Polska 2050 przegrywa nawet na własnych postulatach. Sondaże są bezlitosne
Choć niektóre postulaty Polski 2050 przebijają się, to nie za sprawą jej polityków. Najnowsze notowania partii nie ułatwiają rozważań nad samodzielnym startem w przyszłorocznych wyborach.
Z tego artykułu dowiesz się…
- Jakie postulaty Polski 2050 przebijają się mimo wcześniejszego impasu.
- Z jakimi problemami zmaga się partia.
- Jak wygląda konkurencja o wyborców politycznego centrum.
Audio generowane przez AI. Może zawierać błędy.
Polska 2050 od kilku miesięcy bezskutecznie zabiegała o zmiany w progach podatkowych. Z inicjatywą wyszedł poseł Rafał Komarewicz, który w trakcie rozłamu w partii przeszedł do nowego klubu Centrum. Katarzyna Pełczyńska-Nałęcz, czyli nowa liderka Polski 2050, kontynuowała jednak te starania. W kwietniu jej partia złożyła w Sejmie projekt ustawy podwyższającej drugi próg podatkowy ze 120 do 140 tys. zł. Ze strony premiera nie było reakcji na te działania, a minister finansów je zbywał.
Postulat Polski 2050 bez Polski 2050
W ubiegłym tygodniu z inicjatywą zmiany progów podatkowych wyszedł premier Donald Tusk. Nie ogłosił jednak propozycji w towarzystwie polityków Polski 2050, lecz ministra finansów i gospodarki Andrzeja Domańskiego. Zmiany mają nastąpić, choć w nieco innym kierunku niż proponowała Polska 2050. Granice drugiego progu podatkowego w rządowej propozycji mają wynosić od 130 do 150 tys. zł, a nowa stawka – 24 proc.
Choć prace nad projektem są na wczesnym etapie, jego politycznymi twarzami pozostają Donald Tusk i Andrzej Domański. Sygnały, że rząd rozważa zmiany progów, pojawiały się również ze strony Barbary Nowackiej. Ministra edukacji i wiceprzewodnicząca KO uzasadniała potrzebę zmian sytuacją nauczycieli, którzy wpadają w drugi próg przez pracę w kilku szkołach naraz. O polityczne czy wizerunkowe zyski Polsce 2050 może być więc trudno.
Prof. Rafał Chwedoruk, politolog z Uniwersytetu Warszawskiego, nie widzi tu dużych szans na dodatkowe punkty w sondażach.
– Polska 2050 jest tak słaba, że nie ma znaczenia, co w tej sprawie zrobi – uważa politolog.
Nie tylko progi podatkowe
Spraw, w których Polska 2050 próbowała nadawać ton, a pierwsze skrzypce ostatecznie grał ktoś inny, było więcej. To choćby zakaz korzystania ze smartfonów w szkołach. Po przegranych wyborach prezydenckich domagał się tego Szymon Hołownia. Ogólnopolski zakaz wejdzie w życie od nowego roku szkolnego, ale z inicjatywy resortu Barbary Nowackiej. Wcześniej Nowacka zbywała apele Hołowni, wskazując na autonomię szkół.
W kampanii parlamentarnej w 2023 r. ówczesna partia Szymona Hołowni zgłaszała postulaty wpisujące się w nurt deregulacji. To choćby półroczne vacatio legis dla przepisów wprowadzających nowe obowiązki dla przedsiębiorców. Politycznymi twarzami deregulacji w większym stopniu byli jednak premier i były już minister ds. wdrażania polityki rządu Maciej Berek.
Wspólnie z Nową Lewicą Polska 2050 protestowała przeciwko Kredytowi 0 proc., jednocześnie promując społeczne budownictwo mieszkaniowe. Po rekonstrukcji rządu mieszkalnictwo przypadło Lewicy, choć w resorcie funduszy i polityki regionalnej, kierowanym przez Katarzynę Pełczyńską-Nałęcz, pozostaje Krajowy Zasób Nieruchomości.
