Kategorie artykułu: Społeczeństwo Świat

Afrykański łącznik. Południowoamerykańskie kartele otworzyły nowe szlaki przemytu kokainy do Europy

Południowoamerykańskie kartele narkotykowe otworzyły nowy kanał przerzutowy w Afryce Zachodniej. Omijają zaostrzone systemy kontroli w tradycyjnych portach Unii Europejskiej. Dowodzi tego przechwycenie na początku czerwca na lotnisku Roberts w Monrovii, stolicy Liberii, niemal 240 kg czystej kokainy o wartości 19 mln dolarów.

narkoman na ulicy Monrovii, stolicy Liberii.
Południowoamerykańskie syndykaty często rozliczają się w Afryce Zachodniej w towarze, zamiast w gotówce. Miasta są zalewane tanimi i łatwo dostępnymi narkotykami. Na zdjęciu narkoman na ulicy Monrovii, stolicy Liberii. Podobne obrazy stały się codziennością zarówno w stolicy Liberii, jak i w sąsiednim Freetown w Sierra Leone. Fot. Tadeusz Brzozowski

Z tego artykułu dowiesz się…

  1. Jak międzynarodowe syndykaty infiltrują transport lotniczy w Afryce: w jaki sposób przemytnicy wykorzystują luki proceduralne w obsłudze rejsów pasażerskich, by wysyłać ładunki kokainy bezpośrednio na terytorium Unii Europejskiej.
  2. Dlaczego zmiana systemu rozliczeń karteli niszczy liberyjskie społeczeństwo: jak opłacanie lokalnych pośredników w czystym towarze zamiast w gotówce zalało zachodnioafrykańskie ulice tanim, zabójczym narkotykiem o nazwie Kush.
  3. W jaki sposób Bruksela próbuje odsunąć zagrożenie od granic Europy: jak unijne agencje zmieniają taktykę i przenoszą linię frontu bezpośrednio do Afryki Zachodniej, aby uderzać w korytarze przemytnicze u samego źródła.
Loading the Elevenlabs Text to Speech AudioNative Player...

Towar ukryty w plastikowych skrzyniach miał odlecieć bezpośrednio do Belgii na pokładzie rejsowego samolotu pasażerskiego linii Brussels Airlines. Przedtem przez kilka dni leżał niezauważony na lotnisku. Sprawę ujawniła w połowie czerwca Agencja Egzekwowania Prawa Narkotykowego Liberii (LDEA).

Przeniesienie aktywności przestępczej na afrykański południowoatlantycki korytarz potwierdzają oficjalne dane Globalnego Indeksu Przestępczości Zorganizowanej oraz analizy Biura Narodów Zjednoczonych ds. Narkotyków i Przestępczości (UNODC). Dokumenty te wprost klasyfikują nieszczelne struktury graniczne Liberii, Sierra Leone, Gwinei i Gwinei Bissau jako zwarty blok państw stanowiących kluczowe punkty przerzutowe na mapie globalnej kontrabandy zmierzającej na Stary Kontynent.

Strategiczne połączenie z Belgią celem przemytu

Wybór Brussels Airlines nie był kwestią przypadku. Belgijski przewoźnik to obecnie jedyna zachodnia linia lotnicza, która oferuje bezpośrednie połączenie z Liberii do Europy. Jest to jednocześnie jedyny pomost przesiadkowy dla pasażerów i cargo zmierzających dalej do Stanów Zjednoczonych. Przejęcie kontroli nad załadunkiem tego konkretnego samolotu zapewniłoby przestępcom bezpośredni i szybki dostęp do rynków całej Unii Europejskiej oraz Ameryki Północnej.

Manifest lotniczy [oficjalny dokument transportowy – red.] zabezpieczony przez LDEA jasno wskazywał, że ostatecznym odbiorcą towaru miał być adres zarejestrowany w Birmingham w Anglii. To dowód na całkowicie gotowy łańcuch dostaw od producenta w Ameryce Południowej, przez afrykański punkt przeładunkowy, aż po rynek europejski.

Wpadka spowodowana niechlujstwem kartelu

Szczegóły operacji obnażyły jednak przede wszystkim niekompetencję i opieszałość liberyjskich organów bezpieczeństwa. Ładunek kokainy leżał w lotniskowym magazynie cargo przez kilka dni. Przeszedł przez rutynowe procedury eksportowe bez wzbudzenia jakichkolwiek podejrzeń. Operatorzy skanerów rentgenowskich w ostatniej chwili dostrzegli rażące rozbieżności między faktyczną wagą plastikowych skrzyń a wartością zadeklarowaną w dokumentach przewozowych. Gdyby nie ten logistyczny błąd przemytników, paczki bez przeszkód odleciałyby rejsowym samolotem bezpośrednio do Brukseli.

