BGK rozkręca się w Ukrainie. „Przestaliśmy być anonimowi w kluczowych ministerstwach"
Przedstawicielstwo BGK w Ukrainie staje się pierwszym punktem kontaktu dla firm zainteresowanych biznesem za wschodnią granicą. „To byłby wielki strategiczny błąd, gdybyśmy nie byli tam pierwsi. Gdy wojna się skończy, wszyscy tam będą” – mówi Jarosław Dąbrowski z zarządu BGK
Z tego artykułu dowiesz się…
- Dlaczego BGK zdecydował się na otwarcie placówki w Kijowie mimo trwającej wojny.
- Jakie konkretne kwoty i instrumenty finansowe są dostępne dla firm w ramach „Ukraine Facility”.
- Które polskie firmy mają największe szanse na sukces za wschodnią granicą.
„To była dobra decyzja. Dzięki niej nie tylko budujemy swoją pozycję, ale też dużo lepiej wiemy, co dzieje się na rynku” – zaczyna rozmowę z XYZ Jarosław Dąbrowski, członek zarządu Banku Gospodarstwa Krajowego (BGK), odpowiedzialny m.in. za działalność zagraniczną.
Mówi o ruchu, na jaki ponad rok temu zdecydował się polski bank rozwoju. To wtedy przy ul. Piotra Sahajdacznego 11 w Kijowie, czyli ok. 1 km od Majdanu, Jarosław Dąbrowski uczestniczył w otwarciu przedstawicielstwa BGK w Ukrainie. Była to zarazem trzecia tego typu placówka banku – po Frankfurcie i Brukseli – choć pierwsza otwarta w państwie, w którym toczy się wojna.
Przedstawicielstwo stało się punktem kontaktu dla polskich firm zainteresowanych Ukrainą
Na czele placówki stanął Piotr Antkiewicz, który od 2021 do 2024 r. pełnił funkcję wiceprezesa Inter-Risk Ukraina, spółki windykacyjnej przejętej w 2011 r. przez PKO BP, lidera sektora bankowego w Polsce. Razem z nim w przedstawicielstwie pracują jeszcze dwie osoby wybrane z grona uczestników programu stażowego BGK dla młodych specjalistów z Ukrainy. Jak słyszymy, na razie nie ma planów powiększania zespołu.
– Samo formalne uruchomienie przedstawicielstwa okazało się dużym sukcesem. Konieczne było dopełnienie wszystkich formalności związanych z otwarciem placówki, jej organizacją i zatrudnieniem zespołu, co w Ukrainie nie jest najprostszą sprawą. Kolejnym krokiem było zbudowanie relacji w świecie ukraińskiego biznesu i bankowości, ale też administracji. BGK nie jest już anonimowy w Narodowym Banku Ukrainy (NBU) czy kluczowych ministerstwach – komentuje Piotr Antkiewicz.
W tym czasie przedstawicielstwo nawiązało także relacje z największymi ukraińskimi bankami. Taka współpraca jest potrzebna, ponieważ to właśnie te podmioty później dystrybuują wiele instrumentów finansowych. W teorii oznacza to, że polskie firmy mogą zgłaszać się po wsparcie bezpośrednio do banków, ale w praktyce to przedstawicielstwo stało się pierwszym punktem kontaktu dla polskich firm zainteresowanych ukraińskim rynkiem.
– Otwarcie przedstawicielstwa było włożeniem stopy w drzwi świata ukraińskich finansów. Teraz czas przekuwać kontakty w konkretne umowy – a to już się dzieje – deklaruje Piotr Antkiewicz.
Zaangażowało się w „Ukraine Facility”
Przedstawicielstwo zaangażowało się także w przygotowanie unijnych instrumentów wspierających Ukrainę. 30 marca BGK ogłosił, że jako pierwszy w Europie bank rozwoju podpisał umowę z Komisją Europejską. Na jej mocy zaoferuje kredyty inwestycyjne za wschodnią granicą na preferencyjnych warunkach. Łącznie na inwestycje prywatne w branżach energetycznych, transportowych, logistycznych i technologii podwójnego zastosowania (dual use) przeznaczy 175 mln euro.
– Liczymy, że działania te nie tylko przyspieszą proces odbudowy naszego sąsiada, ale także przełożą się na pobudzenie inwestycji w Polsce – komentował wtedy prezes BGK Mirosław Czekaj.
BGK będzie dystrybuować te produkty za pośrednictwem czterech banków, w tym Kredobanku [z grupy PKO BP – red.] i Privatbanku, czyli największego banku w Ukrainie. Z tymi dwoma podmiotami BGK zacieśnił współpracę już w październiku 2024 r. Dystrybuują one kredyty z gwarancjami UE dla małych i średnich firm działających blisko strefy wojennej. Dzięki takim gwarancjom banki ponoszą mniejsze ryzyko finansowania. To z kolei przekłada się na łatwiejszy dostęp tego typu firm do kapitału, który pozwala im dalej się rozwijać.