Polsce 2050 nie udało się też przekonać koalicjantów do odpartyjnienia spółek Skarbu Państwa. Na fali problemów w spółkach miejskich w Warszawie – w których prezydent Rafał Trzaskowski zdecydował się na zmiany personalne pod hasłem odpartyjnienia – premier zasugerował, że również spółki państwowe mogą wymagać przeglądu.
Część postulatów Polski 2050 przebija się więc dalej, choć nie zawsze w pierwotnej formie. Jednak partia nie potrafi przełożyć tego na polityczny zysk.
Zawirowania w partii
Polsce 2050 nie pomagają liczne kryzysy, z którymi mierzyła się w ostatnich miesiącach. Jej byłemu liderowi wizerunkowo zaszkodziło nocne spotkanie z czołowymi politykami PiS w mieszkaniu jednego z nich. Długo trwały publiczne zabiegi o stanowisko wicepremiera dla Katarzyny Pełczyńskiej-Nałęcz – jeszcze zanim zastąpiła Hołownię na czele partii – a obecnie już nikt się tego nie domaga.
Nie bez przeszkód odbyły się wybory nowego kierownictwa partii, a jedno z głosowań trzeba było powtórzyć. Już po wyborach doszło do rozłamu, po którym ugrupowanie opuściła znaczna część parlamentarzystów, w tym rywale Katarzyny Pełczyńskiej-Nałęcz w wyborach na przewodniczącą.
Niestabilne lato
Ostatnie tygodnie również nie są dla Polski 2050 łatwe. Na początku sierpnia Onet informował, że Szymon Hołownia może dążyć do przejęcia kierownictwa partii od swojej następczyni oraz do wejścia do rządu, nawet w roli wicepremiera. Choć Katarzyna Pełczyńska-Nałęcz stanowczo ucinała takie spekulacje, niektórzy politycy Polski 2050 – jak choćby wiceminister cyfryzacji Michał Gramatyka w TVN24 – publicznie przyznawali, że chętnie zobaczyliby Hołownię w rządzie.
Głośno było też o sprawie posła Adama Gomoły. Jeden z najmłodszych posłów przez kilka miesięcy nie chciał ujawnić, jakie auto wynajmuje na koszt Sejmu. Związany niegdyś z Polską 2050 przedsiębiorca i działacz społeczny Aleksander Twardowski ujawnił, że poseł wynajmuje samochód od spółki, której wspólniczką jest jego narzeczona.
Adam Gomoła był już przez pewien czas poza Polską 2050. Wykluczono go z niej po doniesieniach „Nowej Trybuny Opolskiej” o jego rozmowie, w której miał zlecić działaczowi operację finansową mającą służyć do ominięcia limitów kampanijnych. Teraz jednak klub jest znacznie mniejszy, a utrata kolejnego posła może zagrozić jego statusowi jako klubu parlamentarnego. Choć partia u swojego zarania zapowiadała inne standardy, jej liderzy na razie nie wyciągnęli wobec posła żadnych konsekwencji.
Dołujące notowania
Powodów do zadowolenia Polsce 2050 nie dostarczają także sondaże. W badaniu Ogólnopolskiej Grupy Badawczej z połowy sierpnia Polska 2050 zajęła ostatnie miejsce, notując zaledwie 0,9 proc. poparcia.
W badaniu IBRiS dla Polsat News z początku miesiąca Polska 2050 również zamykała stawkę, z poparciem na poziomie 1,4 proc. Oznaczało to wzrost o 0,6 pkt proc. w porównaniu z poprzednim badaniem tej pracowni.
Ta sama pracownia pod koniec lipca zbadała zaufanie do polityków. Liderzy Polski 2050 zamykali zestawienie. Zaufanie do Szymona Hołowni wyniosło 18,4 proc., a nieufność 62,7 proc. Z kolei zaufanie do Katarzyny Pełczyńskiej-Nałęcz wyniosło 10,4 proc., a nieufność 59,2 proc.
Nieco optymizmu może przynieść Polsce 2050 poniedziałkowy sondaż CBOS. Ugrupowanie uzyskało w nim 3,4 proc. poparcia. To najwyższy wynik Polski 2050 w badaniach CBOS od miesięcy. Poprzedni sondaż tej pracowni dawał partii 1,1 proc. To jednak pierwszy taki wynik ugrupowania Katarzyny Pełczyńskiej-Nałęcz od dłuższego czasu i za wcześnie, by stwierdzić, że na dobre opuściło ono ostatnie miejsce w sondażach.
