Nie trzeba być milionerem, żeby zostać aniołem biznesu. Przybywa przedsiębiorców technologicznych
Jeszcze niedawno aniołowie biznesu w Polsce kojarzyli się głównie z wąską grupą ultrabogatych inwestorów. Dziś dołączają do nich founderzy, menedżerowie i przedsiębiorcy technologiczni. Wnoszą kapitał, doświadczenie i kontakty. Rynek dojrzewa, a inwestowanie w startupy przestaje być niszowe.
Z tego artykułu dowiesz się…
- Czy aniołowie biznesu w Polsce to wciąż elitarna grupa ultrabogatych inwestorów, czy już szersze środowisko biznesowe.
- Ile naprawdę trzeba dziś zainwestować, żeby wejść w startup na nadal wczesnym etapie rozwoju,
- Dlaczego mimo rosnącej liczby aniołów biznesu w Polsce inwestorzy wciąż częściej wybierają nieruchomości niż startupy.
Czy mając 50 tys. zł, można zainwestować w startup na wczesnym etapie jego rozwoju? W sprzyjających okolicznościach – tak. W Polsce jednak aniołowie biznesu najczęściej angażują się kwotami rzędu 100–150 tys. zł. Na rynku nie brakuje również inwestycji sięgających milionów złotych. Jednocześnie segment ten wyraźnie się zmienia. Inwestowanie „w konwencji anioła biznesu” przestaje być domeną wyłącznie ultrazamożnych osób. Staje się coraz bardziej dostępne dla szerszego grona inwestorów.
Rynek w fazie wzrostu – pierwsze oznaki profesjonalizacji
Przykład sieci aniołów biznesu Smok Angels pokazuje, że rynek stopniowo się rozwija. W ciągu około roku udało się zgromadzić 220 aniołów biznesu z Polski i Europy Środkowo-Wschodniej. Łącznie zainwestowali oni w około 20 startupów. Jak wynika z informacji przekazywanych przez Borysa Musielaka, założyciela Smok Angels, członkami sieci są w dużej mierze osoby z doświadczeniem biznesowym lub menedżerskim, często związane z sektorem technologicznym. Średnia wartość pojedynczej inwestycji wynosi od 10 do 25 tys. euro.
Jednocześnie w Polsce znaczną część aniołów biznesu nadal stanowią przedstawiciele starszych pokoleń, którzy przez lata budowali swoje majątki w bardziej tradycyjnych sektorach gospodarki. Z reguły preferują inwestycje o niższym poziomie ryzyka.
Skłonność do bezpieczniejszych inwestycji
Z obserwacji Borysa Musielaka wynika również, że znajduje to odzwierciedlenie w strukturze zainteresowań inwestorów sieci. Projekty technologiczne na bardzo wczesnym etapie – nawet jeśli są tworzone przez doświadczonych przedsiębiorców – cieszą się mniejszym zainteresowaniem niż spółki już generujące przychody. Tymczasem ich potencjał wzrostu bywa znacznie wyższy, choć wiąże się oczywiście z większym ryzykiem.
– Aby je zrównoważyć, konieczne jest budowanie szerokiego portfela inwestycji, obejmującego kilkanaście lub nawet kilkadziesiąt projektów. Nie każdy może sobie na to pozwolić finansowo, i nie każdy ma wiedzę, jak zrobić to skutecznie – podkreśla Borys Musielak.
Nowa fala inwestorów technologicznych
W Polsce przez długi czas brakowało rozwiniętej grupy aniołów biznesu wywodzących się ze środowiska przedsiębiorców technologicznych. Jeszcze niedawno można było wskazać zaledwie garstkę takich osób.
