Beniaminek LaLiga ma wielkie aspiracje. Były piłkarz Motoru Lublin będzie ostoją defensywy?
Powrót Deportivo A Coruña do LaLiga to wydarzenie, które wykracza poza zwykły sportowy awans. Klub z Galicji przez lata należał do najważniejszych drużyn w Hiszpanii, a jego historia naznaczona jest zarówno wielkimi sukcesami, jak i bolesnym upadkiem.
Z tego artykułu dowiesz się…
- Z jakiego powodu beniaminek hiszpańskiej ekstraklasy zmienił herb i nazwę.
- Która gwiazda światowej piłki dołączyła do drużyny Deportivo A Coruña.
- Jaką pozycję w zespole beniaminka LaLiga może mieć piłkarz sprowadzony z PKO BP Ekstraklasy.
Audio generowane przez AI. Może zawierać błędy.
Na 120-lecie klubu doszło do zmiany nazwy z Deportivo La Coruña na Deportivo A Coruña. Było to zgodne z ustawą o normalizacji językowej oraz przywiązaniem El Dépor do galicyjskiej tożsamości. To właśnie lokalność i związki z Galicją są jednym z najważniejszych elementów funkcjonowania Deportivo.
– Pozytywnie oceniam zmianę nazwy klubu. Przede wszystkim dlatego, że A Coruña jest oficjalną nazwą miasta i tak nazywają je jego mieszkańcy. Deportivo jest bardzo mocno związane z Galicją i swoim miastem, więc naturalne jest, iż ta lokalna tożsamość jest teraz widoczna również w nazwie klubu – mówi założyciel konta RC Deportivo A Coruña Polska w mediach społecznościowych.
Dawne pasmo sukcesów
Na przestrzeni lat klub przeżywał okresy świetności, ale również finansowej katastrofy. Augusto César Lendoiro przez 25 lat pełnił funkcję prezesa Deportivo (do 2013 roku) i to właśnie za jego rządów El Dépor odnosiło największe sukcesy. Zespół zdobył wówczas mistrzostwo Hiszpanii w sezonie 1999/2000, dwa Puchary Króla – w 1995 i 2002 roku – oraz trzy Superpuchary Hiszpanii. W sezonie 2003/2004 Galicyjczycy dotarli również do półfinału Ligi Mistrzów. W drużynie błyszczeli Djalminha, Diego Tristán, Juan Carlos Valerón czy Roy Makaay. To właśnie era Super Dépor sprawiła, że klub z A Coruñi zjednał sobie wielu fanów nie tylko w regionie.
– Gdyby nie Lendoiro, nie byłoby Super Dépor, dzięki któremu losy klubu zaczęło śledzić wielu ludzi na całym świecie, w tym w Polsce. Niemniej z dzisiejszej perspektywy nie można ignorować ceny, jaką klub za to zapłacił. U schyłku jego rządów Deportivo znalazło się w katastrofalnej sytuacji finansowej, a echem tej sytuacji po kolejnych kilku latach było nie tylko lawirowanie między pierwszą a drugą ligą, ale również spadek do trzeciej – przypomina twórca konta RC Deportivo A Coruña Polska.
Finansowa stabilność
Teraz sytuacja ekonomiczna wygląda zdecydowanie inaczej.
– Finansowo Deportivo jest dziś prawdopodobnie w najlepszej sytuacji od bardzo wielu lat. ABANCA przejęła większościową kontrolę nad klubem w 2020 roku, a zadłużenie, które kiedyś sięgało 160 mln euro, zostało praktycznie wyeliminowane poprzez kolejne dokapitalizowania. Dziś zdecydowanie mamy stabilność, ale zważywszy na poprzednie doświadczenia, zachowuję pewną ostrożność. Na pewno bardziej podoba mi się obecny projekt, skupiony na inwestowaniu w młode talenty, jednoczesny rozwój akademii piłkarskiej Abegondo i zatrzymywanie graczy takich jak Yeremay Hernández. Sporo inwestycji poczyniono przed tym sezonem, ale myślę, że spokojnie większość nowych piłkarzy obroni się na murawie, co zaprocentuje w przyszłości – podkreśla rozmówca XYZ.
