Kategoria artykułu: Biznes

Zerówki z 23-procentowym VAT-em? Branża: efekt może być odwrotny od zamierzonego

Sejm za ustawą, która namiesza w stawkach VAT i – najprawdopodobniej – także w cenach na sklepowych półkach, szczególnie jeśli chodzi o piwa bezalkoholowe. Przedsiębiorcy mówią o kosztach i alarmują: ten ruch może być krokiem w tył w walce o prozdrowotne wybory konsumentów.

Piwo, alkohol, sklep, zakupy
Nowelizacja ma zlikwidować preferencyjne opodatkowanie bezalkoholowych odpowiedników napojów alkoholowych oraz napojów z dodatkiem kofeiny lub tauryny, które dzięki zawartości co najmniej 20 proc. soku korzystają obecnie z obniżonego VAT-u. Fot. Getty Images

Z tego artykułu dowiesz się…

  1. Które napoje stracą preferencyjną stawkę VAT i jak zmieni się ich opodatkowanie od 2027 r.
  2. Czy podwyżka VAT na piwa bezalkoholowe i energetyki rzeczywiście może poprawić zdrowie publiczne, czy cel jest jedynie fiskalny.
  3. Jakie będą skutki nowych przepisów dla konsumentów, a jakie dla branży piwowarskiej i innych sektorów gospodarki.
Loading the Elevenlabs Text to Speech AudioNative Player...

Audio generowane przez AI. Może zawierać błędy.

Nowelizacja ustawy o podatku od towarów i usług, o której pisaliśmy jeszcze na etapie samych założeń, została przyjęta przez Sejm i trafi teraz do Senatu. Sprawa w uproszczeniu polega na tym, by producenci win czy piw bezalkoholowych, lecz także energetyków z dodatkiem soku, nie korzystali z tych samych przywilejów, co producenci soków i napojów. Czy zmiana motywowana troską o zdrowie publiczne okaże się skuteczna?

Nowelizacja ma zlikwidować preferencyjne opodatkowanie bezalkoholowych odpowiedników napojów alkoholowych oraz napojów z dodatkiem kofeiny lub tauryny, które dzięki zawartości co najmniej 20 proc. soku korzystają obecnie z obniżonego VAT.

To właśnie owocowy lub warzywny komponent sprawia, że VAT w przypadku tych napojów wynosi nie 23 proc., a jedynie 5. W gastronomii także obowiązuje obniżona – 8-procentowa stawka. Od 1 stycznia jednak ma się to zmienić, a każdy, kto zdecyduje się na piwo lub cydr zero, wino bez procentów czy energetyka z dodatkiem soku zapłaci najwyższą stawkę.

Koniec udawania soku. Perspektywa rządowa

Preferencja dla napojów z wysoką zawartością soku miała promować wykorzystanie komponentu owocowego lub warzywnego. Rząd uznaje jednak, że nie powinna obejmować energetyków ani bezalkoholowych odpowiedników alkoholu. Jak czytamy – byłoby to wątpliwe pod względem etycznym, a także nieskuteczne z perspektywy zdrowia publicznego. 

Nie można oprzeć się jednak wrażeniu, że poza deklarowaną troską o prozdrowotne wybory konsumenckie, może chodzić o pieniądze.

Wyższy VAT na piwa zero. Perspektywa fiskalna

Resort sam w uzasadnieniu zaznacza, że swoją decyzję motywuje wzrostem branży piw bezalkoholowych. Szymon Raut, doradca podatkowy, partner w Kancelarii Paczuski Taudul zwraca uwagę właśnie na fiskalny cel regulacji.

– Trudno mi zgodzić się z przedstawioną argumentacją w odniesieniu do napojów bezalkoholowych. Szkodliwość alkoholu, nawet spożywanego w niewielkich ilościach, nie budzi wątpliwości. W mojej ocenie rzeczywistą przyczyną podwyższenia stawki VAT na napoje bezalkoholowe jest jednak istotny wzrost sprzedaży tych produktów. I to przy jednoczesnym spadku sprzedaży napojów alkoholowych, o czym również wspomniano w uzasadnieniu – wyjaśnia ekspert.

W mojej ocenie rzeczywistą przyczyną podwyższenia stawki VAT na napoje bezalkoholowe jest jednak istotny wzrost sprzedaży tych produktów przy jednoczesnym spadku sprzedaży napojów alkoholowych.

Warto nadmienić, że zgodnie z projektem łączna korzyść z wyższej stawki VAT w pierwszym roku obowiązywania przepisów wyniesie prawie 1,3 mld zł. W kolejnych latach do budżetu ma trafiać nawet 1,6 mld zł.

23-procentowy VAT na zerówki. Perspektywa konsumencka

Zdaniem eksperta podatkowego nie należy spodziewać się, iż sam wzrost stawki VAT doprowadzi do prozdrowotnej zmiany nawyków konsumenckich.