Zresztą 3,4 proc. to i tak zbyt mało, by myśleć o przekroczeniu progu wyborczego, który dla partii politycznych wynosi 5 proc. W 2023 r. Polska 2050 startowała w ramach koalicji wyborczej, dla której próg wynosi 8 proc. Partia tworzyła wtedy Trzecią Drogę z Polskim Stronnictwem Ludowym. CBOS zwraca uwagę, że poparciem na podobnym poziomie Polska 2050 cieszyła się już po rozpadzie Trzeciej Drogi. Tym razem wyprzedziła jednak PSL (2,4 proc.).
Już we wtorek ukazały się wyniki kolejnego sondażu, jeszcze bardziej niekorzystnego dla Polski 2050. W badaniu United Surveys dla Wirtualnej Polski ugrupowanie uzyskało zaledwie 0,9 proc. poparcia. Z kolei odsetek niezdecydowanych wyniósł 8,2 proc.
Eksperci sceptycznie
Łukasz Pawłowski, prezes Ogólnopolskiej Grupy Badawczej, nie widzi dla Polski 2050 szans na przetrwanie przyszłorocznych wyborów.
– Tej partii już nie ma. Nie ma wyborców, wiarygodności ani przełożenia. Wiedzą o tym nawet politycy tej partii. Polska 2050 nie wystartuje samodzielnie. Nie wierzę, że Donald Tusk wziąłby tę partię na listy wyborcze. Może ewentualnie pojedynczych posłów – uważa Łukasz Pawłowski.
Podobnego zdania jest prof. Rafał Chwedoruk. Politolog z Uniwersytetu Warszawskiego sceptycznie ocenia przyszłość Polski 2050.
– Szczyt możliwości tej formacji oraz bliźniaczej, która powstała wskutek rozłamu [Unii Centrum – red.], to zawarcie koalicji z KO i znalezienie choćby kilku miejsc na listach partii Donalda Tuska. Nie sądzę, by po wypowiedziach pani Pełczyńskiej-Nałęcz o wieku emerytalnym, uderzających w sposób myślenia wyborców KO i Lewicy, cokolwiek uratowało ją. Z mniejszych formacji tylko Ludowcy mają znaczenie. Mimo słabości sondażowych to partia, która wciąż jest potężną organizacyjnie formacją, widoczną w każdym powiecie. Polska 2050 i Unia Centrum to melodia przeszłości. Nikt nie uwierzyłby, że Donald Tusk będzie cokolwiek zmieniał pod wpływem tych formacji – uważa prof. Rafał Chwedoruk.
Skazani na koalicję wyborczą?
W kolejnych wyborach Polsce 2050 może być potrzebny koalicjant do stworzenia wspólnej listy. Partia w terenie wygląda najsłabiej spośród ugrupowań tworzących Koalicję 15 Października.
Szymon Redlin, radny pomorskiego sejmiku z ramienia Polski 2050, przyznał niedawno na antenie Radia Gdańsk, że jeżeli działacze jego partii znajdą się na listach w wyborach do Sejmu, to będą to wspólne listy z innymi partiami. Stwierdził, że poza sojuszem z Konfederacją możliwy jest każdy scenariusz. Problemem jest brak struktur, których partia nie zbudowała.
Czy Polska 2050 jest skazana na sojusz wyborczy z inną partią?
– Pytanie: z jaką? Największy problem polega na tym, że ani liderka – która jest liderką braku zaufania w Polsce – ani szyld, który stracił wszelką wiarygodność, nie dodają nic nowego. Posłowie być może znajdą się na jakichś listach, ale nie wierzę, że Polska 2050 jako partia odegra jeszcze jakąkolwiek rolę – uważa Łukasz Pawłowski.
Rok przed wyborami nie ma jednoznacznego faworyta. Z partii obecnie rządzących jedynie KO może być spokojna o miejsce w przyszłym parlamencie. Wielu wyborców jest niezdecydowanych. Według poniedziałkowego sondażu CBOS było to aż 15,9 proc. badanych. Dla porównania, PiS, zajmujące drugie miejsce w zestawieniu, miało 16,5 proc. poparcia. O tych wyborców może toczyć się rywalizacja między nowymi siłami politycznymi.