Nie można szaleć na rynku
Nowe Deportivo musi jednak funkcjonować w realiach LaLiga, gdzie restrykcyjna polityka prezesa Javiera Tebasa ogranicza zapędy klubów i wymuszać większą dyscyplinę budżetową. Właśnie dlatego wiele osób mogło być zaskoczonych rozmachem Galisyjczyków na rynku transferowym.
Warto wiedzieć
Transfery gotówkowe
Leo Román, bramkarz, 25 lat, Hiszpania, 9 mln euro, poprzedni klub: RCD Mallorca,
Jonathan Asp Jensen, ofensywny pomocnik, 20 lat, Dania, 6 mln euro, poprzedni klub: FC Bayern II,
Bright Ede, środkowy obrońca, 19 lat, Polska, 6 mln euro, poprzedni klub: Motor Lublin,
Lorenzo Amatucci, defensywny pomocnik, 22 lata, Włochy, 2,50 mln euro, poprzedni klub: Fiorentina,
Pierre-Emerick Aubameyang, napastnik, 37 lat, Gabon/Francja, 1,50 mln euro, poprzedni klub: Olympique Marsylia,
Teun Gijselhart, środkowy pomocnik, 21 lat, Holandia, 1 mln euro, poprzedni klub: De Graafschap Doetinchem.
– W LaLiga obowiązuje masa salarial, czyli limit związany z budżetem na kontrakty zawodników. Należy zmieścić się w określonej kwocie przeznaczonej na wynagrodzenia piłkarzy. Ta kwota jest określonym procentem rocznego budżetu danego klubu. Nie jest więc tak, że transfer każdego gracza jest zablokowany. Chodzi po prostu o to, by każdy racjonalnie podchodził do swojego budżetu i by nie dochodziło do sytuacji, które miały miejsce w przeszłości. Wówczas kluby mocno przeszacowywały swoje możliwości i okazywało się, że 99 proc. budżetu pochłaniają gaże piłkarzy. Teraz jest już inaczej – mówi Cezary Wilk, były piłkarz Deportivo.
Sensacyjny transfer
Mimo tych ograniczeń Deportivo potrafiło tego lata sięgnąć po piłkarzy z mocnymi nazwiskami. Pierre-Emerick Aubameyang wrócił do LaLiga po czterech latach. Wtedy w barwach Barcelony rozegrał 24 mecze i zdobył 13 bramek. Na przestrzeni lat występował także w Borussii Dortmund, Arsenalu, Chelsea, a ostatnio w Olympique Marsylia. W poprzednim sezonie dla francuskiego klubu strzelił 14 goli i zanotował 10 asyst.
– Transfer Aubameyanga najbardziej mnie zaskoczył, gdyż sprowadzenie zawodnika o takim CV po 8-letnim rozbracie z LaLiga brzmi wręcz surrealistycznie. To tylko pokazuje, jak bardzo zmieniła się pozycja klubu w ostatnim czasie, że Deportivo ponownie jest w stanie zainteresować piłkarzy, którzy jeszcze niedawno byli całkowicie poza naszym zasięgiem – mówi założyciel konta RC Deportivo A Coruña Polska.
– Rzeczywiście, niespodzianką było przede wszystkim nazwisko Aubameyanga, ponieważ chyba nikt nie spodziewał się, że gracz takiego kalibru trafi do beniaminka. Deportivo, mimo pięknej historii i tradycji dopiero wróciło do LaLiga, a przychodzi do niego zawodnik z Olympique Marsylia, który w poprzednim sezonie regularnie zdobywał bramki. Jednocześnie, mając 37 lat, Aubameyang nie będzie już zapewne piłkarzem liderującym Deportivo przez cały sezon. Niemniej, strzelił gola w pierwszej kolejce i zrobił to idealnie – z przyjęciem i wykończeniem, tak jak należało. Pytanie, czy zdoła utrzymać dyspozycję fizyczną na dłuższą metę – mówi Cezary Wilk.