– Moim zdaniem konsument, który po wejściu w życie zmian będzie wybierał między klasycznym piwem a piwem bezalkoholowym, nie zostanie zachęcony do wyboru zdrowszej alternatywy, jeżeli ceny obu produktów będą zbliżone albo piwo bezalkoholowe okaże się droższe wskutek podwyższenia stawki VAT. W konsekwencji, cele nowelizacji w tym zakresie mogą nie zostać osiągnięte. Producenci i sprzedawcy mogliby wprawdzie obniżyć swoje marże, jednak taki scenariusz wydaje się mało prawdopodobny – wyjaśnia nasz rozmówca.

Konsument, który po wejściu w życie zmian będzie wybierał między klasycznym piwem a piwem bezalkoholowym, nie zostanie zachęcony do wyboru zdrowszej alternatywy, jeżeli ceny obu produktów będą zbliżone albo piwo bezalkoholowe okaże się droższe wskutek podwyższenia stawki VAT.

Dodaje, że skuteczne byłoby pozostanie przy 5-procentowej stawce VAT na omawiane napoje bezalkoholowe. Ocenia jednak, że w przypadku energetyków ruch rządu jest słuszny, gdyż ich wyższa cena faktycznie mogłaby skierować oczy konsumentów na zdrowsze alternatywy.

Z kolei Ziemowit Bagłajewski członek Zarządu Fundacji Forum Konsumentów zauważa, że wzrost stawki VAT wcale nie musi przekładać się na proporcjonalny wzrost cen w sklepach.

– W praktyce wiele zależy zawsze od charakteru produktu, popytu, konkurencji między producentami oraz ich polityki cenowej. Nie zakładalibyśmy również, że konsumenci zaczną z tego powodu masowo wybierać tradycyjne piwo zamiast bezalkoholowego. Decyzje zakupowe nie są przecież podyktowane wyłącznie ceną czy stawką podatku – dodaje przedstawiciel Fundacji Forum Konsumentów.

„Zerówki bywają wykorzystywane do promocji piwa”

Nasi rozmówcy są zgodni w stwierdzeniu, iż dalsze utrzymywanie preferencyjnych stawek na energetyki z dodatkiem soku jest nieuzasadnione. Nie jest to bowiem towar pierwszej potrzeby, a stymulacyjna funkcja podatków sugerowałaby raczej wyższe daniny w przypadku produktów uznanych za szkodliwe. Zdania są jednak podzielone w przypadku napojów bezalkoholowych będących zamiennikami alkoholu. Jedni sądzą, że wyższa stawka na bezalkoholowe odpowiedniki przełoży się na wyższe spożycie napojów alkoholowych. Inni zaś, że utrzymywanie preferencyjnej stawki na piwa zero jedynie pomaga branży alkoholowej.

– Z perspektywy ochrony konsumentów trudno uzasadnić utrzymywanie preferencji podatkowych dla energetyków i napojów imitujących alkohol, które nie są towarami pierwszej potrzeby. Zwłaszcza że produkty oznaczone jako 0 proc. bywają wykorzystywane do pośredniej promocji marek alkoholowych, na co Fundacja Forum Konsumentów od dawna zwraca uwagę.

Zmiana opodatkowania tych produktów może zatem przynieść pozytywne efekty z punktu widzenia zdrowia publicznego. Warunkiem jest jednak to, aby nadrzędnym celem rządu nie było wyłącznie łatanie budżetu państwa, lecz realizowanie świadomej i odpowiedzialnej polityki wobec konsumentów, opartej na rzetelnej ocenie skutków wprowadzanych regulacji. Czego niestety w debacie publicznej brakuje – wyjaśnia Ziemowit Bagłajewski.

Okiem przedsiębiorców: czy efekt nie okaże się odwrotny?

Przedstawiciele branży mają wątpliwości, czy wyższy VAT na napoje bezalkoholowe faktycznie będzie krokiem w stronę zastąpienia tych produktów zdrowszymi alternatywami. Jak wyjaśnia Bartłomiej Morzycki, dyrektor generalny Związku Pracodawców Przemysłu Piwowarskiego Browary Polskie stoi na stanowisku, iż piwa bezalkoholowe mają pozytywny wpływ na zdrowie publiczne.

– Ich konsumpcja pozwala zmniejszać spożycie alkoholu. W innych krajach UE trendy bezalkoholowe są świadomie wspierane przez państwo. Tymczasem w Polsce ta kategoria produktów w myśl propozycji rządu miałaby zostać obciążona jednocześnie wyższym podatkiem VAT oraz wyższą opłatą cukrową. Podniesienie VAT będzie prowadziło do bezpośredniego wzrostu cen produktów, a to z pewnością przełoży się na wyraźne zmniejszenie popytu. Podwyżka ceny bezalkoholowych alternatyw dla napojów alkoholowych będzie prowadzić do istotnego zahamowania prozdrowotnych zmian zachodzących na rynku – wyjaśnia ekspert.