Polityczne trzęsienie ziemi w Monrovii

Skandal na lotnisku Monrovia-Roberts natychmiast uderzył w najwyższe szczeble władzy. Stał się tematem numer jeden w całej Liberii. Prezydent Joseph Boakai w nadzwyczajnym oświadczeniu do narodu zapowiedział bezwzględne rozliczenia. Od razu zawiesił też urzędników odpowiedzialnych za strefę cargo oraz bezpieczeństwo terminalu VIP. Skala przemytu była tak duża, że lokalne służby odsunięto od sprawy. Dochodzenie przejęła Krajowa Rada Bezpieczeństwa, którą wspierają zagraniczne agencje wywiadowcze. Dla prezydenta ten incydent to jasny dowód, że międzynarodowe kartele wciąż traktują Afrykę Zachodnią jak wygodną autostradę dla swoich ładunków.

Lokalni dziennikarze i aktywiści studzą jednak emocje. Podkreślają, że pojedyncze sukcesy niewiele zmienią, jeśli władze nie przeprowadzą głębokich czystek w urzędach celnych i straży granicznej. Przy ładunkach wartych 19 mln dolarów syndykaty dysponują budżetem, który pozwala im bez trudu kupować przychylność kolejnych ludzi w systemie kontroli jednego z najbardziej skorumpowanych krajów na świecie.

Kamuflaż w mrożonkach i luki w unijnych portach

Przejęcie partii towaru na liberyjskim lotnisku odsłania znacznie szerszy mechanizm dystrybucji, nad którym lokalne władze całkowicie straciły kontrolę. Gdy czysty proszek rozładowany ze statków, które przypłynęły z Ameryki Południowej, trafia na afrykański ląd, kartele natychmiast szykują go do dalszej drogi. W portach Afryki Zachodniej stosuje się zaawansowane przepakowywanie kontrabandy do kontenerów komercyjnych. Udają potem legalne transporty mrożonych ryb lub owoców morza.

Skanery celne w europejskich portach, takich jak Antwerpia czy Rotterdam, mają gigantyczny problem z wykrywaniem pakietów kokainy gęsto obłożonych zamrożoną tkanką organiczną i lodem. Ponieważ transporty mrożonej żywności szybko się psują, służby celne na Starym Kontynencie działają pod ogromną presją czasu. Nie mogą przetrzymywać takich kontenerów w dokach na wielodniowe, szczegółowe kontrole. Ryzykowałyby zniszczenie wartego miliony legalnego ładunku, o czym kartele doskonale wiedzą. Afryka Zachodnia, od Mauretanii po Ghanę, eksportuje do Europy olbrzymie ilości ryb. Wpięcie się w ten oficjalny łańcuch dostaw pozwala przemytnikom całkowicie ukryć pochodzenie kontrabandy.

Jednak w przypadku udaremnionego transportu o wartości 19 mln dolarów przemytnicy zrezygnowali z morskiego kamuflażu. Przewieźli towar na oddalone o kilkadziesiąt kilometrów od stolicy lotnisko Roberts. Ukryli narkotyki w zwykłych skrzyniach z odzieżą i artykułami domowymi.

Nie tylko kokaina trafia na Stary Kontynent

Szacunki Globalnej Inicjatywy przeciwko Zorganizowanej Przetępczości ( Global Initiative Against Transnational Organized Crime, GI-TOC) dowodzą, że obecnie co najmniej 30 proc. kokainy trafiającej na Stary Kontynent przechodzi szlakami Afryki Zachodniej. Roczny wolumen tego procederu osiąga wartość rynkową rzędu 1,25 mld dolarów. Za tymi transportami stoją głównie syndykaty z Kolumbii, Peru oraz Boliwii. Przejęły one pełną kontrolę nad atlantyckimi liniami żeglugowymi.

Obok czystej kokainy kartele masowo pompują do Europy tym samym kanałem syntetyczną marihuanę, chemikalia służące do produkcji narkotyków oraz nielegalną broń palną. Afrykański korytarz przestał być jedynie ścieżką tranzytową dla jednego surowca. Stał się uniwersalną magistralą dla wszelkiego rodzaju nielegalnych towarów zalewających Unię Europejską.

Bezgotówkowe rozliczenia i narodziny Kush

Kryzys uderza jednak nie tylko w zachodnie rynki zbytu, ale demoluje przede wszystkim lokalne społeczeństwa w Afryce Zachodniej. Południowoamerykańskie syndykaty wprowadziły w tym regionie nowy, bezwzględny system rozliczeń. Zamiast płacić lokalnym pośrednikom i gangom w gotówce, kartele coraz częściej rozliczają się z nimi w czystym towarze. Efektem tej strategii jest bezprecedensowe zalanie tamtejszych miast tanimi i łatwo dostępnymi narkotykami.

