów i gospodarki stoi na czele polskiej delegacji biorącej udział w trwającym do niedzieli szczycie Międzynarodowego Funduszu Walutowego i Banku Światowego w Bangkoku. Towarzyszą mu prezesi Banku Gospodarstwa Krajowego (BGK), Polskiego Funduszu Rozwoju (PFR) i Korporacji Ubezpieczeń Kredytów Eksportowych (KUKE) W stolicy Tajlandii ministrowie, szefowie banków centralnych i przedstawiciele instytucji finansowych dyskutują o wyzwaniach związanych z rosnącymi kosztami energii, boomem na sztuczną inteligencję oraz skutkami globalnych konfliktów i rywalizacji mocarstw dla światowej gospodarki.
W rozmowie z XYZ przeprowadzonej w kuluarach spotkań, Andrzej Domański porusza niektóre z tych tematów i wyjaśnia, jak Polska może się dalej rozwijać w niepewnym świecie.
Prognozy gospodarcze i pozycja Polski na świecie
Tomasz Augustyniak, XYZ: Zacznijmy od konkretnych liczb. Międzynarodowy Fundusz Walutowy szacuje, że tempo globalnego wzrostu gospodarczego wyniesie w tym roku 3,1 proc. W ubiegłym to było 3,5 proc. Świat nieco zwalnia i Polska też ma zwolnić – według prognoz 3,4 proc. w tym, do 2,5 proc. w 2027 r. Dla osłody awansujemy na dwudziestą gospodarkę świata, wyprzedzając Szwajcarię. Co oznaczają te prognozy?
Andrzej Domański, minister finansów i gospodarki: Prognozy wzrostu gospodarczego na rok 2026 utrzymują się w kolejnych edycjach raportu „World Economic Outlook”. To, co jednak zwraca uwagę, to rosnące rozwarstwienie. Mamy grupę państw, które wydają się być zwycięzcami i grupę państw, które w tym technologicznym wyścigu radzą sobie słabiej. Ich gospodarki są mniej odporne na to, co obserwujemy. To tak zwana gospodarka w kształcie litery „K”. Nie odpowiadając za cały świat, a tylko za Polskę, odpowiem, że dla nas jest kluczowe, aby być w grupie państw, które będą korzystały na zmianach technologicznych czy zmianach w energetyce. Powinniśmy na tym skorzystać w takim wymiarze, abyśmy utrzymywali miejsce w grupie dwudziestu największych gospodarek świata.
Warto wiedzieć
Andrzej Domański
Przez lata był związany z polskim rynkiem kapitałowym jako analityk, zarządzający funduszami, a także dyrektor inwestycyjny oraz członek zarządu w krajowych i międzynarodowych instytucjach finansowych. Zarządzał funduszami giełdowymi, był też dyrektorem inwestycyjnym oraz członkiem zarządu w krajowych i międzynarodowych instytucjach finansowych. Od 2020 r. do 2023 r. doradca startupu biotechnologicznego Auxilius Pharma. Członek Rad Nadzorczych XTPL (2020-2023), Movie Games (2022) oraz Auxilius Pharma (przewodniczący Rady Nadzorczej).
Był głównym ekonomistą Instytutu Obywatelskiego oraz współtwórcą programu gospodarczego Platformy Obywatelskiej.
Deficyt, dług publiczny i podatki
Chętnie do tego wrócę, bo Azja rośnie na tyle szybko, że to będzie karkołomne zadanie. Ale na razie porozmawiajmy o Polsce. Media, nie tylko polskie, ekscytują się tym, jakie kolejne bariery pokonujemy i które państwa wyprzedzamy pod względem nominalnego PKB czy PKB na mieszkańca. Ale coraz bardziej nam ciąży zadłużenie. Deficyt budżetowy ma przekroczyć w tym roku 7 proc. PKB. Według strategii do 2030 r. którą opublikował pana resort, ma nas czekać zacieśnienie fiskalne, zapewne po wyborach. Czy to zacieśnienie, które państwo planują, wynika z reguł krajowych czy unijnych?
