Ceny ropy wciąż na bardzo wysokim poziomie. Ekstremalne ryzyko podbija koszty

Ceny kontraktów na ropę naftową na początku tygodnia notują spadki. Są to jednak spadki z najwyższych poziomów od 5 miesięcy. Uwaga analityków nieprzerwanie skupia się na sytuacji na Bliskim Wschodzie, gdzie znowu mamy doniesienia o atakach na statki płynące cieśniną Ormuz.

Benchmarkowe kontrakty na ropę Brent ok. godz. 8.15 kosztowały 107,64 dolara (-2,04 proc.), a na ropę WTI – 97,26 dolara (-1,78 proc.).

Statki płyną przez Ormuz, ale ekstremalne ryzyko podbija koszty

Sekretarz energii USA Chris Wright oświadczył, że przepływy ropy naftowej z Zatoki Perskiej powróciły już do ok. 80 proc. poziomu sprzed rozpoczęcia wojny na Bliskim Wschodzie, chociaż dostawy produktów rafinowanych z tego regionu nadal są ograniczone. Analitycy wskazują jednak, że koszty transportu pozostają znacznie podwyższone, ponieważ żegluga żegluga przez Ormuz wciąż wiąże się z ekstremalnym ryzykiem.

W południowej części cieśniny Ormuz tankowiec wpłynął na minę morską. W maszynowni doszło do wybuchu i pożaru – twierdzi Korpus Strażników Rewolucji Islamskiej (IRGC).

Według komunikatu marynarki IRGC opublikowanego w niedzielę, na który powołują się irańskie media, tankowiec zamierzał wypłynąć z cieśniny przy wyłączonych systemach lokalizacji i nawigacji, ignorując zasady przemieszczania się przez cieśninę ustalone przez władze irańskie.

„Jeśli statki przepływające przez rejon cieśniny Ormuz wyłączą swoje systemy nawigacyjne i identyfikacyjne, zostaną wobec nich podjęte surowe i zdecydowane środki” – zagroził IRGC.

Nazwa tankowca i jego przynależność państwowa nie zostały podane w oświadczeniu.

Z kolei szef irańskiej dyplomacji Abbas Aragczi oświadczył w niedzielę, że Iran podtrzymuje propozycję otwarcia cieśniny Ormuz w ciągu siedmiu dni, jeśli USA zaakceptują warunki Teheranu.

Nieprzerwanie trwa też konflikt sojuszników Iranu Hutich z Arabią Saudyjską. W weekend obie strony ostrzeliwały się wzajemnie.

USA przyznają, że Rosja nie ma diesla na eksport

Również w niedzielę minister energii USA Chris Wright przyznał, że Rosja nie ma wystarczająco dużo oleju napędowego, by móc go eksportować. Na ten fakt wcześniej wskazywali analitycy po tym, jak prezydent USA Donald Trump twierdził, że po jego rozmowie z Władimirem Putinem Rosja będzie dostarczać do USA diesla.

Trump zapowiadał, że na mocy porozumienia Rosja natychmiast dostarczy 300 tys. ton oleju napędowego, a łączna wielkość dostaw ma osiągnąć 4,8 mln ton. Amerykański prezydent przedstawiał tę umowę przede wszystkim jako sposób na zwiększenie światowej podaży paliwa i obniżenie jego cen. Jak wskazywali eksperci, realizacja kontrowersyjnej deklaracji mogłaby być jednak też naruszeniem amerykańskich sankcji, a amerykański problem z dieslem nie wynika po prostu z niedoboru surowca – USA są jednym z największych eksporterów diesla.

Czytaj także: Rosja nie ma diesla na eksport. Minister energii USA: Umowa Trumpa ma zmusić Moskwę do ograniczenia wojny

Źrodło: XYZ, PAP