Kategoria artykułu: Świat

Afryka potrzebuje mleka. Polskie firmy wykorzystują szansę

Afryka importuje ogromne ilości produktów mlecznych, ale chce rozwijać własną produkcję. Korzystają na tym polskie firmy dostarczające mleko w proszku, gotowe produkty i technologie.

przemysł spożywczy w Afryce
Populacja Afryki w ciągu ostatnich 45 lat wzrosła trzykrotnie (z 482 mln w 1980 r. do 1,5 mld w 2025 r.), a do 2050 r. ma osiągnąć poziom 3,85 mld. Rośnie zatem popyt na mleko i produkty mleczne. Fot. Getty Images

Z tego artykułu dowiesz się…

  1. Jakie trendy kształtują rozwój sektora mleczarskiego w Afryce.
  2. Które polskie firmy i jacy polscy menedżerowie odnoszą sukcesy na afrykańskich rynkach.
  3. Z jaką konkurencją i jakimi zagrożeniami muszą się mierzyć polskie przedsiębiorstwa.
Loading the Elevenlabs Text to Speech AudioNative Player...

Wraz ze wzrostem liczby ludności w Afryce rośnie popyt na mleko i produkty mleczne. Ze względu na niską wydajność miejscowych stad wiele państw kontynentu pozostaje uzależnionych od importu mleka w proszku. Korzystają na tym m.in. przedsiębiorstwa z Polski.

Jednocześnie coraz wyraźniejsza jest tendencja do odchodzenia od tego modelu. Afrykańskie rządy próbują zwiększać lokalną produkcję mleka, rozwijać przetwórstwo i przyciągać zagranicznych inwestorów. Do nowych warunków dostosowują się również polskie firmy, świadome rosnącej konkurencji ze strony przedsiębiorstw afrykańskich i innych zagranicznych graczy.

Transformacja sektora mlecznego w Afryce

Populacja Afryki w ciągu ostatnich 45 lat wzrosła ponad trzykrotnie – z około 480 mln mieszkańców w 1980 r. do ponad 1,5 mld w 2025 r. Do 2050 r. może zbliżyć się do 2,5 mld. Wraz ze wzrostem liczby ludności naturalnie zwiększa się zapotrzebowanie na mleko i produkty mleczne.

Na kontynencie znajduje się około 20 proc. światowego pogłowia bydła, ale odpowiada ono za zaledwie około 5 proc. globalnej produkcji mleka. Niska wydajność wynika m.in. z niedostatecznego żywienia zwierząt, ograniczonego dostępu do pasz i wody, chorób oraz niewielkiej skali mechanizacji gospodarstw.

Relatywnie wysoki poziom samowystarczalności mlecznej osiągają niektóre państwa Afryki Wschodniej, kraje pasa Sahelu oraz Republika Południowej Afryki. Poza RPA duże pogłowie bydła nie zawsze jest jednak wynikiem efektywnej produkcji rolnej. W części państw stanowi również konsekwencję ograniczonego zaufania do lokalnych walut i instytucji finansowych.

W Sudanie Południowym, którego mieszkańcy są przyzwyczajeni do inflacji i kolejnych kryzysów gospodarczych, bydło nadal pełni funkcję majątku, zabezpieczenia oraz środka rozliczeniowego. Krowami opłaca się m.in. posag ślubny. Posiadanie licznego stada jest oznaką bogactwa i pozycji społecznej, a spory o zwierzęta mogą prowadzić do konfliktów między lokalnymi społecznościami.

W krajach o stabilniejszym systemie pieniężnym, m.in. należących do strefy franka CFA, gotówka w znacznie większym stopniu wyparła żywy inwentarz jako środek płatniczy i sposób przechowywania majątku. Jednocześnie coraz więcej mieszkańców opuszcza obszary wiejskie i przenosi się za pracą do szybko rozwijających się miast.

Ale nadal deficyt...