– To takie rozpoznanie bojem. Chcemy dowiedzieć się, jak funkcjonują małe i średnie firmy w Ukrainie. Chcemy je rozumieć i znaleźć sposób, by do nich dotrzeć – przyznaje Jarosław Dąbrowski.
Liczy, że dzięki lepszemu poznaniu specyfiki rynku BGK będzie mógł wystąpić do Komisji Europejskiej o dystrybucję kolejnych transz środków z „Ukraine Facility”. Docelowo z tego programu sektor prywatny i publiczny – w tym Europejski Bank Inwestycyjny (EBI), Europejski Bank Odbudowy i Rozwoju (EBOR), banki rozwoju oraz banki komercyjne – będzie miał do dyspozycji w trzech filarach łącznie 50 mld euro. Środki obejmują zarówno pożyczki, granty, jak i gwarancje, i mają zostać wydane do 2027 r. Według źródeł serwisu „Ukraińska Pravda” na początku czerwca Ukraina powinna otrzymać kolejne 2,8 mld euro wsparcia z unijnego programu.
Rola BGK nie kończy się na dystrybucji funduszy
Nie oznacza to jednak, że BGK skupi się wyłącznie na dystrybucji funduszy unijnych. Bank udziela także finansowania na własny rachunek. W grudniu BGK podpisał dodatkowo umowę z Kredobankiem dotyczącą wykorzystania Finansowego Instrumentu Współpracy Rozwojowej (FIWR). Pozwala ona na podział i kompensację ryzyka kredytowego na łączną kwotę 42 mln euro. To nowy instrument BGK, stworzony po to, by pokrywać ryzyko państwowego banku na zagranicznych rynkach.
Równocześnie przedstawicielstwo buduje rozpoznawalność instytucji, aby skuteczniej wspierać polski biznes.
– Obecność Kredobanku na zachodzie Ukrainy jest ważna, ale polski biznes potrzebuje dziś większego wsparcia na tym niełatwym rynku. Widzimy, że mimo trwającej wojny istnieje popyt na instrumenty finansowe, bo gospodarka cały czas się rozwija – zaznacza Jarosław Dąbrowski.
Nasz rozmówca wskazuje również, że bank prowadzi w Ukrainie rozmowy z Narodową Agencją Rozwoju (NAR). Ich celem jest mobilizacja kapitału i know-how w zakresie stymulowania gospodarki. BGK może wesprzeć ukraińską NAR w projektowaniu instrumentów finansowych, wykorzystując własne doświadczenia. Chodzi zarówno o rozwiązania związane z finansowaniem oferowanym na własne ryzyko, jak i o obsługę oraz dystrybucję środków unijnych. Te ostatnie już dziś są i w przyszłości pozostaną ważnym źródłem finansowania rozwoju Ukrainy.
BGK wyróżnia rodzaje firm w kontekście Ukrainy
W marcu 2025 r. Jarosław Dąbrowski na łamach XYZ apelował, by każda duża polska firma, która widzi dla siebie szansę biznesową w Ukrainie, przeanalizowała, jak mogłaby zająć istotną pozycję w ukraińskiej gospodarce po zakończeniu wojny.
– Chcemy oswoić polskich przedsiębiorców z potrzebą wyjścia na Ukrainę. Kiedyś podobnie mówiliśmy, że każda firma powinna sprawdzić, jak może wykorzystać KPO – podkreślał wówczas członek zarządu BGK.
Czy te apele przyniosły skutek? Jego zdaniem tak, bo od tamtej pory do BGK zgłosiło się wiele podmiotów. Jarosław Dąbrowski dzieli je na trzy grupy przedsiębiorstw. Pierwszą stanowią duże korporacje, które mają już konkretne strategie działalności za wschodnią granicą. Niektóre z nich zainwestowały już w Ukrainie, a inne dopiero rozważają takie ruchy lub prowadzą zaawansowane rozmowy. To szansa m.in. dla polskich firm energetycznych – również w zakresie eksploatacji złóż we współpracy z ukraińskimi partnerami.
– Druga grupa to sektor MŚP. Na Ukrainie widać coraz więcej polskich marek. Eksportujemy tam całe spektrum towarów – od produktów spożywczych i mebli, przez maszyny oraz produkty chemiczne, po paliwa i energię. Polskie przedsiębiorstwa eksportują również coraz więcej technologii i materiałów wspierających ukraiński wysiłek wojenny – dodaje Jarosław Dąbrowski.
