Kategoria artykułu: Kultura

Tilda Swinton, czyli aktorka, która nie mieści się w kadrze. Legenda przyjeżdża do Polski

Ma twarz, której znawcom kina nikt nie musi przedstawiać. Ba, samo kino nie bardzo wie, w jakie ramy ją oprawić. Androgyniczna uroda, jasna skóra, spojrzenie kogoś, kto zaraz zmrozi rozmówcę. Tildę Swinton kino chętnie obsadza poza czasem, płcią i oczywistym porządkiem.

Tilda Swinton "Ongoing".
Wystawa Tildy Swinton „Ongoing”. Fot. Łukasz Gazur

Z tego artykułu dowiesz się…

  1. Dlaczego Tilda Swinton równie swobodnie odnajduje się w kinie awangardowym, hollywoodzkim widowisku i galerii sztuki.
  2. Jak podczas warszawskich występów połączy poezję Wisławy Szymborskiej z pamięcią o Dereku Jarmanie.
  3. Dlaczego jej życie uchodzi za kontrowersyjne.
Loading the Elevenlabs Text to Speech AudioNative Player...

Audio generowane przez AI. Może zawierać błędy.

W „Orlando” Sally Potter, adaptacji powieści Virginii Woolf, przemierzała stulecia i przekraczała granicę płci. U Jima Jarmuscha w „Tylko kochankowie przeżyją” była wampirzycą, która z wieczności zrobiła użytek kulturalny: żyjąc w dekadencji  i luksusie, czytała książki, słuchała muzyki i z pobłażaniem przyglądała się ludziom. To właściwie dobry skrót jej ekranowych obecności.

Tilda Swinton "Ongoing".
Tilda Swinton „Ongoing”. Fot. Łukasz Gazur

Jej wybory zawodowe mają przy tym odwagę, której nie da się sprowadzić do ekstrawaganckiej fryzury. Zagrała w „Caravaggiu” Dereka Jarmana, później między innymi w jego „Edwardzie II”. U Lynne Ramsay w „Musimy porozmawiać o Kevinie” mierzyła się z macierzyństwem odartym z pocieszających formuł. U Luki Guadagnina weszła w świat „Suspirii”, u Pedra Almodóvara wystąpiła w „Ludzkim głosie” i „W pokoju obok”. A pomiędzy tym wszystkim znalazła czas na Białą Czarownicę w „Opowieściach z Narnii”, uniwersum Marvela i oscarową rolę w „Michaelu Claytonie” Tony’ego Gilroya. Nie tyle zmienia emploi, ile regularnie wypowiada mu umowę.

Produkując kontrowersje

Podobną potrzebę porządkowania budziło jej życie prywatne. Prasa roztrząsała relacje z dramatopisarzem i malarzem Johnem Byrne’em, ojcem jej bliźniąt, oraz malarzem Sandrem Koppem, produkując opowieść o domowym trójkącie (choć aktorka prostowała tę informację wielokrotnie). Zwykłe relacje między dorosłymi ludźmi najwyraźniej przegrywały z atrakcyjnością geometrycznej sensacji. Kiedy w rozmowie z brytyjskim „Vogue’em” mówiła o sobie jako osobie queer, podkreślała przede wszystkim kwestię wrażliwości i odnalezienia własnego artystycznego środowiska. W jej przypadku to istotna podpowiedź: zamiast zaglądać przez dziurkę od klucza, lepiej sprawdzić, jakie drzwi otwiera jej twórczość.

Dwa wieczory w Kinie Wisła

Teraz jedne z tych drzwi otworzą się w Warszawie. 27 i 28 listopada 2026 roku Swinton wystąpi w Kinie Wisła w „Bliss #2”, performansie poświęconym pamięci Dereka Jarmana. Będzie czytać jego teksty oraz poezję między innymi Mary Oliver, Charlesa Bukowskiego i Wisławy Szymborskiej. Towarzyszyć jej będą Simon Fisher Turner, kompozytor związany z kinem Jarmana, oraz Wacław Zimpel, klarnecista, kompozytor i improwizator. Słowa i muzyka mają powstawać we wzajemnym nasłuchu: wybór tekstów, ich kolejność i dźwiękowe odpowiedzi ułożą się podczas występu. Szymborska trafi więc w dobre towarzystwo przypadku. Każdy wieczór będzie osobnym zdarzeniem, wykonywanym po angielsku, bez tłumaczenia.

