AS Roma wraca do Ligi Mistrzów. Friedkinowie wciąż mają problem z kibicami
AS Roma awansowała do Ligi Mistrzów po siedmiu latach przerwy, ale napięcie wokół klubu nie zniknęło. Kibice wciąż rozliczają amerykańskich właścicieli z chaosu organizacyjnego, nietrafionych decyzji i konfliktu po odejściu Claudio Ranierego.
Z tego artykułu dowiesz się…
- Jak amerykańscy właściciele AS Roma są oceniani przez kibiców.
- Dlaczego Claudio Ranieri, który po odejściu z ławki trenerskiej miał doradzać władzom Romy, złożył rezygnację.
- Czy polityka transferowa AS Roma wymaga korekty.
AS Roma to klub, który od lat kojarzy się z emocjonalnym rollercoasterem. Gdy w 2020 r. stery w Trigorii przejmowała rodzina Friedkinów, na Stadio Olimpico zapanowała euforia. Po niemal dekadzie rządów Jamesa Pallotty, który zarządzał klubem zdalnie z Bostonu i mimo szumnych zapowiedzi nie zdołał nawet wbić łopaty pod budowę nowego stadionu, kibice pragnęli kogoś, kto będzie realnie zaangażowany w rozwój klubu.
Dan i Ryan Friedkinowie nie tylko pojawili się w Rzymie, ale też wpompowali w klub ogromne pieniądze. Szacuje się, że na przejęcie „Giallorossich”, spłatę narosłych długów oraz bieżącą restrukturyzację finansową wyłożono blisko miliard euro. Mimo tej finansowej kroplówki sportowy i organizacyjny krajobraz klubu jeszcze do niedawna przypominał pole bitwy. Friedkinowie przynieśli stabilizację finansową i triumf w Lidze Konferencji, ale sytuacja wokół sztabu szkoleniowego i gabinetów dyrektorskich jeszcze kilka tygodni temu wywoływała u fanów skrajne emocje. Polskich kibiców los klubu z Wiecznego Miasta interesuje tym bardziej, że w AS Romie gra Jan Ziółkowski, były obrońca Legii Warszawa.
Rozłam na szczycie: Ranieri kontra Gasp
Największym wstrząsem ostatnich miesięcy było odejście Claudio Ranieriego, który po zakończeniu pracy trenerskiej miał pełnić w Romie rolę doradcy władz klubu. Jego współpraca z trenerem Gian Piero Gasperinim miała stać się fundamentem nowej Romy, a w rzeczywistości stała się zarzewiem konfliktu. Michał Szydło, redaktor asroma.pl, wskazuje na złożoność tego problemu
– Prawda, jak to zwykle bywa, jest złożona i trudno jednoznacznie wskazać powód odejścia Ranierego. Możemy jedynie snuć domysły. Sam wciąż staram się to zrozumieć i nie potrafię w pełni pojąć, co tak naprawdę się wydarzyło. Przecież to właśnie Ranieri wskazał Gasperiniego na swojego następcę, „namaszczając” go w momencie, gdy kończył pracę na ławce Romy i miał objąć funkcję doradczą przy władzach klubu. Kibice, a zwłaszcza środowiska ultrasów, nie byli nastawieni do Gasperiniego entuzjastycznie. Ranieri sam zwracał na to uwagę, mówiąc: „Wiem, że to nazwisko może nie budzić uśmiechu u każdego z was dzisiaj (…). Mam nadzieję, a wręcz jestem tego pewien, że kiedy nadejdzie dzień jego odejścia, będziecie płakać dokładnie tak samo, jak płakaliście, gdy ja schodziłem z ławki” – zwraca uwagę rozmówca XYZ.
Zresztą Ranieri, jako „prawa ręka” Friedkinów, stał się głównym architektem tego pomysłu.
– Sądzę również, że sam Gasperini zgodził się na przejście do Romy właśnie ze względu na obecność Sir Claudio. Mogło się wydawać, że taki tandem jest skazany na sukces. Zderzenie dwóch silnych osobowości o skrajnie różnych temperamentach szybko doprowadziło jednak do pęknięć. Ranieri, uosobienie spokoju i elegancji, musiał mierzyć się z wybuchową naturą trenera, którego sam polecił – dodaje Marcin Szydło.
