Błędy Hołowni? Aleksandra Leo (Polska 2050): „Słono zapłaciliśmy w sondażach. Praca nad jednością partii będzie żmudna"
– W partii jest bardzo dużo osób, które przyciągnęła sylwetka Szymona Hołowni. Gdy usłyszały, że marszałek jest skłonny odejść, jeśli wynik nie będzie satysfakcjonujący, po prostu je to przestraszyło –uważa Aleksandra Leo, posłanka Polski 2050. Czego potrzebuje jej partia, by odbić się w sondażach? O to pytamy w programie „XYZ Polityki”.
Z tego artykułu dowiesz się…
- Z jakimi problemami musi poradzić sobie Katarzyna Pełczyńska-Nałęcz jako nowa liderka Polski 2050.
- Jaką drogą, zdaniem posłanki Aleksandry Leo, powinna pójść Polska 2050.
- Jakie błędy popełnił Szymon Hołownia jako lider partii.
Wideocast
Powiększ video
Wideocast
Powiększ audio
Za Polską 2050 partyjne wybory. Nową przewodniczącą została ministra funduszy Katarzyna Pełczyńska-Nałęcz. Pokonała ministrę klimatu Paulinę Hennig-Kloskę i zastąpiła Szymona Hołownię. W programie „XYZ Polityki” o powyborczej sytuacji w partii mówi posłanka Polski 2050 Aleksandra Leo.
– Wydarzyło się wiele, również niedobrych rzeczy, padło wiele mocnych słów. Teraz mamy to za sobą, proces wyborczy dobiegł końca. Przed nową przewodniczącą stoją dwie najważniejsze rzeczy. To po pierwsze wyprowadzenie nas z tego kryzysu. I mówię tu o kryzysie, w którym się znaleźliśmy jakiś czas temu. To również odzyskanie naszych wyborców i spowodowanie, aby słupki sondażowe drgnęły. Niestety, nie czarujmy się, nie wyglądają one tak, jakbyśmy tego chcieli – ocenia posłanka Aleksandra Leo.
Ostatnie miesiące to coraz niższe wyniki sondażowe Polski 2050. Sondażowe poparcie partii, która ma ponad 30 parlamentarzystów, waha się między 1 a 2 proc.
Powyborcza gruba kreska, nie zamiatanie pod dywan
Dla Aleksandry Leo ostatnie tygodnie to odwołanie z funkcji pierwszej wiceprzewodniczącej klubu parlamentarnego. Odwołano ją po tym, jak podczas posiedzenia sejmu, na którym nie było przewodniczącego klubu Pawła Śliza, próbowała uzupełnić skład Rady Krajowej partii. Jej skład i tak został później uzupełniony.
– To odwołanie było zupełnie niesłuszne, bezpodstawne. Prawdopodobnie będę się od tego jeszcze odwoływać, ponieważ to był element większej układanki. Była umowa, gdzie cała frakcja kobiet zagłosowało za przewodniczącym Ślizem. Pod warunkiem, że będę pierwszą wiceprzewodniczącą. Więc teraz, kiedy to się zmieniło, musimy powrócić do tych rozmów. Ale nie tylko do nich. Powinniśmy zacząć od rozmów na temat tego, co się stało przez ostatnie tygodnie. Uważam, że niektóre rzeczy dobrze jest odciąć grubą kreską, ale jest różnica między grubą kreską a zamiataniem pod dywan. To ostatnie nie powinno się wydarzyć – mówi była wiceprzewodnicząca klubu Polski 2050.
Partia centrowa z ofertą dla przedsiębiorców
Co czeka partię z nową przewodniczącą? Katarzyna Pełczyńska-Nałęcz określa się jako zwolenniczkę społecznej gospodarki rynkowej, o czym mówiła w wywiadzie dla XYZ. Niektórzy w partii, jak choćby poseł Ryszard Petru, określają jej poglądy jako socjalistyczne, choć nowa przewodnicząca od takich sugestii się odżegnuje.
– Zdecydowanie Polska 2050 powinna być partią centrową. Powinna być partią stojącą mocno na środku sceny politycznej. Powinna mieć również ofertę skierowaną do przedsiębiorców. Jednocześnie być partią – użyję takiego słowa – normalną światopoglądową, bo swój program skierowany do przedsiębiorców ma również Konfederacja. Tutaj z kwestiami światopoglądowymi absolutnie nie mogę się zgodzić. Partii środka, partii centrowej brakuje. Startując w wyborach w 2023 r., mieliśmy na sztandarach walkę z polaryzacją – mówi Aleksandra Leo.
Posłanka Polski 2050 o kongresie Brauna: zbieranina radykałów
Hasło „Dość kłótni, do przodu”, które przyświecało niegdyś Polsce 2050, było w ostatnim czasie przypominane w kontekście jej własnych partyjnych sporów.
