Kategorie artykułu: Polityka Świat

Dmitrij Miedwiediew po raz kolejny wziął Polskę na celownik. Komentuje sprawę TK

Były prezydent Rosji oskarżył polskie władze o „konstytucyjny przewrót” i stanął w obronie opozycji, zarzucając liberałom uciskanie konserwatystów. Marginalizowany Dmitrij Miedwiediew jest zajadłym krytykiem Zachodu.

Dmitrij Miedwiediew, ówczesny premier Rosji, i Władimir Putin, ówczesny prezydent, w styczniu 2020 r.
W styczniu 2020 r. Dmitrij Miedwiediew (z lewej) ustąpił ze stanowiska premiera Rosji. Podał się do dymisji po tym, jak prezydent Władimir Putin zapowiedział zmiany w konstytucji, które miały – jak argumentował – „uporządkować pracę” rosyjskich władz. Fot. Anadolu Agency via Getty Images

Z tego artykułu dowiesz się…

  1. Jak przebiegała dotychczasowa kariera polityczna Dmitrija Miedwiediewa i jaką pozycję zajmuje on obecnie w rosyjskim systemie władzy.
  2. Jakich określeń były rosyjski prezydent używał pod adresem Polaków i polskich władz, w tym najważniejszych polityków PiS.
  3. Co Miedwiediew pisze o europejskich przywódcach, kierownictwie NATO i władzach Ukrainy oraz jaką funkcję mogą pełnić jego napastliwe wypowiedzi w rosyjskiej propagandzie.
Loading the Elevenlabs Text to Speech AudioNative Player...

Audio generowane przez AI. Może zawierać błędy.

„W Polsce doszło do konstytucyjnego przewrotu. Liberałowie wykarmionego przez Brukselę Tuska uciskają konserwatystów z PiS. Najwyraźniej między innymi z powodu nienawiści tych ostatnich do banderowców. Zastosowali dokładnie taką samą metodę jak na neonazistowskiej Ukrainie: pozbawienie uprawnień Trybunału Konstytucyjnego” – napisał w weekend na Telegramie były prezydent Rosji Dmitrij Miedwiediew.

Dalej, w swoim stylu, wulgarnie obraża Wołodymyra Zełenskiego, któremu zarzuca rozprawienie się z ukraińskim sądem konstytucyjnym. Na koniec – przytaczając puentę starego dowcipu – pisze o ludziach, którzy oskarżają innych o drobne przewinienia, choć sami dopuszczają się poważnych nadużyć. Można przypuszczać, że ma na myśli ekipę Donalda Tuska.

Polski premier odniósł się do wpisu Dmitrija Miedwiediewa na portalu X. Zacytował fragment kończący się słowami „uciskają konserwatystów z PiS”, po czym dodał: „I wszystko jasne”.

Prezydent jednorazowy

Dmitrij Miedwiediew nie jest dziś pierwszoplanową postacią rosyjskiej sceny politycznej, choć jeszcze kilkanaście, a nawet kilka lat temu zajmował najważniejsze stanowiska w państwie. W latach 2008–2012 był prezydentem Rosji, a potem przez prawie osiem lat pełnił funkcję premiera.

Głową państwa został przede wszystkim po to, by po dwóch kadencjach prezydenckich Władimira Putina nastąpiła przerwa, po której ten – zgodnie z ówczesnymi zapisami rosyjskiej konstytucji – mógł ponownie stanąć na czele państwa. Były to jeszcze czasy, gdy rosyjski dyktator starał się zachowywać pozory przywiązania do formalnych procedur. W rzeczywistości Miedwiediew był jednak jedynie figurantem – za jego prezydentury to Putin, jako premier, pociągał za wszystkie sznurki.

O reelekcję Miedwiediew się nie ubiegał. Poparł Putina, który – jak argumentował – był najbardziej wpływowym politykiem w kraju i cieszył się większym poparciem. W zamian objął stanowisko premiera.

Równia pochyła

Początkowo, jeszcze jako prezydent, cieszył się dużym poparciem społecznym. Według niezależnego ośrodka badawczego Levada Center aprobatę dla jego działalności deklarowało nawet 76–78 proc. Rosjan. Z czasem zaczęto go jednak obarczać odpowiedzialnością za problemy gospodarcze. Pojawiły się również zarzuty korupcyjne, a po podniesieniu wieku emerytalnego jego popularność spadła do 32 proc. Jednocześnie aż 67 proc. Rosjan negatywnie oceniało działalność premiera.

