Benfica może stracić ponad 30 mln euro rocznie. Portugalia zmienia podział pieniędzy z telewizji
Od sezonu 2028/29 portugalskie kluby będą wspólnie sprzedawać krajowe prawa telewizyjne. Reforma ma zwiększyć przychody mniejszych zespołów, ale dla Benfiki może oznaczać spadek wpływów.
Z tego artykułu dowiesz się…
- Dlaczego Portugalia od sezonu 2028/29 rezygnuje z indywidualnej sprzedaży praw telewizyjnych przez kluby.
- Ile może stracić Benfica po wprowadzeniu centralnego podziału pieniędzy z praw telewizyjnych.
- Jak reforma portugalskiej ligi może wpłynąć na rynek transferowy i sytuację polskich klubów.
W Portugalii przez lata każdy klub samodzielnie sprzedawał prawa do swoich meczów ligowych. W Liga Portugal Betclic nie było wspólnego przetargu, jednej puli ani algorytmu dzielącego pieniądze między wszystkie zespoły. Benfica, FC Porto i Sporting CP negocjowały z pozycji marek rozpoznawalnych w Europie, dających nadawcom gwarancję wysokiej oglądalności, sprzedaży abonamentów telewizyjnych i dotarcia do dużej grupy kibiców. Reszta ligi negocjowała oddzielnie, a więc z wyraźnie słabszą pozycją przetargową.
Ten system właśnie się kończy. Od sezonu 2028/29 krajowe prawa telewizyjne mają być sprzedawane centralnie. Pieniądze będą dzielone według algorytmu ligowego, podobnego do rozwiązania znanego z Ekstraklasy. Dla klubów spoza czołówki centralizacja oznacza wyższy gwarantowany poziom przychodów: więcej przewidywalnych pieniędzy z ligi i mniejszą zależność od sprzedaży zawodników przy dopinaniu budżetów. Dla Benfiki zmiana będzie brutalna. Klub ma kontrakt z NOS na ponad 50 mln euro rocznie, a po reformie może otrzymywać znacznie mniej.
Spór o sposób podziału, nie o kierunek reformy
O zmianie modelu sprzedaży praw telewizyjnych zdecydował portugalski rząd. Decreto-Lei nr 22-B/2021 zamknął drogę do indywidualnych umów wykraczających poza sezon 2027/28. Od sezonu 2028/29 krajowe prawa do obu poziomów rozgrywek zawodowych – Liga Portugal Betclic i Liga Portugal 2 Meu Super – mają być sprzedawane centralnie.
Kluby mogły więc spierać się nie o to, czy stary model zostanie utrzymany, lecz o sposób wdrożenia reformy. 17 kwietnia 2026 r. zatwierdziły model komercjalizacji praw większością ponad 90 proc. Przeciw zagłosowała Benfica, a Nacional wstrzymał się od głosu. 8 czerwca głosowano już nad kluczem dystrybucji, czyli nad tym, jak podzielić przyszłą pulę. Poparło go 80 proc. spośród 33 spółek sportowych. Przeciw zagłosowało siedem: trzy z Liga Portugal Betclic i cztery z Liga Portugal 2 Meu Super.
Najostrzej przeciw przyjętemu modelowi wystąpiła Benfica. Nacional domagał się większej części wspólnej puli dla mniejszych klubów. Dla wielu pozostałych ważniejszy od samej centralizacji był konkretny wpływ nowego systemu na budżety: czy algorytm poprawi sytuację całej ligi, czy przede wszystkim wzmocni Bragę jako klub goniący wielką trójkę.
19 czerwca model uzyskał pozytywną opinię portugalskiego urzędu ochrony konkurencji. Autoridade da Concorrência, odpowiednik polskiego UOKiK, zaakceptowała propozycję Liga Portugal i FPF, ale postawiła warunki. Regulator wskazał na konieczność stosowania przejrzystych i cyklicznych procedur sprzedaży, podziału praw na pakiety oraz ograniczenia ryzyka, że najważniejsze prawa trafią do jednego operatora.
