Kategoria artykułu: Polityka

Deepfejki, hiperpersonalizacja i czatboty. Jak okiem ekspertów może przebiegać kampania wyborcza w 2027 roku?

Czatboty przekonujące skuteczniej niż tradycyjne spoty wyborcze czy skrojone pod konkretnego wyborcę wyborcze filmiki. Analitycy fundacji Cyfrowy Ster w swoim najnowszym raporcie opisują wyzwania stojące przed wyborami w sferze cyfrowej. Wskazują też na rozwiązania, które mogą zwiększyć transparentność nadchodzącej kampanii.

Analitycy Fundacji Cyfrowy Ster wskazują na szereg nowych wyzwań u progu kampanii wyborczej w 2027 roku. Niebagatelną rolę może odegrać sztuczna inteligencja. Zdjęcie poglądowe z jednego z wieców wyborczych w 2025 roku. Fot. PAP/Paweł Supernak

Z tego artykułu dowiesz się…

  1. Jakie główne wyzwania kreślą przed przyszłorocznymi wyborami eksperci fundacji Cyfrowy Ster.
  2. Czym jest hiperpersonalizacja przekazu i jak AI obniża koszty mikrotargetowania.
  3. Jakie rozwiązania z innych krajów Polska mogłaby przejąć przed wyborami 2027.
Loading the Elevenlabs Text to Speech AudioNative Player...

Audio generowane przez AI. Może zawierać błędy.

Jak zapewnić równe warunki demokratycznej rywalizacji, gdy obieg informacji przekracza granice państw? Czy Polska ma realne narzędzia działania wobec globalnych platform? Kto powinien decydować o usunięciu lub moderacji danego komentarza?

Te i inne pytania stawiają analitycy Fundacji Cyfrowy Ster (dawniej Fundacja Obserwatorium Demokracji Cyfrowej) w swoim najnowszym raporcie „Na horyzoncie: cyfrowa kampania wyborcza w 2027” poświęconym wyzwaniom najbliższej parlamentarnej elekcji w Polsce.

A nowych wyzwań wyborczych związanych z dynamicznym rozwojem technologii jest wiele.

– Jesteśmy w zupełnie innym miejscu niż dwa lata temu. Tempo zmian technologicznych stale rośnie. O ile zdążyliśmy się już przyzwyczaić do roli mediów społecznościowych, o tyle rozwój i dostępność nowych narzędzi zdecydowanie przyspieszyły. Mówimy o masowym wykorzystaniu czatbotów, zatruwaniu źródeł informacji oraz docieraniu do wyborców z pomocą agentów AI, którzy dystrybuują spersonalizowane treści przez ogromne siatki kont – mówi Konrad Kiljan, ekspert Fundacji Cyfrowy Ster.

Konrad Kiljan zwraca szczególną uwagę na obniżenie kosztów użycia takich narzędzi, co wpłynęło na ich upowszechnienie.

„Niemal przemysłowa produkcja wideo pod wyborcę”

– Mamy obecnie do czynienia z niemal przemysłową produkcją tysięcy materiałów wideo precyzyjnie dopasowanych do preferencji wyborców. Zatem ta skala, która może nas uderzyć, jest zupełnie inna niż jeszcze rok czy dwa lata temu. Do tego dochodzi też sprytne wykorzystanie samych kanałów dotarcia – czy to poprzez bezpośrednie konwersacje, czy sztuczne konta napędzające ruch. Pod tym względem rozwój technologii niestety oznacza zupełnie nową skalę, którą trudno jest w ogóle raportować, oznaczyć, a ona już następnego dnia może być zupełnie inna – zaznacza ekspert.

„Uprzemysłowienie” produkcji cyfrowych materiałów wyborczych to nie jedyne ryzyko, na które narażona będzie transparentność najbliższych wyborów. Zupełnie nowym czynnikiem ryzyka jest coraz popularniejsze użycie czatbotów w kontekście wyborczym.

LLM wybierze ci kandydata?

Według Digital News Report Instytutu Reutersa z LLM (duże modele językowe) do wyszukiwania wiadomości korzysta już 10 proc. użytkowników, a w najmłodszej grupie wiekowej aż 17 proc. W nadchodzącym roku ten odsetek najprawdopodobniej tylko wzrośnie.

Jak wskazuje w raporcie dr Mateusz Łabuz, perswazja o charakterze politycznym jeszcze nigdy nie była tak groźna, bowiem dzisiaj może być oparta na daleko idącej personalizacji.