Ikona wykres interaktywny Wykres interaktywny

Po tym, jak w 2020 r. przestał kierować rządem, specjalnie dla niego utworzono nowe stanowisko – wiceprzewodniczącego Rady Bezpieczeństwa Federacji Rosyjskiej. To organ, na którego czele stoi Władimir Putin. Miedwiediew, który formalnie zajmuje się kwestiami obronności i bezpieczeństwa, nie podejmuje więc żadnych samodzielnych decyzji. Te należą do prezydenta. Mimo oczywistej degradacji zachował jednak wysoką pozycję w strukturach rosyjskiej władzy oraz – co może jeszcze ważniejsze – dostęp do ucha Putina.

W najgorszych słowach

Od 2012 r. jest również przewodniczącym Jednej Rosji, czyli putinowskiej partii władzy.

Miedwiediew znany jest jednak przede wszystkim jako jeden z najbardziej zajadłych krytyków Zachodu, czy – mówiąc wprost – napastliwy propagandysta. CNN w zeszłorocznym reportażu poświęconym Miedwiediewowi napisał, że przebył długą drogę „od prezydenta do prowokatora”. Potwierdzają to liczne, najczęściej wulgarne i pełne gróźb komentarze, jakie publikuje w mediach społecznościowych. Przykładem jest wspomniany wyżej wpis dotyczący rzekomego zamachu stanu w Polsce.

Miedwiediew nie szczędzi nam „ciepłych” słów. Zwłaszcza po tym, jak w lutym 2022 r., po rosyjskiej agresji na Ukrainę, jednoznacznie opowiedzieliśmy się po stronie ofiar ataku. Były rosyjski prezydent zarzucił wtedy Polakom niczym nieuzasadnioną „patologiczną rusofobię”. Pisał o „społeczności politycznych imbecyli”. Określał nas też, podobnie zresztą jak przedstawicieli niektórych innych narodów Europy Środkowej, mianem „motłochu” i „hołoty” (ros. „сброд”).

Atomowe groźby

Twierdził, że w Ukrainie jest „pełno polskich najemników, których należy bezwzględnie zniszczyć”. Argumentował, że Polska chce odbudować imperium i „dosłownie wije się w bólach fantomowych” po utracie Kresów Wschodnich. Nasze elity polityczne nazywał m.in. „nieudolnymi wasalami” Waszyngtonu, którzy wykazują „oczywiste oznaki demencji starczej”.

Niejednokrotnie dostawało się także Jarosławowi Kaczyńskiemu i innym ówczesnym liderom PiS, w których obronie staje teraz były rosyjski prezydent. W połowie 2023 r., gdy premier Mateusz Morawiecki ogłosił, że Polska chce wziąć udział w natowskim programie Nuclear Sharing, Miedwiediew stwierdził, że „polskie kierownictwo składa się dziś wyłącznie z patentowanych degeneratów”. Po czym zagroził użyciem broni jądrowej. I podsumował (wierne tłumaczenie z zachowaniem oryginalnej pisowni nazwisk): „Jest i dobra strona. Znikną wszyscy ci dudowie, morawieccy, kaczyńscy i innego typu plugastwo/szumowiny (ros. ”нечисть„ – red.). Niestety, znikną też i inni”.

Długa lista obelg

Polacy nie są jednak żadnym wyjątkiem. Miedwiediew w najgorszych słowach wyraża się o wszystkich – bez wyjątku – przedstawicielach zachodniego świata. Najwyraźniej jest zresztą z tego bardzo dumny. W zeszłym roku był prelegentem jednego z licznych spotkań poświęconych 80. rocznicy zwycięstwa Związku Sowieckiego nad nazistowskimi Niemcami. Słuchaczami wiceszefa Rady Bezpieczeństwa była przede wszystkim młodzież szkolna. Mimo to, jak pisze oficjalny rosyjski serwis RBC.ru, Miedwiediew cytował i prezentował na slajdach swoje najbardziej obraźliwe wpisy w mediach społecznościowych.