Liga Portugal może więc sprzedawać prawa wspólnie, ale nie może ograniczać konkurencji na rynku. Nadawcy nadal muszą rywalizować o pakiety. Konstrukcja przetargu powinna ograniczać scenariusz, w którym najważniejsza część produktu trafia do jednego gracza. Jeżeli przetarg nie przyniesie kwoty, którą liga uzna za uczciwą, pozostaje jeszcze wariant Liga TV. A zatem własny kanał lub projekt realizowany wspólnie z inwestorem.
Jedna liga, kilka rynków
Spór między klubami nie dotyczy wszystkich pieniędzy z telewizji, które trafiają do portugalskich zespołów. Liga Mistrzów, Liga Europy i Liga Konferencji pozostają poza reformą. Prawa do tych rozgrywek sprzedaje UEFA. Kluby zarabiają na premiach startowych, wynikach sportowych oraz tzw. value pillar, czyli części zależnej od wartości rynkowej i rankingu. Portugalska centralizacja obejmuje krajowe prawa telewizyjne i multimedialne do meczów Liga Portugal Betclic oraz Liga Portugal 2 Meu Super.
Osobno trzeba traktować Taça de Portugal Generali Tranquilidade. Premie FPF są niewielkie w porównaniu z pieniędzmi z europejskich pucharów. W sezonie 2025/26 zwycięzca miał dostać 325 tys. euro, a finalista – 175 tys. euro. Torreense, jako zdobywca pucharu, wywalczyło awans do Ligi Europy. Sama faza ligowa oznacza co najmniej 4,31 mln euro premii startowej.
W starym modelu Benfica była osobnym produktem medialnym. Domowe mecze ligowe, Benfica TV i liczebność bazy kibicowskiej zapewniały jej pozycję pozostającą poza zasięgiem większości klubów. FC Porto i Sporting CP również przystępowały do negocjacji z mocnymi argumentami: europejską historią, dużą widownią oraz znaczeniem dla ramówki i sprzedaży abonamentów. Klub z dołu tabeli sprzedawał ten sam typ praw, ale nie ten sam produkt. Oferował mecz przyciągający mniejszą widownię, zapewniający słabszą ekspozycję i mający niższą wartość dla operatora.
Według portugalskich mediów Benfica otrzymywała wcześniej około 40 mln euro rocznie z praw telewizyjnych. Wpływy FC Porto i Sportingu CP zwykle szacowano na około 35 mln euro. SC Braga i Vitória SC uzyskiwały około 7,5 mln euro. Większość pozostałych klubów otrzymywała 3,5-5 mln euro.
Dla nadawców mecze Benfiki, FC Porto i Sportingu CP oznaczały większy udział w rynku, przychody z reklam, sprzedaż abonamentów oraz umów na dekodery. Im częściej klub trafiał do głównych pasm, tym łatwiej prawa telewizyjne przekładały się na przychody operatora. Najwięksi nie widzieli więc w swoich kontraktach szczególnych przywilejów, lecz rynkową wycenę marek budowanych przez dziesięciolecia.
Różnica w przychodach szybko przekładała się na wyniki sportowe. Klub otrzymujący 35-50 mln euro rocznie z praw telewizyjnych może dłużej zatrzymać kluczowego zawodnika, utrzymać wyższy budżet płac i spokojniej negocjować jego sprzedaż. Przy bazie 3,5-5 mln euro jedna opóźniona transakcja może spowodować problemy z płynnością. Przewaga wielkiej trójki zaczynała się już na etapie sprzedaży praw telewizyjnych, a następnie utrwalała jej dominację ekonomiczną nad resztą ligi.
Algorytm. Ile waży każdy filar?
Według „A Bola”, portugalskiego dziennika sportowego i portalu internetowego, 90 proc. przyszłej puli ma trafić do klubów Liga Portugal Betclic, a 10 proc. – do Liga Portugal 2 Meu Super. W portugalskich wyliczeniach jako punkt odniesienia przyjęto scenariusz zakładający wpływy na poziomie 225 mln euro rocznie. Przy takiej kwocie najwyższa liga dostałaby 202,5 mln euro, a drugi poziom – 22,5 mln euro.
