Kategorie artykułu: Polityka Świat

Co planuje Rosja? Oto cztery scenariusze

Rosyjska gospodarka słabnie, ale Kreml nadal prowadzi wojnę i nasila presję na Europę. Eksperci różnią się w ocenach kolejnych posunięć Moskwy oraz tego, czy system Putina przetrwa jego odejście.

Władimir Putin
Jednym z najważniejszych elementów kalkulacji Kremla może być oczekiwanie na zmianę sytuacji politycznej w Europie i Stanach Zjednoczonych. Fot. Kremlin Press Office/Anadolu via Getty Images

Z tego artykułu dowiesz się…

  1. Jakie scenariusze kolejnych działań Rosji rozważają eksperci i wojskowi.
  2. Czy Rosja może zdecydować się na konfrontację z NATO.
  3. Co może wydarzyć się w Rosji po odejściu Władimira Putina.
Loading the Elevenlabs Text to Speech AudioNative Player...

Audio generowane przez AI. Może zawierać błędy.

Rosja może kontynuować wojnę przeciwko Ukrainie, zwiększać presję hybrydową na Europę lub podjąć próbę ograniczonej konfrontacji z NATO. Nie oznacza to jednak, że pełnoskalowy konflikt jest nieunikniony. Politycy, wojskowi i eksperci przedstawiają różne scenariusze. Nie ma też zgody co do tego, czy odejście Władimira Putina oznaczałoby koniec zagrożenia ze strony Rosji.

Czy Władimir Putin zdecyduje się na konfrontację z NATO? Czy rosyjska armia będzie w stanie prowadzić kolejną wojnę? A może rosnące koszty konfliktu doprowadzą do zmian politycznych w Moskwie? Wypowiedzi uczestników Warsaw Security Forum i oceny ekspertów warto zestawić z ostrzeżeniami europejskich służb wywiadowczych.

Można nakreślić kilka scenariuszy: kontynuację wojny na wyniszczenie, nasilenie operacji hybrydowych przeciwko Europie, ograniczoną konfrontację militarną z NATO oraz ewentualną zmianę władzy w Rosji. Scenariusze te nie wykluczają się wzajemnie, a zakończenie walk w Ukrainie nie musi wcale oznaczać końca zagrożenia dla Europy.

Putin potrzebuje wojny. Nawet jeśli jej nie wygrywa

– Bez wojny nie ma Putina. On uzależnił przetrwanie własnego systemu od kontynuowania konfliktu. Dlatego nie wierzę w negocjacje dotyczące trwałego pokoju – mówił podczas Warsaw Security Forum Michaił Chodorkowski, były rosyjski oligarcha i więzień polityczny, obecnie jeden z najbardziej znanych przeciwników Kremla.

Chodorkowski
Michaił Chodorkowski (w środku) ostrzegał, że jeśli Moskwie uda się przełamać ukraiński opór zimą lub wiosną 2027 r., żądania Putina mogą wykraczać poza zdobycze terytorialne. Fot. XYZ

– Jeśli Putin uzna, że jego wojska nie mogą posunąć się dalej, zawieszenie broni może być możliwe. Ale podpisanie dzisiaj jakiegokolwiek strategicznego porozumienia byłoby po prostu oszukiwaniem samych siebie – przekonywał Michaił Chodorkowski.

Opozycjonista ostrzegał, że jeśli Moskwie uda się przełamać ukraiński opór zimą lub wiosną 2027 r., żądania Putina mogą wykraczać poza zdobycze terytorialne. Rosja mogłaby wówczas domagać się również politycznej kontroli nad Kijowem.

Bez wojny nie ma Putina.

Podobną ocenę przedstawił Garri Kasparow. Były mistrz świata w szachach uważa, że Putin nie może pozwolić sobie na porażkę, ponieważ podważyłaby ona podstawy jego władzy. Przypomniał, że rosyjski przywódca od lat deklaruje dążenie do zmiany porządku międzynarodowego.

– Dyktatorzy są ostrożni. Posuwają się naprzód, badają grunt i zawsze zadają sobie jedno podstawowe pytanie: „Czemu nie?” – mówił Kasparow, opisując sposób działania Putina.

Kasparow
Garri Kasparow, były mistrz świata w szachach i przeciwnik Putina, uważa, że Putin nie może pozwolić sobie na porażkę, ponieważ podważyłaby ona podstawy jego władzy. Fot. XYZ

Miniwywiad

Dr Bartłomiej Gajos: Rosja będzie dociskać Ukrainę

Dlaczego najbliższa zima może okazać się przełomowa dla przebiegu wojny?

Rosja spróbuje docisnąć Ukrainę tej zimy, bo teraz otwiera się przed nią okno możliwości. Ile takich okien pojawi się w przyszłości, tego nie wiemy.

Dlaczego akurat teraz? Po pierwsze, w Stanach Zjednoczonych zbliżają się wybory połówkowe i wszystko wskazuje na to, że Republikanie je przegrają, i to być może wyraźnie: stracą nie tylko Izbę Reprezentantów, ale również Senat. To w praktyce zablokuje drugą połowę kadencji Donalda Trumpa i uczyni go „kulawą kaczką”. Kreml już dziś widzi tę słabość i stara się ją wykorzystać.