– Niedobrze się zestarzało, ale miejmy nadzieję, że mamy to za sobą. Wracając do polaryzacji, ona ma się bardzo dobrze. W 2023 r. dzięki Trzeciej Drodze udało się odsunąć PiS od władzy. W jakiej konfiguracji będziemy szli do wyborów w 2027 r., tego jeszcze nie wiem, ale mam nadzieję, że uda się nie dopuścić do władzy brunatnych. Słyszeliśmy kilka dni temu na podwarszawskim kongresie KINGS. Była to zbieranina radykałów, osób o skrajnych poglądach, antysemitów, mizoginów, osób, które nigdy nie powinny pojawiać się w przestrzeni publicznej, więc również rolą Polski 2050 jest odzyskanie naszych wyborców – mówi posłanka Polski 2050.
Polityczka Polski 2050 powołuje się na badania, z których wynika, że spora część dotychczasowych wyborców jej partii nie przechodziła na stronę Koalicji Obywatelskiej czy Konfederacji. Według wyników zleconych latem przez partię badań ci wyborcy zostawali w domach i nie szli na wybory.
– To jest też kwestia realizacji naszych postulatów. Nie tylko naszych, inne partie mają podobne problemy. Nie wszystko udało się zrealizować. Dla mnie kwestie związane z prawami kobiet są w dalszym ciągu nierozwiązane. Mając na końcu tej całej ścieżki aktualnego prezydenta, jedyne ustawy, które mają szansę ujrzeć światło dzienne i wejść w życie, to proponowana przez Trzecią Drogę depenalizacja aborcji oraz ustawa odwracająca orzeczenie Trybunału Konstytucyjnego z 2020 r. Czy to jest wystarczające? Nie, to jest ciągle za mało, ale to jest pierwszy rok. Mamy projekt ustawy, którą mieliśmy wśród naszych postulatów. Dotyczy bezpłatnej antykoncepcji do 25. roku życia. To projekt, który w innej komisji leży półtora roku – wylicza Aleksandra Leo.
Kwestie związane z prawami kobiet są w dalszym ciągu nierozwiązane.
Z partyjnych badań wynika także, że ponad 60 proc. obywateli jest za utrzymaniem dwukadencyjności w samorządach. Większość polityków Polski 2050 jest przeciwko projektowi PSL-u, który ma ją znieść. Wyjątkiem jest wiceprzewodniczący klubu Bartosz Romowicz.
– Do mnie też trafiają te argumenty. Myślę, że tutaj dyscypliny ostatecznie nie będzie. Mimo to raczej skłaniam się za tym, żeby tę dwukadencyjność utrzymać – mówi Aleksandra Leo.
Podzielona partia
Posłanka Leo, która w drugiej turze partyjnych wyborów poparła Paulinę Hennig-Kloskę, uważa, że to w rękach Katarzyny Pełczyńskiej-Nałęcz są narzędzia do zasypania podziałów w partii i klubie parlamentarnym,
– Nie boję się o realizację naszych postulatów, bo akurat my, posłowie Polski 2050, naprawdę potrafimy ciężko pracować. Bardziej się boję o sytuację w klubie. Jesteśmy bardzo podzieleni i oczywiście to jest możliwe, ale praca nad jednością, nad utrzymaniem tej spójności, będzie żmudna. Tym bardziej, że wyniki obu pań – gratuluję bardzo pani Pełczyńskiej-Nałęcz, gratuluję też wyniku pani Henning-Klosce – pokazują, że partia i klub są podzielone w zasadzie po połowie – mówi Aleksandra Leo.
Jesteśmy bardzo podzieleni i oczywiście to jest możliwe, ale praca nad jednością, nad utrzymaniem tej spójności, będzie żmudna.
Błędy Szymona Hołowni
Problemy Polski 2050 zaczęły się jeszcze na długo przed wyborami nowego szefostwa. Na wizerunek partii negatywnie wpływało choćby atakowanie koalicjantów w kampanii prezydenckiej oraz nocne spotkanie Szymona Hołowni z liderami Prawa i Sprawiedliwości. Posłanka Leo przyznaje, że jej zdaniem Szymon Hołownia popełnił błędy jako lider.
– Tak, uważam, że to były błędy. Uważam, że spotykać się i rozmawiać można z każdym, ale można to robić w Sejmie w ciągu dnia, a nie wieczorem w prywatnym mieszkaniu. To był błąd, za który słono zapłaciliśmy również w sondażach. Co do kampanii prezydenckiej i atakowania kontrkandydatów, ja akurat uważam, że można prowadzić również pozytywną kampanię. Myślę, że też bym poprowadziła to inaczej. Błędy były i trzeba o tym otwarcie mówić. Marszałek włączył się też na ostatniej prostej do kampanii na przewodniczącą naszej partii. Myślę, że to też miało wpływ na ostateczny wynik – uważa Aleksandra Leo.
Marszałek włączył się też na ostatniej prostej do kampanii na przewodniczącą naszej partii. Myślę, że to też miało wpływ na ostateczny wynik.
Hołownia zmotywował do głosowania na Pełczyńską-Nałęcz
Czy szkodliwe dla partii mogło być również zaangażowanie się Szymona Hołowni w partyjne wybory, w których nie startował i publiczne spekulacje o odejściu z grupą posłów?
