Black Hawk, kontrterroryści i środki dopingujące. Duża akcja policji na Mazowszu
Mieszkańców warszawskiej Woli obudziła we wtorek spektakularna akcja policji. Kontrterroryści z użyciem śmigłowca dokonali dużej akcji. Był to jeden z elementów większej operacji. Co było jej celem?
Z tego artykułu dowiesz się…
- Czego dotyczyła akcja policji, której najgłośniejszym elementem był desant ze śmigłowca na warszawskiej Woli.
- Jakie elementy taktyki mogli przećwiczyć w praktyce policyjni kontrterroryści.
- Kto koordynował działania i dlaczego wykorzystano tak duże siły.
Duża akcja policji we wtorek rano w Warszawie i nie tylko. Przy rondzie Zgrupowania AK „Radosław" na warszawskiej Woli policyjni kontrterroryści weszli do jednego z budynków. Jak opisuje portal TVN24.pl, akcja odbyła się przy ulicy Kłopot 2. Działania policji były spektakularne. W akcji brał udział policyjny śmigłowiec Black Hawk, a funkcjonariusze z oddziałów specjalnych desantowali się na linach na dach budynku. Nagrania z działań szybko trafiły do mediów.
TVN24 podał, że w akcji brał udział Centralny Pododdział Kontrterrorystyczny Policji BOA (Biuro Operacji Antyterrorystycznych). Ale nie tylko, bo także „kilka" wojewódzkich Samodzielnych Pododdziałów Konterrorstycznych Policji. Kulisy akcji na razie pozostają tajemnicą. Działaniami kierować miała Komenda Wojewódzka Policji (KWP) w Radomiu.
– To była realizacja do sprawy naszego wydziału do walki z Przestępczością Ekonomiczną pod nadzorem Prokuratury Okręgowej w Gliwicach – przekazuje tylko rzecznik KWP podinspektor Katarzyna Kucharska.
Uderzenie w przestępczość narkotykową
Według informacji XYZ było to uderzenie w grupę produkującą m.in. środki dopingujące, ale także inne środki psychoaktywne. W skrócie – chodzi o przestępczość narkotykową. Akcja była duża, przeprowadzona w kilku lokalizacjach na terenie Mazowsza. Najbardziej spektakularna jej część odbyła się w Warszawie.
– Dobro postępowania wymaga, aby szczegóły pozostały objęte tajemnicą – mówi lakonicznie rzecznik Prokuratury Okręgowej w Gliwicach prok. Agnieszka Bukowska.
Jak wskazał szef resortu spraw wewnętrznych i administracji, Marcin Kierwiński, „we wtorek rano, kilkudziesięciu policjantów, w tym z jednostek kontrterrorystycznych, weszło do kilku lokalizacji (mieszkań i nieruchomości) na terenie województwa świętokrzyskiego, Radomia oraz Warszawy".
Zatrzymano, jak przekazał, 11 osób. Sprawa dotyczyć ma wytwarzania i wprowadzania do obrotu substancji zabronionych w sporcie oraz produktów leczniczych. Sprawę nadzoruje Prokuratura Okręgowa w Gliwicach i jest ona prowadzona przez policjantów z wydziału do walki z przestępczością ekonomiczną w Radomiu.
Potrzebny desant?
Sama akcja desantu z pokładu śmigłowca Black Hawk była jednak widowiskowa. Można jednak postawić pytanie czy była konieczna? Desant z pokładu śmigłowca mogą przeprowadzać zarówno funkcjonariusze CPKP BOA, jak i policyjni kontrterroryści z wojewódzkich SPKP-ów. Najprawdopodobniej jednak, jak twierdzi jeden z rozmówców XYZ, zjazdu na linach dokonali warszawscy operatorzy BOA.
– Mogą wszyscy. Jedyny warunek, oprócz oczywiście badań profilaktycznych i tym podobnych, jest taki, że na pokładzie odpowiadający za desant musi mieć uprawnienia instruktorskie technik wysokościowych. Myślę, że na linach zjeżdżało BOA, a reszta poruszała się pieszo – mówi doświadczony policyjny kontrterrorysta.
Zważywszy na charakter akcji (nie była to sytuacja doraźna, np. wzięcie zakładnika), najprawdopodobniej więc po linach zjeżdżali na dach operatorzy BOA. Funkcjonariusze mogli w praktyce przetrenować to, do czego wielokrotnie szkolą się na treningach i ćwiczeniach. Czy była to jednak konieczność?
– Po co desant na dach budynku, skoro z dołu właz wyjściowy na dach został udrożniony przez ekipę która weszła tam jako pierwsza? – zastanawia się inny policyjny operator jednostki specjalnej.
Więcej informacji poda prokuratura
Szczegóły pozostają jednak niejawne. Gliwicka Prokuratura Okręgowa zasłania się dobrem postępowania i wskazuje, że w miarę możliwości komunikat pojawi się na stronie internetowej. Należy jednak zakładać, że sytuacja jest rozwojowa. Przestępczość narkotykowa jest wciąż jedną z bardziej dochodowych gałęzi przestępczości zorganizowanej. Tylko w ubiegłym roku policja zajęła na terenie Polski 44 tony narkotyków i środków do ich produkcji. Zlikwidowano 84 laboratoria do produkcji narkotyków.
Skala operacji, zaangażowanie pododdziałów kontrterrorystycznych i śmigłowca sugerują, że mieliśmy do czynienia z poważną grupą. Zatrzymywani mogli być uzbrojeni i niebezpieczni. Tak należy rozumieć zaangażowanie CPKP BOA i pododdziałów wojewódzkich.
– Użycie sił i środków jest zawsze przedmiotem wcześniejszej analizy i możliwego zagrożenia – podsumowuje rzecznik komendanta głównego inspektor Robert Opas.
Na szczegóły przyjdzie jednak poczekać do momentu, gdy informacje przekaże prokuratura.
Główne wnioski
- Po świętach wielkanocnych policja na zlecenie prokuratury uderzyła w osoby podejrzewane o udział w przestępczości narkotykowej. Szczegóły realizacji objęte są tajemnicą postępowania prokuratorskiego.
- Zważywszy na wykorzystanie dużych sił i środków policyjnych, w tym CPKP BOA i komponentów wojewódzkich pododdziałów kontrterrorystycznych, musiała to być duża operacja, a zatrzymane osoby mogły być uzbrojone i niebezpieczne.
- Policjanci mogli przećwiczyć w praktyce elementy taktyki operacyjnej, w tym desant z pokładu śmigłowca.