Impact'26

Partner
Kategoria artykułu: Analizy

Acemoglu: komputery popsuły nam demokrację. Da się to jednak naprawić

Daron Acemoglu, laureat Nagrody Nobla z ekonomii, wystąpił na kongresie Impact w Poznaniu z wykładem o kondycji współczesnej demokracji. Przekonywał, że jej kryzys ma korzenie w rewolucji komputerowej, która pogłębiła nierówności. Jego zdaniem demokrację da się obronić, jeśli rządy skupią się na realnych problemach obywateli.

Skoro demokracja osiąga gospodarcze sukcesy, to dlaczego przegrywa? To było najważniejsze pytanie, na które próbował odpowiedzieć Daron Acemoglu podczas kongresu Impact'26 w Poznaniu. Fot. Impact

Z tego artykułu dowiesz się…

  1. Dlaczego demokracja jako system trwa w kryzysie, choć ma dobre wyniki gospodarcze?
  2. Co do tego doprowadziło?
  3. Jak można odwrócić ten trend?
Loading the Elevenlabs Text to Speech AudioNative Player...

Daron Acemoglu, laureat nagrody Nobla z ekonomii i jeden z najczęściej cytowanych ekonomistów na świecie wygłosił na kongresie Impact w Poznaniu przemowę dotyczącą przyszłości demokracji.

Demokracja ma sukcesy gospodarcze

W pierwszej części przemówienia Acemoglu skupił się na wpływie demokracji na gospodarkę. Przytaczał m.in. dane o gospodarkach, które przeszyły proces demokratyzacji. Przed tym procesem ich uśredniony dochód na osobę spadał, natomiast po wprowadzeniu demokracji zaczynał szybko rosnąć. Średnio po ok. 15 latach dochód stawał się wyższy niż 10 lat przed wprowadzeniem demokracji. Wyniki badań są podobne, gdy odnieść kraje po demokratyzacji do tych, które pozostały przy autokracji.

Odwrotne wyniki są natomiast widoczne w przypadku krajów, które odwróciły się od demokracji. Dochód w tych krajach był niższy niż w podobnych krajach, które pozostały przy demokratycznym systemie.

… a mimo to jest w kryzysie

Skoro demokracja osiąga gospodarcze sukcesy, to dlaczego przegrywa? To było najważniejsze pytanie, na które próbował odpowiedzieć Acemoglu. Wskaźniki mierzące stan demokracji czy praw obywatelskich w krajach na świecie (takie jak V-Dem Democracy Index, czy Indeks Wolności publikowany przez Freedom House), mniej więcej od 2005 r. pokazują spadek liczb krajów, które można sklasyfikować jako w pełni demokratyczne, czy w pełni wolne.

Według Acemoglu winne jest po części to, że demokracja nie spełnia obietnic, które roztoczyła przed swoimi obywatelami. Te obietnice to zapewnianie dobrobytu całemu społeczeństwu, dostarczanie dóbr publicznych (edukacja, służba zdrowia) oraz zapewnianie obywatelom poczucia wpływu na rzeczywistości. Dzieje się tak, ze względu na dwa „grzechy”. Pierwszy to grzech zaniedbania – rządy, czy szerzej elita sprawująca władzę, nie umiała odpowiednio zaadresować problemów gospodarczych i społecznych. Drugi to grzech zaniechania – elita zaczęła narzucać społeczeństwu agendę kulturową.

Wszystkiemu winne komputery?

Acemoglu argumentuje, że te problemy są zakorzenione w zmianie technologicznej, związanej ze wprowadzeniem komputerów. Wcześniej wszyscy w społeczeństwie „jechali” na tzw. jednym wózku, uprzemysłowienie powodowało wzrostu popytu na pracę nisko wykwalifikowanych pracowników. To sprawiało, że ich płace rosły i popierali demokrację. Jednocześnie pracownicy wykwalifikowani dzięki temu postępowi dostawali tańsze dobra przemysłowe niż kiedyś, więc również zyskiwali.

Wprowadzenie komputerów to zaburzyło. To była zmiana, która na rynku pracy umocniła wykwalifikowanych pracowników, a jednocześnie osłabiła tych o niższych kompetencjach. Ich bowiem zaczęła wypierać automatyzacja. To spowodowało reakcję łańcuchową. Zwiększyło nierówności dochodowe, wzmocniło polaryzację i skłoniło słabiej wykształconych do głosowania na partie antyestablishmentowe, czyli w istocie antydemokratyczne.

Nie wszystko stracone

Ekonomista uważa jednak, że jest nadzieja. Aby obronić demokrację, należy pokazywać, że autokraci są nieskuteczni we wprowadzaniu swoich polityk. Jednocześnie rządy powinny skupić się bardziej na polityce społecznej, a mniej na kwestiach kulturowych. Głównym celem powinno być tworzenie jak najszerszego dobrobytu. Ponadto, nawet jeśli demokracja przegra, to są to procesy odwracalne.

Dwie wątpliwości

Przyznam, że miałem duże oczekiwania związane z wykładem Acemoglu. Nasuwają mi się dwie wątpliwości związane z tym, co powiedział. Po pierwsze, nie do końca jest tak, że demokracje są lepszym systemem pod względem gospodarczym. Jest pewna grupa państw, która dowodzi, że brak demokracji nie oznacza braku rozwoju, wręcz przeciwnie. Chiny, Singapur, czy ostatnio Wietnam – to tylko najbardziej znane przykłady państw, które odnoszą spektakularne sukcesy na polu gospodarczym i technologicznym, nie będąc demokracjami.

Po drugie, Acemoglu pominął temat sztucznej inteligencji. W przeszłości wyrażał bardzo sceptyczne zdanie o tym, jak dalece ta technologia podniesie produktywność w gospodarce. Może się jednak okazać, że nastąpi zmiana przeciwna do efektu wprowadzenia komputerów. To znaczy, że osłabi pracowników umysłowych i umocni pracowników fizycznych. A zatem, czy nie dojdzie do odwrócenia tendencji w zakresie wyborów politycznych? A jeśli tak się wydarzy, to może problem z antydemokratycznym nastawieniem niewykwalifikowanych pracowników sam się rozwiąże?

Wykład Darona Acemoglu był przedstawieniem głównych tez jego najnowszej książki „What Happend to Liberal Democracy?(Co stało się z liberalną demokracją?). Książka ma się ukazać w lecie. Wierzę, że znajdę tam wyjaśnienia moich wątpliwości.

Główne wnioski

  1. Demokracja i jej gospodarcze podstawy. Acemoglu przedstawił dane wskazujące, że demokratyzacja sprzyja wzrostowi dochodów obywateli, a odejście od demokracji przynosi odwrotny skutek. Mimo to od około 2005 roku liczba krajów uznawanych za w pełni demokratyczne systematycznie spada.
  2. Technologia jako źródło kryzysu. Ekonomista wskazuje, że komputeryzacja i automatyzacja uderzyły w pracowników o niższych kwalifikacjach, pogłębiając nierówności i polaryzację społeczną. To z kolei pchnęło część wyborców ku partiom antyestablishmentowym, podważającym demokratyczny ład.
  3. Nadzieja na odwrócenie trendu. Acemoglu nie jest pesymistą – uważa, że demokrację można obronić, skupiając rządy na szeroko rozumianym dobrobycie i polityce społecznej zamiast na sporach kulturowych.