– Obecnie obserwujemy zmianę tego trendu. Zjawisko dobrze znane z Doliny Krzemowej czy Estonii zaczyna stopniowo pojawiać się także nad Wisłą. Coraz częściej przedsiębiorcy, którzy odnieśli sukces w branży technologicznej, angażują się kapitałowo w młode spółki. Przykładami mogą być Mati Staniszewski, współzałożyciel ElevenLabs, czy Marcin Żukowski związany ze Snowflake. Tego typu inwestorzy stanowią szczególnie wartościowe źródło finansowania. Poza kapitałem wnoszą rozpoznawalne nazwisko, które ułatwia pozyskiwanie kolejnych rund finansowania. Oferują ponadto realne wsparcie merytoryczne w rozwoju technologii i skalowaniu biznesu – podkreśla Borys Musielak.
Zdaniem eksperta
Rozproszony i zróżnicowany profil aniołów biznesu w Polsce
Ogólnie profil inwestycyjny aniołów biznesu w Polsce wciąż w dużej mierze przypomina podejście charakterystyczne dla funduszy venture capital – ma on często charakter oportunistyczny i generalistyczny. Wyjątek stanowią inwestorzy o wyspecjalizowanych kompetencjach, którzy koncentrują się na określonych sektorach i projektach zgodnych ze swoim doświadczeniem.
Jednocześnie można obserwować stopniową zmianę tego modelu. Rośnie zainteresowanie inwestycjami w fundusze oraz spółki o bardziej zaawansowanym charakterze technologicznym, w tym deep techy. Na tym etapie trudno jednak jednoznacznie określić skalę tego trendu, ponieważ aniołowie biznesu koncentrują się głównie na projektach bardzo wczesnej fazy rozwoju. Wymagają one czasu, aby dojrzeć i stać się widoczne oraz atrakcyjne dla szerszego rynku venture capital.
Inwestowanie jako działalność poboczna, nie główna
Borys Musielak wskazuje, że w Polsce nadal funkcjonuje niewielka grupa aniołów biznesu działających „na pełen etat”, aktywnie uczestniczących w rozwoju ekosystemu startupowego.
– W większości są to osoby, które koncentrują się na prowadzeniu własnych przedsiębiorstw lub pracy zawodowej. Inwestowanie traktują jako działalność dodatkową i formę dywersyfikacji kapitału – twierdzi przedstawiciel Smok Angels.
Dodaje, że istotną rolę odgrywają sieci aniołów biznesu, które porządkują i profesjonalizują rynek. Inwestowanie indywidualne – bez zaplecza czasowego, kompetencyjnego i doświadczenia – bywa mało efektywne. W praktyce wielu inwestorów ponosiło straty na samodzielnych, pojedynczych projektach.
– Sieci inwestorskie pomagają w selekcji projektów, dzieleniu ryzyka oraz wspieraniu spółek portfelowych – twierdzi Borys Musielak.
Dlaczego inwestorzy nadal wybierają nieruchomości?
Pytanie, dlaczego w Polsce nadal stosunkowo niewielu inwestorów wybiera startupy zamiast bardziej tradycyjnych aktywów, takich jak nieruchomości, ma kilka odpowiedzi.
– Z jednej strony liczba aniołów biznesu rzeczywiście rośnie, zwłaszcza w ostatnich latach. Z drugiej jednak kluczowym czynnikiem przyciągającym nowych inwestorów są spektakularne sukcesy. Przykład ElevenLabs pokazał, że inwestycje na bardzo wczesnym etapie mogą przynieść ponadprzeciętne zwroty. Dla wielu osób był to pierwszy wyraźny sygnał, że inwestując relatywnie niewielkie kwoty, można osiągnąć znaczące zyski – mówi Borys Musielak.
Przez długi czas brakowało i nadal brakuje w Polsce możliwości efektywnego wyjścia z inwestycji. Istotnym czynnikiem pozostaje też relatywnie niski poziom zaufania społecznego, który ogranicza skłonność do koinwestycji. Nieruchomości są natomiast postrzegane jako aktywo prostsze, bardziej przewidywalne i bezpieczniejsze.