Zaprezentowaliśmy strategię zarządzania długiem, w której przedstawiliśmy oczekiwaną ścieżkę kształtowania się długu oraz deficytów w kolejnych latach. Już teraz podejmujemy działania na rzecz wzmocnienia finansów państwa, prezentując kolejne ustawy, które ograniczają deficyt. Niestety większość tych ustaw nie dostaje podpisu prezydenta. A szkoda, bo finanse państwa to wspólna odpowiedzialność wszystkich rządzących. Nasze ścieżki są konsekwencją zarówno reguł polskich, jak i unijnych.
Jakie instrumenty państwo zastosują? Czy będziecie ograniczali dług, redukując wydatki, czy podwyższając podatki? I jakie konkretnie?
Mamy agendę prowzrostową. Bardzo mocno skupiamy się na tym, aby dynamika wzrostu gospodarczego utrzymywała się na możliwie wysokim poziomie. Przypomnę, że w 2023 r., kiedy przejmowaliśmy władzę, wzrost gospodarczy wynosił około 0 proc. W tej chwili mamy 3,6 proc. Kolejne działania prezentujemy w miarę prezentowania ustaw budżetowych. Planowanie dokonuje się według tego rytmu.
A co z podatkami i wydatkami?
Prezentujemy propozycje dotyczące zwiększenia dochodów państwa, które mają przełożenie też na kolejne lata. Zaproponowaliśmy zmiany w podatkach, chociażby dotyczące CIT-u, opłaty cukrowej, akcyzy na alkohol. One są cały czas procedowane. Uszczelniamy też fundacje rodzinne, przez które wypływają środki, które powinny trafić do budżetu.
Jak to, o czym pan mówi, ma się do obiecanej wcześniej kwoty wolnej od podatku w wysokości 60 tys. zł?
Tak jak już powiedział premier Tusk, przy tak wysokich wydatkach na obronność, jakie mamy w tej chwili, kwota wolna musi pozostać bez zmiany. Obronność jest naszym priorytetem. Natomiast zwracam uwagę, że dokonaliśmy zmian w progach podatkowych, chociaż one czekają jeszcze na podpis prezydenta. Wprowadziliśmy dodatkowy, niższy próg podatkowy i podnieśliśmy kwotę, od której obowiązuje stawka 32 proc.
Kiedy będzie można wrócić do myślenia o podniesieniu kwoty wolnej od podatku? Mają państwo strategiczną perspektywę do 2030 r. Czy do tego czasu możemy się tego spodziewać?
Nowa perspektywa pojawia się co roku, bo co roku uchwalamy kolejny budżet. Analizujemy wydatki na obronność, wydatki na zdrowie, które też mocno rosną i będziemy, biorąc pod uwagę stan finansów publicznych, podejmować kolejne działania.
Wizerunek Polski i nowe silniki wzrostu
Wróćmy do pozycji Polski jako 20. gospodarki świata. Formalnie będziemy nią w przyszłym roku, tylko na jak długo? Polska, rozwijając się tak szybko, prawdopodobnie wypadnie prędzej czy później z tej pierwszej dwudziestki, bo wyprzedzi ją kilka krajów azjatyckich. Polski sukces gospodarczy jest oczywiście bezdyskusyjny. Czy on budzi na świecie większe zainteresowanie, niż budził wcześniej?
Słowo „Polska” jest rzeczywiście odmieniane przez wszystkie przypadki. Jesteśmy podawani przez bardzo wiele państw jako przykład udanej transformacji gospodarczej. To jest zasługa 37 lat ciężkiej pracy Polaków, polskich przedsiębiorców, pracowników, a także ważnych zmian instytucjonalnych, które miały miejsce od początku lat 90. W dużym stopniu to także zasługa członkostwa w Unii Europejskiej.
Dlatego pytania o źródła sukcesu gospodarczego Polski są bardzo częste. Z przyjemnością na nie odpowiadamy, ale moją rolą jest myśleć o tym, co zrobić, aby Polska jednak się we wspomnianej grupie utrzymała. Wiele państw rośnie szybko. Na tle innych wyróżnia nas duża dywersyfikacja i odporność na wstrząsy. Gdy dochodzi do globalnego spowolnienia, Polska wciąż radzi sobie dobrze.
To co zrobić, żeby się utrzymała w pierwszej dwudziestce?
