Kategorie artykułu: Biznes Technologia

Były wiceszef Neuki rozwinie startup w USA. AI od Prometheusa pomoże w diagnostyce powszechnej przyczyny śmierci niemowląt

Paweł Kuśmierowski był kluczowym menedżerem w PZU Zdrowie, Neuce i Deloitte, a dalszą karierę związał z medtechem. Polska technologia wykrywania wrodzonych wad serca już jest doceniana za wykorzystanie sztucznej inteligencji do pomocy w globalnym problemie. Doświadczeni inwestorzy i przedsiębiorcy postawili na nią miliony złotych, zaufały jej też pierwsze kliniki w USA.

Wojciech Kula, prezes i założyciel Axcellant, oraz Paweł Kuśmierowski, prezes Prometheus MedTech.AI
Wojciech Kula (z lewej) wspiera Prometheus MedTech.AI w przeprowadzeniu badań klinicznych i certyfikacji technologii. Startup wspomagający wykrywanie wrodzonych wad serca, którym kieruje Paweł Kuśmierowski, wiąże duże nadzieje z ekspansją w USA. Fot. materiały prasowe/Prometheus MedTech.AI

Z tego artykułu dowiesz się…

  1. W rozwiązaniu jak poważnego problemu chce pomóc Prometheus MedTech.AI.
  2. Na czym polski startup opiera przewagę i jakie cele sobie stawia.
  3. Jak eksperci oceniają potencjał rynku i wykorzystania AI w medycynie.
Loading the Elevenlabs Text to Speech AudioNative Player...

Najgłośniejszym ostatnio przykładem zastosowania sztucznej inteligencji w ochronie zdrowia jest powstanie ChatGPT Health. To jednak tylko ułamek – i to kontrowersyjny – jej możliwości wykorzystania w diagnostyce i leczeniu. Prometheus MedTech.AI ma inny pomysł.

Polski startup zaangażował sztuczną inteligencję do skuteczniejszego wykrywania wrodzonych wad serca u płodów i noworodków. Mowa o tysiącach przypadków rocznie w samej Polsce, z których wiele wiąże się z rodzinnymi tragediami i dużym obciążeniem systemu opieki zdrowotnej. W styczniu wykonał krok znacząco ograniczający ryzyko regulacyjne i przybliżający do szerokiej komercjalizacji technologii. Amerykańska Agencja Żywności i Leków (FDA) potwierdziła obraną przez niego strategię rozwoju.

– Coraz więcej światowych ekspertów wskazuje, że realną szansą na przełom są narzędzia oparte na sztucznej inteligencji. Odpowiednio trenowane na wysokiej jakości zbiorach danych mogą skutecznie wspierać lekarzy w obszarach, w których budowanie kompetencji wymaga wieloletniej praktyki i dostępu do dużej liczby przypadków. A to szczególnie trudne w diagnostyce chorób rzadkich – mówi Wojciech Kula, prezes i założyciel Axcellant, organizacji wspierającej rozwój Prometheusa.

Wypełnienie globalnej luki

Startup założyli ponad cztery lata temu: Wiktor Strzelczyk, Tomasz Bartosiak, Paweł Kuśmierowski. Ostatni z nich to topowy menedżer w polskiej ochronie zdrowia. Zasiadał m.in. w zarządzie PZU Zdrowie, był wiceprezesem grupy Neuca, a następnie partnerem w Deloitte odpowiedzialnym za ten sektor.

Z Prometheusem zetknął się w 2022 r. – został jego mentorem w programie Akademii Leona Koźmińskiego. Już wtedy projekt obejmował prototypy dwóch technologii, dla płodu (Ultra Pregna Scan, UPS) i noworodka (Ultra Echo Scan, UES).

– Oba wpisują się w globalną lukę w diagnostyce obrazowej wrodzonych wad serca. Generalnie diagnostyka obrazowa jest najszybciej rosnącym obszarem zastosowań AI w medycynie, a kardiologia pozostaje wiodącą dziedziną napędzaną przez sztuczną inteligencję. W konsekwencji Prometheus działa na perspektywicznym rynku. Spośród wielu różnych medtechów wyróżnia się pasją założycieli, globalną ambicją i silnym zaangażowaniem zespołu. To skłoniło mnie do dołączenia jako tzw. późny założyciel – komentuje Paweł Kuśmierowski, prezes Prometheus MedTech.AI.

