Jak zostać miliarderem? Sprawdziliśmy, skąd biorą się nowe fortuny w Polsce

Polska lista najbogatszych zmienia się coraz szybciej. Obok fortun budowanych przez dekady na fabrykach i sieciach sklepów pojawiają się majątki, które w kilka lat wyrosły na AI, grach czy zbrojeniówce. Prześledziliśmy, jak w ostatniej dekadzie powstawały fortuny 100 najbogatszych Polaków i które branże mogą wydać kolejnych miliarderów.

Ten artykuł jest rozszerzoną wersją tekstu, który ukazał się w GQ The Business Issue powered by XYZ.

Przeczytaj inne artykuły
Loading the Elevenlabs Text to Speech AudioNative Player...

Audio generowane przez AI. Może zawierać błędy.

Polska lista najbogatszych zmienia się szybciej, niż mogłoby się wydawać. Obok fortun budowanych przez dekady wyrastają majątki tworzone w ciągu kilku lat. Sprawdziliśmy, kto złapał właściwą falę – i które branże mogą wydać kolejne pokolenie polskich miliarderów.

Jeszcze kilkanaście lat temu fortunę w Polsce najłatwiej było zbudować na fabryce, nieruchomościach albo sieci sklepów. Dziś do klubu miliarderów można wejść z kodem, algorytmem albo technologią, której klient równie dobrze może mieszkać w Warszawie, Nowym Jorku czy Singapurze. Ale jest jeden problem: stara gospodarka wcale nie zamierza oddawać pola. Prześledziliśmy, z czego przez ostatnią dekadę powstawały majątki stu najbogatszych Polaków. I gdzie mogą narodzić się kolejne wielkie fortuny

Fabryka wciąż wygrywa

Polski miliarder nadal najczęściej stoi bliżej fabryki niż laptopa. Przemysł odpowiada za niemal jedną trzecią majątku stu najbogatszych Polaków z listy „Forbesa”. Ale jego przewaga topnieje. W ciągu dekady niemal potroiło się znaczenie technologii, a handel, e-commerce i logistyka urosły do drugiego najważniejszego źródła fortun.

Ikona wykres interaktywny Wykres interaktywny

Nie każda fala trwa wiecznie

Są też branże, które straciły dawną pozycję. Media i telekomunikacja w 2016 r. odpowiadały za 12,3 proc. majątku stu najbogatszych Polaków, dziś – za zaledwie 3,2 proc. Z kolei gaming pokazuje drugą stronę nowej gospodarki: fortuny mogą w niej rosnąć błyskawicznie, ale równie szybko podlegają rynkowym wycenom. W 2021 r., u szczytu giełdowego boomu na producentów gier, sektor odpowiadał za 9,4 proc. majątku pierwszej setki. Pięć lat później jego udział był już o połowę mniejszy.

W efekcie polskie fortuny nadal opierają się przede wszystkim na tradycyjnym przemyśle, ale ich struktura jest dziś bardziej zróżnicowana niż dziesięć lat temu.

Jedne branże wynoszą przedsiębiorców na szczyt, inne z czasem tracą znaczenie. Polski majątek nadal opiera się głównie na tradycyjnym przemyśle, ale dziś źródeł wielkich fortun jest znacznie więcej niż dekadę temu.

Jak złapać właściwą falę?

Jeff Bezos, założyciel Amazona i mulitmiliarder, powiedział kiedyś, że najlepsza rada, jaką może komuś dać, to „robić coś interesującego i pozwolić, żeby fala cię złapała”. Analizując historię wielu z polskich miliarderów, widać, że stosowali taką strategię. Zwłaszcza dotyczy to tych, którzy pojawili się na niej stosunkowo niedawno. Prowadzą działalność w sektorach, które szybko rosną.

Ikona wykres interaktywny Wykres interaktywny

Dobrym przykładem jest tutaj Marcin Grzymkowski, założyciel eobuwie.pl. Firmę założył w 2006 r., stawiając na sprzedaż butów w internecie, gdy Polacy dopiero oswajali się z zakupami online. Dwie dekady później jego majątek szacowany jest na 1,4 mld zł. Najlepiej skalę tej historii pokazuje jedna transakcja: w 2016 r. CCC zapłaciło 231 mln zł za trzy czwarte udziałów w spółce eobuwie.pl. Pięć lat później, gdy e-commerce był już na „pandemicznej” fali wznoszącej, zaledwie 20-procentowy pakiet był wart 720 mln zł. A w kolejnym kroku: Rafał Brzoska i Zygmunt Solorz zapłacili za niego 1 mld zł. Po sprzedaży firmy, Marcin Grzymkowski założył kolejną: Sportano, tym razem sklep sportowy online.