Budujemy nowe silniki wzrostu gospodarczego. Po pierwsze transformacja energetyczna. Wysokie ceny energii w Polsce osłabiają naszą pozycję konkurencyjną. Musimy więc inwestować i inwestujemy w energetykę. W przeciwieństwie do poprzedników nasz rząd inwestuje w lądową i morską energetykę wiatrową. Budujemy pierwszą polską elektrownię jądrową na serio, a nie w PowerPoincie. Inwestujemy miliardy dzięki odblokowanym środkom z KPO: w sieć oraz magazyny energii, dzięki czemu przesył energii będzie bardziej efektywny, a strona popytowa bardziej elastyczna.
Polska wciąż ma niższą produktywność od europejskiej średniej. Aby ją poprawić, inwestujemy w rozwiązania IT i robotyzację, automatyzację procesów. Tak jak na całym świecie dużym tematem jest AI. Co prawda sztuczna inteligencja nie ma tak dużego znaczenia dla naszego wzrostu gospodarczego, jak choćby dla PKB Stanów Zjednoczonych, ale nie możemy sobie pozwolić na to, aby zostać w tyle tego wyścigu. Z drugiej strony musimy pamiętać, że technologia jest dla ludzi, a nie ludzie dla technologii. Zmiany powodowane przez sztuczną inteligencję potrzebują regulacji prawnych.
Czy fakt, że Polska służy za przykład dobrego modelu rozwojowego, jakoś się nam przysłużyło? Pojawiają się koncepcje szerszego promowania go na świecie, co miałoby zaowocować poprawą naszej marki narodowej. Jeśli kraje Globalnego Południa uznają naszą ścieżkę za atrakcyjną i spróbują ją skopiować, daje nam to coś konkretnego?
W relacjach z krajami rozwijającymi się unikałbym niepotrzebnych przechwałek. Do partnerów z Globalnego Południa należy podchodzić z bardzo daleko idącym szacunkiem. Partnerom z rosnących gospodarek afrykańskich przedstawiamy naszą ofertę. Na szczycie Banku Światowego i MFW towarzyszyli mi prezesi Banku Gospodarstwa Krajowego, Polskiego Funduszu Rozwoju i KUKE. Mamy kompleksową ofertę, na jej bazie rządy afrykańskie, we współpracy z naszymi agencjami rozwoju państwa, mogą na przykład modernizować infrastrukturę. Oczywiście przy okazji muszą skorzystać polskie firmy.
Patrząc na stan świata, widzimy skutki rywalizacji Chin i Stanów Zjednoczonych. Z jednej strony to postępujący merkantylizm. Z drugiej – europejskie próby dywersyfikacji i de-riskingu w relacjach handlowych z innymi państwami. Rośnie liczba europejskich umów o wolnym handlu z krajami na całym świecie. Jednocześnie w ostatnich latach całkowicie zmieniają się wektory i globalny układ sił, a z nimi sposób robienia polityki gospodarczej i międzynarodowej. Jak się w tym odnajdujemy?
Rola i znaczenie Polski na arenie międzynarodowej rośnie. To z jednej strony powód do dumy, ale też rosnąca odpowiedzialność. Realizujemy naszą politykę zarówno bezpośrednio, jak i przez członkostwo w Unii Europejskiej. To ostatnie dotyczy polityki handlowej. Dlatego jest dla nas ważne, aby Europa odzyskała swoją pozycję na świecie. Musi być znowu gospodarczą potęgą, a nie tylko potęgą regulacyjną. Dlatego podejmujemy działania na rzecz przywrócenia konkurencyjności europejskiej gospodarki. Na przykład przez działania w obszarze polityk przemysłowych. W przyszłym tygodniu w Warszawie będę gościł ministrów gospodarki odpowiedzialnych za przemysł. Przedyskutujemy konkretne działania. W Polsce wdrażamy właśnie pakiet CISAF – Ramy Pomocy Państwa na rzecz Czystego Ładu Przemysłowego. Będzie on zmierzał do ograniczenia cen energii dla branż energochłonnych.