Co ważne, jak zaznacza dr Łabuz, LLM są wyraźnie podatne na wpływy z zewnątrz i mogą być „infekowane” także przez wrogich aktorów zewnętrznych. Łabuz przywołuje m.in. głośny eksperyment przeprowadzony przez naukowców z amerykańskiego MIT.

Badacze wykazali, że rozmowy z czatbotami, które opowiadały się za konkretnymi kandydatami, spowodowały znaczące zmiany w preferencjach wyborczych użytkowników. Miały być one większe niż te, wywoływane przez tradycyjne reklamy wideo.

To jednak nie jedyny problem. Współautor raportu wskazuje również na kwestię stronniczości i ideologii, z której czerpią dane treningowe używane przez czatbota. Dla przykładu – na to samo pytanie zupełnie różne odpowiedzi poda czatbot amerykański, który zapewne będzie bardziej prodemokratyczny. Z kolei rozwiązania chińskie będą promować wartości bliższe systemowi komunistycznemu.

Ramy regulujące czatboty potrzebne na wczoraj

Wydaje się jednak, że w polskich warunkach wyborczych największe zagrożenie dotyczy zasilenia LLM zmanipulowanymi „informacjami” ze spreparowanych witryn łudząco przypominających tradycyjne portale informacyjne. Prym w takich operacjach wiedzie oczywiście Rosja za pośrednictwem sieci „Pravda”.

Rekomendacje? Ramy regulacyjne dotyczące oznaczania informacji politycznych, monitoring sieci przez państwowe instytucje, okresowe audyty LLM oraz oczywiście podnoszenie świadomości i edukowanie obywateli.

Potencjalnych wyzwań dla transparentności przyszłej kampanii wyborczej jest znacząco więcej. Analitycy Cyfrowego Steru wskazują także na inny trend, który będzie widoczny w najbliższych miesiącach. To hiperpersonalizacja kampanijnego przekazu.

Treści jeszcze bardziej skrojone pod poglądy polityczne

– Hiperpersonalizacja przekazu polega na tym, że wciąż widzimy to, co chcemy widzieć. Obecnie jesteśmy już przyzwyczajeni do tego, że treści widziane w internecie są z nami zgodne albo absolutnie z nami niezgodne i wywołują w nas najsilniejsze emocje. W kontekście kandydatów hiperpersonalizacja będzie polegała na tym, że jeszcze bardziej możemy się z nimi zgadzać – mówi jedna ze współautorek raportu Aleksandra Wójtowicz z Polskiego Instytutu Spraw Międzynarodowych.

Aleksandra Wójtowicz zwraca uwagę także na inny aspekt hiperdopasowania kampanijnej narracji do potencjalnych wyborców.

– Druga ważna kwestia dotyczy danych. Mając o nas tak szczegółowe informacje, sztaby mogą stworzyć przekaz, który przekona nas w zupełnie inny sposób niż dotychczas. Tradycyjnie przekaz polityczny powinien opierać się na merytoryce: oceniamy, czy ktoś ma rację, przekonują nas konkretne postulaty i akceptujemy fakt, że nie we wszystkim się zgadzamy. Hiperpersonalizacja sprawia jednak, że zamiast merytorycznej dyskusji dostajemy komunikat skrojony pod nasze podatności i emocje – mówi Aleksandra Wójtowicz.

Zjawisko nie jest nowe, ale skala – już tak

Mikrotargetowanie w kampaniach wyborczych nawet w Polsce nie jest niczym nowym. Pionierem w jego wykorzystaniu już kilka lat temu był sztab wyborczy Prawa i Sprawiedliwości, który dostosowywał swój przekaz w zależności m.in. od lokalizacji potencjalnego wyborcy. To było jednak działanie wymagające koordynacji i wielu zasobów.

Dziś w dobie generatywnej sztucznej inteligencji koszt i czas poświęcony na dostosowanie przekazu radykalnie się zmniejszył. Właśnie dlatego zdaniem analityków Cyfrowego Steru rodzima klasa polityczna musi pochylić się nad rozwiązaniami zabezpieczającymi uczciwy przebieg kampanii wyborczej.

W ocenie Konrada Kiljana wprowadzenie odpowiednich rozwiązań jest możliwe nawet w okolicznościach gorącego sporu politycznego, w którym nieustannie znajduje się Polska.