W puli dla elity aż 57,5 proc. ma zależeć od wyniku sportowego, czyli przy scenariuszu 225 mln euro byłoby to około 116,4 mln euro. System nadal będzie więc premiował kluby, które kończą sezon wysoko, grają mecze o stawkę i zdobywają punkty w rankingu UEFA. Część równa ma stanowić 20 proc. puli elity, czyli ok. 40,5 mln euro. Przy 18 klubach oznaczałoby to około 2,25 mln euro stałej wypłaty na klub. Dla Benfiki byłby to jedynie dodatek. Dla zespołu otrzymującego dotąd 3,5-5 mln euro z kontraktu telewizyjnego – realna podwyżka.
Najwięcej kontrowersji budzi kategoria „wymiar społeczny”. Ten filar ma stanowić 17,5 proc. puli najwyższej ligi, czyli około 35,4 mln euro. W tym przypadku trzeba rozstrzygnąć, jak mierzyć atrakcyjność klubu. Procentem wypełnienia stadionu czy rzeczywistą liczbą widzów? Samą frekwencją czy również oglądalnością, znaczeniem lokalnej marki czy zdolnością klubu do sprzedaży abonamentów i reklam? Produkcja audiowizualna i infrastruktura to mniejsze koszyki – razem 5 proc. puli elity, czyli ok. 10,2 mln euro. Pozostają jednak ważne dla jakości transmisji, stadionów, murawy, oświetlenia, zaplecza medialnego i organizacji dnia meczowego.
Przy puli wynoszącej 225 mln euro widać skalę tego przesunięcia. Benfica, która wcześniej otrzymywała około 40 mln euro rocznie z praw telewizyjnych, a w nowej umowie z NOS od sezonu 2026/27 ma zagwarantowane 52,3 mln euro rocznie, mogłaby spaść do poziomu 21-22 mln euro. FC Porto z około 35 mln euro zeszłoby do około 21 mln euro. Sporting CP, którego wpływy również zwykle szacowano na około 35 mln euro, otrzymywałby 20-21 mln euro.
Po drugiej stronie jest SC Braga: z około 7,5 mln euro mogłaby zwiększyć wpływy do około 15 mln euro. Vitória SC z podobnego punktu startowego mogłaby osiągnąć około 12 mln euro. Kluby takie jak Famalicão, Gil Vicente, Moreirense czy Arouca, dziś często mieszczące się w przedziale 3,5-5 mln euro, mogłyby otrzymywać około 10-12,5 mln euro. Zespoły z dolnej części tabeli, przy obecnych wpływach na poziomie ok. 3,5-4 mln euro, mogłyby otrzymać 5-9 mln euro.
Skalę dysproporcji dobrze pokazuje porównanie z Premier League. W sezonie 2024/25 Liverpool dostał 174,9 mln funtów z centralnego podziału pieniędzy, a ostatnie Southampton – 109,2 mln funtów. Po odjęciu równej części komercyjnej różnica między pierwszym a ostatnim klubem wynosiła około 65 proc. W Portugalii Benfica, przy wpływach na poziomie 40-52 mln euro, otrzymywała od 8 do 15 razy więcej niż kluby z poziomu 3,5-5 mln euro. Nie była to zwykła premia za popularność. W jednej tabeli znajdowały się kluby działające w zupełnie różnych realiach ekonomicznych.
Sama kwota z praw telewizyjnych nie wystarcza jednak do oceny skutków reformy. Liczy się jej udział w budżecie. Sporting CP w raporcie za sezon 2024/25 wykazał przychody operacyjne bez transferów w wysokości 148,1 mln euro. Aż 28,8 mln euro stanowiły krajowe prawa telewizyjne. SC Braga miała 34,5 mln euro takich przychodów, w tym 9,1 mln euro z krajowych praw telewizyjnych. Benfica, przy 230,6 mln euro przychodów operacyjnych bez transferów, od sezonu 2026/27 ma bazowy kontrakt z NOS wart 52,3 mln euro rocznie. FC Porto wykazało 149,5 mln euro przychodów operacyjnych, a szacunkowa wartość krajowych praw telewizyjnych zwykle mieści się w przedziale 35-43 mln euro, zależnie od tego, czy uwzględnia się Porto Canal i prawa do meczów domowych.