Po drugie, kilka czynników wskazuje na to, że Rosja się spieszy. Najważniejszym z nich jest projekt budżetu federalnego na przyszły rok, w którym wydatki na wojsko mają sięgnąć 35 proc. Biorąc pod uwagę również sytuację gospodarczą, sądzę, że w Moskwie panuje przekonanie, iż ta zima może okazać się przełomowa. Że uda się złamać ukraińskiego ducha, i to nie tylko poprzez ataki na infrastrukturę i zimno w mieszkaniach pozbawionych ogrzewania, ale także dlatego, że osłabnie międzynarodowe wsparcie dla Ukrainy i zmieni się atmosfera wokół niej. Ta zima zapowiada się więc dla Ukrainy bardzo trudno.

Czy Rosja wygrywa, czy przegrywa tę wojnę?

Moim zdaniem do rozstrzygnięcia, czy którakolwiek ze stron tę wojnę wygrywa lub przegrywa, jest jeszcze daleko. Rosja z pewnością na dzień dzisiejszy ma przewagę i w trakcie nadchodzącej zimy będzie starała się ją wykorzystać do maksimum.

Czy oznacza to zwiększone ryzyko ataku na kraj NATO?

Jeśli mamy na myśli coś podobnego do tego, co Ukraińcy przeżywają od 24 lutego 2022 roku, uważam to za mało prawdopodobne, przynajmniej tak długo, jak Ukraina się broni. Dopiero jej podporządkowanie Rosji sprawiłoby, że to ryzyko wzrosłoby krytycznie.

Nie chciałbym jednak brzmieć jak ktoś, kto uspokaja, bo sytuacja jest bardzo poważna. Rosja stosuje po prostu wobec państw NATO i Unii Europejskiej inną strategię. Na Kremlu zdają sobie sprawę, że na papierze nie mają przewagi ani militarnej, ani ekonomicznej, dlatego próbują przenieść grę na boisko, które ich premiuje. Widzimy to w informacjach z ostatnich tygodni: o planowanych zamachach na europejskich polityków, o groźbach śmierci wysyłanych szefom niemieckich firm zbrojeniowych, o podpaleniach, z którymi mamy do czynienia również w Polsce, o nasilającej się kampanii dezinformacyjnej i o aktach sabotażu organizowanych przez rosyjskie służby. Niemcy są tu bardzo dobrym przykładem.

Moja interpretacja jest taka, że Rosja liczy, iż ta strategia osłabi determinację państw, a przede wszystkim społeczeństw Zachodu, co z kolei ułatwi jej podporządkowanie Ukrainy.

Co po Putinie?

Koniec rządów Putina przyniesie w pierwszych miesiącach duże zamieszanie, chyba że przejęcie władzy przebiegnie zgodnie z planem, który Putin sam przygotuje, i w sposób akceptowany przez całą elitę.

Po drugie, każdy jego następca będzie miał, przynajmniej na początku, słabszą pozycję niż on. To stworzy pewne okno możliwości zarówno dla państw europejskich, w tym Polski, jak i dla samej Ukrainy.

Jednocześnie ostatnie 26 lat, a zwłaszcza ostatnie cztery, pokazały, że fundament zbudowanego systemu przetrwa, moim zdaniem. W dużej mierze opiera się on na dobrobycie i na ogromnych pieniądzach, które Rosjanom udało się zarobić. Spodziewam się więc, że system autorytarny zostanie utrzymany. 

Jedyna kwestia, co do której nie mam pewności i o której spekuluję na podstawie szczątkowych informacji, dotyczy nastrojów wewnątrz obecnej elity władzy. Uważam, że nie wszyscy są tam zwolennikami trwającej wojny i konfrontacji na śmierć i życie.

Ernest Wyciszkiewicz, kierownik Zespołu Rosyjskiego w Ośrodku Studiów Wschodnich (OSW), ocenia, że Rosja nie osiągnęła swoich zasadniczych celów strategicznych. Nie oznacza to jednak, że przegrywa wojnę.

– Nie podporządkowała sobie Ukrainy, nie zlikwidowała jej suwerenności i nie zdołała narzucić jej swojej woli. Jednocześnie okupuje znaczną część ukraińskiego terytorium, dysponując znacznym potencjałem niszczenia sąsiada. Rosja nie jest w stanie wygrać wojny na własnych maksymalistycznych warunkach, ale nadal może doprowadzić do rozstrzygnięcia niekorzystnego dla Ukrainy, zwłaszcza jeżeli osłabnie pomoc ze strony Zachodu. Wojna jest zjawiskiem nieliniowym, zmiennym w czasie – należy być ostrożnym w głoszeniu stanowczych sądów co do jej wyniku – przekonuje ekspert OSW.

