Aliko Dangote – biznesowy król Afryki. Dlaczego polskie firmy powinny szukać z nim kontaktu?
Afrykańskie media niemal codziennie informują o nowych inicjatywach nigeryjskiego przemysłowca. Ten najbogatszy na świecie Afrykanin podejmuje się przedsięwzięć na niespotykaną skalę i... wzbudza spore kontrowersje. Podpowiadamy cztery sposoby na rozpoczęcie współpracy z Dangote Group.
Z tego artykułu dowiesz się…
- Jaka jest skala działalności Alika Dangotego.
- Jakie przedsięwzięcia Alika Dangotego mogą przyczynić się do skoku cywilizacyjnego w Afryce.
- W jaki sposób polscy przedsiębiorcy mogą skorzystać na współpracy z koncernem Alika Dangotego.
Audio generowane przez AI. Może zawierać błędy.
Głównym problemem afrykańskich gospodarek jest niskie uprzemysłowienie. Konsekwencją jest model gospodarki polegający na eksporcie surowców i imporcie gotowych produktów, który skutkuje ujemnym bilansem handlowym. Firmy państwowe dają sobie radę tylko w niektórych sektorach, a nierzadko zdarzają się w nich przypadki niegospodarności. Zagraniczne koncerny inwestowanie w Afryce uznają często za zbyt ryzykowne.
Z kolei bogaci Afrykanie zwykle wolą rolę pośredników handlowych niż producentów. Wyjątkiem od tej reguły jest Aliko Dangote, który inwestuje m.in. w rafinerie ropy naftowej i cukru oraz wydobycie fosfatów. Poza sukcesami na rynku nigeryjskim planuje też przedsięwzięcia na terenie innych państw kontynentu.
Jak powstawało imperium Alika Dangotego
Aliko Dangote ma 69 lat, dysponuje majątkiem o łącznej wartości 35 mld dolarów i jest właścicielem holdingu Dangote Group. Jest najbogatszym człowiekiem w Afryce (64. miejsce na liście Bloomberga i pierwsze wśród mieszkańców Afryki). Zalążkiem Dangote Group była założona pod koniec lat 70. firma zajmująca się importem i dystrybucją na nigeryjskim rynku takich produktów jak cukier, sól, produkty dziecięce i wyroby aluminiowe.
Kapitał początkowy Aliko Dangote odziedziczył po zamożnych przodkach, którzy robili biznes już w czasach brytyjskiej kolonizacji. Jego pradziadek Abdullahi Dantata był najbogatszym człowiekiem Afryki Zachodniej. Dorobił się fortuny na handlu orzechami.
W latach 80. holding Alika Dangotego zajął się importem cementu. W 1989 r. przedsiębiorca rozpoczął swoją przygodę z przemysłem. Pierwszym etapem była produkcja tekstyliów. Drugi etap – rafinacja cukru – nastąpił 10 lat później. Później doszła do tego produkcja cementu. Podczas gdy większość afrykańskich firm skupia się na rynku wewnętrznym, imporcie lub eksporcie poza kontynent, Aliko Dangote od ponad 20 lat stawia na handel intraafrykański. Centrala holdingu znajduje się w nigeryjskim Lagos, a jej pozostałe oddziały w Beninie, Kamerunie, Ghanie, RPA i Zambii.
W 2023 r. Aliko Dangote otworzył w nigeryjskim mieście Lekki największą na świecie jednociągową rafinerię ropy naftowej. Nakłady inwestycyjne wyniosły aż 19 mld dolarów (70,2 mld zł). Realizacji projektu podjęły się chińskie firmy budowlane. W lutym tego roku rafineria osiągnęła maksymalne moce produkcyjne. Dziennie przetwarza 650 tys. baryłek ropy na benzynę, diesla, paliwo lotnicze oraz polipropylen.
Produkty przeznaczone są na rynek nigeryjski, inne rynki afrykańskie oraz Europę i obie Ameryki. W lipcu Aliko Dangote rozpoczął negocjacje z rządem Kenii w sprawie budowy drugiej takiej samej rafinerii. Produkty z niej miałyby trafiać na rynki wschodnioafrykańskie i azjatyckie. Od 2024 r. biznesmen realizuje w Senegalu projekt wydobycia fosfatów i produkcji z nich nawozów. Jego wartość to ok. 1 mld dolarów (3,7 mld zł). W maju tego roku ogłosił budowę fabryki nawozów w Etiopii, która ma produkować 3 mln ton metrycznych mocznika. Koszt jej realizacji ma wynieść 4 mld dolarów (14,8 mld zł). Z kolei w czerwcu podpisał z rządem Tanzanii porozumienie w sprawie budowy elektrowni węglowej, fabryki mocznika i infrastruktury do transportu nawozów do portu w Dar Es-Salaam.
