Chiny rozprawiają się z syndykatem przestępczym w Kambodży. Czy to koniec porwań?
Pracownicy nielegalnych telefonicznych centrów obsługi masowo opuszczają Kambodżę po aresztowaniu szefa jednej z największych sieci przestępczości transgranicznej w Azji. Pojawiają się pytania, czy to zapowiedź realnego przełomu w walce z chińskimi mafiami, które na masową skalę wyłudzają pieniądze i zmuszają ludzi do pracy przymusowej. Tzw. „fabryki oszustw” kosztują światową gospodarkę dziesiątki miliardów dolarów rocznie.
Z tego artykułu dowiesz się…
- Jak działają „fabryki oszustw” w Azji Południowo-Wschodniej i dlaczego stały się problemem globalny.
- Kim jest Chen Zhi i w jaki sposób zbudował imperium oparte na przymusowej pracy.
- Czy aresztowanie jednego z kluczowych bossów mafii oznacza trwałą zmianę w walce z przestępczością.
Początek 2026 r. przyniósł dobre wiadomości dla krajów, których obywatele przez lata byli porywani do pracy w Azji Południowo-Wschodniej. Internauci i media w Chinach z satysfakcją komentują sprowadzenie do kraju Chena Zhi – jednego z „przedsiębiorców”, którzy dorobili się fortun, wykorzystując bezprawie panujące w takich krajach jak Kambodża, Mjanma i Laos. W Kambodży w ostatnich dniach dziesiątki pracowników opuściły kompleksy określane jako „centra cyberoszustw”, obawiając się zapowiadanych nalotów policji.
Chińskie media nadały aresztowaniu Chena wyraźnie pokazowy charakter. W telewizji i mediach społecznościowych pojawiły się nagrania przedstawiające drobnego, łysiejącego mężczyznę, skutego kajdankami i z czarnym workiem na głowie, eskortowanego do samolotu przez funkcjonariuszy jednostek specjalnych. Na kolejnych ujęciach ten sam mężczyzna, ze spuszczoną głową, jest wyprowadzany z samolotu pod strażą uzbrojonych policjantów. Chen, który z pekińskiego lotniska trafił bezpośrednio do aresztu, usłyszał zarzuty kierowania zorganizowaną grupą przestępczą zajmującą się oszustwami i prowadzeniem nielegalnych kasyn. Miliarder i nieformalny sojusznik części khmerskich elit politycznych stał się symbolem procederu handlu ludźmi, który w ostatnich latach wyraźnie przybrał na sile.
Gang wampirów
Na początku 2022 r. do szpitala w Phnom Penh trafił w stanie krytycznym 31-letni mężczyzna ze wschodnich Chin. Był na granicy śmierci z powodu niewydolności narządów. Lekarzom opowiedział, że uciekł z rąk rodaków, którzy przez wiele miesięcy wykorzystywali go jako przymusowego dawcę krwi.
Mężczyzna, znany pod nazwiskiem Li, odpowiedział na atrakcyjną ofertę pracy ochroniarza. Jak opisywała później chińska prasa, po przyjęciu propozycji odebrano mu dokumenty i przewieziono najpierw do Wietnamu, a następnie statkiem do Sihanoukville na południu Kambodży. Tam został sprzedany innej grupie przestępczej za 18,5 tys. dolarów i trafił do gangu czerpiącego zyski z oszustw oraz nielegalnego hazardu.
Na miejscu okazało się, że zamiast ochroniarzem ma być pracownikiem call center, odpowiedzialnym za telefoniczne wyłudzanie pieniędzy od mieszkańców Chin kontynentalnych. O wynagrodzeniu nie było mowy – przynajmniej do momentu „spłaty długu”. Gdy zaprotestował, został pobity i uwięziony razem z innymi zakładnikami.
Wkrótce przedstawiono mu kolejną „propozycję”: miał zostać dawcą krwi, aby pokryć koszty porwania i transportu. Odmowa oznaczała groźbę wycięcia organów. Gdy wyszło na jaw, że Li ma rzadką grupę krwi 0 RH-, proceder przybrał na intensywności. Po wielu tygodniach jego organizm był tak wyniszczony, że pielęgniarka miała trudności z wkłuwaniem się w żyły i zaczęła pobierać krew z głowy.
Obawiając się śmierci, Li – z pomocą innego więzionego Chińczyka – przekupił jednego ze strażników i uciekł. Zdołał dotrzeć do Phnom Penh, gdzie trafił pod opiekę lekarzy.
Sprawa szybko wywołała rezonans dyplomatyczny. Interweniowała chińska ambasada, wzywając władze Kambodży do priorytetowego potraktowania śledztwa, a obywateli ostrzeżono przed przyjmowaniem podejrzanie atrakcyjnych ofert pracy w branży hazardu online.