Warto wiedzieć

Główna przyczyna zgonu noworodków

Wrodzona wada serca (WWS) jest najczęstszą wadą wrodzoną, diagnozowaną w Polsce rocznie u ok. 3,5 tys. noworodków. Nieprawidłowości dotyczący czynności serca i jego budowy mogą pojawić się już w pierwszych tygodniach ciąży, czyli w trakcie początkowego formowania się narządu. Ich leczenie wiąże się najczęściej z operacjami, licznymi wizytami w szpitalu i latami rehabilitacji.

„Skala problemu jest ogromna, a Polska – niestety – przoduje w tych statystykach. W całej Europie szacuje się, że wada serca występuje u jednego dziecka na sto. Dla wielu rodzin to dramatyczna diagnoza, a dla dzieci walka o życie od pierwszych chwil” – alarmuje Fundacja Serce Dziecka.

„Codziennie w Polsce rodzi się 10 dzieci z WWS, a niektóre z nich muszą być operowane już w pierwszych dniach swojego życia. WWS jest chorobą przewlekłą, ale i niebezpieczną dla noworodków oraz dzieci w okresie niemowlęcym, ponieważ jest najczęstszą przyczyną śmierci. Niemniej, dzięki odpowiedniej opiece nad najmłodszymi corocznie wzrasta liczba dzieci, które przeżywają i mają szansę wkroczyć w życie dorosłe” – informuje Państwowy Powiatowy Inspektor Sanitarny w Krakowie.

Wskazuje na brak ustalenia do tej pory przyczyn powstania WWS. Przypuszcza się, że w większości przypadków wynikają z uwarunkowań genetycznych lub środowiskowych. Do odkrytych do tej pory czynników należą: picie alkoholu, cukrzyca, przyjmowanie niektórych leków, grypa w trakcie ciąży. Wada serca występuje najczęściej u noworodków z innymi chorobami jak zespół Downa, zespół Turnera czy zespół Holt-Orama.

Obecnie rozróżnia się 36 różnych WWS. Najczęściej występują (w przybliżeniu):

  • ubytek przegrody międzykomorowej (VSD) – 20 proc.,
  • ubytek przegrody międzyprzedsionkowej (ASD) – 12 proc.,
  • przetrwały przewód tętniczy (Botalla, PDA) – 12 proc.,
  • zespół Fallota (ToF) – 9 proc.,
  • zwężenie cieśni aorty (CoA) – 5-10 proc.

Fundacja Serce Dziecka sygnalizuje niewystarczającą liczbę specjalistów w kardiologii i kardiochirurgii dziecięcej, przez co wydłuża się czas oczekiwania na diagnozę i leczenie. Zwraca uwagę także na bardzo ograniczony dostęp w Polsce do rehabilitacji kardiologicznej dla dzieci. Ponadto diagnostyka prenatalna nadal nie zawsze pozwala wykryć WWS przed porodem, a to obniża szanse dziecka na szybkie leczenie.

Miliony złotych od prywatnych inwestorów

Dotychczasowe nakłady na rozwój spółki wyniosły ok. 15 mln zł, z czego tylko ok. 20 proc. to finansowanie publiczne. Resztę zapewnił fundusz venture capital TechVenture One oraz grupa dziesięciu indywidualnych inwestorów z doświadczeniem w sektorze ochrony zdrowia i technologii. Część z nich zapewnia operacyjne wsparcie.

W tym gronie jest Wojciech Kula, przedsiębiorca z branży. Swój pierwszy biznes w obszarze badań klinicznych sprzedał przed laty grupie Neuca za ponad 25 mln zł. W 2021 r. założył kolejny: Axcellant.

To firma typu CRO (Contract Research Organization). Specjalizuje się w kompleksowym prowadzeniu projektów regulacyjnych i badań klinicznych dla medtechów i biotechów: od opracowania strategii regulacyjnej i dokumentacji, przez współpracę z regulatorami (w tym FDA), po kontraktowanie ośrodków badawczych w Europie i USA oraz przygotowanie końcowych raportów regulacyjnych. Prometheus trafił do niej w poszukiwaniu takiego partnera ze względu na relację Wojciecha Kuli z Pawłem Kuśmierowskim.

– Już na etapie merytorycznej oceny startup zwrócił naszą uwagę wysokim poziomem przygotowania w obszarze medycznym i technologicznym, a także spójnością wizji rozwoju produktu. W trakcie współpracy i głębszego poznania zespołu oraz modelu rozwoju spółki uznałem z perspektywy ponad 20 lat doświadczenia w obszarze regulacyjnym, że Prometheus jest projektem wyjątkowo dobrze ułożonym pod względem kluczowych filarów: medycznego, technologicznego i organizacyjnego. I rozwiązuje realny, globalny problem – mówi Wojciech Kula.

