Kategorie artykułu: Biznes Polityka

Ilu polityków, tyle pomysłów na konkurencyjność. Co o gospodarce mówią Sikorski, Mentzen, Biejat i Horała

Zmiana modelu rozwoju Polski, konieczność uporządkowania sposobu pracy lekarzy czy stabilizacja prawa. Te postulaty nie budzą kontrowersji od Lewicy po Konfederację. Polską klasę polityczną więcej jednak dzieli niż łączy, także w fundamentalnych sprawach gospodarczych.

Na V Kongresie „Dialog o Gospodarce” czołowi politycy rozmawiali o wyzwaniach stojących przed polską gospodarką. Wystąpili Radosław Sikorski (KO), Magdalena Biejat (Lewica), Marcin Horała (Rozwój Plus) oraz Sławomir Mentzen (Konfederacja). Fot. PAP/Szymon Pulcyn

Z tego artykułu dowiesz się…

  1. W jakich sprawach zgadzali się politycy opozycji i koalicji rządzącej.
  2. Jakie pomysły na naprawę ochrony zdrowia przedstawili Mentzen, Biejat, Sikorski i Horała.
  3. Co politycy proponują w sprawie rosnącego deficytu i długu publicznego.
Loading the Elevenlabs Text to Speech AudioNative Player...

Audio generowane przez AI. Może zawierać błędy.

Federacja Przedsiębiorców Polskich już po raz piąty zorganizowała kongres „Dialog o Gospodarce”. Jego szczególną ozdobą była debata liderów politycznych w dość nietypowym składzie. O konkurencyjności polskiej gospodarki, ochronie zdrowia czy finansach publicznych rozmawiało czworo polityków. Opozycję reprezentowali Sławomir Mentzen z Konfederacji oraz Marcin Horała z Rozwoju Plus. Stronę rządową z kolei reprezentowała wicemarszałek Senatu Magdalena Biejat z Lewicy oraz wicepremier i minister spraw zagranicznych Radosław Sikorski z KO.

Udział szefa MSZ w debacie ściśle poświęconej gospodarce był zaskoczeniem. Najczęściej na tego rodzaju imprezach występują ministrowie z resortów typowo gospodarczych jak Wojciech Balczun (szef MAP), a zwłaszcza minister finansów i gospodarki Andrzej Domański.

Lekkie zakłopotanie zwykle zręcznego medialnie Sikorskiego było wyczuwalne już na samym początku, gdy w bloku poświęconym konkurencyjności słuchacze mieli okazję usłyszeć o niskich wobec ponoszonej odpowiedzialności zarobkach szefa polskiej dyplomacji.

Orzeszki, małpy i polska konkurencyjność

– Jak to mówią Amerykanie: płacisz orzeszki, dostajesz małpę i to ja jestem tą małpą – pół żartem, pół serio zaczął Sikorski.

Choć brzmi to zaskakująco, to temat niskich zarobków w sektorze publicznym posłużył za pas startowy do dyskusji o konkurencyjności polskiej gospodarki, systemu ochrony zdrowia czy stanu finansów publicznych.

Wnioski? Bez zaskoczeń – więcej dzieli niż łączy, choć znalazły się elementy wspólne dla polityków obu stron sceny politycznej.

Wszyscy wspierają biznes, ale każdy w inny sposób

Wszyscy liderzy – przynajmniej na poziomie deklaratywnym – mówią o wspieraniu polskiego biznesu i przemysłu, którego reprezentanci dominowali na widowni debaty.

Lider Konfederacji Sławomir Mentzen oś swojej narracji wymierzył przeciwko obecnej oraz poprzedniej koalicji rządowej pozycjonując wolnorynkowy odłam Konfederacji jako formację najbardziej przyjazną przedsiębiorcom.

Usłyszeliśmy tradycyjne apele o deregulację, uproszczenie i zwiększenie przewidywalności uchwalanych aktów prawnych, a także wprowadzenie zasady UE+0, czyli przyjmowanie unijnych dyrektyw bez dodatkowych przepisów wprowadzonych przez polskich ustawodawców.

– Polska na szczęście pozytywnie jeszcze się wyróżnia [na tle Europy – red.], ale to nie dzięki wam rządzącym, tylko dzięki przedsiębiorcom. Bo przedsiębiorcy pomimo waszych działań budują polską gospodarkę – mówił Mentzen.

Inne spojrzenie na wspieranie polskiej innowacyjności przedstawiła Magdalena Biejat. Była kandydatka na prezydenta z Lewicy mówiła o konieczności wspierania innowacji przez państwo i odejścia od konkurowania niską pensją.

Biejat: relacje państwa z przedsiębiorcami są do poprawy

– Państwo powinno wspierać przedsiębiorców w tym, żeby mogli rozwijać swój potencjał i innowacyjne produkty przez mechanizm pull. Jeżeli zależy nam na innowacji, państwo gwarantuje przedsiębiorcom – tak jak było ze szczepionkami – że kupi pierwszą partię produktu, który zostanie opracowany, że zapewni zbyt na ten produkt. Państwo może również przez ten mechanizm dawać pieniądze na start, na badania i rozwój – deklarowała wicemarszałek Senatu.