Z przyczyn strategicznych potrzebujemy, aby w Polsce funkcjonował przemysł stalowy i chemiczny. To są miejsca pracy i tworzenie PKB, ale także element bezpieczeństwa. To branże, które bezpośrednio współpracują z naszym przemysłem obronnym.
Ekspansja zagraniczna, Indie i migracja
Wróćmy do globalnej dywersyfikacji. Rozmawiamy w Bangkoku, więc wypada zapytać, jaką rolę odgrywa w polskiej strategii region Azji i Pacyfiku. To tutaj są najludniejsze kraje świata i najszybciej rosnące gospodarki.
Nasza wymiana handlowa z tym regionem wciąż jest mniejsza od naszego wzajemnego potencjału. Między innymi dlatego za kilka dni premier Donald Tusk leci do Indii. Będą mu towarzyszyć polscy przedsiębiorcy – firmy, które są zainteresowane większą obecnością na rynku indyjskim. Sam też będę uczestniczył w tym wyjeździe.
Czy Indie są jakoś szczególnie ważne z perspektywy Polski? Do tej pory mieliśmy większą wymianę handlową z Wietnamem i państwami Azji Wschodniej.
Wietnam traktujemy również bardzo poważnie jako partnera handlowego.
Dlatego premier leci tam zaraz po Indiach.
Tak. Natomiast Indie są oczywiście znacznie większą gospodarką i mają wielokrotnie większą populację.
Ale czy odgrywają szczególną rolę w polskim de-riskingu i dywersyfikacji gospodarczej?
Oczywiście. Naszymi głównymi partnerami handlowymi są oczywiście kraje Unii Europejskiej. Mamy dobre relacje ze Stanami Zjednoczonymi, ale nasz eksport na ten rynek jest ograniczony. Szukamy nowych rynków, a Indie wydają się bardzo atrakcyjne, także ze względu na skalę, rosnącą populację i strukturę swojego wzrostu gospodarczego. Ta struktura sprawia, że jest tam relatywnie wysoki popyt na polskie produkty. Czasami trudniej jest nam je sprzedawać w krajach o wyższym dochodzie. Mamy też nowo wynegocjowaną umowę o wolnym handlu pomiędzy Unią Europejską a Indiami, która ułatwi nam wejście na ten rynek.
W Polsce ten kraj może się kojarzyć jeszcze z jedną kwestią: z imigracją, a konkretniej z aferą wizową z czasów poprzedniego rządu. Porozmawiajmy chwilę o imigracji. Nasza sytuacja demograficzna jest taka, że uzupełnianie populacji osobami z zewnątrz jest jednym z możliwych rozwiązań. Mamy jednak strategię migracyjną, która zakłada bardzo selektywne ściąganie pracowników o wysokich kompetencjach i wyklucza masowe sprowadzanie ludzi. Jak powinna wyglądać ta polityka z pana perspektywy? Czy automatyzacja, o której pan mówił, rozwiąże problem braku rąk do pracy?
Tutaj jest jedna perspektywa, określona w strategii. Staramy się ściągać wysoko wykwalifikowanych pracowników i budować rynek pracy właśnie w oparciu na nich. Robotyzacja może faktycznie być czynnikiem, który ograniczy presję w niektórych sektorach związaną z brakiem rąk do pracy. Chociaż dziś sytuacja na rynku pracy jest inna, niż była jeszcze 2 lata temu. Popyt na nowych pracowników nieco spadł, a rynek wszedł w fazę ochłodzenia.
Wyzwania geopolityczne i rola w świecie
Jakie są trzy największe wyzwania dla Polski w najbliższych latach, w kontekście regionalnym i globalnym?
Największym wyzwaniem są oczywiście rosnące niepokoje geopolityczne. Poza tym trwająca wojna w Ukrainie i rewolucja technologiczna zwłaszcza w dziedzinie AI. To byłyby trzy.
Demografii pan nie wymienił.
Demografia jest wyzwaniem krajowym.
Biorąc pod uwagę, jak wielu rozwiniętych krajów dotyka niska dzietność, można ją uznać za problem uniwersalny. W danych ONZ widać, że gdy kraje osiągają pewien poziom zamożności, dzietność wszędzie gwałtownie spada.