Wskazuje przede wszystkim na technologie dual-use. Jego zdaniem polskie firmy są w tym obszarze coraz silniejsze. Mogłyby jednak działać szybciej i na większą skalę we współpracy z partnerami ukraińskimi. Chodzi nie tylko o drony czy radary, ale również o rozwiązania związane z obronnością i cyberbezpieczeństwem.
Namawia do działania niezdecydowane podmioty
Jest jeszcze trzecia grupa. Zdaniem naszego rozmówcy tworzą ją firmy, które chciałyby wejść na rynek ukraiński, ale jeszcze nie wiedzą, w jaki sposób to zrobić. Właśnie dla takich podmiotów BGK chce organizować warsztaty w wybranych regionach Polski. Mają brać w nich udział przedstawiciele banku, pracownicy placówki w Ukrainie oraz zewnętrzni eksperci.
– Gdy tylko dojdzie do zawieszenia broni i pokoju, odbudowa Ukrainy będzie prawdziwym impulsem rozwojowym dla polskich firm. Tak jak odbudowa Europy Środkowej po wojnie stała się punktem zwrotnym np. dla szwedzkiej gospodarki – wskazuje nasz rozmówca.
Jego zdaniem wszystkie polskie firmy, które mogłyby eksportować do Ukrainy lub tam inwestować, powinny już dziś mieć gotową strategię działania. Nawet jeśli wojna potrwa jeszcze kilka lat.
– To byłby wielki strategiczny błąd polskich firm, gdyby nie znalazły się tam wśród pierwszych. Gdy wojna się zakończy, wszyscy będą już obecni ze swoją ofertą, produktami i usługami. Nie możemy tego przegapić – podkreśla Jarosław Dąbrowski.
Polskie banki mogłyby powtórzyć historię z Austrii
Zapytany o wejście polskich banków na Ukrainę, wskazuje, że Polska mogłaby powtórzyć drogę instytucji z Austrii. Te zbudowały silną pozycję w regionie dzięki obecności dużych banków i firm ubezpieczeniowych w krajach sąsiednich – także w Polsce. Wystarczy wspomnieć o Erste Group, która przejęła właśnie trzeci bank na polskim rynku, należący wcześniej do hiszpańskiej grupy Banco Santander.
– Wiemy, jaka jest sytuacja makroekonomiczna Polski i jakie jest nasze położenie geograficzne. Dlatego im bardziej będziemy nastawieni na eksport usług i kapitału, tym silniejszą pozycję zbudujemy w Europie Środkowej – zaznacza Jarosław Dąbrowski.
Rząd Ukrainy formalnie rozpoczął proces prywatyzacji części banków. Zdaniem naszego rozmówcy proces ten – o ile zostanie przeprowadzony w sposób transparentny i rzetelny – powinien przyczynić się do poprawy efektywności sektora, w tym do wzmocnienia dyscypliny kredytowej i zarządzania ryzykiem. Dodatkowo bez prywatnych inwestorów ukraińskim bankom państwowym trudno będzie udźwignąć finansowanie potrzeb modernizacyjnych kraju.
Przypomnijmy, że w połowie kwietnia polski fintech Zen.com sfinalizował przejęcie ukraińskiego PINBanku. W maju PZU ogłosił przejęcie MetLife Ukraina.
Polska ma w Ukrainie dobrą markę i specjalny status
Nasz rozmówca wskazuje, że zarówno instytucje finansowe, jak i spółki z branży obronnej, energetycznej czy przemysłowej nie powinny obawiać się wejścia na ukraiński rynek.
– Widzimy i słyszymy, że Polska ma naprawdę dobrą markę i wizerunek w Ukrainie. Odnieśliśmy pod tym względem sukces. Dzięki temu polskim firmom dużo łatwiej sprzedawać swoje produkty i usługi w Ukrainie niż np. w Holandii. Co więcej, przynajmniej na razie konkurencja jest tam mniejsza, co stwarza dodatkowe szanse – zaznacza Jarosław Dąbrowski.
Potwierdzeniem tych słów może być m.in. decyzja z lutego. Wtedy ukraiński parlament ratyfikował międzyrządową umowę dotyczącą statusu BGK w tym kraju. Oznacza to, że działalność banku będzie chroniona parasolem umowy międzynarodowej. Oprócz umożliwienia BGK wdrażania środków z programu „Ukraine Facility”, dokument reguluje również działalność przedstawicielstwa oraz porządkuje status podatkowy BGK w Ukrainie.
– Dzięki tej umowie mamy w Ukrainie taki sam status jak niemieckie, francuskie i skandynawskie banki rozwoju. Naszym celem jest jak najmocniejsze wspieranie współpracy między Polską a Ukrainą. Uważamy, że to absolutnie kluczowy kierunek – podsumowuje Jarosław Dąbrowski.
Miniwywiad
KredoBank dzięki BGK udzielił kredytów na 63 mln euro
W jakim zakresie KredoBank współpracuje z BGK w Ukrainie?
