Apache bardziej polskie. Łódź będzie serwisować wojskowe śmigłowce
Zakup śmigłowców Apache to jedna z największych inwestycji w ramach modernizacji sił zbrojnych. 96 maszyn będzie kosztować Polskę astronomiczną kwotę 40 mld zł. Ale w eksploatacji maszyn będą uczestniczyły także polskie zakłady, m.in. w Łodzi.
Z tego artykułu dowiesz się…
- W jaki sposób Wojskowe Zakłady Lotnicze w Łodzi wejdą w proces eksploatacji śmigłowców Apache.
- Kiedy pojawią się w Polsce docelowe maszyny i jak będą eksploatowane.
- Dlaczego kontrakt na Apache będzie bardzo kosztowny w przyszłości i jakie są inne potrzeby śmigłowcowe Wojska Polskiego.
Zakup śmigłowców AH-64 Apache to zakup ogromny. 96 maszyn, które ma otrzymać Wojsko Polskie, będzie kosztowało 40 mld zł. Jest to jedna z największych umów na pozyskanie sprzętu wojskowego (SpW) dla armii. Budzi przy tym niemało kontrowersji. Umowa jest dobrą wiadomością dla Wojskowych Zakładów Lotniczych (WZL) w Łodzi. Podpisały ją WZL i Lockheed Martin.
Umowa dotyczy utworzenia wyspecjalizowanych zdolności w zakresie obsługi, napraw i eksploatacji (MRO) systemów sensorowych śmigłowców. Chodzi o bardzo zaawansowane systemy, które kryją się w „nosie" śmigłowca. To te systemy spełniają rolę „oczu" i „uszu" śmigłowca. Dzięki nim pilot i operator systemów uzbrojenia mają świadomość operacyjną tego, co dzieje się przed i pod maszyną. Dla łódzkich zakładów to duży krok do przodu.
Z zawarcia umowy wydają się być zresztą usatysfakcjonowane obie strony. Zarówno polska (bo zyskujemy ważne i potrzebne zdolności obsługi), jak i amerykańska – wzmacniając partnerstwo z jednym z największych kontrahentów. 96 śmigłowców to jedna z największych dostaw zagranicznych amerykańskich producentów maszyn.
Prezes się cieszy, Amerykanie mówią o zaszczycie
Jak przekazał prezes WZL-1 Jacek Goszczyński, zawarcie umów offsetowych, związanych z zakupem przez Polskę 96 śmigłowców bojowych AH-64E, umożliwi utworzenie w kraju Przemysłowego Centrum Serwisowego Śmigłowców Apache, opartego na wyspecjalizowanych kompetencjach WZL-1 w Łodzi i Dęblinie.
– Zdolności te zapewnią utrzymanie wysokiej gotowości operacyjnej floty Apache w Siłach Zbrojnych RP, co bezpośrednio przełoży się na bezpieczeństwo państwa – podkreślił prezes.
W ramach współpracy Lockheed Martin zapewni zasoby, szkolenia oraz wsparcie techniczne dla personelu WZL-1. Umożliwi to realizację obsługi i napraw systemów sensorowych śmigłowców Apache na terenie Polski. A to rzecz niezwykle istotna. Oznacza bowiem, że śmigłowce nie będą musiały latać na kosztowne przeglądy i serwisy poza Polskę. Przyniesie to niemałe oszczędności. Lokalizacja zdolności do obsługi tych systemów w Polsce zwiększy gotowość bojową maszyn przez skrócenie czasu napraw i modernizacji. Dzięki temu zaś poprawi się dostępność śmigłowców dla Sił Zbrojnych RP
– Lockheed Martin jest zaszczycony możliwością pogłębiania wieloletniego partnerstwa z Polską poprzez dostarczanie zaawansowanych systemów sensorów oraz zdolności wsparcia eksploatacji, które wzmacniają bezpieczeństwo kraju i jego kluczową rolę w NATO – powiedziała z kolei Stacy Kubicek, wiceprezes i dyrektor generalna Lockheed Martin ds. sensorów i globalnego utrzymania.
Co będzie serwisowane w Łodzi?
Umowa dotyczy zaawansowanych systemów optoelektronicznych, konkretnie systemu TADS/PNVS, a także radaru Longbow. Oprócz uzbrojenia, te dwa systemy faktycznie sprawiają, że Apache jest tak skuteczna maszyną pola walki. TADS/PVNS to dwa systemy odpowiedzialne za wyszukiwanie celów i współkierowanie śmigłowcem.