Na boomie e-commerce zarabiali nie tylko ci, którzy sprzedawali w internecie. Skorzystali też ci, którzy dostarczali mu zaplecze. Dobrym przykładem jest Werner Kenkel, producent tektury falistej i opakowań. Firma, założona w 1979 r., od 2004 r. należy do synów założyciela – Adama i Damiana Kenkelów. Od 2020 r. jej przychody i zyski wyraźnie przyspieszyły wraz z rosnącym popytem na opakowania dla handlu internetowego. W tym samym czasie majątek właścicieli wzrósł z 0,8 do 2 mld zł.

Wygrane miliardy

Ikona wykres interaktywny Wykres interaktywny

Jedną z najbardziej dochodowych fal ostatniej dekady okazała się produkcja gier wideo. Globalny sukces „Wiedźmina”, a później „Cyberpunka 2077” wyniósł CD Projekt do światowej ligi producentów gier i stworzył fortuny jego współtwórców. Marcin Iwiński, Michał Kiciński i Piotr Nielubowicz mieli w 2026 r. łącznie majątek wyceniany na 8,3 mld zł.

Jeszcze większą fortunę zbudował Paweł Marchewka, założyciel Techlandu, stojącego za takimi hitami jak „Dying Light” czy wcześniej „Dead Island”. W 2026 r. jego majątek szacowano na 8,5 mld zł, choć dekadę wcześniej był wart około 1 mld zł.

Nowa klasa miliarderów  

Nowa generacja polskich miliarderów nie potrzebuje już ani sieci sklepów, ani dziesięcioleci budowania przemysłowego imperium. Czasem wystarczy znaleźć się we właściwym miejscu dokładnie wtedy, gdy świat gwałtownie zwiększa wydatki na AI.

Tak na liście najbogatszych pojawił się duet, który jeszcze kilka lat temu nie miał nawet firmy. Piotr Dąbkowski i Mati Staniszewski, założyciele ElevenLabs, zbudowali globalną firmę na fali rozwoju sztucznej inteligencji. Ich aplikacja zmienia tekst w mowę. W 2026 r. majątek każdego oszacowano na 5,7 mld zł.

Nowe fortuny rodzą się jednak nie tylko w świecie software’u. Rosnące wydatki na obronność wyniosły do grona najbogatszych także właścicieli WB Electronics, największego prywatnego koncernu zbrojeniowego w Polsce – Piotra Wojciechowskiego i Adama Bartosiewicza. Skala wzrostu biznesu jest imponująca: przychody spółki zwiększyły się z 400 mln zł w 2021 r. do 2,9 mld zł w 2025 r., a zysk z 20 mln do 679 mln zł.

W ślad za wynikami firmy rosły majątki właścicieli. Na początku 2026 r. fortunę Wojciechowskiego wyceniano na 5,8 mld zł, a Bartosiewicza na 3,75 mld zł. Obaj zadebiutowali na liście najbogatszych zaledwie rok wcześniej.

Stara gospodarka nie odpuszcza

Ikona wykres interaktywny Wykres interaktywny

Wielkie fortuny nie powstają jednak wyłącznie w nowych, szybko rosnących sektorach. Najlepszym przykładem jest Tomasz Biernacki, twórca Dino i drugi na liście najbogatszych w 2026 r., z majątkiem wycenianym na blisko 19 mld zł. Co szczególnie ciekawe, na liście najbogatszych zadebiutował dopiero w 2017 r., gdy jego fortunę szacowano na niespełna miliard złotych.

Biernacki zbudował ją w jednej z najbardziej tradycyjnych branż – handlu spożywczym. Przewagę dał mu jednak model biznesowy skrojony inaczej niż u największych konkurentów: sklepy lokowane głównie w mniejszych miejscowościach, powtarzalny format placówek i własne zaplecze produkcyjne, w tym zakłady mięsne. Dino pokazuje, że do wielkiej fortuny nie zawsze prowadzi nowa technologia. Czasem wystarczy na nowo wymyślić bardzo stary biznes.

Skąd przyjdą nowi miliarderzy

W najbliższych pięciu latach największych nowych fortun warto szukać przede wszystkim tam, gdzie spotykają się szybki wzrost popytu, możliwość globalnej ekspansji i wysoka bariera wejścia. To dlatego na pierwszym planie są dziś sztuczna inteligencja i software, technologie obronne, energetyka, cyberbezpieczeństwo, automatyzacja i robotyka.

Największą przewagę daje możliwość szybkiego skalowania biznesu. Firma rozwijająca rozwiązania oparte na AI może w krótkim czasie zdobywać klientów na wielu rynkach, nie budując przy tym sieci fabryk czy sklepów. Z kolei technologie obronne korzystają z gwałtownego wzrostu wydatków na bezpieczeństwo. Przy budżecie sięgającym około 200 mld zł rocznie rośnie przestrzeń dla producentów dronów, elektroniki, systemów komunikacji i technologii dual-use.