Trener awanturnik
Gian Piero Gasperini pracował w Atalancie Bergamo przez dziewięć lat, od 2016 do 2025 r., przekształcając klub z ligowego średniaka w rewelację włoskiej i europejskiej piłki. Gasp często był jednak w centrum uwagi nie tylko z powodu ofensywnej gry swojej drużyny, ale też z powodu bulwersujących zdarzeń.
Najbardziej znana awantura dotyczyła kapitana drużyny, Papu Gomeza. W grudniu 2020 r., w przerwie meczu Ligi Mistrzów, miało dojść do rękoczynów między trenerem a piłkarzem. Gómez nie zaakceptował zachowania Gasperiniego i po konflikcie musiał odejść z klubu w atmosferze skandalu. Rok wcześniej, po meczu z Sampdorią, doszło do incydentu w tunelu, w którym – według doniesień włoskich mediów – Gasperini miał uderzyć pracownika rywali.
Gasperini słynie z dosadnych wypowiedzi. W 2025 r. publicznie zrugał swojego piłkarza po meczu z Brugią w Champions League. Negatywnie wypowiedział się o Ademolu Lookmanie, gwieździe zespołu, nazywając Nigeryjczyka jednym z najgorzej wykonujących rzuty karne.
– Ranieri dał się poznać w świecie piłki jako prawdziwy dżentelmen, natomiast Gasperini dla fanów calcio jest raczej jego przeciwieństwem. Różnica charakterów mogła sprawić, że na pewnym etapie panowie przestali się dogadywać. Jeśli jednak trzymać się faktów i wypowiedzi obu zainteresowanych, bardziej prawdopodobna wydaje się wersja o niedotrzymanych obietnicach, na przykład w kwestii mercato, czyli okna transferowego – zauważa Michał Szydło.
Za mało wzmocnień?
Szkoleniowiec „Giallorossich” oczekiwał ofensywy transferowej. Nie ukrywał, że jest rozgoryczony.
– Gasperini często narzekał na konferencjach na brak transferów, o które prosił. Z kolei Ranieri, w słynnym już wywiadzie przed meczem z Pisą, stwierdził, że każde nazwisko było z nim konsultowane i że Gasperini akceptował wszystkie decyzje klubu. Sugerował więc, że trener sam chciał tych piłkarzy. Ten wywiad, który jedynie dolał oliwy do ognia, był wyjątkowo niefortunny. Ranieri wyznał w nim również, że przed Gasperinim Romie odmówiło trzech innych szkoleniowców, choć wcześniej twierdził, że Gasp był pierwszym wyborem – mówi Michał Szydło.
To publiczne pranie brudów doprowadziło do sytuacji bez wyjścia. Jak podkreśla rozmówca XYZ, ton wypowiedzi Ranierego zaszokował nawet doświadczonych obserwatorów.
– Taki ton wypowiedzi zupełnie nie pasował do elokwentnego i mądrego Ranierego, który doskonale zna środowisko rzymskie. Po jego słowach zapanował chaos, a media miały pożywkę do spekulacji. Ruszyła prawdziwa lawina. Ranierego skrytykował nawet Carlo Zampa – legendarny „głos” Romy, były spiker na Olimpico i wieloletni komentator meczów „Giallorossich”. Jeśli taka postać opowiada się po stronie człowieka z północy, a nie Rzymianina z krwi i kości, musi to o czymś świadczyć – mówi redaktor asroma.pl.
Tymczasem Gasperini staje się obecnie centralną postacią w klubie, z jeszcze większym wpływem na kluczowe decyzje. Być może to właśnie był jeden z powodów, dla których Ranieri uznał swoją dalszą rolę za bezużyteczną i zdecydował się odejść. Nie bez znaczenia pozostawała też postać Frederica Massary, dyrektora sportowego zatrudnionego przez Ranierego. Gasperiniemu od początku trudno było znaleźć z nim wspólny język. Po zakończeniu sezonu Massara jednak odszedł z klubu.
Jak zaznacza rozmówca XYZ, Massara po udanej współpracy z Maldinim w Milanie był witany w Rzymie z umiarkowanym optymizmem. Znał to środowisko, bo wcześniej pracował tu jako asystent Sabatiniego. Co istotne, był pierwszym od lat włoskim dyrektorem sportowym Romy. Wraz z Ranierim i Gasperinim tworzył więc rodzimy tercet ekspertów znających realia Serie A. Dziś wiadomo jednak, że efekty tej współpracy okazały się znacznie gorsze od oczekiwań.