Problemy, wyzwania i kontrowersje
Są jednak rysy na wizerunku Alika Dangotego, podobnie jak w przypadku wielu innych wielkich przemysłowców. Po pierwsze, pozostaje on w permanentnym konflikcie z nigeryjskimi związkami zawodowymi, które zarzucają mu masowe sprowadzanie robotników z Indii w celu zastępowania Nigeryjczyków oraz utrudnianie funkcjonowania komórek związkowych w jego firmach.
Były premier Senegalu Ousmane Sonko z kolei zarzucał firmie Dangote Cement unikanie płacenia podatków i zaleganie z wypłatami wynagrodzeń dla senegalskich robotników. Zarzuty te stały się później uzasadnieniem dla przejęcia przez skarb państwa Senegalu 10 proc. udziałów w spółce.
Swoistym paradoksem jest fakt, iż rafineria Alika Dangotego importuje ok. 20 proc. przetwarzanej ropy naftowej, głównie ze Zjednoczonych Emiratów Arabskich i USA, pomimo iż Nigeria jest jednym z największych na świecie producentów tego surowca. Przyczyną tego paradoksu jest potrzeba dywersyfikacji oraz wysokie wymagania cenowe stawiane przez Nigeryjską Narodową Spółkę Naftową. Ropa sprzedawana przez państwowego giganta jest średnio o 3-4 dolary na baryłce droższa od importowanej. Ponadto import ropy naftowej z USA może być ważny ze względów geopolitycznych. Jak długo trwa, tak długo holding Alika Dangotego może liczyć na przychylność prezydenta Donalda Trumpa.
Holding Alika Dangotego mierzy się też z problemami wspólnymi dla wszystkich innych afrykańskich firm. Potencjał handlu wewnątrz kontynentu przede wszystkim ogranicza niedostateczna liczba połączeń drogowych. Autostrady znajdują się głównie w najzamożniejszych państwach położonych u wybrzeży kontynentu. Im dalej w głąb, tym więcej dróg gruntowych, co czyni transport dłuższym i droższym.
Ponadto, im bardziej w głąb kontynentu, tym niższa jest siła nabywcza klientów: społeczeństw i rządów. Dodatkowym wyzwaniem jest korupcja. Według rankingu Indeksu Percepcji Korupcji Transparency International Afryka jest najbardziej skorumpowanym kontynentem.
W większości państw nie ma też dostatecznie rozwiniętych instytucji chroniących przedsiębiorców i osoby fizyczne przed oszustwami. Sama Nigeria cieszy się niechlubną opinią światowego centrum scamu, co silnie obniża jej reputację wśród inwestorów.
Czy Polska może zyskać na współpracy z Alikiem Dangotem
Polsko-nigeryjska wymiana handlowa jest niewielka i w zasadzie można ją określić jako wymianę surowcową. Polska eksportuje rocznie do Nigerii towary o łącznej wartości 544 mln dolarów (2 mld zł), z czego aż 450 mln dolarów to zboże. Z kolei import z Nigerii do Polski wynosi 429 mln dolarów (1,6 mld zł), z czego 391 mln dolarów to ropa naftowa. Istnieje zatem znaczny potencjał do wzrostu.
W maju 2024 r. rafineria Alika Dangotego dokonała po raz pierwszy eksportu paliwa lotniczego do Europy. Polskie zapotrzebowanie na ten surowiec jest zaspokajane w 90 proc. przez krajową produkcję. Jest przestrzeń do importu tego produktu, jeśli jego cena będzie konkurencyjna.
Polska importuje też fosfaty z Maroka, Algierii i Tunezji, a pozostałe nawozy z Rosji, Niemiec, Litwy i Białorusi. Zatem produkty z tej kategorii wytwarzane przez Dangote Group mogą być sposobem na dywersyfikację dostaw i zmniejszenie zależności od Rosji. Polska importuje też rocznie cukier o wartości ok. 40 mln euro, głównie z Niemiec, Francji, Danii, Czech, Mauritiusa i Mozambiku. Rafineria Alika Dangotego to pole do działań dla polskich importerów cukru.
Fabryki holdingu Alika Dangotego do funkcjonowania potrzebują różnego rodzaju maszyn. Z kolei maszyny i urządzenia stanowią aż 36 proc. polskiego eksportu. Niemniej polscy producenci musieliby znaleźć sposób na przekonanie menedżerów holdingu, że są zdecydowanie lepszej jakości niż te produkowane w Chinach i Turcji.