Rynek, który trudno policzyć
Wielu aniołów biznesu działa „w ukryciu”, bez ujawniania swojego zaangażowania kapitałowego w spółki. Powoduje to, że jednoznaczne oszacowanie skali tego segmentu rynku pozostaje trudne. Jego obserwację i analizę od kilku lat prowadzi jednak sieć aniołów biznesu Cobin Angels.
Jak wskazuje Dominik Krawczyk, dyrektor generalny Cobin Angels, na polskim rynku wyraźnie widoczne są zmieniające się trendy w zakresie inwestycji aniołów biznesu. Pierwszym impulsem do zwiększenia zainteresowania startupami jako klasą aktywów było uruchomienie programów PFR Ventures, wspierających rozwój sektora funduszy venture capital (VC)i współfinansujących ich działalność.
– Przed rokiem 2019 roczna wartość inwestycji VC w Polsce oscylowała wokół 100–150 mln zł, obecnie to ok. 2–3,5 mld zł. Ekosystem się powiększa, co naturalnie zwiększa w nim udział aniołów biznesu. Inwestycji zaczęło pojawiać się więcej również z powodu bogacenia się społeczeństwa, a także pierwszych, dużych sukcesów polskich startupów i powiększającego się grona osób, które brały udział w ich sukcesie, zarówno po stronie inwestorskiej, jak i założycielskiej– wskazuje Dominik Krawczyk.
Od ultrabogatych do praktyków rynku technologii
Obecnie w rolę aniołów biznesu najczęściej wchodzą właściciele średnich i dużych firm oraz menedżerowie wyższego szczebla w korporacjach.
– Aniołami biznesu przestali być wyłącznie najbogatsi, najbardziej zamożni ludzie. Ten rodzaj inwestowania zaczął przechodzić do „mainstreamu”. Inwestuje też wiele osób, które wyszły z własnych technologicznych spółek, w tym największych startupów, lub które w nich pracowały. Dobrze znają rynek i mają kontakty, wiedzą, jak rozwijać technologiczne projekty – mówi Dominik Krawczyk.
Jak wskazuje Dominik Krawczyk, aniołowie biznesu najczęściej lokują kapitał w obszarach i specjalizacjach, które dobrze znają ze swoich wcześniejszych doświadczeń biznesowych. Z reguły też chętniej wybierają projekty na bardziej zaawansowanym etapie rozwoju.
– Aniołowie biznesu z naszej sieci chętniej inwestują w spółki, które mają już pierwsze przychody. Inwestowanie w projekty bardzo wczesne jest ryzykowne, wymaga budowania dużego portfela spółek i zaawansowanej wiedzy, jak w tym obszarze się poruszać – wskazuje szef Cobin Angels.
Exity i etap dojrzewania rynku
Wyzwaniem dla rynku pozostają nadal wyjścia kapitałowe ze spółek technologicznych, które wciąż są stosunkowo rzadkie.
– One zaczynają się już pojawiać, ale nadal sporadycznie. W Polsce brakuje ponadto kapitału na inwestycje na wyższych etapach rozwoju biznesów, a także firm, które byłyby gotowe dokonać przejęć, co utrudnia realizację exitów. Pamiętajmy jednak, że rynek VC dopiero się rozwija, a efekty będzie można zobaczyć w perspektywie kilku kolejnych lat. Ten segment inwestycji wymaga cierpliwości – podkreśla Dominik Krawczyk.
Rola aniołów biznesu w finansowaniu startupów
Inwestycje aniołów biznesu często pełnią funkcję uzupełniającą wobec rund finansowania realizowanych przez fundusze venture capital.
– W przypadku spółek zbierających kilka milionów złotych aniołowie biznesu mogą stanowić istotny element struktury finansowania, przy czym pojedynczy inwestor nie wnosi całej kwoty, lecz uczestniczy w niej w ramach większej grupy – mówi Maciej Zawadziński, partner w Hard2beat.