Podkreślała także, że socjaldemokratyczna wizja polityki nakierowanej przede wszystkim na pracownika nie stoi w sprzeczności ze wspomaganiem rodzimego biznesu. W jej ocenie to, co łączy zarówno pracowników, jak i przedsiębiorców to ich relacje z państwem, które wymagają naprawy.

– Mamy system podatkowy, który w dodatku zbudowany jest w taki sposób, że traktuje przedsiębiorcę często jak domyślnego przestępcę. System jest skonstruowany tak, żeby potwierdzać to założenie, że wszyscy chcemy oszukać. To jest zamknięty krąg – deklarowała Biejat.

Kilkaset mld zł w zamówieniach publicznych panaceum na niski poziom inwestycji?

Inne pomysły na zwiększenie konkurencyjności rodzimej gospodarki przedstawiał Marcin Horała z Rozwoju Plus. Wicemarszałek Sejmu podkreślał konieczność zlecania zamówień publicznych lokalnym, polskim podmiotom.

– Przekierowując zamówienia to pieniądze, którymi możemy sterować, bo są to na przykład zamówienia publiczne. Zamówienia publiczne to około kilkuset mld zł i absolutnym celem powinno być to, aby jak najwięcej z tego zostało w kraju – mówił Horała.

Co ciekawe, w powyższych kwestiach rozmówcom wtórował wicepremier Sikorski.

– Mamy ustawę o ryzykownych dostawcach, dzięki której będzie można zapłacić w przetargach trochę więcej – np. za liczniki prądu – dzięki czemu wreszcie będzie można premiować w zamówieniach publicznych tych producentów polskich, którzy gwarantują bezpieczeństwo – wicepremier wskazywał na mechanizmy wspierające wybór polskich przedsiębiorstw w przetargach.

Horała i Sikorski jednym głosem w sprawie lekarzy

Wśród polityków zapanowała także zgodność dotycząca sposobu pracy lekarzy w ochronie zdrowia.

Radosław Sikorski rzucił pomysł, że rewolucją byłoby postawienie lekarzom alternatywy: praca w szpitalu państwowym albo prywatnym. Z szefem MSZ zgodził się Horała. Co ciekawe identyczny postulat po aferze wokół Dawida Kacprzyka podniosła Partia Razem, a jeszcze na początku tego roku o takim pomyśle mówił senator PiS Stanisław Karczewski. Trudno to wciąż uznać za jaskółki ponadpartyjnego porozumienia, ale z pewnością warto tę zgodność zapamiętać.

Powyższe propozycje były jednak tak naprawdę jedynymi, co do których panowała ponadpartyjna zgoda. Choć politycy zgadzali się w wielu diagnozach dotyczących polskiej gospodarki, to wyraźnie dzieliły ich pomysły na uzdrowienie jej bolączek.

W temacie zdrowia wspólną diagnozą było poczucie, że samo dosypanie środków do NFZ nie rozwiąże problemów. Sposoby uzdrowienia systemu były jednak zgoła inne.

Mentzen: trzeba ciąć socjal

Sławomir Mentzen postulował znane już z jego kampanii prezydenckiej pomysły rozbicia monopolu NFZ na rzecz konkurencyjnych ubezpieczeń prywatnych na wzór systemu niemieckiego czy niderlandzkiego. Jego pomysł szybko spotkał się z kontrą ministra Sikorskiego, który przypomniał, że w USA nawet najlepsze prywatne ubezpieczenia zdrowotne wymuszają oczekiwanie nawet 4 miesięcy na podstawowe zabiegi.

Magdalena Biejat podniosła pomysł zastąpienia składki zdrowotnej jednolitym podatkiem, a Marcin Horała zaproponował wprowadzenie „cyfrowego STIR” ewidencjującego efektywny czas pracy lekarzy.

Większe emocje wzbudziło podejście do rosnącego deficytu budżetowego czy niewystarczającego poziomu inwestycji.

– Z tak trwałej nierównowagi systemu finansów publicznych nie da się wyrosnąć. Mamy piąty najwyższy poziom wydatków z całej Unii Europejskiej. My już teraz wydajemy więcej niż Dania, Szwecja, Norwegia, Niemcy. Według ostatnich prognoz ministra Domańskiego próg ostrożnościowy 55 proc. ustawowy przegonimy najdalej w 2028 roku. Trzeba ciąć socjal. Nie ma absolutnie innego wyjścia – deklarował szef Nowej Nadziei.

Skeczem Manna i Materny o efekcie mrożącym w spółkach

Marcin Horała z kolei zarzucał koalicji rządowej zahamowanie wybranych inwestycji.

– Port zewnętrzny w Gdyni, Pomerania, czyli dawny terminal w Świnoujściu kontenerowy, następnie stopień wodny w Siarzewie całkowicie skasowany czy przerwane SMR-y – wymieniał Horała.