Dmitrij Miedwiediew podczas wystąpienia na jednym ze spotkań zorganizowanych w ubiegłym roku z okazji 80. rocznicy zwycięstwa Związku Sowieckiego nad nazistowskimi Niemcami. Na ekranie nad głową byłego prezydenta wyświetlono obraźliwe, antyzachodnie i antyukraińskie cytaty z jego wpisów w mediach społecznościowych.
Dmitrij Miedwiediew podczas wystąpienia na jednym ze spotkań zorganizowanych w ubiegłym roku z okazji 80. rocznicy zwycięstwa Związku Sowieckiego nad nazistowskimi Niemcami. Na ekranie nad głową byłego prezydenta wyświetlono obraźliwe, antyzachodnie i antyukraińskie cytaty z jego wpisów w mediach społecznościowych. Fot. rbc.ru

Publiczność mogła więc przeczytać, że szefostwo NATO to „atlantyccy impotenci”, a ci, którym NATO dostarcza broń, to „zoologiczne wybryki natury”. Na wielkim ekranie nad głową byłego prezydenta pojawiły się również m.in. takie cytaty z jego Telegrama, w których określał przeciwników politycznych mianem:

  • „wielkiej sfory szczekających psów z zachodniej psiarni”,
  • „zgwałconych przez władców ciemności”,
  • „wytresowanych insektów”,
  • „garstki obłąkanych nazistowskich ćpunów”,
  • „stada chrząkających prosiaków”,
  • „karaluchów, które namnożyły się w terrarium”.

Tło dla Putina

Miedwiediew na początku swojej kariery politycznej – zanim został prezydentem, przez trzy lata pełnił funkcję wicepremiera – uchodził za pragmatycznego liberała. Dziś odżegnuje się od takich poglądów i twierdzi, że nigdy ich nie podzielał. Z pewnością jego obecnej, skrajnie antyzachodniej postawy nie sposób nazwać liberalną.

Zdaniem części analityków były prezydent jest dziś politykiem, który wygłasza opinie, jakich Putin z jakichś powodów sam nie chce głosić. Andriej Piercew z niezależnego rosyjskiego portalu Meduza zauważa, że na tle Miedwiediewa rosyjski dyktator może uchodzić za osobę wyważoną.

Warto wiedzieć

Dmitrij Miedwiediew postać kabaretowa

U szczytu swojej politycznej kariery Dmitrij Miedwiediew był częstym i wdzięcznym obiektem żartów rosyjskich satyryków. Do historii przeszedł jeden ze skeczy z programu nagranego z okazji 50-lecia KWN, czyli kultowego konkursu kabaretowego. A było to w 2012 r. Miedwiediew właśnie przestał być prezydentem i stanął na czele rządu, a Władimir Putin – odwrotnie – ustąpił ze stanowiska premiera i wrócił na fotel głowy państwa.

Na scenę wchodzą dwaj komicy, którzy ze względu na fizyczne podobieństwo do oryginałów regularnie wcielali się w role obu polityków. Prowadzą rower-tandem. W pewnym momencie zatrzymują się, spoglądają na siebie i bez słowa zamieniają miejscami: „Putin” chwyta przednią kierownicę, a „Miedwiediew” – tylną.

Dzisiaj zmarginalizowany Miedwiediew rzadko bywa bohaterem telewizyjnych programów kabaretowych. Jednak w ubiegłym roku jego nazwisko przywołano w programie Comedy Club.

W jednym ze skeczy młody mężczyzna dostaje od żony wiadomość z prośbą o przesłanie 12 tys. rubli na nową torebkę. Uznaje jednak, że to próba wyłudzenia pieniędzy przez telefonicznych oszustów. Początkowo ignoruje wiadomości, ale w końcu postanawia odpisać: „Spłońcie w piekle, skończone kanalie”. Po czym bardzo zadowolony z siebie dodaje na głos: „Niech myślą, że trafili na Miedwiediewa”.

youtube

Główne wnioski

  1. Dmitrij Miedwiediew przeszedł drogę od polityka uchodzącego za pragmatycznego liberała do jednego z najbardziej napastliwych propagandystów Kremla. Był kolejno: wicepremierem, prezydentem Rosji, a następnie przez niemal osiem lat kierował rządem. Po odejściu z tego ostatniego stanowiska stracił gros politycznego znaczenia, ale formalnie zachował wysoką pozycję w strukturach władzy i dostęp do Władimira Putina.
  2. Były prezydent szczególnie ostro atakuje dziś państwa europejskie, w tym Polskę, jej mieszkańców i polityków. W swoich wpisach obrażał naszych rodaków i władze. Nazywał ich politycznymi imbecylami i degeneratami, a także groził konsekwencjami ewentualnego konfliktu z Rosją. W przeszłości nie oszczędzał również najważniejszych polityków PiS.
  3. Wulgarne tyrady Miedwiediewa są częścią szerszej antyzachodniej narracji Kremla. Były prezydent obraża europejskich przywódców, kierownictwo NATO i ukraińskie władze, posługując się językiem obelg, gróźb i dehumanizujących porównań. Zdaniem części analityków może w ten sposób wygłaszać opinie, których z różnych powodów nie chce publicznie formułować sam Putin.