W latach 2013-2023 produkcja mleka na kontynencie wzrosła z około 45,5 mln do 53,8 mln ton. Nadal jednak nie wystarcza to do zaspokojenia potrzeb rosnącej liczby mieszkańców. Konieczny pozostaje import zarówno gotowych produktów mlecznych, jak i mleka w proszku wykorzystywanego następnie w lokalnym przetwórstwie. Deficyt Afryki w handlu produktami mlecznymi sięga 6,4 mld dolarów.

Rządy państw afrykańskich coraz wyraźniej dostrzegają znaczenie bezpieczeństwa żywnościowego oraz rozwoju krajowej produkcji przetworzonej żywności. Starają się więc pobudzać miejscowy przemysł, modernizować rolnictwo i przyciągać zagranicznych inwestorów.

W latach 2013-2023 Algieria sprowadziła maszyny dla przemysłu mleczarskiego o wartości 130 mln dolarów, Angola – 105 mln dolarów, Kenia – 78 mln dolarów, Egipt – 70 mln dolarów, a RPA i Maroko – po około 50 mln dolarów. Nigeryjski Bank Przemysłu natomiast pośredniczy w udzielaniu kredytów na rozwój sektora mleczarskiego. Środki pochodzą m.in. z Europejskiego Banku Inwestycyjnego i są przekazywane w ramach unijnego programu Global Gateway. W wielu państwach realizowane są również programy importu wysokowydajnych krów mlecznych.

Mleko w proszku z Mlekovity

Na afrykańskich rynkach coraz wyraźniej zaznaczają swoją obecność polskie firmy z branży mleczarskiej. Około jednej trzeciej mleka produkowanego w Polsce trafia na eksport, głównie w postaci serów i masła sprzedawanych w innych państwach Unii Europejskiej. Jednym z najważniejszych produktów eksportowanych poza Europę jest natomiast mleko w proszku.

W ciągu pierwszych dziewięciu miesięcy 2025 r. wartość jego eksportu wyniosła 279 mln euro. Ponad 30 proc. tej kwoty – 108 mln euro – przypadło na sprzedaż do Algierii, która jest jednym z najważniejszych pozaeuropejskich rynków dla polskich producentów. Silną pozycję ma tam m.in. Mlekovita.

Zagrożeniem dla eksporterów mleka w proszku może być rozwój lokalnej produkcji, w tym inwestycja katarskiej spółki Baladna. Pod koniec 2024 r. firma podpisała porozumienie z Algierskim Narodowym Funduszem Inwestycyjnym dotyczące powołania spółki Baladna Algérie. Strona algierska ma w niej 51 proc. udziałów, a Baladna – 49 proc. W ramach inwestycji, której wartość szacuje się na 635 mln dolarów, na południu Algierii ma powstać wielkoskalowa hodowla krów mlecznych. Sprowadzanie pierwszych zwierząt ma się rozpocząć w listopadzie 2026 r. W kolejnych latach pozyskiwany na miejscu surowiec będzie wykorzystywany do wytwarzania produktów mlecznych.

Prawdopodobnie przez co najmniej kilka lat Baladna Algérie nie będzie jednak w stanie zapewnić pełnej samowystarczalności surowcowej. Przy produkcji serów i innych wyrobów nadal może więc wykorzystywać importowane mleko w proszku. Prezesem algierskiej spółki jest polski menedżer Marek Warzywoda.

Polmlek w Maroku, Faspol w Afryce Subsaharyjskiej

Do modelu preferowanego przez afrykańskie władze próbuje się dostosować także Grupa Polmlek. W 2022 r. przejęła marokańską firmę Safilait, stając się właścicielem marki Jibal – trzeciego największego gracza na tamtejszym rynku produktów mlecznych. Wartość inwestycji wyniosła około 100 mln euro. Przy jej realizacji wsparcia udzieliło Zagraniczne Biuro Handlowe Polskiej Agencji Inwestycji i Handlu w Casablance. Polmlek zatrudnia w Maroku około 1,5 tys. pracowników i prowadzi farmę, na której znajduje się 700 krów. Docelowo produkty marki Jibal mają być eksportowane z Maroka do innych państw afrykańskich.