– Nie, myślę, że miało to wpływ nie na wizerunek partii, tylko na wybór konkretnej kandydatki. Jest bardzo dużo osób w partii, działaczy, polityków, ludzi ze struktur, których przyciągnęła sylwetka Szymona Hołowni. Gdy usłyszeli, że marszałek jest skłonny odejść, jeśli wynik nie będzie satysfakcjonujący, po prostu ich to przestraszyło – ocenia Aleksandra Leo.
Gdy usłyszeli, że marszałek jest skłonny odejść, jeśli wynik nie będzie satysfakcjonujący, po prostu ich to przestraszyło.
Jej zdaniem lata doświadczenia i rozbudowane struktury robią swoje. Polska 2050 takich struktur nie ma, przez ostatnie dwa lata zostały zaniedbane.
Czy Szymon Hołownia odpowiada za zaniedbanie struktur regionalnych Polski 2050?
– Tak, zdecydowanie. Myślę, że działacze – to się słyszy, to też nie jest żadna tajemnica – mają pretensje. Nikt do nich nie jeździł, nie odwiedzał. I nie mówię tu o ministrach, bo one rzeczywiście, czy to pani Pełczyńska-Nałęcz, czy pani Hennig-Kloska, odwiedzały regiony, organizowały eventy. Natomiast pana marszałka, czyli przewodniczącego, zabrakło. A to byłoby motywowanie ludzi, którzy na co dzień pracują na naszą partię i nie grają w pierwszym rzędzie. Szczególnie powinni być zmotywowani, docenieni za swoją ciężką pracę. Tego zdecydowanie zabrakło – uważa gościni programu „XYZ Polityki”.
Pana marszałka, czyli przewodniczącego, zabrakło.
Wrócą wspólne listy z PSL-em?
Czy możliwy jest powrót do współpracy z PSL-em w sprawie budowy wspólnych list wyborczych? Nie wykluczają tego liderzy PSL-u.
– Trzecia Droga okazała się sukcesem. To był projekt czasowy. Wyczerpał się. Czy pójdziemy z PSL-em? Nie mówię nie, nie wiem. Myślę, że przez półtora roku dużo się może wydarzyć. Może powstać nowa siła polityczna. Przecież o nas jeszcze kilka lat temu też nikt nie mówił. Nam ta współpraca sprawdziła się bardzo dobrze. Najpierw w wyborach w 2023 r. Później już trochę mniej. Czas pokaże – ocenia Aleksandra Leo.
Czy pójdziemy z PSL-em? Nie mówię nie, nie wiem.
Nerwowe ruchy prezydenta?
W środę na zaproszenie prezydenta Karola Nawrockiego odbędzie się posiedzenie Rady Bezpieczeństwa Narodowego. Ma ono dotyczyć zakupów z programu SAFE, Rady Pokoju oraz wschodnich znajomości marszałka sejmu Włodzimierza Czarzastego. Taki kształt agendy wywołał reakcję samego marszałka, o czym pisaliśmy w XYZ.
– Ten ostatni punkt był po prostu żenujący i nigdy nie powinien się pojawić w agendzie tak ważnego spotkania, jakim jest RBN. Szkoda, że prezydent chce się zajmować marszałkiem Czarzastym, a nie chce się np. zajmować zakupami byłego już ministra obrony pana Błaszczaka. Myślę, że teraz będziemy świadkami takich nerwowych ruchów z otoczenia pana prezydenta. Sondaże będą szły w dół. Chociażby po zawetowaniu ustawy łańcuchowej to poparcie będzie spadało. Prezydent próbuje narzucać narrację. Zachowuje się, jakbyśmy mieli system prezydencki, trochę na wzór amerykańskiego. Prezydencki układ, którego nie mamy w Polsce. To rząd rządzi. Jak widać, prezydent musi się jeszcze przyjrzeć i zorientować, jak to wygląda – podkreśla Aleksandra Leo.
Prezydent próbuje narzucać narrację. Zachowuje się, jakbyśmy mieli system prezydencki, trochę na wzór amerykańskiego.
Główne wnioski
- Katarzynę Pełczyńską-Nałęcz jako szefową Polski 2050 czeka zadanie usunięcie podziałów, które w ostatnich tygodniach były w partii bardzo widoczne. O podziale świadczą nie tylko tarcia, ale również niewielka przewaga Pełczyńskiej-Nałęcz nad rywalką, z którą mierzyła się w drugiej turze partyjnych wyborów.
- Według posłanki Aleksandry Leo Polska 2050 powinna być partią centrową, kierującą postulaty do przedsiębiorców. Powinna również stronić od radykalizmów światopoglądowych. W podobny sposób o wizji partii mówi również nowa liderka.
- Zdaniem posłanki Leo Szymon Hołownia popełnił sporo błędów, które zaszkodziły partii. Aleksandra Leo krytycznie ocenia nocne spotkania z liderami PiS po wyborach prezydenckich. Posłanka krytycznie ocenia również zaangażowanie byłego już lidera w pracę z działaczami w terenie. Jej zdaniem zaniedbał on struktury regionalne. Ostatnie ruchy Szymona Hołowni miały też wpływ na wynik partyjnych wyborów. Część działaczy mogła poczuć obawy, gdy sugerował, że może odejść z partii.