Chaos w gabinetach i transferowe znaki zapytania
Problemy personalne na szczycie to tylko wierzchołek góry lodowej. Kibice Romy z nostalgią wspominają czasy Waltera Sabatiniego, który potrafił wyłuskiwać diamenty za niewielkie pieniądze. Od czasu jego odejścia polityka transferowa klubu budzi głównie oburzenie. Michał Szydło bez ogródek ocenia zresztą ostatnie lata.
– Ostatnim dyrektorem sportowym z prawdziwego zdarzenia w Rzymie był rzeczywiście Walter Sabatini, który potrafił samodzielnie sfinansować mercato. To on sprowadził Marquinhosa czy Alissona prosto z Brazylii, postawił na Lamelę, Benatię, Nainggolana, Salaha czy Džeko. Jego sukcesy można by wymieniać bez końca. Po nim nadszedł jednak „mesjasz z Andaluzji”, Monchi, którego praca okazała się jawnym sabotażem. Zaprzepaścił lata wysiłku swojego poprzednika, wydając ponad 250 mln euro na transfery, po których Roma aż do tego sezonu nie potrafiła wrócić do Ligi Mistrzów. Kolejne lata to rządy Tiago Pinto, Florenta Ghisolfiego i wreszcie Frederica Massary – ocenia Michał Szydło.
Szkodliwa konfrontacja
Przyjście Massary miało uzdrowić sytuację, ale rozdźwięk w jego relacjach z Gasperinim szybko stał się widoczny. Redaktor asroma.pl punktuje nietrafione inwestycje i brak spójnej strategii:
– Gasperini od początku stawiał sprawę jasno: klub musi zdecydować, w którą stronę chce iść. Czy celem jest natychmiastowa rywalizacja z czołówką przez sprowadzanie gotowych graczy, takich jak Donyell Malen, czy budowanie „melodii przyszłości”. Symbolem tego drugiego podejścia stał się niezrozumiały transfer Robinio Vaza. Roma wydała 23 mln euro na 19-latka, który w barwach Olympique Marsylia rozegrał zaledwie 14 spotkań, spędzając na boisku średnio po 20 minut. Gasperini wielokrotnie podkreślał, że są to dwa zupełnie różne sposoby myślenia o budowie zespołu – dodaje nasz rozmówca.
Problem polegał na tym, że narracja najważniejszych postaci w klubowych strukturach coraz bardziej się rozjeżdżała.
– Oliwy do ognia dolał Ranieri w swoim słynnym wywiadzie przed meczem z Pisą. Stwierdził wtedy, że klub oczekiwał od Gasperiniego rozwoju młodych graczy, czyli wzrostu ich wartości rynkowej w myśl zasady „tanio kupić, drożej sprzedać”, przy jednoczesnym osiąganiu sukcesów sportowych. Innymi słowy: powtórzenia modelu z Atalanty. Była to wyraźna uszczypliwość wobec trenera, który po meczu ostro odpowiedział, by Ranieri nie komentował jego metod pracy w Bergamo. – podkreśla Michał Szydło.
Totalny nieład
Rozmówca XYZ wylicza absurdy, których dopuściło się kierownictwo rzymskiego klubu.
– Gasperini, podobnie jak media i kibice, bardzo krytycznie oceniał letnie okno transferowe. Przykładem było sprowadzenie Evana Fergusona jako zmiennika Dowbyka. Irlandczyk przychodził po ciężkiej kontuzji i z bilansem zaledwie jednej bramki w ciągu półtora roku. Sam Dowbyk, zresztą, do ostatnich dni okienka był wypychany z klubu. Gasp nie widział dla niego miejsca jako „dziewiątki”. Media do końca podgrzewały temat wymiany z Milanem na Santiago Giméneza – mówi Michał Szydło.
AS Roma rzeczywiście nie potrafiła znaleźć na rynku transferowym odpowiednich opcji. Nietrafione decyzje personalne stały się w klubie ze Stadio Olimpico niemal normą.