– Wystarczy spojrzeć na to, jak radzą sobie inne kraje europejskie. Niestety jako ostatni wdrożyliśmy Akt o usługach cyfrowych, a instytucje potrzebują czasu, żeby się wdrożyć, wyznaczyć osoby odpowiedzialne, nawiązać kontakty i stale doszkalać. Pod tym względem jesteśmy w tyle. Z drugiej strony, już teraz możemy w ramach sieci europejskich współpracować z Komisją Europejską w systemie szybkiego reagowania. Możemy też rozmawiać z platformami i dostawcami o oznaczaniu treści generowanych przez sztuczną inteligencję, do czego obliguje ich AI Act – wymienia ekspert Fundacji Cyfrowy Ster.

Ekspert: możemy wzorować się na naszych sąsiadach

Konrad Kiljan odwołuje się także do państw, w których doszło do usprawnień niewymagających zmian legislacyjnych.

– Wreszcie są konkretne narzędzia niewymagające zmian prawnych, lecz po prostu wdrożenia w ramach administracji. Przykłady Słowacji czy Litwy, które mają sprawniejsze systemy pozwalające na szybki wgląd w wydatki kampanijne, pokazują, że mimo tej trudnej sytuacji wiele rozwiązań możemy niemalże przekopiować – mówi Konrad Kiljan.

Włoskie ponadpartyjne porozumienie jako inspiracja dla rodzimych polityków

Ostatecznie jednak największy wpływ na przyszłoroczną kampanię będą miały same ugrupowania polityczne. We Włoszech pod koniec ubiegłego roku tamtejsze partie polityczne podpisały porozumienie, w którym zobowiązały się do nietworzenia i nierozpowszechniania materiałów deepfake odnoszących się do ich przeciwników politycznych. W Polsce takiej inicjatywy w kontekście nadchodzących wyborów jeszcze nie było. Zdaniem Konrada Kiljana warto jednak ją rozważyć.

– Pamiętajmy, że w wyborach do Parlamentu Europejskiego w 2024 roku już było takie dobrowolne zobowiązanie i ono wtedy zadziałało. Rzeczywiście wtedy nie tworzono tych treści. To był jednak inny moment. Teraz to jest tańsze, bardziej kusi i niestety w Polsce jest codzienną praktyką wielu polityków, którzy działają niemalże jak małe telewizje, puszczając kilka filmów dziennie. Natomiast można mieć nadzieję, że obywatele potraktują te treści jako „obciachowe”, „cringe'owe” i tandetne. Mamy nadzieję, że politycy w ślad za własnym interesem zrozumieją, że to nie jest coś, co na dłuższą metę im pomaga. Każdy może być celem ataków kierowanych z zewnątrz – podsumowuje ekspert.

Główne wnioski

  1. Analitycy Fundacji Cyfrowy Ster ostrzegają, że kampania przed wyborami parlamentarnymi w 2027 roku będzie się toczyć w zupełnie innych warunkach niż poprzednie. Tańsze narzędzia AI pozwalają na niemal przemysłową produkcję tysięcy filmów dopasowanych do preferencji konkretnych wyborców, a takiej skali nie da się łatwo monitorować. Aleksandra Wójtowicz z PISM zwraca uwagę, że hiperpersonalizacja przekazu zastępuje merytoryczną dyskusję komunikatem skrojonym pod emocje i podatności odbiorcy.
  2. Nowym źródłem ryzyka są czatboty. Korzysta z nich już 10 proc. użytkowników szukających informacji. Według badań MIT rozmowy z czatbotem popierającym kandydata zmieniały preferencje wyborcze silniej niż tradycyjne reklamy wideo. Znaczącym zagrożeniem dla polskiej kampanii może być zasilanie modeli językowych zmanipulowanymi treściami ze stron udających portale informacyjne. Taką działalność prowadzi przede wszystkim rosyjska sieć „Pravda”.
  3. Konrad Kiljan z Cyfrowego Steru uważa, że mimo zapóźnień można wprowadzić szereg rozwiązań zmniejszających wpływ AI na kampanię wyborczą. Wymienia m.in. współpracę z Komisją Europejską w systemie szybkiego reagowania, rozmowy z platformami o oznaczaniu treści tworzonych przez AI czy wzorowanie się na rozwiązaniach litewskiej czy słowackiej administracji. Proponuje też, by polskie partie rozważyły dobrowolne porozumienie o rezygnacji z deepfake’ów, podobne do tego, które pod koniec ubiegłego roku zawarły ugrupowania we Włoszech.