Wrodzone wady serca poważnym problemem

Przedsiębiorca podkreśla, że wrodzone wady serca są drugą, po wcześniactwie, przyczyną śmierci noworodków oraz najczęstszą przyczyną śmierci dzieci do piątego roku życia. W samych Stanach Zjednoczonych każdego roku ok. 20 tys. noworodków opuszcza szpitale z niewykrytą wadą serca.

– Część z nich ujawnia się w pierwszych dniach życia, inne mogą przez lata pozostawać niezauważone, prowadząc do poważnych konsekwencji zdrowotnych. Mimo istotnych postępów w diagnostyce wciąż są grupy wad, których wykrywalność pozostaje na niezmiennie niskim poziomie – tłumaczy Wojciech Kula.

– Dostępne technologie diagnostyki płodu i noworodka w zakresie wrodzonych wad serca są niewystarczające. Są też kosztowne, mało efektywne i słabo dopasowane do realnych potrzeb klinicznych. Lekarze oczekują prostych, jednoznacznych narzędzi przesiewowych, które wspierają decyzje, zamiast zwiększać obciążenie. Technologie AI stanowią dziś najbardziej obiecującą odpowiedź na te potrzeby. Także z perspektywy płatników, w tym ubezpieczycieli w USA, szukających optymalizacji kosztów i wzrostu wyników leczenia – dodaje Paweł Kuśmierowski.

Zdaniem eksperta

Z czym dla medtechu wiąże się sukces lub porażka w USA

Z mojego doświadczenia w tego typu projektach wynika, że najważniejsze są: technologia, zespół, ścieżka kliniczna i regulacyjna, partner do skalowania/komercjalizacji oraz finansowanie. Z informacji Prometheusa wynika, że ma zwalidowaną technologię, silny zespół – od strony biznesowej, medycznej i technologicznej – oraz zaplanowaną ścieżkę kliniczną i regulacyjną.

Na pewno warto byłoby zwiększyć nacisk na badania kliniczne. Mimo że od strony regulacyjnej mogą nie być konieczne, to lekarze zarówno w Europie, jak i w USA będą oczekiwać dowodów klinicznych przedstawionych w „ich” języku i formacie. Ponadto do dopracowania pozostaje model biznesowy. Samodzielna sprzedaż w USA mało komu się udała, bo rozpoczęcie jej dużo kosztuje. Rozważałbym ścieżkę równoległego budowania partnerstw strategicznych z dużymi podmiotami oraz pracy nad transakcją strategicznej sprzedaży na końcu tej drogi.

Rozwiązania chmurowe AI w diagnostyce to z reguły „nakładka” na istniejące systemy i stacje diagnostyczne. Sczytywany „obraz” jest wysyłany do chmury oraz analizowany przez algorytm i wraca z opisem. Istotne w tym zakresie są kwestie prawne dostępu do szpitala, dotyczące m.in. cyberbezpieczeństwa i ochrony danych pacjenta. Z mojego doświadczenia (projektowałem system do analiz AI w diagnostyce nowotworów mózgu z rezonansu magnetycznego) wynika, że to bardzo trudny obszar. Kluczowa jest silna sieć kontaktów i zdobyte zaufanie. Warto więc rozważać silnego partnera korporacyjnego, który zapewni „front” rozwiązania [część widoczną dla każdego – red.], a samemu odpowiadać za „back”.

Amerykański rynek zdrowia jest największy, ale też najtrudniejszy. Każdy stan to inne przepisy, wymogi, regulacje oraz potencjalne ryzyka (kary, pozwy za niewłaściwą diagnozę itp). Udana ekspansja wymaga lokalnej obecności. Posiadania laboratorium, biura, przechowania tam danych i uczenia algorytmów ze względu na odmienną strukturę społeczeństwa.

Rynek amerykański jest kluczowy dla medtechów o tyle, że z zatwierdzeniem FDA można dość szybko powalczyć o kraje arabskie, Indie czy inne państwa azjatyckie – lokalne dopuszczenie do sprzedaży uzyskuje się wtedy właściwe od ręki. Natomiast potencjalna porażka w USA nie oznacza automatycznie „spalenia” wdrożenia technologii w innych miejscach. Na pewno pojawiłby się jednak pytania od ewentualnych inwestorów o to, dlaczego nie wyszło.

