Kategorie artykułu: Kultura Społeczeństwo Świat

Arnold Schwarzenegger: historia człowieka, który zawsze wraca

Nie ma planu B i z wytrwałości uczynił swoją dewizę. Z siłowni do Hollywood, z planu filmowego do gabinetu gubernatora, z politycznego szczytu w sam środek osobistego kryzysu. Arnold Schwarzenegger ma prawie 79 lat i zapowiada, że wraca na plan - jako Król Conan .

Arnold Schwarzenegger
Arnold Schwarzenegger jest aktywny na ściankach fotograficznych, uczelniach, konferencjach, w mediach społecznościowych. Jest także filantropem i działaczem społecznym. Fot. Victoria Sirakova/Getty Images

Z tego artykułu dowiesz się…

  1. Jak chłopak z przemocowego domu w austriackiej wiosce zbudował swoją pozycję w trzech zupełnie różnych światach – kulturystyki, Hollywood i polityki.
  2. Jak działała jego strategia „wracania” po porażkach i kryzysach – od zawodowych klap i operacji serca po publiczny skandal.
  3. Jak dziś łączy swoje trzy kariery w jedną spójną misję oraz dlaczego mimo majątku i wieku wciąż wybiera aktywność publiczną zamiast wygodnej emerytury.
Loading the Elevenlabs Text to Speech AudioNative Player...

Jest 1984 r. Na ekranie pojawia się mężczyzna o kwadratowej szczęce i niepodrabialnym akcencie. Mówi trzy słowa i wychodzi. Niechcący składa deklarację, która stanie się zapowiedzią jego życiorysu. „I’ll be back” – ogłasza. Wracał nawet po porażkach. Wracał po skandalu, który mógł zniszczyć jego wizerunek. Po operacji serca, po rozpadzie małżeństwa, po latach nieobecności. Ale zacznijmy od początku.

Chłopak z austriackiej wioski

Arnold Schwarzenegger urodził się w 1947 r. jako drugi syn żandarma Gustava w austriackiej wiosce Thal. Jego ojciec, który walczył z Niemcami podczas II wojny światowej, po wojnie stał się alkoholikiem skłonnym do przemocy. Atakował Arnolda, jego brata i matkę. Dziś Schwarzenegger wspomina ojca z czułością, ale wówczas marzył o tym, by stworzyć sobie zupełnie inne życie.

„Moja najwcześniejsza wizja życia była bardzo ogólna. Składała się z Ameryki. Żadnych konkretów” – pisze w swojej książce „Przydaj się. Siedem zasad lepszego życia”.

Brak konkretów nie przeszkodził mu jednak w konsekwentnym parciu przed siebie. W wieku czternastu lat trafił na siłownię. Trenował obsesyjnie, wizualizował swoje ciało, walczył o każdy gram mięśni. Na ścianie w pokoju miał zdjęcia Rega Parka – brytyjskiego kulturysty i aktora, który pokazał mu, że mięśnie mogą być biletem do Hollywood. W 1965 r., w wieku osiemnastu lat zdezerterował z austriackiej armii, żeby wziąć udział w zawodach. Wrócił z tytułem Junior Mr. Europe i świadomością, że nie ma odwrotu. W kolejnych latach sześć razy z rzędu zdobył tytuł Mister Olympia.

Mięśniak w Hollywood

I tak jak założył, kulturystyka stała się dla niego paszportem do Hollywood. Jednak kino nie od razu dało mu szansę, więc z kolegą-kulturystą założył firmę budowlaną. Dzięki zyskom z niej oraz trafionym inwestycjom w nieruchomości został milionerem jeszcze przed rozpoczęciem kariery aktorskiej. Ale nadal o niej marzył.

– Kiedy przechodziłem z kulturystyki do kina, dostałem agenta, który przedstawił mnie dyrektorom wytwórni. A oni powiedzieli: „O czym ty mówisz? Chcesz się dostać do kina? Ważysz k… 113 kilogramów. To lata siedemdziesiąte! Nie sześćdziesiąte, kiedy kręcili filmy o Herkulesie” – opowiadał w ubiegłorocznym wywiadzie dla GQ.

Postanowił więc modę na mięśnie wykreować.

– Jeśli sprawię, że kulturystyka będzie naprawdę popularna, ludzie będą chcieli oglądać kulturystów również na ekranie. I dokładnie tak się stało po premierze „Pumping Iron” – mówił w tym samym wywiadzie.

Ikona popkultury

Wkrótce potem Schwarzenegger za rolę w „Stay Hungry” („Niedosyt”) otrzymał Złoty Glob dla najbardziej obiecującego nowego aktora, co zaskoczyło krytyków. W 1982 r. „Conan Barbarzyńca” przyniósł mu już międzynarodową sławę.

