Bartosz Grodecki nowym szefem BBN. Jakie są jego mocne i słabe strony?
Po krótkim okresie, w którym Biurem Bezpieczeństwa Narodowego w zastępstwie kierował gen. Andrzej Kowalski, będzie ono miało pełnoprawnego zwierzchnika. To były wiceminister spraw wewnętrznych i dyplomata. Osoby, które z nim współpracowały, mówią o zaletach i wadach wyboru Bartosza Grodeckiego.
Z tego artykułu dowiesz się…
- Kim jest nowy szef Biura Bezpieczeństwa Narodowego.
- Jakie ma kompetencje, aby się zajmować sektorowo bezpieczeństwem państwa.
- Kto może stanowić jego oparcie i zaplecze, a z kim może mieć problem w obozie prezydenckim.
Bartosz Grodecki został nowym szefem prezydenckiego Biura Bezpieczeństwa Narodowego. Nie gen. Andrzej Kowalski, ale właśnie ów były wiceszef resortu spraw wewnętrznych i dyplomata pokieruje pracami „prezydenckiego MON". To dość zaskakująca nominacja, pokazująca de facto krótką ławkę Prawa i Sprawiedliwości. Grodecki to postać z przynajmniej drugiego szeregu polityków i urzędników, którzy mogliby pełnić tę funkcję. Jego wybór może pokazywać, że w otoczeniu prezydenta tworzy się miejsce dla młodszych wiekiem polityków, których kariery mogą jeszcze wystrzelić w przyszłości.
Co ciekawe, jako jeden z pierwszych o nominacji napisał Janusz Cieszyński, były wiceminister zdrowia i minister cyfryzacji. Zbliżony zresztą do pisowskiej frakcji harcerzy skupionej wokół Mateusza Morawieckiego.
Warto skądinąd przypomnieć też, że Grodecki był członkiem Frontline Foundation. To fundacja i think tank, stworzony przez byłych funkcjonariuszy służb specjalnych. Są w niej m.in. były szef wojskowego kontrwywiadu, Maciej Materka, czy były agent CBA, Artur Chodziński.
Grodecki to młody, zaledwie 45-letni polityk. Ale doświadczenie zawodowe zebrał duże. Z administracją państwową związany jest na polu dwóch najważniejszych kierunków zarządzania państwem: spraw zagranicznych i spraw wewnętrznych. I tam też poznał dwie najważniejsze dla jego drogi życiowej osoby, które niejako mu patronowały. Warto przybliżyć te osoby, aby lepiej poznać drogę życiową nowego szefa BBN.
Papierz, Przydacz, Szefernaker – kto „wymyślił" Bartosza Grodeckiego?
Pierwsze nazwisko, które wymieniają wszyscy niemal rozmówcy XYZ, to Andrzej Papierz. Jest bardzo interesującą postacią. Dyplomata, były ambasador RP w Bułgarii, wielokrotny konsul, wiceminister spraw zagranicznych, wreszcie – dyrektor generalny Służby Zagranicznej. Uchodzący za postać co najmniej kontrowersyjną, niezbyt lubiany w MSZ. Dał jednakże miejsce Grodeckiemu, gdy ten w 2017 r. został dyrektorem departamentu konsularnego w MSZ. Prawdopodobnie to właśnie przy al. Szucha, gdzie mieści się MSZ, Grodecki poznał się z Marcinem Przydaczem, obecnym dyrektorem Biura Polityki Międzynarodowej w Kancelarii Prezydenta.
To właśnie Przydacz uchodzi za „ojca" jego nominacji na szefa BBN. Do spółki z szefem Gabinetu Prezydenta RP Pawłem Szefernakerem. Szefernaker to kolejna istotna postać na zawodowej drodze Bartosza Grodeckiego. W 2020 r. Grodecki został powołany na stanowisko podsekretarza stanu w MSWiA, gdzie wiceministrem był ówcześnie Paweł Szefernaker. Jak mówi oficjalna notatka, Grodecki koordynował działania departamentu spraw międzynarodowych i migracji, departamentu spraw obywatelskich, departamentu obywatelstwa i repatriacji, departamentu teleinformatyki oraz departamentu zezwoleń i koncesji. Nadzorował również działanie Urzędu ds. Cudzoziemców.
Człowiek rozmowy i technokrata?
Największą zaletą Grodeckiego będzie prawdopodobnie jego charakter. Z rozmów z osobami, które go znają, wyłania się obraz raczej wyważonego, spokojnego człowieka. W przeciwieństwie do jego poprzednika – prowokacyjnego, uwielbiającego wchodzić w zwarcia i ostre spory Sławomira Cenckiewicza. Grodecki jest oceniany jako człowiek pracowity, o przenikliwym umyśle.