KredoBank współpracuje z BGK od ponad trzech lat. W ramach tego partnerstwa bank uzyskał dostęp do szeregu instrumentów, w tym programów podziału ryzyka, które rozszerzyły zakres dostępnego finansowania.
Byliśmy jedynym bankiem komercyjnym w Ukrainie, który w ciągu pierwszych dwóch lat pełnoskalowej wojny nawiązał współpracę z BGK w zakresie pokrycia ryzyka kredytowego. Pozwoliło nam to swobodnie finansować przedsiębiorstwa również w regionach przyfrontowych. W ramach tych programów bank udzielił kredytów 246 klientom na łączną kwotę 63 mln euro. Dzięki temu udało się utrzymać ponad 14 tys. miejsc pracy w przedsiębiorstwach narażonych na ryzyko zniszczeń wskutek działań wojennych.
Czyli mimo wojny ukraińskie firmy siegają po finansowanie bankowe?
Według oficjalnych danych Narodowego Banku Ukrainy banki zwiększyły łączny portfel kredytowy o 2,4 proc. w marcu 2026 r. Głównym motorem wzrostu był segment korporacyjny – kredyty dla przedsiębiorstw wzrosły o 2 proc. To kontynuacja trendu utrzymującego się od kilku kwartałów. Potwierdza to, że ukraińskie firmy aktywnie poszukują finansowania mimo warunków wojennych.
Co napędza ten popyt?
Kluczową rolę we wspieraniu i rozwoju akcji kredytowej odgrywają międzynarodowe programy wsparcia biznesu, szczególnie mechanizmy gwarancyjne i grantowe oferowane przez partnerów międzynarodowych. Umożliwiają one bardziej aktywne finansowanie klientów poprzez oferowanie elastyczniejszych warunków pozyskania środków oraz dodatkowych zachęt finansowych – np. grantów lub częściowego zwrotu kosztów inwestycji. To zwiększa atrakcyjność kredytowania dla przedsiębiorstw.
Które obszary gospodarki w Ukrainie najszybciej rosną i są szansą dla polskich firm?
To przede wszystkim IT i technologie cyfrowe – ukraiński sektor technologiczny rozwijał się przez cały okres wojny, eksportując usługi na cały świat – a także agrobiznes, przetwórstwo rolno-spożywcze, farmaceutyka oraz energia odnawialna.
Według danych z marca 2026 r. w Ukrainie działa blisko 3 tys. spółek z udziałem kapitału zagranicznego z 20 krajów. Generują one roczne przychody przekraczające 100 mln hrywien. Największy udział mają przedsiębiorstwa handlu hurtowego – 25,8 proc., sektor rolny – 8,9 proc. oraz IT – 5,9 proc.
Bank Światowy szacuje potrzeby odbudowy Ukrainy na setki miliardów dolarów. Transport będzie wymagał ponad 96 mld dolarów, energetyka – blisko 91 mld dolarów, mieszkalnictwo – prawie 90 mld dolarów, a handel i przemysł – ponad 63 mld dolarów.
Co istotne, nie trzeba czekać na zakończenie wojny. Część możliwości – szczególnie w IT, logistyce i agrobiznesie – jest dostępna już teraz w ramach partnerstw publiczno-prywatnych i międzynarodowych gwarancji. Polskie firmy mają tu naturalną przewagę: geograficzną, kulturową oraz wynikającą z coraz lepszego rozumienia ukraińskich realiów biznesowych. Szkoda byłoby z niej nie skorzystać.
Główne wnioski
- Mija rok od otwarcia przedstawicielstwa BGK w Ukrainie. W tym czasie kijowska placówka zbudowała relacje z kluczowymi instytucjami państwowymi, ministerstwami i bankami, a także zaangażowała się w program „Ukraine Facility”. Dziś pełni rolę głównego punktu kontaktu dla polskich firm zainteresowanych wejściem na ukraiński rynek i inwestycjami w tym kraju.
- Czas staje się najważniejszym aktywem. Zdaniem Jarosława Dąbrowskiego, członka zarządu BGK, strategiczne wejście na rynek ukraiński powinno nastąpić jeszcze w trakcie wojny. Po zawieszeniu broni konkurencja ze strony zachodnich firm gwałtownie wzrośnie, co znacząco utrudni budowanie silnej pozycji na rynku o ogromnym potencjale gospodarczym.
- Sektor dual use i nowoczesne technologie wyrastają na nową lokomotywę polskiego eksportu do Ukrainy. Obok tradycyjnych branż – takich jak rolnictwo, handel czy przemysł – coraz większą rolę odgrywają technologie obronne, cyberbezpieczeństwo i IT. To właśnie one mogą stać się fundamentem długoterminowych relacji gospodarczych między Polską a Ukrainą.