W tym miejscu argument Benfiki staje się szczególnie konkretny. Nowa umowa z NOS na sezony 2026/27 i 2027/28 ma bazową wartość 104,6 mln euro za dwa lata. To 52,3 mln euro rocznie. Z dodatkami wartość pakietu jest szacowana na 114,2 mln euro. Przy symulacji zakładającej centralną pulę na poziomie 225 mln euro Benfica otrzymywałaby około 21-22 mln euro. Różnica w porównaniu z samą podstawą kontraktu z NOS przekraczałaby 30 mln euro rocznie.
Benfica nie zarabia na swojej marce wyłącznie dzięki telewizji. Według Stadiony.net klub szuka finansowania sięgającego setek milionów euro na rozbudowę Estádio da Luz oraz realizację projektu Benfica District. Ma to być rozbudowany kompleks meczowy i komercyjny obejmujący stadion, strefy premium, handel, gastronomię, przestrzeń dla kibiców oraz funkcje działające również poza dniami meczowymi. W tym sensie spór o centralizację nie dotyczy tylko praw telewizyjnych. Benfica broni części własnego produktu, który sama rozwija i którego próbuje zwiększyć wartość.
Nuno Catarino tłumaczył w „Recordzie” i ECO, że Benfica nie potrzebuje centralizacji, aby zwiększać wartość sprzedawanego produktu. Rui Costa dodawał w „A Bola”, że klub nie domaga się przysług, lecz nie chce zostać poszkodowany. FC Porto zajęło inne stanowisko. André Villas-Boas nie odrzucał głównego klucza zaproponowanego przez ligę, lecz przedstawiał go jako kompromis. Sprzeciwiał się propozycji Nacionalu, wspieranej – według niego – przez Marítimo, ponieważ jeszcze bardziej przesuwała pieniądze od największych klubów do reszty ligi.
Sporting CP również nie odrzuca centralizacji. Frederico Varandas popierał kierunek reformy, ale ostrzegał, że wartość krajowych praw ligowych jest pod presją. Tymczasem rosną przede wszystkim wpływy z praw międzynarodowych, m.in. do Ligi Mistrzów. Wspólna sprzedaż może poprawić podział pieniędzy, ale nie gwarantuje, że portugalski produkt automatycznie znacząco zyska na wartości.
Polski efekt uboczny. Ekstraklasa w portugalskim arkuszu
Ta reforma nie dotyczy bezpośrednio polskich klubów, ale może wpłynąć na ich pozycję na rynku transferowym. Jeśli największe portugalskie zespoły będą musiały rekompensować część ubytku z krajowych praw telewizyjnych zyskami ze sprzedaży zawodników, Polska może częściej pojawiać się w ich analizach. Logika jest prosta: kupić wcześniej, taniej i z większym potencjałem późniejszej odsprzedaży.
Na razie nie jest to szeroki kanał transferowy. Według Transfermarkt w sezonie 2025/26 kluby portugalskiej elity pozyskały z PKO BP Ekstraklasy trzech piłkarzy za łącznie 8,25 mln euro. Prawie całą tę kwotę stanowił transfer Oskara Pietuszewskiego z Jagiellonii Białystok do FC Porto. W drugą stronę ruch był liczniejszy, ale znacznie tańszy. Kluby Ekstraklasy sprowadziły z Liga Portugal Betclic dziewięciu zawodników za 660 tys. euro. Z Liga Portugal 2 Meu Super – kolejnych sześciu za 500 tys. euro.
Jagiellonia dała dwa dobre przykłady tej relacji. Bartłomiej Wdowik trafił do SC Braga za 1,6 mln euro, a Pietuszewski do FC Porto. I to za kwotę, która od razu uczyniła jego transfer jednym z najważniejszych przykładów eksportu zawodników z Ekstraklasy. Według doniesień medialnych cały pakiet mógł wynieść około 10 mln euro wraz z bonusami. Klauzulę odstępnego ustalono podobno na 60 mln euro.