Tilda Swinton "Ongoing".
Tilda Swinton „Ongoing”. Fot. Łukasz Gazur

Tłem stanie się błękit odsyłający do Yves’a Kleina (który opatentował ten kolor) i „Blue” Jarmana z 1993 roku. Trudno o bardziej osobisty hołd dla reżysera, u którego aktorka debiutowała: pamięć zostaje tu wprawiona w ruch przez nowe głosy i dźwięki. Po występach zapowiedziano również rozmowy z artystami i Jamesem Mackayem, producentem filmów Jarmana oraz opiekunem jego archiwum. Całość należy do programu towarzyszącego wystawie „Tilda Swinton – Ongoing”.

"Ongoing" Tildy Swinton.
„Ongoing” Tildy Swinton. Fot. Łukasz Gazur

Powroty

Warszawską wizytę poprzedził poznański rozdział. Od 20 do 23 czerwca 2025 roku podczas Malta Festival Swinton występowała z Olivierem Saillardem w „Embodying Pasolini”. Francuski historyk mody i sztuki oraz szkocka aktorka przywoływali świat kontrowersyjnego reżysera Piera Paola Pasoliniego za pośrednictwem zachowanych filmowych kostiumów. W hali Międzynarodowych Targów Poznańskich spotykały się więc kino, performans i wystawiennictwo. Już sam tytuł zapowiadał ucieleśnienie, choć ciało potrzebne było tutaj przede wszystkim po to, żeby dopuścić do głosu ubrania.

Blisko trzydzieści ubiorów i rekwizytów pochodziło ze świata stworzonego przez kostiumografa Danila Donatiego i atelier Farani. Wśród filmowych odniesień znalazły się „Ewangelia według św. Mateusza”, „Król Edyp”, „Kwiat tysiąca i jednej nocy” oraz „Salò, czyli 120 dni Sodomy”. Rozpiętość więc ogromna: od sacrum po profanum i przemoc, od mitu po polityczną przypowieść. Tkaniny zachowały pamięć tego kina, jego cielesności, przepychu, surowości i niepokoju. Wyjęte z magazynu zaczynały kolejny żywot. Historia filmu wychodziła z szafy – i to dosłownie.

Ożywić ubrania

Swinton nie odtwarzała jednak postaci, które kiedyś nosiły te stroje. Jej zadanie polegało na uważnym spotkaniu z rzeczą: ciężarem materiału, fasonem, możliwością gestu. Przez większą część przedstawienia panowała cisza, pozwalająca usłyszeć szelest tkanin; w niektórych momentach muzyka dobiegała z kieszeni. Takie przesunięcie uwagi miało znaczenie. Filmowy kostium zwykle pracuje na cudzą sławę, pomaga aktorowi, buduje obraz, po czym znika w magazynie. Tutaj dostawał czas, którego kino mu poskąpiło. Swinton użyczała mu obecności, nie zagarniając całej opowieści dla siebie.

W tym przedsięwzięciu kryło się też pytanie bliskie muzeom: jak pokazać przedmiot, którego sens wiąże się z użyciem? Suknia na manekinie zachowuje kształt, ale traci oddech; kostium za szybą potwierdza swoją autentyczność, choć jego dawne działanie trzeba sobie dopowiedzieć. Saillard i Swinton proponowali rodzaj żywego archiwum. Ostrożnie przywracali ubraniom ruch, pozwalając, by przeszłość na chwilę dopasowała się do współczesnego ciała. Można widzieć w tym czułą archeologię kina: wydobywanie gestów, które nie zmieściły się w ostatecznym montażu. I wyjątkowo przekonujący dowód, że pamięć bywa szyta na miarę, lecz wcale nie musi być skrojona raz na zawsze.