– Problemy piętrzyły się na każdej pozycji. Trener prosił o lewego napastnika – dostał Leona Baileya. Ten zaś najlepiej czuje się po prawej stronie. Na dodatek doznał kontuzji na pierwszym treningu i po kilku miesiącach leczenia wrócił w styczniu do Aston Villi. Na lewe wahadło sprowadzono Kostasa Tsimikasa, który okazał się jednym z najgorzej pomyślanych transferów ostatnich lat. W styczniu próbowano odesłać go do Liverpoolu, ale ostatecznie został w Rzymie. „The Reds” prawdopodobnie nie znaleźli dla niego miejsca. I tu wracamy do logiki klubu: lekką ręką wydaje się 20 mln euro na nastolatka, Vaza. Jednocześnie na newralgiczną pozycję wahadłowego ściąga się „odrzut” z wypożyczenia. Obecnie z konieczności na lewej stronie gra Wesley. Ten, o dziwo, radzi sobie tam nie gorzej niż na swojej nominalnej pozycji – akcentuje Michał Szydło.
Lista zarzutów wobec pionu sportowego jest długa. Od problematycznego sprowadzenia kontuzjowanego Evana Fergusona, przez kłopoty z Artemem Dowbykiem, aż po kuriozalne ruchy na bokach obrony.
– Polityka transferowa Romy od lat przypomina ponury żart. Massara, który miał być lekarstwem na te problemy, wpisał się w ten sam destrukcyjny schemat. Wraz z końcem sezonu również opuścił klub. Faworytem na stanowisko nowego dyrektora sportowego – czwartego w ciągu czterech lat – był Cristiano Giuntoli. Przyjaciel Gasperiniego i architekt sukcesów Napoli miałby szansę na nowe otwarcie. Chociaż jego ostatnia przygoda w Juventusie nie będzie wspominana najlepiej – podsumowuje redaktor asroma.pl.
Ten scenariusz nie jest już jednak możliwy, ponieważ Cristiano Giuntoli objął stanowisko dyrektora sportowego Atalanty. Dla Romy oznacza to konieczność ponownego przeanalizowania kandydatów na stanowisko nowego dyrektora sportowego. Nadal wysoko stoją akcje Tony’ego D’Amico, którego odejście z Atalanty może stać się bardziej prawdopodobne po przyjściu Giuntoliego do Bergamo.
Friedkinowie nie wykluczają także opcji zagranicznych. Wśród potencjalnych kandydatów wymienia się Medhiego Benatię, byłego obrońcę Romy, obecnie związanego z Marsylią, którym interesuje się również Al-Ittihad, oraz Ramona Planesa, szykującego się do rozstania z saudyjskim klubem. W Trigorii priorytetem pozostaje jednak jak najszybsze znalezienie dyrektora sportowego, który wspólnie z Gianem Piero Gasperinim będzie odpowiadał za budowę zespołu przed nadchodzącym mercato.
Kolejnym kandydatem jest Fabio Paratici, choć jego przyszłość we Fiorentinie nie jest jeszcze jasna. W gronie rozważanych nazwisk pojawia się również Matteo Tognozzi, obecnie pracujący w Rio Ave. Włoskie media podają, że w Rzymie jest bardzo ceniony, a Gian Piero Gasperini miałby pozytywnie zapatrywać się na ewentualną współpracę z nim.
Głos trybun: między miłością a gniewem
W całym tym zamieszaniu najbardziej cierpią kibice, których cierpliwość została wystawiona na ciężką próbę. Marcin Ostrowski z Calcio Merito rzuca światło na napięte relacje między fanami a amerykańskimi właścicielami. Jak zauważa, błędy w zarządzaniu klubem są w Rzymie szczególnie bolesne.
– Relacje kibiców Romy z zarządem od dłuższego czasu są burzliwe. Gdy Amerykanie zwolnili José Mourinho, zagrali na emocjach. Postawili na niedoświadczonego Daniele De Rossiego, który miał na koncie raptem kilkanaście meczów w SPAL w Serie B. Ten pomysł częściowo wypalił. DDR obudził drużynę, poprowadził ją do wyeliminowania Brighton i Milanu w Lidze Europy,. Zatrzymał się dopiero w półfinale na Bayerze Leverkusen. W lidze zabrakło paliwa i Roma skończyła poza „zoną Champions”. Były jednak przesłanki, że ten projekt zmierza w dobrą stronę. De Rossi dostał nowy kontrakt, by zostać zwolnionym raptem po czterech kolejkach kolejnego sezonu. A przecież trzy razy zremisował i raz przegrał. Tifosi byli wściekli, że tak szybko skreślono pomnikową postać – uważa rozmówca XYZ.