Najbardziej drastycznym przykładem tej polityki jest sytuacja w Liberii i Sierra Leone. Oficjalne raporty GI-TOC potwierdzają jednak, że kryzys błyskawicznie rozlewa się już na Gwineę, Gwineę Bissau oraz Gambię. Chemiczne odpady z przemytu kokainy oraz toksyczna mieszanka syntetycznych substancji doprowadziły w tych państwach do powstania niezwykle groźnej odmiany narkotyku o nazwie Kush. Ta tania substancja wywołała na ulicach tamtejszych miast potężną epidemię uzależnień i masowych zgonów wśród młodzieży. Skala problemu zmusiła rządy kolejnych krajów regionu do ogłoszenia nadzwyczajnych stanów wyjątkowych w obszarze zdrowia i bezpieczeństwa publicznego. Mediana wieku w Afryce wynosi 19 lat.

Ikona wykres interaktywny Wykres interaktywny

W Liberii i Sierra Leone zdesperowani palacze pozyskują brakujące składniki toksycznego koktajlu ze sproszkowanych kości ludzkich. Z tego powodu masowo rozkopują stare groby. „Nekronarkomani” wierzą, że zawarta w kościach naturalna siarka potęguje siłę odurzenia. Sądzą, że szczątki zmarłych wciąż kryją w sobie pozostałości silnych leków opioidowych. Na ulicach zachodnioafrykańskich miast zniszczeni nałogiem ludzie, poruszający się często niczym żywe trupy, regularnie zaczepiają turystów, domagając się choćby jednego dolara na kolejną dawkę.

Europejski sojusz rusza do Afryki

W obliczu fali przemytu Unia Europejska zmieniła strategię, uznając uszczelnianie własnych doków w Antwerpii czy Rotterdamie za niewystarczające. W ramach Sojuszu Portów Europejskich oraz Akcji na rzecz Kontroli Kontenerów unijne agencje przenoszą linię frontu na drugą stronę oceanu. Zamiast czekać na statki u własnych wybrzeży, Europa przekazuje lokalnym strażom przybrzeżnym w Afryce Zachodniej dane z satelitarnego śledzenia jednostek w czasie rzeczywistym oraz specjalistyczny sprzęt do ścigania przemytników.

Kluczowym elementem tego wsparcia są szybkie jednostki przechwytujące. W piątek 19 czerwca w ramach unijnego programu bezpieczeństwa morskiego liberyjska straż przybrzeżna otrzymała nowoczesne łodzie motorowe przeznaczone do działań pościgowych na pełnym morzu. Cel tych działań to uderzenie w transporty u źródła, bezpośrednio na afrykańskich wodach terytorialnych. Mają wychwycić przemyt, zanim ładunki w ogóle dotrą do tamtejszego brzegu i zostaną rozładowane. Współpraca wywiadowcza oraz techniczna ma zrekompensować bezradność lokalnych służb i odciąć kartele od ich bezpiecznych przystani na afrykańskim wybrzeżu.

Nowoczesne łodzie motorowe przekazane liberyjskiej straży przybrzeżnej w ramach unijnego programu bezpieczeństwa morskiego SWAIMS.
Nowoczesne łodzie motorowe przekazane liberyjskiej straży przybrzeżnej w ramach unijnego programu bezpieczeństwa morskiego SWAIMS. Szybkie jednostki pościgowe mają wzmocnić patrole na afrykańskich wodach terytorialnych i pomóc w odcinaniu szlaków przemytniczych. Fot. Tadeusz Brzozowski

Główne wnioski

  1. Walka z transkontynentalnymi syndykatami wymaga stałego przenoszenia unijnej linii obrony na drugą stronę oceanu. Bezpośrednie przekazywanie danych satelitarnych i twardego sprzętu pościgowego afrykańskim strażom przybrzeżnym to sposób na zablokowanie atlantyckiej magistrali u jej źródła.
  2. Realizacja programów pomocowych w Afryce Zachodniej wymaga nowej weryfikacji. Strumień brudnych pieniędzy z karteli bez trudu paraliżuje lokalne instytucje. Dlatego unijne wsparcie musi skupić się na bezpośredniej technologii i twardej kontroli procedur.
  3. System rozliczeń karteli w towarze bezpowrotnie niszczy tkankę społeczną w regionie, gdzie mediana wieku to zaledwie 19 lat. Masowe uzależnienie młodego pokolenia od Kushu destabilizuje państwa od środka.