– Wyróżniający się wiceminister, urzędnik i państwowiec w dobrym tego słowa znaczeniu. Mam o nim dobrą opinię, bo dobrze wspominam współpracę z nim, gdy byłem wiceprzewodniczącym sejmowej komisji administracji i spraw wewnętrznych. Merytoryczny, opanowany, przygotowany. Pracowaliśmy wspólnie przy zagadnieniach związanych z cudzoziemcami, nowelizacji prawa lotniczego i zawsze było z nim pole do dialogu – mówi XYZ poseł PiS Jerzy Polaczek.
– Sprawny urzędnik z sercem po biało-czerwonej stronie. Może przywróci BBN do roli ośrodka analitycznego i doradczego? – mówi z kolei osoba pamiętająca go z czasów pracy w resorcie spraw zagranicznych.
„MAGA na całego"
Nie wszyscy są jednak tak zgodni w wygłaszaniu dobrych opinii na temat nowego szefa BBN. Były wysoki rangą funkcjonariusz służb specjalnych wskazuje, że jego władza nad biurem może być raczej skąpa. W ośrodku prezydenckim wzmocni się za to opcja proamerykańska.
– Papierz, Przydacz i paru innych górą. MAGA [amerykański ruch wspierający prezydenta Trumpa – red.] osadziła się w Kancelarii Prezydenta na całego. On będzie figurantem, a z nim przyjdzie cała ekipa ludzi od różnych dziwnych interesów – twierdzi nasz rozmówca.
Wydaje się, że nominacja Grodeckiego była niespodzianką także dla służb. Wszyscy, z którymi rozmawiamy, dość zgodnie określają ją jako zaskakującą. Z drugiej strony, jak mówi jedna z osób, nie ma aż tylu kandydatów z ważnymi poświadczeniami.
Bardziej harcerz niż maślarz? Niekoniecznie
Istotnym jest również podział przebiegający w łonie PiS. Gdy w 2023 r. partia oddała władzę, Grodecki pozostał w dwutygodniowym rządzie Mateusza Morawieckiego. Niektórzy widzą w nim z tego tytułu harcerza, czyli członka grupy zbliżonej bardziej do byłego premiera. Inaczej uważa jeden z posłów PiS, twierdząc, że ma on raczej związki z Mariuszem Kamińskim. Wspomina Grodeckiego jako spokojnego, słuchającego innych, ale jednocześnie potrafiącego podejmować decyzje urzędnika. Jak mówi, znał się na swojej robocie w MSWiA, gdzie w kierownictwie było wiele osób, które skupiały się na polityce.
– On natomiast skupiał się na pracy i miał efekty – twierdzi nasz rozmówca.
Grodecki nie jest też raczej radykałem. Może to być jego atut w kontaktach z rządem, szczególnie biorąc pod uwagę wysoką radykalizację Pałacu Prezydenckiego. Dla Władysława Kosiniaka-Kamysza merytoryczny i wyważony partner będzie chwilą wytchnienia po trudnym Sławomirze Cenckiewiczu. Przypomnijmy tu m.in. brak nominacji dla oficerów ABW i SKW czy weto w sprawie SAFE.
Minusem Grodeckiego jest jego dość słaba pozycja polityczna. Nie jest bliski samemu prezydentowi, a raczej ludziom z jego otoczenia. Nie ma swojego zaplecza, otoczenia, dworu, który mógłby go wspierać.
Czkawką może mu się odbić także brak merytorycznej wiedzy w zakresie obronności. Nawet jeśli przez jakiś czas był doradcą w zbrojeniowej spółce Radmor należącej do Grupy WB, to może być za mało, by dyskutować np. o kształcie nowej Strategii Bezpieczeństwa Narodowego czy zakupach zbrojeniowych. W otoczeniu silnych charakterów, takich jak gen. Kowalski czy gen. Rzeczkowski oraz bez własnego zaplecza Grodeckiemu może być zwyczajnie trudno.
Główne wnioski
- Były wiceminister spraw wewnętrznych Bartosz Grodecki będzie nowym szefem Biura Bezpieczeństwa Narodowego. To odważna nominacja, gdyż Grodecki nie miał wiele wspólnego z obronnością jako taką.
- Współpracownicy i politycy oceniają go jako spokojnego i merytorycznego urzędnika.
- Grodecki nie ma jednak silnego zaplecza i nie należy do najbliższego otoczenia prezydenta Karola Nawrockiego.