Dwa lata później otrzymał propozycję zagrania tytułowej roli w filmie klasy B „Terminator”. James Cameron przyszedł z pomysłem, który brzmiał jak żart: film o robocie-zabójcy z przyszłości, który mówi mało, czuje jeszcze mniej i jest nie do zatrzymania. W tej roli nawet akcent Schwarzeneggera stał się atutem. Po sukcesie „Terminatora” był już nie do zatrzymania. Propozycje płynęły jedna po drugiej. Niektóre odrzucał. Według znanej anegdoty, którą sam opowiada, podpuścił Sylvestra Stallone, by ten przyjął rolę w „Stój, bo mamuśka strzela”. Schwarzenegger spodziewał się, że film będzie klapą, zasugerował więc, że jest zainteresowany rolą, by jego rywal Stallone ją przyjął. Dziś są dobrymi przyjaciółmi.

Governator z Kalifornii

Kariera aktorska i miliony mu jednak nie wystarczały. W 2003 r. Arnold Schwarzenegger oznajmił, że kandyduje na gubernatora Kalifornii. Komentatorzy nie dowierzali.

„Przez wiele tygodni w kółko podważano moją wiarygodność. To przecież aktor, nie może serio kandydować. To jakiś kulturysta, czy ma jakieś poglądy? Naprawdę jest taki inteligentny?” – pisze w swojej książce.

Przyznaje, że dla jego ego te pytania były „cholernie bolesne”, a w wieczór debaty wyborczej jedyne, czego media od niego oczekiwały, to „żeby zjawił się trzeźwy i nie zasnął w trakcie”. Dzień przed debatą miał 25 proc. poparcia. Dwa tygodnie później uzyskał 48,6 proc. głosów, czyli 4,2 mln – ponad 300 tys. głosów więcej niż drugi i trzeci kandydat razem wzięci. Udało się? Tak, ale znowu nie było to szczęście, lecz plan.

„Tego wieczora moim celem było pokazanie, że umiem słuchać, dobrze się wypowiadam, jestem waleczny i jako patriota czuję, że trzeba odwrócić bieg spraw, stawiając Kalifornijczyków na pierwszym miejscu” – pisze o tym występie.

Był gubernatorem przez dwie kadencje. Dorobił się przydomka Governator. Zapamiętano go jako liberalnego republikanina oraz aktywnego działacza na rzecz ekologii i ochrony klimatu. Zakończył karierę w 2011 r. z komentarzem, że jedyne stanowisko, które go interesuje, jest dla niego niedostępne, bo nie urodził się w Stanach Zjednoczonych. Chodziło oczywiście o urząd prezydenta.

Upadły idol

Przez cały okres politycznej kariery Schwarzeneggera wspierała żona, Maria Shriver – dziennikarka telewizyjna i producentka filmowa, która jak mało kto nadawała się na pierwszą damę Kalifornii. Jako siostrzenica zmarłego prezydenta USA Johna F. Kennedy'ego, prokuratora generalnego i senatora USA Roberta F. Kennedy'ego, senatora USA Teda Kennedy'ego, doskonale umiała poruszać się w politycznym świecie. Jednak krótko po tym, jak zakończył swoją kadencję jako gubernator Kalifornii, mediami wstrząsnął skandal – Schwarzenegger ma nieślubne dziecko. Joseph Baena, owoc romansu aktora z gospodynią ich domu, przyszedł na świat w 1997 r., zaledwie kilka dni po tym, jak żona Schwarzeneggera, Maria Shriver, urodziła ich czwarte dziecko. Arnold ukrywał swój romans ponad 14 lat. Żona zażądała rozwodu.

„To złamało mi serce, złamało mi ducha, zniszczyło to, co ze mnie zostało” – napisała w wydanej w ubiegłym roku książce.

Arnold Schwarzenegger, który przyznał się do niewierności podczas sesji terapeutycznej, wielokrotnie publicznie się kajał. W swojej książce, którą zaczyna od życiowego kryzysu, pisze: „I to nie recesja sprawiła, że mój świat się zawalił. Sam to sobie zrobiłem. Rozwaliłem własną rodzinę. Nie ma większej klęski”.

Konsekwencje były jednak szersze. „Media spisały mnie na straty; moja historia kończyła się na trzech aktach: Kulturysta, Aktor, Gubernator. Wszyscy kochamy tragiczne zakończenia, zwłaszcza gdy opisują upadek potęg” – pisze Schwarzenegger.

Powrót na szczyt

Ale oczywiście wrócił do aktywnego życia publicznego, choć w wieku 78 lat i z majątkiem szacowanym na 1,2 mld dolarów mógłby pozwolić sobie na spędzanie większości czasu z tequilą i cygarem (filmik na Youtube, na którym aromatyzuje cygaro tym trunkiem, stał się wiralem).