W centrum coraz ciaśniej
Katarzyna Pełczyńska-Nałęcz, jako szefowa Polski 2050, chce budować wyraziste centrum. Problem w tym, że w tej części sceny politycznej robi się coraz ciaśniej.
O centrowych wyborców chce walczyć Mateusz Morawiecki, który po odejściu z PiS stworzył stowarzyszenie Rozwój Plus. We wrześniu budowę nowego ugrupowania ma rozpocząć Ryszard Petru, który jeszcze kilka miesięcy temu rywalizował o przywództwo w Polsce 2050.
Ponadto pojawiają się pogłoski o politycznych ambicjach prof. Marcina Matczaka, który utworzył we wszystkich województwach Kluby Radykalnego Centrum. Jest też Unia Centrum, tworzona przez byłych polityków Polski 2050. Po wyborach prezydenckich powstała również partia Nowa Polska, którą stworzyli senatorowie wywodzący się z samorządów.
Zdaniem Łukasza Pawłowskiego na scenie politycznej jest obecnie miejsce na nowe ruchy. Prezes Ogólnopolskiej Grupy Badawczej sceptycznie patrzy na zapowiedzi nowej partii Ryszarda Petru. Do pogłosek o ewentualnej partii prof. Marcina Matczaka podchodzi z ostrożnością.
– Zmęczenie polaryzacją PiS-KO jest bardzo silne, co widać po prawej stronie sceny politycznej, więc zapotrzebowanie jest bardzo duże. Na każdy przypadek należy patrzeć oddzielnie. Partia Ryszarda Petru będzie zapewne podobnym antysukcesem jak poprzednie. Marcin Matczak? Pamiętam, że byłem sceptyczny, gdy w polskiej polityce pojawiał się Szymon Hołownia, który odegrał jednak istotną rolę. W naszych pierwszych badaniach Hołownia miał ok. 10 proc. i ze struktury elektoratu wynikało, że jest na niego zapotrzebowanie. Czy jest zapotrzebowanie na Matczaka? Okaże się, gdy już to ruszy – uważa Łukasz Pawłowski.
Nowe ruchy polityczne po stronie niepisowskiej mogą napotkać trudność, z którą początkowo nie musiały się mierzyć Nowoczesna ani Wiosna Roberta Biedronia.
– Na pewno jest zapotrzebowanie na nowy ruch, pytanie, kto miałby być na jego czele, jaką miałby wiarygodność i możliwości finansowe. To nie jest proste. Nowy ruch miałby przeciwko sobie Donalda Tuska. Po stronie liberalnej powstawały nowe ruchy, gdy na czele PO stał ktoś słaby, np. Ewa Kopacz lub Borys Budka. Donald Tusk jest silnym przywódcą KO, więc okoliczności dla nowych graczy nie są sprzyjające – ocenia prezes OGB.
Główne wnioski
- Choć niektóre postulaty ważne dla Polski 2050 są podejmowane przez rządzących, ugrupowanie nie potrafi przełożyć tego na polityczne korzyści. Gdy postulaty są realizowane, wyborcy nie kojarzą ich z Polską 2050, o czym świadczą także niskie notowania partii w sondażach.
- Polska 2050 nie zbudowała dotąd silnych struktur terenowych. Po licznych kryzysach, m.in. problemach wizerunkowych Szymona Hołowni, zamieszaniu wokół wyborów władz partii i rozłamie, jej notowania są bardzo niskie, a ugrupowanie często zamyka sondażowe zestawienia.
- W politycznym centrum jest coraz ciaśniej. Pojawiają się nowe inicjatywy i ugrupowania, podczas gdy obecne notowania nie dają Polsce 2050 szans na samodzielne przekroczenie progu wyborczego. Ugrupowanie może więc potrzebować partnera do wspólnego startu, a jednocześnie musi znaleźć sposób na odzyskanie politycznej sprawczości i rozpoznawalności swoich postulatów.