Przewaga polskiej technologii i zespołu

Szef Prometheusa uznaje za jedną z jego przewag niewymagający dodatkowego sprzętu model SaaS (abonamentowy). Umożliwia to chmurowe wdrożenie i łatwą integrację z istniejącą infrastrukturą IT placówki medycznej. Takie podejście obniża barierę wdrożenia i znacząco zwiększa skalowalność rozwiązania.

O sile spółki stanowi też jej zespół: ok. 30 osób, głównie naukowców związanych z medycyną oraz AI. Wspierają go medyczne autorytety: prof. Przemysław Oszukowski, prof. Robert Sabiniewicz i prof. Marcin Wiecheć.

– W projekt zaangażowani są światowej klasy eksperci medyczni z czterech ośrodków uniwersyteckich, w tym uznani specjaliści w echokardiografii płodowej i diagnostyce noworodkowej. Rozwój technologii wspierają też czołowi europejscy profesorowie sztucznej inteligencji z dwóch wiodących ośrodków akademickich. Ostatnio opublikowali – m.in. dr. inż. Arkadiusz Lewicki, profesor Jacek Tabor – wysoko punktowane publikacje naukowe oparte na naszych algorytmach. Ponadto nasze osiągnięcia zostały wyróżnione w konkursach jako technologie przełomowe przez wiodące międzynarodowe środowiska medyczne i technologiczne w Korei Południowej, Hiszpanii, Niemczech, Polsce oraz Stanach Zjednoczonych – mówi Paweł Kuśmierowski.

Startup dopiero co zyskał też uznanie jednej z najważniejszych organizacji biznesowych w Polsce. Pracodawcy RP przyznali mu w styczniu Wektora 2025. Docenili go za wykorzystanie sztucznej inteligencji w diagnostyce prenatalnej, wspierającej lekarzy w podejmowaniu kluczowych decyzji medycznych.

Plan komercjalizacji i cel sprzedażowy

Axcellant planuje rozpocząć w imieniu Prometheusa certyfikację obu algorytmów (UPS oraz UES) w USA i Europie w połowie 2026 r. Oficjalna komercjalizacja ma ruszyć po jej otrzymaniu w 2027 r. Jednak już w minionym roku startup rozpoczął sprzedaż. Zawarł umowy partnerskie z dwiema klinikami w Nowym Jorku, a sfinalizowania kolejnych spodziewa się w najbliższych miesiącach. Dzięki temu zbierze szybko niezbędne doświadczenie.

– Podstawowy model rozliczania opieramy na płatności za każdorazowe użycie algorytmów, z docelowym przejściem na abonament. Początkowo planujemy pozyskanie kilkunastu klientów własnymi siłami, odpowiadając na już istniejące zainteresowanie rynkowe. Natomiast przyspieszyć skalowanie w USA chcemy we współpracy z firmami świadczącymi usługi diagnostyczne i outsourcingowe dla klinik ginekologicznych oraz oddziałów położniczych. Istotnym elementem systemu opieki medycznej w Stanach są towarzystwa ubezpieczeniowe, które refundują usługi szpitalom – wyjaśnia Paweł Kuśmierowski.

Pierwszych znaczących przychodów spółka spodziewa się w 2027 r. W perspektywie 2031 r. mierzy w ok. 30 mln dolarów (ponad 100 mln zł po bieżącym kursie) sprzedaży w USA, co zapewniłoby jej ok. 8,8 proc. udziału w rynku. Zamierza osiągnąć rentowność operacyjną na poziomie 70 proc.

Kolejna runda inwestycyjna i międzynarodowa ekspansja

Prometheus otrzymał w grudniu 2 mln zł, głównie od obecnych udziałowców, na kontynuację przygotowań do rozwoju w USA i certyfikacji. Jest w trakcie rozmów z kolejnymi inwestorami o planowanej na wiosnę rundzie inwestycyjnej. Chce zebrać ok. 10 mln zł. Kusi ich m.in. potencjałem globalnego rynku dla swoich algorytmów szacowanego na ponad 8 mld dolarów.

– Rozpoczynamy działalność w Stanach Zjednoczonych jako naturalnym rynku pierwszego wdrożenia. Siła naszego zespołu i technologii zapewnia nam kolejne kierunki rozwoju, w tym koncepcję asystenta diagnostycznego dla ginekologów i pediatrów – opartego na sztucznej inteligencji, integrującego dane z wielu źródeł oraz przetwarzającego język naturalny. Równolegle otrzymujemy zapytania z klinik leczenia niepłodności w Kalifornii dotyczące bardzo wczesnej diagnostyki serca płodu oraz z Wielkiej Brytanii w zakresie rozszerzenia zastosowań algorytmów na dzieci do dziesiątego roku życia, m.in. w obszarze kardiomiopatii przerostowej – mówi Paweł Kuśmierowski.

