Co nowy spektakl Teatru Telewizji o polskim futbolu mówi o nas samych?
Kiedy w spektaklu londyńskiego National Theatre angielscy piłkarze pod okiem selekcjonera Garetha Southgate'a trenują rzuty karne i pracują z psychologiem, TVP proponuje intymną, zakraplaną alkoholem rozmowę Kazimierza Górskiego i Ernesta Wilimowskiego o polskich krzywdach, historii i narodowej zdradzie.
Z tego artykułu dowiesz się…
- Jaka jest najnowsza premiera Teatru Telewizji.
- O czym rozmawialiby Kazimierz Górski i Ernest Wilimowski.
- Kiedy BBC planuje emisję serialu na podstawie teatralnej sztuki o piłkarskiej reprezentacji Anglii.
Piłka i teatr mogą być zwierciadłem narodowego ducha. Kiedy Anglicy robią spektakl o ich piłkarskiej reprezentacji, eksponują jej sukcesy. Kiedy za futbol bierze się polski teatr pełno w nim martyrologii i wzajemnych oskarżeń.
„Ezi” to tytuł najnowszej premiery Teatru Telewizji. To historia o spotkaniu piłkarskiego selekcjonera Kazimierza Górskiego (w tej roli Zbigniew Zamachowski) z przedwojenną legendą polskiej piłki, Ernestem „Ezi” Wilimowskim (Andrzej Chyra). Spektakl na podstawie tekstu Roberta Talarczyka w reżyserii Janusza Zaorskiego jest już dostępny na platformie TVP.
Pisząc o nowej premierze Teatru Telewizji trudno nie wspomnieć o odnoszącym właśnie gigantyczne sukcesy „piłkarskim” spektaklu National Theatre zatytułowanym „Dear England”. Spektakl na podstawie tekstu Jamesa Grahama trafił na angielską scenę w 2023 r. Historia o brytyjskim selekcjonerze (w postać Garetha Southgate'a wcielił się Joseph Fiennes, znany choćby z „Opowieści podręcznej”) zdobyła nagrody, uznanie krytyków i ogromne zainteresowanie samych widzów. Szybko trafiła na West End, a niedawno w BBC zapowiedziano, że w 2026 r. ukaże się czteroodcinkowy serial pod tym tytułem.
Tytuł spektaklu zaczerpnięto oczywiście ze wzruszającego listu, który angielski selekcjoner Gareth Southgate napisał w 2021 r. do kibiców piłkarskiej narodowej reprezentacji. Pisał w nim o znaczeniu futbolu dla Anglików i dumie, z którą jego piłkarze reprezentują Anglię. „Każdy mecz, niezależnie od przeciwnika, daje szansę, by stworzyć niezapomniane wspomnienia dla kibica Anglii” – napisał Southgate.
Wielkie turnieje Garetha Southgate'a
Autor spektaklu James Graham, który stoi także za adaptacją dramatu na potrzeby serialu BBC, zapowiedział, że uwspółcześni sztukę z 2023 r.
Ta na razie rozpoczyna się historią piłkarza Garetha Southgate'a, który nie wykorzystuje rzutu karnego w półfinale Mistrzostw Europy w 1996 r. Anglia odpada wtedy z turnieju.
Po zakończeniu kariery piłkarskiej Southgate zostaje trenerem, a od 2016 r. prowadzi pierwszą reprezentacje Anglii (w 2024 r. odszedł ze stanowiska). To fakty.
W „Dear England” śledzimy angielską reprezentację, która awansowała do półfinału Mistrzostw Świata 2018 r. w Rosji, przegrała finał Mistrzostw Europy 2020 (rozegrany w 2021 r.) na stadionie Wembley oraz odpadła w ćwierćfinale katarskiego turnieju Mistrzostw Świata 2022 r.
Wszystko, by zwyciężyć
„Anglia potrzebuje nowej historii” – słyszymy ze sceny w „Dear England”. „Nie sądzę, by problem był na boisku. Myślę, że tkwi tutaj [w głowie – przyp. red.]” – uważa angielski trener. I zachęca swoich piłkarzy do zwycięstw słowami: „To jest historia, a wy ją tworzycie”.