Sentymentalny powrót
Drugim głośnym ruchem było sprowadzenie Angeliño. Hiszpan został wypożyczony do Deportivo z opcją wykupu, a nieoficjalnie mówi się, że kwota ewentualnego transferu definitywnego wynosi około 2,5 mln euro. W ostatnim sezonie Angeliño występował w Romie, wcześniej grał między innymi w RB Lipsk i Manchesterze City.
– Angeliño odbieram trochę inaczej niż Aubę. To chłopak z A Coruña, wychowany w akademii Deportivo, który wielokrotnie podkreślał swoją miłość do klubu i trochę oczekiwano, że wcześniej czy później wróci do domu. Cieszę się, że tak się właśnie stało i mam nadzieję, że zostanie wykupiony po swoim wypożyczeniu – mówi założyciel konta RC Deportivo A Coruña Polska.
– On w bardzo młodym wieku opuścił klub i później kontynuował karierę w Europie. Teraz pojawiła się możliwość powrotu. Ten piłkarz również będzie potrzebował trochę czasu na adaptację. Już po pierwszym meczu widać, że nie jest jeszcze w optymalnej dyspozycji. Potrzeba kilku spotkań, by rzeczywiście wrócił do swojej dobrej formy – dodaje Cezary Wilk.
Mocny polski akcent
Wśród nowych twarzy znalazł się również Bright Ede, który trafił do Deportivo z Motoru Lublin. Transfery z Ekstraklasy do LaLiga należą do rzadkości, więc warto przyglądać się temu piłkarzowi.
– Bright Ede to piłkarz, za którego Deportivo zapłaciło 6 mln euro. Tak naprawdę przyszedł z nieznanego rynku, bo tak niestety trzeba nazywać polską ligę w przestrzeni hiszpańskiej. Dostał szansę w pierwszym meczu i absolutnie nie było widać, by w jakimkolwiek elemencie odstawał od reszty. Wręcz przeciwnie – moim zdaniem był jednym z pewniejszych punktów Deportivo. Jeżeli utrzyma tę dyspozycję, a Deportivo będzie dobrze wyglądało jako zespół, to jest to piłkarz, który wkrótce może podwoić swoją wartość na rynku europejskim – przewiduje Cezary Wilk.
Ede w debiucie stworzył duet stoperów z 21-letnim Lucasem Noubimem, na którego również klub zamierza stawiać.
Poczucie niedosytu
Pierwszy mecz po powrocie do LaLiga Deportivo rozegrało u siebie z Elche. Galicyjczycy objęli prowadzenie w pierwszej połowie, ale po zdobyciu bramki oddali inicjatywę rywalom. Elche wykorzystało pasywność beniaminka i doprowadziło do wyrównania. Ostatecznie spotkanie zakończyło się remisem 1:1.
– Niedosyt można mieć przede wszystkim z perspektywy całego sezonu. Jeżeli myślisz o utrzymaniu, takie mecze u siebie z bezpośrednim rywalem, a Elche z pewnością będzie takim rywalem, musisz wygrywać. Tutaj może zabrakło pazerności i inicjatywy, choć oczywiście łatwo jest to analizować i mówić po meczu. W trakcie spotkania emocje również biorą górę. To był pierwszy mecz Deportivo po powrocie do La Liga, zespół prowadził 1:0 i podświadomie chciał, by ten wynik się utrzymał, więc trochę go bronił – mówi Cezary Wilk.
Ta konfrontacja z pewnością nie była dobrą reklamą LaLiga...
– Nie był to zbyt dobry mecz. Elche również ma swoje wady i nie ma wielkiego potencjału ofensywnego, więc było niewiele sytuacji. Można się zastanawiać, czy to jest sposób gry Deportivo i czy właśnie takiego zespołu nie będziemy oglądać – bardzo racjonalnie podchodzącego do każdych 90 minut i analizującego każdą minutę spotkania. To tradycyjny, dość rzadko stosowany w Hiszpanii system 4-4-2. Mało zespołów tak gra, natomiast Deportivo nadal jest wierne temu ustawieniu. Widać, że każdy gracz odpowiada zarówno za ofensywę, jak i za defensywę – zwraca uwagę Cezary Wilk.
Derbowe emocje
Po awansie Deportivo kibice tej drużyny będą znowu świadkami potyczek z lokalnym rywalem, Celtą Vigo.