Jak podkreśla, rola aniołów biznesu nie ogranicza się wyłącznie do dostarczania kapitału.
– Dodatkowy kapitał może wspierać tempo rozwoju, ale równie ważne jest wsparcie pozafinansowe: dostęp do sieci kontaktów, partnerów biznesowych, klientów, unikalnego know-how branżowego oraz praktycznego wsparcia w wybranych obszarach rozwoju firmy – dodaje Maciej Zawadziński.
Współistnienie z funduszami i wyzwania systemowe
Od strony struktury inwestycji aniołowie biznesu obejmują udziały na takich samych warunkach ekonomicznych jak fundusze inwestycyjne.
– Różnice dotyczą głównie dodatkowych praw wynikających ze skali inwestycji, takich jak dodatkowe uprawnienia korporacyjne, np. prawo powołania członka rady nadzorczej. Natomiast prawa ekonomiczne pozostają co do zasady takie same – wskazuje Maciej Zawadziński.
W praktyce współistnienie funduszy i aniołów biznesu jest rynkowym standardem. Spółki często aktywnie zapraszają wybranych inwestorów, jeśli widzą w nich wartość dodaną dla dalszego rozwoju.
– Jednocześnie rynek nadal mierzy się z barierami systemowymi – m.in. brakiem standaryzacji dokumentów inwestycyjnych oraz niską świadomością dostępnych zachęt podatkowych, a także ograniczoną ich liczbą. W efekcie każdy proces inwestycyjny często wymaga indywidualnych ustaleń i wsparcia prawnego, co zwiększa koszty i obniża efektywność mniejszych inwestycji – zaznacza Maciej Zawadziński.
Podsumowując, rynek aniołów biznesu w Polsce pozostaje w fazie dojrzewania – zarówno pod względem skali, jak i infrastruktury instytucjonalnej. Jednocześnie powoli rośnie liczba inwestorów oraz ich znaczenie w finansowaniu startupów.
Główne wnioski
- Rynek aniołów biznesu w Polsce stopniowo się profesjonalizuje i przestaje być domeną wyłącznie najbogatszych inwestorów. Coraz częściej w tę rolę wchodzą przedsiębiorcy technologiczni, menedżerowie oraz właściciele firm, którzy poza kapitałem wnoszą także doświadczenie i kontakty. Mimo to nadal istotną grupę stanowią inwestorzy preferujący bardziej tradycyjne i mniej ryzykowne aktywa. W efekcie struktura rynku pozostaje zróżnicowana, a podejście do inwestycji – niejednorodne.
- Inwestowanie w startupy wiąże się z wysokim ryzykiem, dlatego aniołowie biznesu muszą dywersyfikować portfele, inwestując w większą liczbę projektów. Jednocześnie preferencja dla bardziej zaawansowanych spółek, które już generują przychody, ogranicza finansowanie najwcześniejszych faz rozwoju. Kluczową rolę w selekcji i ograniczaniu ryzyka odgrywają sieci inwestorskie, które porządkują rynek i wspierają decyzje kapitałowe. Indywidualne inwestowanie w startupy w wielu przypadkach może być mało efektywne, zwłaszcza gdy aniołom biznesu brakuje wiedzy i doświadczenia w tym zakresie.
- Mimo rosnącej liczby inwestorów i większej skali rynku VC Polska wciąż zmaga się z ograniczoną liczbą exitów i niedoborem kapitału na późniejszych etapach rozwoju spółek. To – w połączeniu z niższym poziomem zaufania społecznego i przewagą inwestycji np. w nieruchomości – hamuje szybszy rozwój segmentu startupowego. Jednocześnie coraz większa liczba sukcesów technologicznych oraz aktywność funduszy VC stopniowo zmieniają ten obraz. Rynek pozostaje jednak w fazie dojrzewania i wymaga czasu, aby w pełni wykorzystać swój potencjał.