Druga fala może przyjść z infrastruktury. Transformacja energetyczna, magazyny energii, modernizacja sieci i rozwój centrów danych oznaczają ogromne inwestycje. Nie muszą stworzyć wyłącznie kilku spektakularnych fortun. Mogą też zbudować całe zaplecze zamożnych przedsiębiorców prowadzących wyspecjalizowane firmy technologiczne, przemysłowe i wykonawcze.

Potencjał pozostaje również w medtechu i cyfrowej ochronie zdrowia, fintechu oraz technologiach związanych z logistyką.

Nie oznacza to jednak, że za pięć lat listę najbogatszych zdominują spece od technologii. Przemysł, handel, nieruchomości i budownictwo mają po swojej stronie coś, czego nowe sektory dopiero się dorabiają: ogromny, już zgromadzony kapitał. Bardziej prawdopodobna jest więc stopniowa zmiana strukturalna. Fabryki, sieci handlowe i nieruchomości dalej będą tworzyć fortuny, ale obok nich na listach najbogatszych coraz częściej będę pojawiać się przedsiębiorcy, których najcenniejszym aktywem nie będzie hala produkcyjna ani nieruchomość, lecz technologia, patent lub kod, który można sprzedać całemu światu.

Komentarz partnera

Nowe fortuny, nowe potrzeby

W ostatniej dekadzie obserwowaliśmy znaczącą zmianę źródeł bogactwa w Polsce. Coraz większe znaczenie przy tworzeniu majątku zyskiwały sektory technologiczne, IT i logistyka, które pozwalały szybko zwiększać skalę działalności i skutecznie konkurować również na rynkach zagranicznych.
 
Udział technologii w majątku stu najbogatszych Polaków wzrósł w ciągu dekady z 2,5 proc. do 6,5 proc., handlu i e-commerce z 8,9 proc. do 15,2 proc., a jednocześnie przemysł – mimo że wciąż dominuje – stracił kilkanaście punktów procentowych. To nie jest chwilowa moda, tylko trwała zmiana źródeł tworzenia kapitału i majątku.
 
Dziś obserwujemy kolejną falę zmian – napędzaną przez rozwój sztucznej inteligencji, cyberbezpieczeństwa, technologii obronnych, automatyzacji i nowoczesnej energetyki.
 
Duże możliwości widzimy również w medtechu, fintechu i proptechu oraz rozwiązaniach logistycznych, które odpowiadają na długoterminowe trendy transformacji gospodarki i cyfryzacji. To sektory, które będą tworzyć nową grupę zamożnych przedsiębiorców.
 
Warto również zwrócić uwagę na to, że wraz ze zmianą źródeł bogactwa zmienia się profil osób, które je tworzą. Często są to przedsiębiorcy, którzy zbudowali swoje biznesy w oparciu na technologiach i modelach biznesowych o globalnym potencjale wzrostu. W efekcie widzimy wzrost liczby zamożnych Polaków oraz zmianę ich oczekiwań wobec zarządzania majątkiem. Dlatego wraz ze zmianą pokoleniową rośnie znaczenie kompleksowego wealth managementu. Coraz ważniejsze staje się nie tylko ochrona i pomnażanie kapitału, ale również wsparcie w planowaniu sukcesji i długoterminowym zarządzaniu majątkiem oraz realizacji międzynarodowych ambicji biznesowych.

Główne wnioski

  1. Fabryka wciąż wygrywa, ale jej przewaga topnieje. Przemysł odpowiada za niemal jedną trzecią majątku stu najbogatszych Polaków. W ciągu dekady znaczenie technologii niemal się jednak potroiło, a handel, e-commerce i logistyka stały się drugim najważniejszym źródłem fortun.
  2. Najszybciej bogacą się ci, którzy złapali właściwą falę. Twórcy ElevenLabs w kilka lat zbudowali majątki szacowane na 5,7 mld zł każdy, a właściciele WB Electronics dołączyli do najbogatszych dzięki rosnącym wydatkom na obronność. Fala może też opaść: udział branży gier w majątku pierwszej setki spadł od 2021 r. o połowę.
  3. Kolejne fortuny mogą przynieść AI, zbrojeniówka i energetyka. W najbliższych latach największy potencjał mają branże łączące szybki wzrost popytu, możliwość globalnej ekspansji i wysoką barierę wejścia. Stara gospodarka nie zniknie jednak z listy, co pokazuje przykład Tomasza Biernackiego, który na tradycyjnym handlu spożywczym zbudował majątek wart blisko 19 mld zł.