– Derby Madrytu, mecze Sevilli z Betisem czy Realu Sociedad z Athletikiem to crème de la crème hiszpańskiej piłki. Dochodzą do tego jeszcze derby Barcelony, choć tam różnica potencjałów jest obecnie ogromna. Derby Galicji również mają swoją rangę, gdyż A Coruña i Vigo cały czas rywalizują o miano miasta, które jest sercem Galicji. W zależności od tego, którego mieszkańca zapytasz, dostaniesz inną odpowiedź. Z pewnością jednak ten region Hiszpanii zasługuje na takie mecze i na te dwie drużyny w La Liga – mówi Cezary Wilk.
I dodaje, że w tej chwili faworyt jest jeden.
– Celta na przestrzeni ostatnich dwóch, trzech sezonów, od kiedy pojawił się tam trener Giráldez, stała się drużyną opartą na bardzo mocnych fundamentach. Zaryzykowałbym nawet stwierdzenie, że to piąty albo szósty zespół La Liga. Gra z ogromną pewnością siebie, prezentuje efektowny futbol, ma pomysł na przyszłość i dobrze funkcjonujący klub z solidnymi fundamentami – mówi Cezary Wilk.
Ciekawy zestaw beniaminków
Awans Deportivo uwypukla pewną tendencję w Hiszpanii: odradzanie się wielkich, futbolowych marek.
– Racing Santander i Malaga to również firmy dosyć znaczące. Wystarczy spojrzeć na kibiców i liczbę wykupionych karnetów na cały sezon. Dla władz rozgrywek ma to ogromne znaczenie i zdecydowanie wolą takie zespoły niż chociażby Eibar kilka sezonów temu. Jeżeli beniaminek wchodzi do ligi i ma za sobą potężną rzeszę kibiców, dobrze zorganizowany klub i wspaniałą historię, to jest to tylko na plus dla rozgrywek – podsumowuje Cezary Wilk.
Główne wnioski
- Z okazji 120-lecia klubu Deportivo zdecydowało się na zmianę zarówno herbu, jak i oficjalnej nazwy. Klub przeszedł z nazwy Deportivo La Coruña na Deportivo A Coruña, dostosowując ją do oficjalnej, galicyjskiej nazwy miasta oraz ustawy o normalizacji językowej. Zmiana ma podkreślać silną więź klubu z Galicją, lokalną społecznością i mieszkańcami A Coruñi. Nowa identyfikacja jest więc nie tylko elementem jubileuszowych obchodów, ale przede wszystkim symbolicznym powrotem do galicyjskich korzeni i jeszcze mocniejszym zaakcentowaniem lokalnej tożsamości El Dépor.
- Deportivo tego lata dokonało transferu, który jeszcze niedawno wydawał się trudny do wyobrażenia. Do beniaminka LaLiga dołączył Pierre-Emerick Aubameyang, napastnik o ogromnym międzynarodowym doświadczeniu, który wrócił do hiszpańskiej ekstraklasy po kilku latach przerwy. Gabończyk ma za sobą występy m.in. w Borussii Dortmund, Arsenalu, Chelsea, Barcelonie i Olympique Marsylia, a w poprzednim sezonie we Francji zanotował 14 goli i 10 asyst. Jego transfer pokazuje, że Deportivo po powrocie do LaLiga zaczyna przyciągać zawodników o nazwiskach i dorobku jeszcze niedawno znajdujących się poza zasięgiem klubu.
- Bright Ede może szybko stać się jednym z podstawowych środkowych obrońców Deportivo A Coruña. Były gracz Motoru Lublin już w debiucie otrzymał miejsce w wyjściowym składzie i stworzył duet stoperów z 21-letnim Lucasem Noubimem. 6 mln euro zapłaconych za Ede pokazuje, że klub nie traktuje go jako uzupełnienia kadry, lecz inwestycję w przyszłość. Jeśli utrzyma poziom zaprezentowany w pierwszym spotkaniu, może na stałe zadomowić się w podstawowej jedenastce i stać się jednym z najważniejszych młodych graczy Deportivo.