Polityk Rozwoju Plus twierdził zarazem, że „polowanie” na decyzje poprzedników i masowe zawiadomienia do prokuratury doprowadziły do tzw. efektu mrożącego w resortach i spółkach skarbu państwa. Strategię aparatu urzędniczego porównał do słynnego skeczu Krzysztofa Materny i Wojciecha Manna jeszcze z lat 90., w którym artyści kpili sobie z dawnej administracji państwowej, w której wynagradzano tych, którzy nie podejmowali żadnych decyzji.

– Źródłem mojego sukcesu na tym stanowisku jest to, że od 22 lat nie podjąłem żadnej decyzji – nawiązywał do skeczu Horała. Po czym dodał, że w jego ocenie współczesna rzeczywistość jest podobna do tej z dawnych parodii.

– I tak to niestety obecnie wygląda, bo jak się pisze zawiadomienia do prokuratury na swoich poprzedników, to się jednocześnie już oczami duszy widzi to zawiadomienie na siebie – twierdził wicemarszałek Sejmu.

Sprzedaż hoteli, koniec z finansowaniem górnictwa czy likwidacja KRUS-u

Efektowne porównania publicystyczne byłego polityka PiS nie spotkały się z równie błyskotliwą erystycznie kontrą przedstawicieli koalicji. Ci mieli jednak inne propozycje dotyczące redukcji zadłużenia Polski.

– Odpaństwawianie firm z sektora prywatnego nie zalicza się do redukcji deficytu, ale zalicza się do redukcji długu. Mamy największą proporcję własności państwowej w OECD. Jestem zdania, że na przykład Polski Holding Hotelowy można rzucić na sprzedaż – zaproponował Sikorski.

Inny pomysł na redukcję zadłużenia przedstawiła Magdalena Biejat.

– W 2025 roku dopłaciliśmy do górnictwa 9 mld zł. To są pieniądze wyrzucone w błoto. Powinniśmy skończyć z wydobyciem węgla. Powinniśmy również porozmawiać o likwidacji KRUS-u i po prostu włożyć te pieniądze tam, gdzie one rzeczywiście są potrzebne. Dobrym przykładem dla mnie jest ustawa o asystencji osobistej – przekonywała wicemarszałek Senatu.

Wspólne diagnozy bez przełomu

W trakcie przeszło godzinnej debaty poznaliśmy zatem kilka pomysłów, które w teorii mogłyby przekroczyć tradycyjne partyjne podziały. Trzeba jednak także podkreślić, że wiele z nich to propozycje doraźne i chwilowe, które nie wpłyną znacząco na strukturę zadłużenia czy poziom inwestycji w Polsce.

Należy przyznać również, że polityczna temperatura debaty wobec choćby sejmowych standardów nie była wysoka, co, jeśli się już zdarza, warto docenić. Nie przyniosła jednak przełomu.

Trudno się zresztą temu dziwić, bowiem do kampanii wyborczej jeszcze trochę czasu, a partie polityczne nie weszły w tryb pracy nad nowymi propozycjami ekonomicznymi. Miejmy jednak nadzieję, że cała klasa polityczna tym razem na poważnie podejdzie do pytań dotyczących polskiego modelu rozwoju.

Główne wnioski

  1. Politycy od prawa do lewa deklarowali wsparcie dla polskiego biznesu, ale wspólnych propozycji było niewiele. Marcin Horała apelował, by jak najwięcej pieniędzy z zamówień publicznych zostawało w kraju, a Radosław Sikorski wskazał na ustawę o ryzykownych dostawcach, która pozwoli premiować polskich producentów w przetargach. Sikorski i Horała zgodzili się też, że lekarze powinni wybierać między pracą w szpitalu publicznym albo prywatnym.
  2. Diagnozy dotyczące polskiej gospodarki były podobne, ale propozycje zupełnie różne. Sławomir Mentzen stawiał na deregulację i zasadę UE+0, a Magdalena Biejat na państwo, które finansuje badania i gwarantuje zakup pierwszej partii innowacyjnych produktów. W ramach naprawy systemu ochrony zdrowia proponowano prywatne ubezpieczenia (Mentzen), zastąpienie składki zdrowotnej podatkiem (Biejat) albo „cyfrowy STIR” ewidencjonujący czas pracy lekarzy (Horała).
  3. Najwięcej emocji wywołał temat deficytu i inwestycji. Mentzen przekonywał, że bez cięć socjalnych Polska przekroczy ustawowy próg ostrożnościowy 55 proc. najpóźniej w 2028 roku, a Horała zarzucał koalicji wstrzymanie inwestycji i wywołanie efektu mrożącego w urzędach oraz spółkach Skarbu Państwa. Przedstawiciele obozu rządzącego proponowali sprzedaż części państwowych firm (Sikorski) oraz koniec dopłat do górnictwa i likwidację KRUS (Biejat).