Zacznijmy zatem od pierwszego z nich, czyli TADS. Służy on do wykrywania i oznaczania celów śmigłowca. Składa się z kamery telewizyjnej, kamery termowizyjnej, a także dalmierza laserowego i podświetlacza celu. Zapewnia identyfikację i precyzyjne rażenie celów na dużych dystansach. Sprzężona z hełmem głowica systemu „patrzy" tam, gdzie pilot i operator śmigłowca. PVNS to z kolei system wspomagający pilotaż. Wyposażony jest m.in. w kamerę podczerwieni i – podobnie jak TADS – znajduje się w „nosie" śmigłowca. Również sprzężony jest z hełmami pilotów i operatorów uzbrojenia, dzięki czemu kieruje się tam, gdzie kieruje się wzrok pilota i operatora.

96 Apache. Koszty mogą nas dobić
Sam zakup to jeszcze nie wszystko. Do niebagatelnych kosztów pozyskania platform, dochodzą jeszcze inne, w tym naprawy, obsługa i remonty. Są to także często pomijane, a niezwykle istotne w całości zakupu koszty szkoleń. Nie tylko pilotów, ale również obsługi maszyn, które wykonuje tzw. SIL, czyli służba inżynieryjno-lotnicza. Odpowiada ona za przygotowanie i utrzymanie zdolności bojowych maszyn. To specjaliści systemów uzbrojenia, inżynierowie zajmujący się mechaniką, silnikami i systemami elektronicznymi. Nie mówiąc już o takiej kwestii, jak niezbędna do bazowania śmigłowców infrastruktura.
Choć Apache są groźne na polu walki, są też dość wrażliwymi maszynami. Wypełnione niezwykle nowoczesną elektroniką, jak każdy nowoczesny sprzęt wojskowy nie mogą stać „pod chmurką". Ich matecznikiem staną się dwie bazy lotnicze – w Malborku i Inowrocławiu. Obecnie prowadzone są inwestycje infrastrukturalne w obu bazach: rozbudowa i modernizacja hangarów, budowa warsztatów, magazynów i całego zaplecza serwisowego.
Śmigłowce będą podporządkowane Wojskom Lądowym. Nie jest jednak jasne, jak będzie wyglądała ich struktura. Zakładając, że polska armia miałaby sześć dywizji, w takim układzie oznaczałoby to posiadanie przez każdą z dywizji 16 maszyn. Tyle że proces formowania nowych jednostek idzie niezwykle opornie. Prezydent Karol Nawrocki wciąż nie podpisał kluczowych dokumentów, pozwalających na szczegółowe planowanie obronne i programowanie kształtu modernizacji sił zbrojnych.
Zakup 96 maszyn sprawi, że Polska będzie pod względem ich liczby w wojsku trzecim (po USA i Arabii Saudyjskiej) użytkownikiem tych maszyn na świecie. Zakup ten bardzo mocno obciąży budżet modernizacyjny sił zbrojnych długotrwałymi spłatami. Przy nieznanym do końca kształcie docelowym armii tak ogromny wydatek budzi kontrowersje. Siły zbrojne mają też inne potrzeby. Brakuje nam choćby śmigłowców transportowych, które mogłyby zastąpić coraz bardziej wysłużone Mi-8/17.
Trwają szkolenia na osiem maszynach
Obecnie w Polsce przebywa osiem maszyn, które służą do szkoleń pilotów. Bazują w Inowrocławiu, gdzie przyszli piloci wdrażają się w sztukę pilotażu maszyn. Śmigłowce, które są dziś „na stanie" sił zbrojnych, to maszyny leasingowane, wypożyczone od armii amerykańskiej. Służą budowaniu podstawowych nawyków i zdolności pilotów. Ostatni z ośmiu śmigłowców przybył do Polski 10 marca.
Dostawy docelowe mają zacząć się za dwa lata. Śmigłowce dostarczane będę do Polski do 2032 r. Zastąpią użytkowane w siłach zbrojnych śmigłowce Mi-24 poradzieckiej konstrukcji. Część z nich przekazaliśmy w ramach pomocy walczącej Ukrainie. To stara, nieodpowiadająca współczesnym realiom pola walki maszyna. Problem z nią polega na coraz mniejszej dostępności części zamiennych i uzbrojenia.
Główne wnioski
- Umowa wykonawcza między WZL-1 a firmą Lockheed Martin pozwoli na obsługę, naprawy i serwis bardzo istotnych systemów przyszłych, polskich śmigłowców Apache.
- Zakup nowych śmigłowców bojowych dla polskiej armii jest ważny, ponieważ obecnie użytkujemy stare, poradzieckie śmigłowce Mi-24, nie mające szerokiego zastosowania na polu walki. Ale nasze siły zbrojne mają też inne, równie pilne potrzeby, jak choćby zakup ciężkich śmigłowców transportowych.
- Wciąż nie wiadomo, jaki będzie docelowy kształt naszej armii. Mimo to podpisaliśmy umowę na pozyskanie 96 maszyn. Być może zostaną rozdzielone między sześcioma dywizjami. Te jednak istnieją na razie tylko na papierze.