Miniwywiad

Potrzeba innowacji i zmian w polskim sektorze

XYZ: Wrodzone wady serca to w Polsce poważny problem. A jak z jakością leczenia?

Dr n. med. Grzegorz Suwalski, prezes i założyciel Quantum Innovations: Leczenie wad wrodzonych serca u dzieci od dekad utrzymuje się w Polsce na najwyższym, światowym poziomie – zarówno w zakresie kardiologii, jak i kardiochirurgii. Zapotrzebowanie na nie w ujęciu liczbowym nie zmienia się istotnie od lat, ponieważ zachorowalność jest wśród dzieci dyktowana głównie czynnikami genetycznymi, a nie modyfikowalnymi czynnikami ryzyka jak u dorosłych.

Warto podkreślić, że rośnie natomiast grupa osób dorosłych po operacjach serca, które przeszli w wieku dziecięcym i dalej wymagają interwencji medycznej. To jedna z najtrudniejszych grup pacjentów.

Jak potrzebne są zatem innowacje w zakresie diagnostyki wrodzonych wad serca?

Nawet przy stałej wielkości rynku – rozumianej jako zapotrzebowanie na liczbę operacji – konieczne są innowacje. Często spotyka się podejście, że jeśli średni wzrost nie przekracza kilku procent rocznie, to inwestycje w danym obszarze są niepotrzebne. Są, ponieważ ich oddziaływanie na procedury medyczne jest w głównym stopniu nieprzewidywalne. Mechanizmy ewolucji takich technologii można zauważyć dopiero po ich wdrożeniu.

Niezależnie od pierwotnego zastosowania, niemal zawsze medycy doprowadzają do innego wykorzystania innowacji. Technologie podlegają klasycznemu mechanizmowi ewolucji tak jak organizmy żywe. Ewoluują przez dobór naturalny, presję selekcyjną i zmiany. A w projektach z wykorzystaniem AI ten proces skraca się wielokrotnie.

Od strony medycznej wdrożenie innowacji często wygląda tak, że jeden zdolny zespół zastosuje nowe narzędzie, osiągnie lepszy wynik leczenia, pokaże to w środowisku medycznych i za kilka chwil inni powielają to podejście, stosując własne metody. Producent musi przystosowywać rozwiązanie tak, by przetrwało, wychodziło z niszy i zwiększało zasięg w medycynie. To właśnie ewolucja. Dlatego popieram tworzenie nowych narzędzi w diagnostyce wad wrodzonych serca i trzymam kciuki za jak najszybsze wprowadzenie ich na rynek.

Jest pan nie tylko lekarzem, ale też przedsiębiorcą. Jak ocenia pan warunki inwestycyjne w sektorze medtech w Polsce?

Są trudniejsze niż w krajach strefy euro, USA czy na rynkach wschodzących. De facto w Polsce nie buduje się sektora medtech na skalę umożliwiającą przejęcie istotnych części runku, co pozwoliłoby uniezależnić się od globalnych dominatorów. Mamy jednak coraz więcej specjalistów w dziedzinie regulacji wyrobów medycznych, bazę pacjentów w szpitalach gotową do przeprowadzania badań klinicznych w standardzie światowym, polską jednostkę notyfikowaną, nowe pokolenia naukowców i menedżerów lepiej przystosowanych do relacji zagranicznych, a także nadal niskie koszty wdrażania produktów – od fazy R&D [prac badawczo-rozwojowych – red.] przez produkcję aż do regulacji.

To w czym tkwi problem?

Po pierwsze, warto zrozumieć, że innowacją jest każdy nowy wyrób medyczny posiadający przewagi nad poprzednią wersją. Jakiekolwiek – technologiczne, funkcjonalne, produkcyjne czy biznesowe. To nie musi być od razu skok od paliw kopalnych do energii atomowej w czasie kilkuletniego projektu. Nagrodę Nobla przyznaje się przecież za całe dekady badań, a nie jeden projekt.

W związku z tym warto popracować z inwestorami i stroną rządową nad zmianą „paradygmatu jednorożca” [startupu wycenianego na ponad 1 mld dolarów – red.] na model budowania medtechów prowadzących kilka technologii. Założenie „jedna technologia, jeden zespół” statystycznie zmniejsza szanse na zwrot z inwestycji.