„Ucierpią nie tylko producenci”

Bartomiej Morzycki dodaje, że produkcja piw bezalkoholowych to system naczyń połączonych. Jak mówi, branża ta zapewnia m.in. zbyt na surowce rolne wykorzystywane do produkcji piwa.

– Konstrukcja opłaty cukrowej oraz podatku VAT pozwoliły znaleźć zbyt na tysiące ton jabłek, które zużywane są do wytwarzania piwa bezalkoholowego. Piwa z zawartością soków stanowią obecnie ok. 60 proc. wszystkich piw bezalkoholowych. Aktualne zapotrzebowanie na jabłka ze strony przemysłu browarniczego szacowane jest na ok. 30 tys. ton rocznie – dodaje ekspert.

O szerszej perspektywie mówi także dr Andrzej Gantner, wiceprezes i dyrektor generalny Polskiej Federacji Producentów Żywności Związku Pracodawców (PFPŻ ZP).

– Proponowana zmiana stawki VAT niesie ryzyko negatywnych konsekwencji gospodarczych dla producentów napojów, polskiego sadownictwa i całego łańcucha dostaw związanego z przetwórstwem owocowo-warzywnym. Obniżona stawka VAT na napoje zawierające co najmniej 20 proc. soku owocowego lub warzywnego nie jest luką podatkową. Jest elementem świadomej polityki państwa, funkcjonującym w Polsce od trzech dekad. Preferencja ta sprzyjała m.in. zastępowaniu cukru sokiem owocowym, a jednocześnie wspierała krajowy rynek surowców rolnych. Ograniczenie sprzedaży tych napojów może uderzyć również w polskich sadowników i przetwórców. Zwłaszcza że ważnym surowcem wykorzystywanym do ich produkcji jest sok jabłkowy – uzasadnia nasz rozmówca.

Sprzeciw przedsiębiorców. „Nieuzasadnione różnicowanie”

W ocenie PFPŻ ZP projektowana zmiana jest „nieproporcjonalna i nadmiernie ingeruje w warunki funkcjonowania wybranej kategorii produktów”. Jak dodają nasi rozmówcy, ustawodawca nie przewidział jednocześnie, by wyższe wpływy z VAT były automatycznie kierowane na rzecz ochrony zdrowia. Obydwie organizacje zaapelowały o odstąpienie od planowanych zmian. Swoją decyzję argumentują nie tylko – w ich ocenie – brakiem celowości projektu, lecz także nieuzasadnionym różnicowaniem stawek VAT.  

– Wyższa stawka VAT ma objąć napoje zawierające co najmniej 20 proc. soku z dodatkiem kofeiny lub tauryny, niezależnie od ilości tych substancji. Chodzi nie tylko produkty o wysokiej zawartości kofeiny. W efekcie regulacja może objąć szeroką grupę produktów, bez uwzględnienia istotnych różnic w ich składzie. Różnicowanie stawek VAT w obrębie napojów o podobnym charakterze może ponadto wpływać na decyzje zakupowe konsumentów i warunki konkurencji. Rodzi to pytania o zgodność proponowanych rozwiązań z unijną zasadą neutralności VAT – dodaje Andrzej Gantner z PFPŻ ZP.

Z kolei przedstawiciele ZPPP Browary Polskie nadmieniają, że wiele piw bezalkoholowych nie ma nawet swoich alkoholowych zamienników. Inne zaś napoje, z podobnym składem, pozostaną z niezmienioną stawką. Branża zapowiada doprowadzenie do sporu, który może ostatecznie trafić przed TSUE.

– Z perspektywy konsumentów są to produkty podobne, konkurencyjne, a mimo to stawki VAT będą traktowały je w różny sposób. Prowadzi to do wniosku, że przepisy ustawy w zaproponowanym brzmieniu stoją w sprzeczności z zasadą neutralności i proporcjonalności określonej w Dyrektywie VAT. Dlatego w razie ich przyjęcia zostaną zaskarżone do Trybunału Sprawiedliwości UE – zapowiada Bartłomiej Morzycki.

Główne wnioski

  1. Rząd chce zlikwidować preferencję VAT dla określonych bezalkoholowych odpowiedników alkoholu i napojów z kofeiną lub tauryną. Produkty, które dzięki zawartości co najmniej 20 proc. soku korzystają obecnie z 5-procentowego VAT w handlu lub 8-procentowego w gastronomii, mają zostać objęte stawką 23 proc.
  2. Spór dotyczy przede wszystkim piw bezalkoholowych. Rząd uzasadnia zmianę m.in. względami zdrowotnymi, podczas gdy część ekspertów i branża argumentują, że podnoszenie ceny bezalkoholowej alternatywy może osłabiać trend odchodzenia od alkoholu. Jednocześnie projekt ma przynieść budżetowi znaczące dodatkowe wpływy.
  3. Zmiana może mieć konsekwencje szersze niż cena puszki piwa zero. Branża wskazuje na możliwe skutki dla producentów, przetwórców i sadowników, a także podnosi zarzut różnego opodatkowania produktów konkurencyjnych.