Dlatego Gareth Southgate zatrudnia psychologa, który pomaga piłkarzom radzić sobie z presją wynikającą z wykonywania rzutów karnych. Trener z uporem maniaka każe swoim graczom trenować „jedenastki”.
Wszystko, by zwyciężyć.
Ernest Wilimowski białą plamą polskiej piłki
Zupełnie inaczej wygląda stawka zarysowana przez Roberta Talarczyka w spektaklu „Ezi”.
Akcja przedstawienia rozgrywa się w trakcie Mistrzostw Świata w Piłce Nożnej w 1974 r. w Republice Federalnej Niemiec, w hotelu, gdzie zgrupowanie ma polska reprezentacja przed – zresztą przegranym przez nas – meczem z RFN o wejście do finału. Tam spotykają się polski trener Kazimierz Górski i piłkarski emeryt, Ernest Wilimowski.
Ten ostatni to legenda polskiej piłki, wymazana z kart historii. Przez wielu zapomniana i w społecznej wyobraźni kibiców niemal nieobecna. A przecież Wilimowski podczas pierwszych dla Polski piłkarskich Mistrzostw Świata w 1938 r. strzelił aż cztery bramki.
W tym meczu Polska przegrała z Brazylią 5:6.
Jak Górski i Wilimowski się w Niemczech Zachodnich spotkali
Do spotkania Górskiego i Wilimowskiego w 1974 r. w Niemczech ponoć doszło naprawdę. Było krótkie. Robert Talarczyk użył wyobraźni, by odpowiedzieć na pytanie, o czym obaj mogliby rozmawiać, gdyby znaleźli dla siebie więcej czasu.
O czym rozmawialiby utytułowany polski trener i piłkarz będący w młodości jego wzorem? Wilimowski to urodzony w Katowicach Górnoślązak, który w czasie wojny zdecydował się grać i strzelać bramki dla hitlerowskiej reprezentacji.
Byli piłkarze w dzień przed wielkim meczem, który dawał szansę polskiej reprezentacji na grę o złoto, niewiele mówią o nadchodzącej rozgrywce. Wilimowski radzi Górskiemu dokonania zmiany w wyjściowym składzie, co Górski zdaje się puszczać mimo uszu.
Może zacznijmy już trenować karne?
W polskim spektaklu o piłce nożnej nie jest ważny sukces reprezentacji narodowej, ale dyskusja o narodowej zdradzie, kolaboracji, definicjach polskości. I dziwna, zresztą podlewana alkoholem, tęsknota za polskim Lwowem.
Być może Teatr Telewizji proponuje spektakl o piłce nożnej, dokładnie na jaki czekają Polacy? Być może bez zrozumienia krętych losów naszych dziejów nie da się być dumnym z narodowej reprezentacji? Niech może wreszcie domkną się te historyczne spory i zacznijmy – jak Anglicy – po prostu trenować rzuty karne?
Główne wnioski
- Piłka i teatr mogą być zwierciadłem narodowego ducha. Kiedy Anglicy robią spektakl o ich piłkarskiej reprezentacji, eksponują jej sukcesy. Kiedy za futbol bierze się polski teatr pełno w nim martyrologii i wzajemnych oskarżeń.
- Gareth Southgate sportretowany w popularnej sztuce „Dear England” zatrudnia psychologa, który pomaga angielskim piłkarzom radzić sobie z presją wynikającą z wykonywani rzutów karnych. Trener z uporem maniaka każe swoim graczom trenować „jedenastki”.
- Do spotkania Górskiego i Wilimowskiego w 1974 r. w Niemczech ponoć doszło naprawdę. Było krótkie. Robert Talarczyk użył wyobraźni, by odpowiedzieć na pytanie, o czym obaj mogliby rozmawiać, gdyby znaleźli dla siebie więcej czasu.