A po drugie?

W Polsce musi powstawać produkcja wyrobów medycznych opartych na nowych rozwiązaniach technologicznych. Wzrost kosztów systemu ochrony zdrowia to w dużej części wzrost kosztów wyrobów medycznych. Łatwiej jest wskazywać na koszty pracy medyków, ale zdecydowanie trudniej negocjować stale rosnące ceny wyrobów medycznych z kilkoma zagranicznymi monopolistami. Są oni regulacyjnie chronieni przed rozwojem konkurencji.

W mojej ocenie jest to zadanie dla Ministerstwa Rozwoju i Technologii i jest ono strategiczne. Celem rządu powinno być także obniżanie tzw. progu wejścia dla krajowych producentów wyrobów medycznych. Dziś wiele osób uważa, że wprowadzenie dyrektywy MDR [zasady dotyczące wyrobów medycznych sprzedawanych w całej Unii Europejskiej – red.] nie przyniosło pożądanego efektu w zakresie bezpieczeństwa, a jedynie ograniczyło konkurencyjność rynku, umacniając firmy amerykańskie i strefy euro.

Na co jeszcze zwróciłby pan uwagę?

Trzy kwestie. Pierwsza z nich: jestem zwolennikiem legislacyjnego ograniczenia zjawiska, w którym przy każdej rundzie ryzyko utraty udziałów ponoszą jedynie założyciele, naukowcy, a inwestor ma wolną rękę w realizacji albo wrogiego przejęcia, albo sprzedaży po cenie swojej inwestycji.

Druga sprawa to potrzeba przepisów, które przy udzielaniu grantów przewidują drogę rozwoju technologii medycznych. Niepotrzebne często obostrzenia w zakresie wydawania każdej złotówki zgodnie z każdą pozycją kosztową nie mają racji bytu w warunkach rynkowych. W ten sposób można zaplanować projekt R&D, ale nie transfer technologii do produkcji, badania regulatorowe, certyfikację czy zbudowanie linii produkcyjnej opartej na rozbudowanym łańcuchu dostaw. Sektor medtech powinien mieć własny fundusz, własne granty, własne zasady.

Wreszcie trzecia kwestia to ograniczenie możliwości inwestowania polskiego kapitału publicznego w umacnianie pozycji dominującej konkurencyjnych producentów zagranicznych. Bywa, że jest on obecnie angażowany w spółki o większościowym udziale zagranicznym. To może zapewniać wynik funduszowi inwestycyjnemu, ale nie sprzyja rozwojowi gospodarki.

Główne wnioski

  1. Poważny, globalny problem. Wrodzone wady serca należą do głównych przyczyn śmierci noworodków, dlatego potrzeba poprawy skuteczności ich wykrywania jest tak ważna. Prometheus MedTech.AI stworzył algorytmy, które mogą zwiększyć wykrywalność i upowszechnić dostęp do technologii wykorzystywanej ze względu na niski koszt w celach przesiewowych. Amerykański regulator zatwierdził już obraną przez niego strategię rozwoju. Proces certyfikacji ma ruszyć w połowie 2026 r., jednak pierwsze kliniki w USA już korzystają z rozwiązania polskiego startupu.
  2. Czołowe postaci sektora ochrony zdrowia. Spółką kieruje Paweł Kuśmierowski, który zajmował kluczowe stanowiska w PZU Zdrowie, grupie Neuca oraz Deloitte. Pierwotnie był mentorem Prometheusa w jednym z programów, ale zaangażował się w niego, bo dostrzegł globalny potencjał stworzonej technologii. Spółka przekonała też grupę związanych z branżą inwestorów, którzy zainwestowali w nią kilkanaście milionów złotych. Wśród nich jest Wojciech Kula, którego firma Axcellant wspiera Prometheusa w obszarze regulacyjnym.
  3. Potrzeba finansowania i dalsze plany. Spółka przygotowuje się do rundy inwestycyjnej na poziomie 10 mln zł. Kusi potencjalnych inwestorów m.in. potencjałem globalnego rynku dla swoich algorytmów szacowanym na ponad 8 mld dolarów. Sygnalizuje też możliwość rozszerzenia zakresu ich zastosowania w związku z potrzebami zgłaszanymi przez placówki medyczne w USA i Wielkiej Brytanii. Eksperci potwierdzają potrzebę wdrażania innowacji w diagnostyce wrodzonych wad serca.