Aktualny, choć z przeszłości. Odkrycie nieznanego opowiadania Jarosława Iwaszkiewicza
W literaturze zdarzają się zaskakujące powroty. Nawet po śmierci. Tak właśnie wróciła „Starość”, nieznane opowiadanie Jarosława Iwaszkiewicza, które przez 65 lat leżało w archiwum jego domu w muzeum w Stawisku.
Z tego artykułu dowiesz się…
- Jak i w jakich okolicznościach odnaleziono nieznane wcześniej opowiadanie Jarosława Iwaszkiewicz.
- Gdzie powstał tekst.
- Dlaczego sześćdziesięciopięcioletni rękopis brzmi dziś zaskakująco aktualnie.
Odnalezienie rękopisu było efektem archiwalnej uważności jego odkrywcy Roberta Papieskiego. Choć wydarzenie jest sensacją w świecie literatury to – jak to często bywa – jest przypadkowe. Podczas prac prowadzonych w Archiwum Rękopiśmiennym Muzeum im. Anny i Jarosława Iwaszkiewiczów w Stawisku, związanych z przygotowaniami do zagranicznej edycji Festiwalu Stawisko, natrafiono na tekst zapisany w jednym z zeszytów. Dotychczas jedynym śladem jego istnienia była lakoniczna notatka w kalendarzu pisarza. Co ciekawe, opowiadanie przez 65 lat leżało w archiwum, zapisane w notatniku przeznaczonym pierwotnie do zupełnie innego projektu. Bez ambicji druku i bez redakcyjnych poprawek. Nic nie zapowiadało, że oto mamy do czynienia z tekstem gotowym, zamkniętym, skończonym.
Z ziemi włoskiej do Polski
Wbrew temu, czego można się spodziewać, wiemy jednak o opowiadaniu zaskakująco dużo. „Starość” powstała 14 lutego 1961 roku we Włoszech w sycylijskiej Taorminie. Iwaszkiewicz mieszkał wówczas w hotelu Metropol, miejscu sprzyjającym skupieniu i odosobnieniu. Tekst został napisany w jednym ciągu, bez poprawek, jakby autor wiedział, że nie będzie już do niego wracał. A może był próbą zapisania myśli, stanu, momentu?

To opowiadanie krótkie, ale gęste. Nie tyle opis starości, ile jej doświadczenie: obcości narzuconej ciału, wycofania się „do środka”, utraty znaczenia świata zewnętrznego. Pojawiają się w nim wątki samotności, wykluczenia, przemijania, ale też – co szczególnie uderzające – eutanazji i społecznego „psiego losu” osób starych. Brzmi to dziś boleśnie znajomo. Jakby tekst nie przeleżał dekad w archiwum, lecz powstał właściwie wczoraj.
„Mówią, że jestem głuchy, irytują się, że nie słyszę. Może rzeczywiście nie wszystko słyszę, ale to nie jest głuchota w ścisłym tego słowa znaczeniu. Po prostu nie uważam, co oni mówią, bo co mi mogą jeszcze powiedzieć? Nic” – pisze Iwaszkiewicz.
Nie wiemy, dlaczego „Starość” nigdy nie została opublikowana. Czy Iwaszkiewicz uznał ją za zbyt osobistą? Zbyt ostrą? A może po prostu ostawił ją tam, gdzie czuł, że jej miejsce na razie jest – w zaciszu jego szuflady?
Czytana współcześnie, „Starość” okazuje się jednym z najbardziej aktualnych głosów w debacie o starzeniu się, godności, cielesności i społecznej niewidzialności.
Archiwum polskiej literatury
Odkrycie rękopisu przypomina też, czym jest Stawisko. To nie tylko dom-muzeum, lecz żywe archiwum polskiej kultury XX wieku. To tu, w Podkowie Leśnej, przez dekady krzyżowały się biografie ludzi kultury, idee, literatura i polityka. To tu żył i tworzył Jarosław Iwaszkiewicz, autor „Panien z Wilka”, „Brzeziny” czy „Sławy i chwały”, współtwórca Skamandra, jednej z kluczowych grup literackich minionego stulecia.
„Starość" nie jest literacką ciekawostką ani archiwalnym dodatkiem. To tekst, który wraca w momencie szczególnym – gdy pytania o starzenie się, opiekę, prawo do decydowania o własnym ciele i granicach solidarności społecznej stają się jednymi z najważniejszych tematów współczesności.
Główne wnioski
- „Starość” to nieznane opowiadanie Jarosława Iwaszkiewicza odnalezione po 65 latach w archiwum Stawiska.
- Tekst powstał w 1961 roku w Taorminie i porusza tematy samotności i wykluczenia w podeszłym wieku, brzmiąc dzięki temu zaskakująco aktualnie.
- Odkrycie potwierdza, że Stawisko pozostaje jednym z najważniejszych i wciąż żywych archiwów polskiej kultury XX wieku.