Polskie firmy mogą też zabiegać o pełnienie roli podwykonawców przy inwestycjach holdingu Alika Dangotego. Okazją do nawiązania kontaktu i budowy dobrej reputacji jest projekt modernizacji portów w Lagos, który zabezpiecza KUKE i w związku z tym prace realizuje kilkanaście polskich firm koordynowanych przez gdyńską firmę Torhammer.
Największy potencjał we współpracy z Alikiem Dangotem mogą jednak widzieć polskie firmy, które są zainteresowane ekspansją na rynki afrykańskie, ale boją się na nich inwestować. Coraz więcej państw afrykańskich wprowadza ograniczenia importu lub środki preferowania lokalnej produkcji. Sposobem na odnalezienie się w tej sytuacji może być transfer technologii lub założenie spółki joint venture z założeniem, że wkładem polskiej strony jest know-how, a afrykańskiej kapitał. W takiej sytuacji Aliko Dangote wydaje się być partnerem wręcz idealnym.
Miniwywiad
Cztery sposoby na współpracę z Dangote Group
Maciej Pawłowski, XYZ: Jak ocenia pan projekty realizowane przez Dangote Group?
Wojciech Graczyk, członek zarządu firmy konsultingowej Toren PATH: Nigeria przez dekady wydobywała ropę i importowała paliwo. Koncern Dangote odwrócił ten model.
Skala robi wrażenie i nie jest to pseudomarketing. Rafineria w Lekki pod Lagos przerabia 650 tysięcy baryłek dziennie i jest największą na świecie rafinerią jednociągową. Ma rywalizować z największymi zakładami tego typu na świecie. Efekt jest bardzo spektakularny, bo w marcu 2026 r. Nigeria po raz pierwszy w historii stała się eksporterem netto benzyny, po dekadach bycia importerem.
Ale najważniejsze w tej historii nie są baryłki, tylko strategia. Aliko Dangote nie buduje jednej fabryki, buduje zintegrowany łańcuch wartości. Do rafinerii dokłada petrochemię i działania uzupełniające. W liczbach wygląda to następująco: 750 tysięcy ton propylenu i 400 tysięcy ton LAB rocznie jako surowce dla tworzyw i detergentów. W nawozach wzrost z 3 do 12 milionów ton rocznie ma uczynić grupę największym producentem mocznika na świecie. Do tego cement, ryż, żywność, porty, gazociągi. Cel to minimum pięciokrotny wzrost przychodów z około 20 do 100 miliardów dolarów do 2030 roku.
I rzecz, która powinna zainteresować każdą polską firmę patrzącą na Afrykę. Aliko Dangote planuje ekspansję i pokrycie całej Afryki od równika na południe siecią powiązań . Oznacza to, że gdy Stary Kontynent zajmuje się walką o przetrwanie, skupiając swój przemysł na sektorach automotive i IT, Afryka się uprzemysławia w klasycznym stylu, stawiając na to, czego ma pod dostatkiem, czyli surowce naturalne i ich eksploatację.
Czy polskie firmy mają szansę nawiązać współpracę z Dangote Group? Czy były takie próby?
Kto realnie zarabia dziś na i z Alikiem Dangotem? To dostawcy technologii i inżynierii, ale nie bezpośrednio polscy. Pieniądze idą do tych, którzy wnoszą technologię, inżynierię i sprzęt i są fizycznie obecni: USA, Chiny, Japonia. Oczywiście, dostawcy Dangote Group kupują od polskich firm. Zapewne, gdybyśmy „rozłożyli” sprzęt dostarczony np. przez amerykański Honeywell, znaleźlibyśmy komponenty z Polski. Byłby to jednak ułamek, o ile nie promil wartości dostarczonej na rynek.
Gdzie jest Polska? Czy były próby wejścia? Tak, ale na poziomie instytucjonalnym, nie bezpośrednich kontraktów z Alikiem Dangotem. We wrześniu 2023 odbyła się misja polskich eksporterów i importerów do Nigerii, z rozmowami o rozliczeniu w nairze, walucie Nigeri, i memorandum o współpracy podpisanym podczas wizyty prezydenta RP w Afryce Zachodniej. Świeższy i konkretniejszy sygnał przekazało KUKE, które wspólnie z brytyjskim UKEF zabezpieczyło finansowanie modernizacji portów w Lagos o wartości miliarda dolarów. Otwiera to drzwi polskim firmom do dużych projektów infrastrukturalnych. W moim przekonaniu, jeśli polskie fabryki dostarczą komponenty wykonawcy, będzie to dość znaczący sukces. Nie bez znaczenia jest też filozofia obecna w naszych firmach, która cały czas określa rynek afrykański jako wielkie ryzyko.