Historia Li uderzyła również w wizerunek części krajów regionu. W 2023 r. w Chinach ogromny sukces kasowy odniósł thriller „Gra o wszystko”, oparty na prawdziwych motywach historii ludzi zmuszanych do pracy w „fabrykach oszustw” w tropikalnym kraju Azji Południowo-Wschodniej. Analitycy wskazują, że film przyczynił się do spadku popularności Tajlandia wśród chińskich turystów – ujawniono bowiem, że była jednym z krajów wykorzystywanych do rekrutacji, a następnie porywania pracowników nielegalnych call centers.
„Fabryki oszustw”
Nielegalne centra oszustw – w praktyce funkcjonujące jak obozy pracy przymusowej – od lat stanowią jeden z najpoważniejszych problemów Azji Południowo-Wschodniej. Setki tysięcy osób są w nich zmuszane do wyłudzania pieniędzy od ofiar na całym świecie.
– Oszustwa te przybierają różne formy: od fałszywych inwestycji w kryptowaluty, przez fikcyjne relacje randkowe online, po tzw. „zarzynanie świni”. W tym ostatnim schemacie przestępcy budują długotrwałe relacje z ofiarami, stopniowo nakłaniając je do „inwestowania” coraz większych kwot – wyjaśnia Huang Yan, niezależny dziennikarz specjalizujący się w przestępczości Azji Południowo-Wschodniej.
Azjatyckie syndykaty prowadzące nielegalne „call centers” mogą zarabiać na wyłudzeniach ponad 40 mld dolarów rocznie.
W połowie 2025 r. organizacja Amnesty International zidentyfikowała w Kambodży co najmniej 53 takie kompleksy.
Według Biura Narodów Zjednoczonych ds. Narkotyków i Przestępczości (UNODC) w 2023 r. ofiary „fabryk oszustw” na całym świecie straciły od 18 do 37 mld dolarów. Z kolei United States Institute of Peace wskazuje, że syndykaty przestępcze działające w regionie Mekongu generują rocznie niemal 44 mld dolarów przychodów. To blisko 40 proc. PKB Kambodży, Laosu i Mjanmy łącznie.
Osoby wykonujące te oszustwa są jednocześnie ofiarami procederu. Często dają się skusić ofertami pracy biurowej w krajach tropikalnych. Po odebraniu paszportów są zmuszane do wielogodzinnej pracy przy wyłudzeniach. Ci, którzy nie realizują narzuconych norm, bywają bici i torturowani, a w skrajnych przypadkach zmuszani do prostytucji lub oddawania organów.
Porwani z dziesiątek krajów
– Ośrodki oszustw rejestruje się jako legalne firmy oferujące usługi informatyczne, turystyczne albo call center. Często mieszczą się w specjalnych strefach ekonomicznych przeznaczonych dla zagranicznych inwestorów. Oczywistym sygnałem alarmowym jest to, że zawsze są całkowicie odizolowane od świata. Pracownicy nigdy nie opuszczają kompleksów, czasem ogrodzonych murami z drutem kolczastym – mówi Huang Yan.
W całym regionie Azji Południowo-Wschodniej liczba ludzi zmuszanych do pracy przy wyłudzeniach może przekraczać 350 tys.
Według raportu ONZ z 2023 r. w samej Mjanmie w takich „ośrodkach” przetrzymywano co najmniej 120 tys. osób. Porównywalna liczba – ok. 100-150 tys. – pracowała w Kambodży. W całym regionie Azji Południowo-Wschodniej liczba ludzi zmuszanych do pracy przy wyłudzeniach może przekraczać 350 tys. Pochodzą głównie z krajów Globalnego Południa. Początkowo rekrutowano ich przede wszystkim w Chinach i wśród chińskiej diaspory. Dziś mowa już o blisko 60 państwach – od Filipin, Indonezji i Wietnamu, przez Indie, aż po Liberię, Kenię i Etiopię. Interpol alarmuje, że wykorzystujące niewolniczą pracę „przedsiębiorstwa oszustw” pojawiły się także na Bliskim Wschodzie, w Afryce Zachodniej i Ameryce Centralnej. Wątpliwa sława jednego z pionierów tego procederu przypada jednak aresztowanemu w tym miesiącu chińskiemu miliarderowi.