Własną niszę w procesie modernizacji afrykańskiego mleczarstwa znalazł także łódzki Faspol. Firma specjalizuje się w projektowaniu i produkcji instalacji do przechowywania i chłodzenia mleka.

W 2015 r. rozpoczęła sprzedaż swoich produktów w Ghanie. Rok później wygrała przetarg na dostawę 350 instalacji chłodniczych dla rządu Kenii. Kontrakt został zrealizowany w latach 2017-2020.

W 2023 r. Faspol podpisał umowę z rządem Rwandy na dostawę i modernizację łącznie 385 instalacji do chłodzenia mleka. Rok później w Kigali powołano spółkę Faspol Africa, której zadaniem jest zwiększanie obecności i skali działalności firmy w Afryce Subsaharyjskiej.

Lokalni i globalni konkurenci

Podstawową konkurencją dla polskich firm są producenci mleka z Afryki Wschodniej. Z tego regionu pochodzi 48 proc. mleka wytwarzanego na kontynencie, przede wszystkim w Kenii, Etiopii, Sudanie, Tanzanii, Sudanie Południowym i Ugandzie.

Ostatnie z tych państw wyspecjalizowało się w roli regionalnego hubu eksportowego. Skupuje mleko produkowane przez sąsiadów, a następnie sprzedaje je m.in. do Algierii i Egiptu. Wartość rocznego eksportu mleka z Ugandy do Algierii wynosi 500 mln dolarów. Ważnym producentem i eksporterem jest również RPA, odpowiadająca za około 0,4 proc. światowej produkcji mleka.

Silną konkurencję dla polskich firm stanowią także producenci nabiału i mleka w proszku spoza Afryki. Liderem jest Nowa Zelandia, która na eksporcie tego rodzaju produktów na kontynent zarabia około 1 mld dolarów rocznie. Kolejne miejsca zajmują Holandia, Francja, Irlandia i Niemcy. Ważnymi dostawcami zarówno mleka w proszku, jak i krów mlecznych są również południowoamerykańscy potentaci – Argentyna i Urugwaj.

W największych państwach Afryki własne fabryki i zakłady przetwórcze rozwijają międzynarodowe koncerny, takie jak Nestlé, Danone i Lactalis. Nestlé ma pięć fabryk w RPA oraz po jednej w Zimbabwe i Kenii. Danone prowadzi zakłady m.in. w RPA i Algierii, natomiast Lactalis jest obecny w Maroku, Wybrzeżu Kości Słoniowej i RPA.

Główne wnioski

  1. Afryka ma znaczny deficyt w handlu produktami mlecznymi. Rządy próbują go zmniejszyć poprzez import wysokowydajnych krów, zwiększanie krajowej produkcji oraz przyciąganie zagranicznych inwestorów. Rozwiązaniem pośrednim pozostaje sprowadzanie mleka w proszku jako półproduktu wykorzystywanego w lokalnej produkcji serów, jogurtów i mleka UHT.
  2. Mlekovita jest jednym z czołowych eksporterów mleka w proszku do Algierii, a Grupa Polmlek jest właścicielem marki Jibal, która ma silną pozycję na rynku marokańskim. Faspol od 2015 r. dostarcza instalacje do przechowywania i chłodzenia mleka na rynki Afryki Subsaharyjskiej, m.in. do Ghany, Kenii i Rwandy. Katarska firma Baladna, realizująca dużą inwestycję mleczarską w Algierii, powierzyła natomiast kierowanie algierską spółką polskiemu menedżerowi Markowi Warzywodzie.
  3. Głównymi konkurentami polskich firm mleczarskich w Afryce są przedsiębiorstwa lokalne oraz producenci z krajów o silnie rozwiniętym sektorze mleczarskim – przede wszystkim z Nowej Zelandii, Holandii, Francji, Irlandii i Niemiec, a także z Argentyny i Urugwaju.