Dla największych portugalskich klubów Polska może być wygodnym rynkiem pośrednim. Ameryka Południowa jest droższa, bardziej intensywnie obserwowana. A przede wszystkim mocniej obstawiona przez kluby z Anglii, Hiszpanii, Włoch i Francji oraz przez struktury wieloklubowe. Dla polskiej czołówki istnieje jednak także druga strona tej zmiany. Jeśli Famalicão, Gil Vicente, Moreirense, Arouca czy Estoril dostaną kilka milionów euro więcej stałych przychodów, mocniej wejdą w segment transferów o wartości 1,5-4 mln euro. To półka, na której coraz więcej polskich klubów szuka wzmocnień.
Polski ślad widać również w telewizji. Eleven Sports przedłużyło prawa do pokazywania Liga Portugal w Polsce na sezon 2026/27. W poprzednim cyklu stacja mogła transmitować trzy mecze w każdej kolejce, w tym spotkania z udziałem Polaków: Jakuba Kiwiora, Jana Bednarka i Oskara Pietuszewskiego w FC Porto oraz Cezarego Miszty w Rio Ave.
Wspólna wycena, różne rachunki
Ustawy, głosowania i opinia regulatora rozstrzygają kwestie formalne reformy. Dla klubów ważniejsze będzie jednak to, co wydarzy się później. Czy większe wpływy z telewizji pomogą budować silniejsze organizacje, czy tylko podniosą koszty? Jeśli nowe pieniądze zostaną od razu przeznaczone na pensje, prowizje agentów i transfery na najbliższy sezon, centralizacja nie poprawi jakości ligi. Uruchomi jedynie piłkarską inflację: większe budżety, wyższe płace, droższe transfery i powrót do tego samego problemu po kilku latach.
SC Braga już dziś działa na wyższym poziomie finansowym niż Lech Poznań. Wyższy, gwarantowany poziom przychodów z krajowych praw telewizyjnych może jeszcze bardziej powiększyć ten dystans.
Z polskiej perspektywy nie jest to temat abstrakcyjny. SC Braga już dziś działa na wyższym poziomie finansowym niż Lech Poznań. Wyższy, gwarantowany poziom przychodów z krajowych praw telewizyjnych może jeszcze bardziej powiększyć ten dystans. Jeśli podobny efekt obejmie także Famalicão, Gil Vicente, Moreirense, Aroukę czy Estoril, polskie kluby trafią na trudniejszy rynek transferowy i mogą mierzyć się z silniejszymi rywalami w europejskich pucharach, gdy losowanie skrzyżuje ich drogi.
Każda strona liczy inaczej. Mniejsze kluby chcą stabilności, której nie dawał im model sprzedaży indywidualnych praw. Braga chce, aby regularność sportowa, stadion i rzeczywista widownia ważyły więcej niż sama historia największych marek. Sporting CP i FC Porto pilnują budżetów potrzebnych do gry w Europie. Benfica broni ceny, którą rynek już zaakceptował w umowie z NOS.
Największe ryzyko nie wynika jednak z samego algorytmu. Jeśli Liga Portugal Betclic sprzeda wspólny produkt za wysoką kwotę, a kluby utrzymają koszty pod kontrolą, reforma może dać portugalskiej piłce stabilniejszą bazę. Jeśli jednak pula okaże się zbyt mała albo płace szybko dogonią nowe przychody, centralizacja jedynie przesunie pieniądze między klubami. Nie zwiększy całkowitej wartości rynku.
Główne wnioski
- Centralizacja praw telewizyjnych zmniejszy dysproporcje finansowe między największymi klubami a resztą ligi, ale może obniżyć wpływy Benfiki o ponad 30 mln euro rocznie.
- Mniejsze kluby zyskają stabilniejsze i wyższe przychody, jednak istnieje ryzyko, że dodatkowe pieniądze zostaną szybko przeznaczone na wyższe pensje, prowizje i transfery.
- Reforma może zwiększyć zainteresowanie portugalskich klubów zawodnikami z Ekstraklasy, a jednocześnie wzmocnić ich konkurencję wobec polskich zespołów na rynku transferowym i w europejskich pucharach.