Imperium kryptowalut i niewolnictwa
Chen Zhi, 38-letni miliarder urodzony w prowincji Fujian na południu Chin, blisko dwanaście lat temu został naturalizowanym obywatelem Kambodży. Pochodzi ze skromnej rodziny z małego miasteczka. Szkołę porzucił wcześnie, nie kończąc nawet gimnazjum. W wieku niespełna dwudziestu lat założył kawiarenkę internetową w prowincjonalnym Fuzhou, pracował także w Szanghaju. Pierwsze poważne pieniądze przyniosło mu uruchomienie – wspólnie ze znajomymi – prywatnego serwera do gry MMORPG „The Legend of Mir 2”. W Chinach nie widział jednak dla siebie perspektyw.
Chen wyjechał do Kambodży i w 2011 r. po raz pierwszy zainwestował tam w nieruchomości. Niespełna trzy lata później, już jako znaczący inwestor, otrzymał kambodżańskie obywatelstwo i szybko zaczął piąć się w górę. W 2015 r. założył Prince Holding Group, która następnie rozszerzyła działalność na wiele branż – od nieruchomości, przez usługi finansowe, turystykę i logistykę, po technologie. Jednym z najbardziej dochodowych segmentów okazały się niesławne call centers.
W krótkim czasie stał się jednym z największych przedsiębiorców w kraju. Z części zysków finansował działania wizerunkowe. W 2020 r. przekazał rządowi 3 mln dolarów na zakup szczepionek przeciwko COVID-19, fundował też stypendia dla uczniów.
Dziennikarz Huang Yan zwraca uwagę na kontrastujące elementy biografii Chena.
– Był bardzo inteligentny i doskonale wiedział, jak budować relacje z właściwymi ludźmi. Doradzał liderowi kraju Hun Senowi i innym wpływowym politykom. Otrzymał nawet miejscowy tytuł szlachecki, a przez kilka lat pełnił funkcję prezesa linii Cambodia Airways. Ci, którzy znali go bliżej, mówili, że potrafił być ciepły i przyjazny. Ale gdy ktoś wchodził mu w drogę, potrafił być bezwzględny – mówi Huang.
Kasyna i Covid
Prince Group wydała miliony w Sihanoukville – „mieście kasyn” i głównym ośrodku chińskich inwestycji w Kambodży. Klientami kasyn byli głównie zamożni turyści zza Wielkiego Muru, gdzie hazard jest nielegalny. Interes prosperował do 2019 r., gdy Kambodża zakazała gier hazardowych. Wkrótce potem wybuchła pandemia COVID-19.
Według amerykańskich śledczych za fasadą legalnych przedsiębiorstw Chena kryła się brutalna rzeczywistość. Prokuratura USA twierdzi, że od 2015 r. otworzył on co najmniej 10 ośrodków pracy przymusowej. Z aktu oskarżenia wynika, że jego organizacja generowała 30 mln dolarów dziennie z oszustw związanych z kryptowalutami i fałszywymi inwestycjami.
W październiku 2025 r. Departament Skarbu USA oraz Ministerstwo Spraw Zagranicznych Wielkiej Brytanii nałożyły sankcje na Chena i 128 powiązanych z nim firm. Określono je mianem transnarodowej organizacji przestępczej. W grudniu amerykańskie władze skonfiskowały aktywa o wartości ok. 15 mld dolarów w bitcoinach – była to największa konfiskata w historii Departament Sprawiedliwości USA.
Ekstradycja
W tym samym miesiącu Kambodża odebrała Chenowi obywatelstwo, co otworzyło drogę do jego ekstradycji do kraju urodzenia. 7 stycznia 2026 r. policja aresztowała miliardera wraz z dwoma innymi obywatelami Państwa Środka – Xu Ji Liangiem i Shao Ji Hui. Wkrótce przekazała ich chińskim służbom.
Ministerstwo Bezpieczeństwa Publicznego ChRL poinformowało, że Chena oskarżono o prowadzenie kasyn, oszustwa, nielegalne operacje finansowe oraz ukrywanie środków pochodzących z przestępstwa. Grozi mu wieloletnie więzienie.
Resort zapowiedział wydanie listów gończych za innymi członkami jego grupy i wezwał zbiegów do dobrowolnego oddania się w ręce policji.
Warto wiedzieć
Aresztowania i naloty
W ostatnich latach władze krajów Azji Południowo-Wschodniej przeprowadziły szereg głośnych nalotów i aresztowań w ośrodkach pracy przymusowej.
W 2025 r. kambodżańska policja, w ramach skoordynowanej ogólnokrajowej operacji, zatrzymała ponad 3,4 tys. osób podejrzanych o powiązania z mafiami oszustów. Rząd w Phnom Penh powołał specjalną grupę zadaniową do walki z „fabrykami oszustw” i – przynajmniej formalnie – rozpoczął współpracę z innymi państwami, w tym Korea Południowa i Japonia.