W jego opinii, absurdalne było również zatrudnienie Ivana Juricia, który aż do połowy listopada trzymał klub tuż nad strefą spadkową.
– Friedkinowie znowu chcieli mieć kibiców po swojej stronie i zatrudnili kolejnego wielkiego romanistę, Claudio Ranierego. Ten zaliczył kapitalną rundę wiosenną, ale ostatecznie też nie uratował sezonu i sam usunął się w cień – dodaje przedstawiciel Calcio Merito.
Wskazuje również na absurdy kadrowe i specyficzną dynamikę wyboru kolejnych szkoleniowców, która doprowadziła do obecnej sytuacji.
– Wybór Gian Piero Gasperiniego spotkał się z lekkim entuzjazmem. Wszak mówimy o trenerze, który od zera zbudował Atalantę, wprowadzając kopciuszka z Bergamo na europejskie salony. Źle zaczęło się dziać w gabinetach. W połowie czerwca klub zmienił dyrektora sportowego. Słaby timing, oznaczający letnie mercato przeprowadzone w pośpiechu, na kolanie. Następca Florenta Ghisolfiego, Frederic Massara, kompletnie nie dowiózł. Jedynym piłkarzem z letniego zaciągu, który wypalił, jest Wesley – mówi Marcin Ostrowski.
Strzał w dziesiątkę
AS Roma miała jednak szczęście, że w końcu znalazła piłkarza, który gwarantuje gole.
– Gdyby nie zimowy transfer Donyella Malena, który od razu wniósł ogromną jakość, Roma dogorywałaby, rozgrywając mecze ligowe w atmosferze sparingów w Trigorii. Po zakończeniu kariery trenerskiej klub powierzył Ranieremu funkcję w zarządzie. Jak wiadomo, mister udzielił niekorzystnego wywiadu, po którym w stolicy Włoch mógł zostać tylko jeden: on albo Gasperini. Logiczne jest, że łatwiej zwolnić doradcę sportowego niż trenera i wywrócić do góry nogami cały projekt. Ale kibice Romy nie lubią, gdy ktokolwiek pozwala sobie podnieść rękę na ich ludzi – mówi Marcin Ostrowski.
Napięcie na linii trybuny–zarząd osiągnęło apogeum podczas meczu z Fiorentiną. Wtedy, mimo świetnego wyniku, fani dali upust frustracji.
– Podczas meczu z Fiorentiną, piłkarsko najlepszego w sezonie i wygranego pewnie 4:0, na Curva Nord pojawił się ostry transparent o treści: „Jesteście najgorszymi właścicielami w naszym życiu. Friedkin out”. To słowa, moim zdaniem, są zdecydowanie przesadzone. Ich poprzednik, James Pallotta, wcale nie był lepszy. Rodzinie Friedkinów na pewno nie można odmówić ambicji. Zainwestowali w klub już ponad miliard euro, a jeśli wreszcie uda im się wybudować stadion, podwoją tę kwotę. Potrafili sprowadzić wielkich mistrzów, takich jak José Mourinho, Paulo Dybala czy Romelu Lukaku. Wygrali Ligę Konferencji. Trudno jednak nie odnieść wrażenia, że nadal nie wykorzystali pełni swojego potencjału. Kibice Romy są jednymi z najlepszych, ale też najbardziej wymagających na świecie. Sold out napędza sold out – ocenia redaktor Calcio Merito.
Warto jednak zauważyć, że Roma po siedmiu latach posuchy wróciła do Champions League, zajmując na koniec sezonu trzecie miejsce.
Światełko w tunelu?
Mimo ogólnego marazmu pojawiają się postacie, które dają nadzieję na lepsze jutro. Jedną z nich jest wspomniany już Wesley, którego postawa imponuje nawet wymagającym obserwatorom. Marcin Ostrowski nie szczędzi mu pochwał.