Wrócił jako działacz społeczny, filantrop, mówca motywacyjny. Choć po drodze musiał zwolnić, bo w 2018 r., podczas rutynowej operacji wymiany zastawki serca, doszło do powikłań. Arnold obudził się z rozrusznikiem serca. Operacji serca miał zresztą w życiu kilka. Po każdej wracał do sprawności i treningów.

– Chcę połączyć trzy życia, które dla siebie stworzyłem, i sprawić, żeby działały w synergii: kulturystyka i fitness, rozrywka oraz polityka i działania publiczne. Wykorzystać te trzy obszary, żeby pchać sprawy do przodu – czy to walka z uprzedzeniami, czy czyste środowisko i redukcja zanieczyszczeń, czy uczciwe wyznaczanie okręgów wyborczych, czy ułatwianie ludziom głosowania – powiedział w wywiadzie dla „The New York Times” przy okazji publikacji książki.

Jest aktywny w mediach społecznościowych, prowadzi liczne biznesy (choćby aplikacja treningowa The Pump), lobbuje za reformami politycznymi, prowadzi Schwarzenegger Climate Initiative. I choć sam nadal uważa się za republikanina, głośno krytykuje Donalda Trumpa.

„Najpierw jestem Amerykaninem, a dopiero później republikaninem. To dlatego w tym tygodniu zagłosuję na Kamalę Harris i Tima Walza. Robię to, bo czuję, że wielu z was, tak jak ja, nie poznaje tego kraju” – napisał na X przed ostatnimi wyborami.

W „The New York Times” wyjaśniał, że ma bardziej konserwatywne przekonania w pewnych sprawach, ale to nie znaczy, że chce je komuś narzucać.

W 2022 r. zwrócił się wprost do Putina z emocjonalnym apelem o zakończenie wojny w Ukrainie, a kilka lat wcześniej nazwał Trumpa „miękką kluską” za służalczą postawę wobec rosyjskiego przywódcy. Twierdzi, że ma potrzebę angażowania się i odwdzięczania za to, co dało mu życie. Uczynił z tego cel sam w sobie.

Powrót na plan

Serwis TheArnoldFans.com podał niedawno, że Schwarzeneggera będzie można zobaczyć w nowym filmie, a może nawet w kilku.

– Właśnie zatrudnili fantastycznego scenarzystę i reżysera, który pracował przy czterech ostatnich filmach Toma Cruise'a, do napisania scenariusza i wyreżyserowania Króla Conana– powiedział serwisowi aktor.

Rola w sequelu Conana Barbarzyńcy ma być napisana specjalnie dla niego.

– Nie piszą jej tak, jakbym miał czterdzieści lat, pisze się ją tak, żeby była odpowiednia do wieku. Nadal tam wejdę i dam czadu, ale będzie inaczej –zapowiada Arnold Schwarzenegger.

Przekonuje, że FOX Studios na nowo odkrywa Arnolda i w grę wchodzi również kolejna odsłona Predatora oraz „Komando 2”. Nie byłby to jego pierwszy powrót po latach do wcześniejszych serii. W 2019 r. zagrał w źle przyjętym przez krytyków i widzów filmie „Terminator: Mroczne przeznaczenie".

– Tak, mam swoje porażki. Tak, mam filmy, które poszły do toalety. Tak, przegrywałem zawody kulturystyczne. A potem się podnosisz, wyciągasz wnioski z tych błędów i idziesz dalej – powiedział w „The New York Times”.

Zawsze wraca.

Główne wnioski

  1. Historia Arnolda Schwarzeneggera pokazuje, że legenda powstaje z planowania i obsesyjnej koncentracji. Najpierw siłownia i wizualizacja ciała, potem świadome wykreowanie mody na kulturystykę, by otworzyć sobie drzwi do kina, a później precyzyjnie zaplanowana kampania polityczna. Każdy etap był projektem, a nie zbiegiem okoliczności. Gdy jeden cel realizował, już budował następny.
  2. Upadek wizerunkowy po ujawnieniu romansu mógł zamknąć jego historię w trzech aktach: kulturysta, aktor, gubernator. Tymczasem publiczne przyznanie się do winy i mówienie wprost o odpowiedzialności pokazały, że odbudowa zaczyna się od uznania własnych błędów. Zaakceptował konsekwencje – rozwód, utratę reputacji – i na tym fundamencie zaczął nowy rozdział.
  3. „I’ll be back” w jego przypadku nie jest sloganem, lecz sposobem działania. Po przegranych zawodach, filmowych klapach, operacjach serca i politycznej krytyce nie zmieniał ambicji, lecz dostosowywał strategię. Dziś łączy kulturystykę, biznes, działalność społeczną i polityczne zaangażowanie w jedną narrację.