Przełom w aptece, zastój w Europie. Jak nie przegrać wyścigu o leki przyszłości
Europa traci swoją pozycję na globalnym rynku farmaceutycznym, tracąc dystans do Stanów Zjednoczonych i Chin. Polska ma w tym wyścigu szanse, ale bez państwowej strategii i ułatwień we wprowadzaniu leków na rynek będzie ciężko dogonić liderów.
Z tego artykułu dowiesz się…
- Dlaczego Europa traci dystans do Chin i USA w globalnym wyścigu farmaceutycznym.
- Jakie bariery administracyjne w Polsce utrudniają budowanie spójnej polityki innowacji medycznych.
- Jakie byłyby spodziewane gospodarcze efekty skrócenia procedur administracyjnych w przypadku rejestracji nowych leków.
Audio generowane przez AI. Może zawierać błędy.
Światowy układ sił w branży farmaceutycznej się zmienia. Europa, która historycznie dysponowała najlepszym zapleczem naukowo-badawczym oraz uznanymi markami, traci dystans do czołowych konkurentów – USA i Chin. W ciągu ostatnich dwóch dekad udział Europy w globalnych inwestycjach spadł o ok. 25 proc. na rzecz innych regionów świata.
W tym roku po raz pierwszy Chiny wyprzedziły zarówno Stany Zjednoczone, jak i Europę pod względem liczby odkrytych nowych cząsteczek leków. Obaj konkurenci wyprzedzają też Stary Kontynent w liczbie badań klinicznych.
– Patrząc na globalne inwestycje w farmacji, widzimy brutalną rywalizację. Stany Zjednoczone wymuszają przenoszenie kapitału na swój rynek, a Chiny założyły, że w ciągu kilku lat co czwarty przełomowy lek na świecie powstanie w ich laboratoriach. Europa, która przez dekady była kolebką farmacji, powoli traci pozycję w tym wyścigu – mówi Michał Byliniak, dyrektor generalny Związku Pracodawców Innowacyjnych Firm Farmaceutycznych INFARMA.
Pekin traktuje medycynę tak samo strategicznie, jak branżę samochodów elektrycznych. Zdaniem Michała Byliniaka, jeśli europejskie rządy nie wypracują wspólnej odpowiedzi, to azjatyckie i amerykańskie koncerny przejmą kontrolę nad kluczowymi patentami.
Sukces bez wsparcia i problem silosów
Polska na mapie Europy jest ważnym graczem. W ciągu ostatnich czterech lat awansowaliśmy w światowym rankingu największych rynków komercyjnych badań klinicznych – z 11. na 9. miejsce. Jest jednak jedno „ale”.
– Ten sukces wydarzył się organicznie, bez systemowego wsparcia państwa. Nie mamy spójnej polityki przemysłowej dla farmacji. Do tego problemem jest silosowość działań w administracji. Owszem, rozmawiamy o ułatwieniach z Ministerstwem Rozwoju i Technologii, ale niekoniecznie przy jednym stole z Ministerstwem Zdrowia czy Ministerstwem Nauki i Szkolnictwa Wyższego. Tymczasem np. nowelizacja ustawy refundacyjnej powstaje bez analizy jej wpływu na decyzje inwestycyjne firm. To niestety wysyła w świat sygnał, że innowacje nie są u nas priorytetem – ubolewa Michał Byliniak.
Nie mamy spójnej polityki przemysłowej dla farmacji. Do tego problemem jest silosowość działań w administracji.
Jego zdaniem wsparcie ze strony uczelni jest niezbędne, bo bez włączenia nauki w strategię, trudno będzie wykształcić kadrę niezbędną do obsługi zaawansowanych laboratoriów.
Szybkie i wiarygodne ścieżki
Spójna strategia buduje też wiarygodność i przewidywalność, które są niezbędne w realiach biznesu farmaceutycznego.
– Od momentu odkrycia i opatentowania cząsteczki do jej pojawienia się w aptekach mija często od 10 do nawet 20 lat. Nie da się potwierdzić bezpieczeństwa i skuteczności leku bez zainwestowania miliardów dolarów w wieloletnie badania, z których większość i tak kończy się niepowodzeniem. To oznacza, że inwestor musi mieć pewność, że będzie rozwijać nowe produkty w przewidywalnym otoczeniu – zauważa Michał Byliniak.
Sporym ułatwieniem mogłoby być skrócenie procedury autoryzacji badań wczesnych faz rozwoju leków do 14 dni. Jak wylicza Polska Sieć Ekonomii, wprowadzenie szybkiej ścieżki rejestracji badań klinicznych wczesnych faz mogłoby przyciągnąć nawet 311 dodatkowych badań komercyjnych rocznie i wygenerować ponad 257 mln zł dodatkowej wartości dla polskiej gospodarki rocznie. Powstałoby też ok. 1300 nowych, wysoko wyspecjalizowanych miejsc pracy oraz blisko 68 mln zł wpływów z podatków dochodowych i składek ZUS.
Lek na starzejące się społeczeństwo
Szybkie wprowadzanie nowoczesnych terapii staje się kluczowe w jeszcze jednym aspekcie. Społeczeństwo się starzeje, a wraz z tym trendem rośnie zachorowalność na nowotwory czy choroby przewlekłe.
I choć w ciągu ostatniej dekady Polska przesunęła się w europejskich rankingach dostępności do leków powyżej średniej, to wciąż nowoczesne metody leczenia trafiają jedynie do 20 proc. potrzebujących.
– Zamiast analizować wyłącznie bezpośrednie wydatki NFZ na leki, musimy spojrzeć na cały rachunek. Pacjent skutecznie leczony nie trafia do szpitala, co drastycznie obniża koszty hospitalizacji. Zestawienie nakładów na refundację z danymi ZUS wyraźnie pokazuje, że utrzymanie obywatela w zdrowiu i aktywności zawodowej oraz stałe podnoszenie dostępności leków po prostu się państwu opłaca – podsumowuje dyrektor INFARMA.
Główne wnioski
- Europa traci pozycję lidera w innowacjach farmaceutycznych na rzecz USA i Chin, które zdominowały rynek nowych cząsteczek oraz badań klinicznych. Udział Starego Kontynentu w globalnych inwestycjach spadł w ostatnich dekadach o 25 proc., co wymusza stworzenie przewidywalnego otoczenia prawnego chroniącego europejskie patenty.
- Polska awansowała na 9. miejsce na świecie w komercyjnych badaniach klinicznych, ale dalszy rozwój hamuje m.in. silosowość administracji państwowej. Brak spójnej polityki przemysłowej oraz nieuwzględnianie wpływu regulacji refundacyjnych na decyzje inwestycyjne osłabiają atrakcyjność polskiego rynku.
- Wprowadzenie 14-dniowej ścieżki autoryzacji badań klinicznych wczesnych faz mogłoby przynieść gospodarce 257 mln zł rocznie i stworzyć 1300 miejsc pracy. Jednocześnie szerszy dostęp do nowoczesnej refundacji drastycznie obniża koszty hospitalizacji oraz świadczeń ZUS, stanowiąc opłacalną inwestycję w zdrowie obywateli.
Artykuł powstał na zlecenie Związku Pracodawców Innowacyjnych Firm Farmaceutycznych INFARMA.