– Przebojowość, drybling i uniwersalność to jego największe atuty, bo może grać na obu stronach. Jest też coraz pewniejszy w kwestii finalizacji akcji. Przez lata w klubie brakowało szybkich zawodników, a dla Gaspa dobre wahadła zawsze były fundamentem. Dla Ancelottiego Wesley też jest podstawowym piłkarzem w kadrze – mówi Marcin Ostrowski.
AS Roma stoi dziś przed kluczowymi decyzjami. Czy powierzenie większej władzy Gasperiniemu i znalezienie odpowiedniego dyrektora sportowego uspokoją nastroje? Czy Friedkinowie wreszcie zdołają przełożyć swoją finansową siłę na stabilność sportową? Odpowiedzi na te pytania poznamy w nadchodzących miesiącach, ale jedno jest pewne – w Rzymie nigdy nie jest nudno. Już teraz mówi się, że mimo ogromnego sukcesu, czyli awansu do Champions League, pomocnik Manu Koné może zostać sprzedany, by klub spełnił wymogi Finansowego Fair Play.
Główne wnioski
- Relacje kibiców AS Roma z amerykańskimi właścicielami, rodziną Friedkinów, są dziś bardzo napięte i pełne sprzeczności. Z jednej strony fani doceniają ogromne inwestycje, finansową stabilizację klubu oraz sukces w postaci zwycięstwa w Lidze Konferencji. Z drugiej strony coraz mocniej krytykują chaos organizacyjny. Szczególnie źle odebrano zwolnienie José Mourinho, a później bardzo szybkie rozstanie z Daniele De Rossim, który jako legenda klubu miał ogromne wsparcie najzagorzalszych kibiców, czyli tifosi. Na trybunach pojawiły się nawet transparenty wzywające Friedkinów do odejścia, choć wielu fanów uważa takie reakcje za przesadzone. Problemem nie jest więc brak ambicji właścicieli, lecz poczucie, że mimo dużych pieniędzy AS Roma wciąż nie wykorzystuje swojego potencjału sportowego. Ponieważ jednak rzymianie rzutem na taśmę awansowali do Champions League po siedmiu latach przerwy, w relacjach między klubem a kibicami może dojść do punktu zwrotnego.
- Konflikt między Claudio Ranierim a Gian Piero Gasperinim narastał stopniowo i prawdopodobnie miał kilka źródeł. Początkowo wszystko wskazywało na dobrą współpracę, ponieważ to Ranieri namaścił Gasperiniego na nowego trenera Romy i odegrał kluczową rolę w sprowadzeniu go do klubu. Z czasem zaczęły jednak pojawiać się napięcia, głównie wokół mercato, czyli okienka transferowego i niespełnionych oczekiwań dotyczących wzmocnień. Gasperini publicznie narzekał na brak piłkarzy, których oczekiwał, natomiast Ranieri sugerował w mediach, że trener akceptował wszystkie ruchy klubu, co podważało jego wcześniejsze wypowiedzi. Dodatkowo Ranieri ujawnił, że przed Gasperinim kilku szkoleniowców odrzuciło ofertę Romy, choć wcześniej przedstawiał go jako pierwszy wybór. Odebrano to jako niezręczne osłabienie autorytetu trenera. Chaos informacyjny i medialne spekulacje tylko pogłębiły konflikt, a fakt, że część środowiska AS Roma – w tym Carlo Zampa – stanęła po stronie Gasperiniego, pokazał skalę kryzysu między obiema postaciami.
- Polityka transferowa AS Roma w ostatnich miesiącach sprawia wrażenie chaotycznej i pozbawionej długofalowej perspektywy. Zmiana dyrektora sportowego w połowie czerwca 2025 r. była bardzo ryzykownym ruchem, bo w praktyce skazała klub na improwizację podczas kluczowego letniego mercato. Frederic Massara nie spełnił oczekiwań, ponieważ większość nowych zawodników nie wniosła zakładanej jakości, a jedynym wyraźnym sukcesem okazał się Wesley. Dopiero zimowe sprowadzenie Donyella Malena pomogło drużynie uniknąć sportowej stagnacji i poczucia sezonu straconego. Dodatkowo konflikt wokół Claudio Ranieriego i Gian Piero Gasperiniego pokazał, że w klubie brakuje stabilności oraz spójnej wizji zarządzania.