Znów o ubraniu

Ten sposób myślenia prowadzi prosto do „Tilda Swinton – Ongoing”, wystawy czynnej w warszawskim Instytucie Przemysłów Kreatywnych przy ul. Mińskiej 65 do 17 stycznia 2027 roku. Przygotowany przez amsterdamskie Eye Filmmuseum we współpracy z artystką projekt po prezentacjach w Amsterdamie i Atenach trafił do dawnej drukarni Polskiej Agencji Prasowej. Warszawską adaptację przestrzeni opracował Maciej Siuda, a organizatorem jest Malta Festival. Miejsce ma tu wdzięczny podtekst: w budynku służącym niegdyś powielaniu wiadomości oglądamy twórczość osoby, która skutecznie unika powielania samej siebie.

„Ongoing”, czyli coś, co trwa i nadal się wydarza, kieruje uwagę ku artystycznym przyjaźniom Swinton. Współtwórcami wystawy są między innymi Joanna Hogg, Luca Guadagnino, Jim Jarmusch, Pedro Almodóvar, Olivier Saillard, Tim Walker i Apichatpong Weerasethakul; ważne miejsce zajmuje również pamięć o Jarmanie. Filmy, fotografie, instalacje, przedmioty i materiały archiwalne układają się w portret zależności, które potrafią być źródłem wolności. To ciekawy temat w kulturze tak przywiązanej do pojedynczego nazwiska nad tytułem. Tutaj nawet wyrazista osobowość potrzebuje innych ludzi, żeby móc pozostać sobą.

Pamiątki Tildy Swinton

Jednym z najbardziej osobistych punktów tej opowieści jest „Flat 19” Joanny Hogg, multimedialna rekonstrukcja londyńskiego mieszkania Swinton z lat 80. Przestrzeń staje się narzędziem pamięci: dom przechowuje ślady życia, z których oficjalna biografia zwykle robi generalne porządki. Obok pojawiają się „Camaraderie” Guadagnina, łączące krótki film z rzeźbą, oraz „Phantoms” Weerasethakula. Ten ostatni odwiedził artystkę w jej szkockim domu, szukając obecności przodków i duchów miejsca. Swinton, tak często opisywana jako istota z innej planety, odzyskuje tu własną ziemię.

Tilda Swinton "Ongoing".
Tilda Swinton „Ongoing”. Fot. Łukasz Gazur

Saillard powraca z „A Biographical Wardrobe”, czyli „Biograficzną garderobą”. Osobiste ubrania, kostiumy, kreacje z czerwonego dywanu i rodzinne pamiątki tworzą życiorys zapisany w materiale. To szczególnie interesujące przy artystce, której wygląd od lat podlega publicznym interpretacjom: garderoba może opowiedzieć o doświadczeniu osoby, zamiast służyć wyłącznie ocenie jej wizerunku. Warszawska prezentacja przypomina także „The Maybe”, słynny projekt performatywny Swinton. W tej perspektywie ekran okazuje się tylko jednym z miejsc jej pracy; równie ważne stają się galeria, przestrzeń i samo doświadczenie obecności.

Główne wnioski

  1. Artystyczna niezależność Tildy Swinton przejawia się w różnorodnych rolach filmowych i odważnych wyborach zawodowych. Aktorka wymyka się schematom, współpracując z takimi reżyserami jak Derek Jarman, Jim Jarmusch, Pedro Almodóvar czy Luca Guadagnino. Ważnym elementem jej twórczości są także wolność osobista i poszukiwanie własnej tożsamości.
  2. „Bliss #2” i „Embodying Pasolini” przywracają przeszłość do życia poprzez sztukę. Pierwszy performans, prezentowany w Warszawie, jest hołdem dla Dereka Jarmana, łączącym jego teksty, poezję i muzykę. Drugi, zaprezentowany w Poznaniu, wykorzystał kostiumy z filmów Pasoliniego, nadając im nowe znaczenie poprzez ruch, ciało i obecność aktorki.
  3. Wystawa „Tilda Swinton – Ongoing” ukazuje twórczość jako proces oparty na relacjach i pamięci. Filmy, fotografie, instalacje, osobiste przedmioty i kostiumy przedstawiają artystyczne przyjaźnie oraz współpracę Swinton z innymi twórcami. Projekt podkreśla, że jej niezależność i wyjątkowość rozwijają się dzięki wspólnym doświadczeniom, inspiracjom i twórczemu dialogowi.