Nie są mi znane, żadne fakty które wskazywałby na bezpośredni, podpisany kontrakt polskiej firmy w łańcuchu dostaw Dangote Group. Jest otoczenie, są misje, jest finansowanie eksportowe, jest deklarowana otwartość, ale konkretnego „polska firma X dostarcza do Dangote Y" nie widać. I to jest właśnie luka, którą należałoby zapełnić.
Ważny sygnał w drugą stronę: koncern Dangote deklaruje otwartość na współpracę. Cytując Alika Dangotego: „Powiedzcie, czego potrzebujecie, a zobaczymy, jak możemy współpracować". Wiceprezes grupy deklaruje otwartość na współpracę i „najnowszą technologię w każdym biznesie". Drzwi są uchylone. Problem jest po polskiej stronie: brakuje firm, które fizycznie się pokażą i wejdą jako dostawcy, a nie tylko przyjadą na misję.
Jakie możliwości dałaby polskim firmom współpraca z Dangote Group?
Widzę cztery realne ścieżki od najbardziej dostępnej do najambitniejszej.
Pierwsza: dostawy dla łańcucha przetwórczego. Petrochemia Dangote Group ma dawać polipropylen i polietylen, surowce dla opakowań, farmacji, tekstyliów, budownictwa. Polskie firmy przetwórcze mogłyby być zarówno odbiorcą tańszego lokalnego surowca, jak i dostawcą komponentów i maszyn dla tych zakładów.
Druga: rolnictwo i nawozy, czyli nasz wieloletni atut. Aliko Dangote buduje największą platformę nawozową świata, a Afryka zużywa dziś tylko 6 milionów ton mocznika rocznie wobec 40 milionów w Indiach. Luka w produktywności rolnej jest ogromna. To rynek dla polskich maszyn rolniczych, technologii przetwórstwa rolno-spożywczego i know-how. Polskie firmy mają realną szansę jako dostawcy w przetwórstwie rolno-spożywczym, zielonych technologiach i przetwórstwie przemysłowym. Jednak należy pamiętać, że rynek oczekuje zaangażowania kapitałowego, obecności oraz tworzenia miejsc pracy, a nie tylko prostej sprzedaży. Sprzedaż taka w świetle oczekiwań rynku może następować na poziomie G2G [government to government, między rządami – red.].
Trzecia i najważniejsza strategiczna: Afryka Wschodnia jako brama. Aliko Dangote buduje rafinerię na 700 tysięcy baryłek w Kenii, żeby obsłużyć rynki Afryki Wschodniej. Ekspansja Dangote Group to nie tylko Nigeria. To także Kenia, Etiopia, Tanzania. Polska firma, która jest obecna w Nairobi, jest bliżej tych projektów niż firma sterowana z Polski. Jak mówią sami eksperci, Kenia może być dla Polaków „bramą do kolejnych państw regionu". A połączenie z gospodarkami Nigerii, Angoli i RPA pozwala otwierać kolejne rynki.
Czwarta: infrastruktura okołoprojektowa. Rozbudowa rafinerii obnaża słabości nigeryjskiej logistyki. Trwa program łączenia portów, rafinerii i magazynów z siecią kolejową. To otwiera pole dla polskich firm z branży kolejowej, logistycznej, portowej i ICT, zwłaszcza że finansowanie już jest zabezpieczone przez KUKE.
Polska firma dostanie kawałek tego tortu tylko wtedy, gdy przestanie myśleć „sprzedam zboże i wystawię fakturę", a zacznie myśleć „wejdę jako dostawca technologii z obecnością na miejscu".
Główne wnioski
- Aliko Dangote to najbogatszy człowiek w Afryce, którego główną areną działalności jest przemysł.
- Biznesmen zbudował w Nigerii największą jednociągową rafinerię ropy naftowej na świecie i planuje utworzenie drugiej takiej samej w Kenii oraz największej w Afryce rafinerii fosfatów. Oprócz tego posiada m.in. rafinerie cukru i fabryki cementu.
- Dzięki przedsięwzięciom Alika Dangotego Nigeria z czasem może stać się dla Polski atrakcyjnym dostawcą paliw, nawozów, cukru i cementu. Ponadto polskie firmy z wielu sektorów mogą zostać dostawcami materiałów i produktów do jego przedsięwzięć, jak również podwykonawcami prac. Aliko Dangote może być też dla polskich firm nabywcą know-how lub partnerem inwestycyjnym.