W 2024 r. niemal 1 tys. osób uwolniono z działających pod przykrywką legalnych firm hazardowych centrów w środkowej części Filipiny.
Najbardziej spektakularne środki zastosowało birmańskie wojsko. W październiku 2025 r. armia przeprowadziła atak na kompleks KK Park przy granicy z Tajlandią. Żołnierze, wspierani przez lotnictwo, przejęli kontrolę nad budynkami, część z nich niszcząc. Po operacji generałowie ogłosili „zamknięcie” ośrodka. Blisko 1,5 tys. pracowników uciekło do Tajlandii.
Równolegle działalność innych nielegalnych centrów na terenie rozdartej wojną domową Mjanma trwała jednak bez większych zakłóceń. Przestępcy przenosili operacje w głąb kraju, często na obszary kontrolowane przez etniczne formacje zbrojne.
Sukces, nie przełom
Khmerski dziennikarz i obrońca praw człowieka Dara Mech, który od lat opisuje proceder przemytu ludzi do Kambodży, uważa, że aresztowanie Chena realnie zmieniło sytuację z perspektywy ofiar.
– Organizacja Chena była jedną z największych. Sam fakt, że trafił za kratki, pokazuje, że nikt nie jest nietykalny. Prawo może dosięgnąć przestępców nawet w Kambodży. Myślę, że osoby zaangażowane w ten proceder będą się teraz czuły mniej bezpiecznie. Problem jednak nie zniknie, dopóki skorumpowani urzędnicy będą przymykać oko na współczesne obozy pracy. Ich dalsze funkcjonowanie oznacza ogromne cierpienie i długotrwałe traumy wielu ludzi. Mam nadzieję, że skala tego zjawiska po prostu się zmniejszy – mówi Dara Mech.
Ośrodki oszustw często funkcjonują pod ochroną skorumpowanych policjantów i urzędników. Amnesty International wprost oskarżyła kambodżański rząd o współudział w systemie oszustw i wyzysku.
Cytowany przez portal „The Mekong Independent” Jacob Sims, specjalista ds. przestępczości transnarodowej z Harvard Kennedy School, podkreśla, że zatrzymanie Chena nie było efektem systemowej zmiany w Kambodży, lecz rezultatem długotrwałej presji międzynarodowej. Pojedyncze zatrzymania i naloty policyjne pomagają części ofiar, ale nie eliminują przyczyn strukturalnych. Do tych należą korupcja, niestabilność polityczna oraz bardzo wysokie dochody generowane przez sam proceder.
Władze państw takich jak USA, Wielka Brytania, Kanada, Japonia czy Korea Południowa nakładają sankcje, zamrażają aktywa i wszczynają postępowania sądowe. Jednak ich skuteczność pozostaje ograniczona, a wielu głównych sprawców nadal unika odpowiedzialności.
Organizacje broniące praw człowieka zwracają uwagę, że ośrodki oszustw często funkcjonują pod ochroną skorumpowanych policjantów i urzędników. Amnesty International wprost oskarżyła kambodżański rząd o współudział w systemie oszustw i wyzysku.
Z kolei Biuro Narodów Zjednoczonych ds. Narkotyków i Przestępczości ostrzega, że bez kompleksowych, międzynarodowych działań większość liderów organizacji przestępczych nigdy nie stanie przed sądem. Konieczne jest ściganie także funkcjonariuszy państwowych umożliwiających ten proceder, skuteczniejsze egzekwowanie prawa, podnoszenie świadomości społecznej oraz współpraca z biznesem, którego wizerunek wykorzystują i niszczą przestępcy. Bez tego mafie będą nadal przenosić działalność do kolejnych państw, a tysiące wykorzystywanych ludzi pozostaną bez realnej pomocy.
Główne wnioski
- Kambodża deportowała do Chin przywódcę syndykatu, który przez lata prowadził w tym kraju co najmniej dziesięć ośrodków pracy przymusowej. Przetrzymywane tam osoby były zmuszane do dokonywania internetowych oszustw. Zatrzymanie Chena Zhi stanowi istotny sukces w walce z przestępczością ponadnarodową, lecz nie oznacza systemowej zmiany.
- „Fabryki oszustw” są elementem globalnego kryzysu humanitarnego. W Azji Południowo-Wschodniej mogą być w nich przetrzymywane wbrew swojej woli setki tysięcy ludzi, a proceder generuje roczne przychody liczone w dziesiątkach miliardów dolarów.
- Pojedyncze zatrzymania i naloty nie wystarczą. Konieczna jest skoordynowana współpraca międzynarodowa obejmująca sankcje, realne egzekwowanie prawa, walkę z korupcją, edukację społeczną oraz współpracę z sektorem prywatnym.