Wczoraj rozmawiałem o tym z prezesem Banku Światowego. Doszliśmy do wniosku, że skuteczność polityk jest w tym obszarze niestety bardzo niska. Tak jak pan powiedział, po wejściu na odpowiedni poziom PKB efekty polityk prodemograficznych są niezadowalające. Wspieranie dostępu do przedszkoli, szkół, polityki promieszkaniowe czy bezpośrednie transfery finansowe nie przynoszą zakładanych efektów. Nie znam przykładu państwa, które by sobie z tym poradziło.
Wśród wyzwań wymienił pan geopolitykę. Największe mocarstwa coraz bardziej skupiają się na rywalizacji między sobą i ograniczaniu handlu. Z drugiej strony coraz więcej państw średniej wielkości – middle power – widzi konieczność zacieśniania relacji i podtrzymywania dotychczasowego globalnego porządku, opartego na prawie międzynarodowym. Czy Polska uważa się za middle power, mocarstwo regionalne czy silne państwo średniej wielkości i stoi po tej samej stronie?
Nie wiem, czy etykietki są tutaj najważniejsze. Oczywiście wierzymy w multilateralizm. Wierzymy w to, że porządek międzynarodowy oparty na zasadach jest kluczowy i skorzystał na nim cały świat. Ważne jest to, że potrafimy budować bardzo dobre relacje, chociażby z takimi krajami jak Kanada. To też jest element wspomnianej już strategicznej dywersyfikacji gospodarki. Polska jest już tak dużą gospodarką, że musimy ambitniej wychodzić na rynki zagraniczne. Stąd nasza planowana wizyta w Indiach. Stąd misje gospodarcze, chociażby do Arabii Saudyjskiej, nasze spotkanie z przedsiębiorcami w Szwecji czy w Norwegii. Musimy coraz bardziej wzmacniać dywersyfikację handlu i partnerstw międzynarodowych.
Główne wnioski
- Prognozy wzrostu dla Polski na 2026 r. utrzymują się na poziomie 3,1 proc. Dla Polski kluczowe jest bycie w grupie państw zyskujących na zmianach technologicznych i energetycznych oraz utrzymanie miejsca w TOP 20 gospodarek świata. Kraj stoi jednak przed kluczowymi wyzwaniami. Wśród nich są rosnące niepokoje geopolityczne i wojna w Ukrainie, ceny energii oraz skutki rewolucji technologicznej i demografia.
- Wyzwaniem jest też wysoki deficyt budżetowy. Rząd od 2027 r. planuje zacieśnienie fiskalne, oparte zarówno na regułach krajowych, jak i unijnych. Minister Andrzej Domański wskazał na działania zwiększające dochody państwa: zmiany w CIT, opłacie cukrowej, akcyzie na alkohol oraz uszczelnienie fundacji rodzinnych. Ze względu na priorytetowe wydatki na obronność w przyszłym roku kwota wolna od podatku pozostaje bez zmian, ale zmieniono progi podatkowe – wprowadzono dodatkową niższą stawkę i podniesiono próg 32 proc. Dalsze decyzje do 2030 r. mają być podejmowane w zależności od stanu finansów publicznych i wydatków na obronność i zdrowie.
- Jak ocenia Andrzej Domański Polska, żeby pozostać na stałe w gronie dwudziestu największych gospodarek, musi tworzyć nowe silniki wzrostu. Szef resortu finansów i gospodarki wymienia wśród nich transformację energetyczną, podnoszenie produktywności, przemysł i politykę europejską. Domański wskazuje też na potrzebę dywersyfikacji rynków poza UE i USA. Polska opowiada się za multilateralizmem i ładem opartym na prawie międzynarodowym, wzmacniając strategiczne relacje z partnerami takimi jak Kanada, Indie, Arabia Saudyjska, Szwecja czy Norwegia. Jednocześnie zachęca przedsiębiorców do ambitnej ekspansji na nowe rynki. Rząd pomaga im w tym, oferując (we współpracy z BGK, PFR i KUKE) finansowanie. Nasz rozmówca wymienia w tym kontekście wsparcie infrastrukturalne dla państw afrykańskich. Warunkiem kredytów rozwojowych są tam kontrakty z polskimi firmami.