Scenariusz pierwszy: Rosja gra na czas i czeka na osłabienie Zachodu

Jednym z najważniejszych elementów kalkulacji Kremla może być oczekiwanie na zmiany sytuacji politycznej w Europie i Stanach Zjednoczonych. Kasparow przekonywał, że Putin wierzy we własną propagandę i może uważać, że czas działa na jego korzyść. Szczególne znaczenie przypisuje nadchodzącej zimie, zdolności Ukrainy do utrzymania obrony oraz sytuacji politycznej państw zachodnich.

Podczas Warsaw Security Forum Radosław Sikorski argumentował, że Putin decyduje się na kontynuowanie wojny, ponieważ uznaje ją za korzystniejszą od porozumienia. Zdaniem polskiego ministra spraw zagranicznych Zachód powinien doprowadzić do sytuacji, w której dalsza walka stanie się dla Kremla bardziej ryzykowna niż negocjacje.

Niemiecki minister spraw zagranicznych Johann Wadephul przywołał swoje spotkanie z Siergiejem Ławrowem w Nowym Jorku. Pytany, czy dostrzegł gotowość Rosji do zakończenia wojny, odpowiedział przecząco. Według niego Moskwa nie wykazuje wystarczającej woli politycznej, aby rozpocząć rzeczywiste negocjacje pokojowe.

W tej kalkulacji ważna pozostaje polityka Waszyngtonu. Donald Trump odraczał nakładanie kolejnych sankcji na Rosję, uzasadniając swoje decyzje potrzebą zachowania możliwości negocjacji. Napięcia w relacjach amerykańsko-ukraińskich oznaczają dla Europy konieczność uwzględnienia scenariusza ograniczenia amerykańskiego zaangażowania we wspieranie Kijowa.

Scenariusz drugi: Rosja nie atakuje NATO, ale prowadzi wojnę hybrydową

Nie wszyscy eksperci spodziewają się szybkiego ataku rosyjskich wojsk na NATO. Podczas jednego z paneli estoński minister spraw zagranicznych Margus Tsahkna wskazywał, że na wschodniej flance nie widać obecnie zwiększonej koncentracji rosyjskich wojsk ani przygotowań do konwencjonalnej ofensywy.

– Nie obserwujemy żadnych ruchów, dodatkowych wojsk ani przygotowań, ponieważ Ukraina bardzo skutecznie zajmuje teraz uwagę Putina, a on nie odnosi sukcesów na polu walki – mówił Estończyk.

Za znacznie bardziej prawdopodobne uznał nasilanie działań hybrydowych, sabotażu i operacji wymierzonych w jedność europejskich społeczeństw.

Kurt Volker, były ambasador USA przy NATO, uważa natomiast, że Sojusz skutecznie odstrasza Rosję przed pełnoskalową agresją. Wyzwaniem pozostaje jednak brak skutecznych mechanizmów powstrzymywania operacji prowadzonych poniżej progu otwartej wojny.

– Musimy przestać mówić o zagrożeniach hybrydowych i zacząć nazywać je atakami hybrydowymi. Ponieważ one już trwają – powiedział Volker.

Były amerykański dyplomata przekonywał, że Moskwa stopniowo zwiększa skalę swoich działań, obserwując reakcje NATO. Jego zdaniem brak odpowiednio dotkliwych konsekwencji może skłaniać Kreml do podejmowania coraz większego ryzyka.

– NATO świetnie radzi sobie z odstraszaniem konwencjonalnych ataków militarnych na terytorium państw członkowskich. Tyle że dziś stoimy przed zupełnie innym problemem – argumentował Kurt Volker.

Podobne ostrzeżenia przedstawiają europejskie służby wywiadowcze. Szef niemieckiego BND, Martin Jäger, alarmował na początku października, że Rosja nasila działania w ramach prowadzonej przeciwko Niemcom „wojny w cieniu”. Duński wywiad wojskowy FE dopuszczał natomiast możliwość zwiększenia skali operacji hybrydowych, a w określonych warunkach także ograniczonej konfrontacji militarnej z państwem NATO.

Musimy przestać mówić o zagrożeniach hybrydowych i zacząć nazywać je atakami hybrydowymi. Ponieważ one już trwają.

– Warto odróżniać ryzyko otwartej wojny z NATO od ryzyka powtarzających się aktów sabotażu i prowokacji. Pełnoskalowy atak na państwo NATO uważam obecnie za mało prawdopodobny, natomiast ryzyko działań poniżej progu wojny jest wysokie i rośnie. Rosja będzie podejmować takie działania mimo pogarszającej się sytuacji gospodarczej, jako że wymagają one relatywnie niewielkich zasobów – mówi w rozmowie z XYZ Ernest Wyciszkiewicz, kierownik Zespołu Rosyjskiego w Ośrodku Studiów Wschodnich (OSW).

Dlaczego Moskwa zaostrza retorykę wobec Polski?

– Służy wywieraniu presji psychologicznej i zastraszaniu, aby w ten sposób wpływać na decyzje polityczne. Na przykład doprowadzić do ograniczenia polskiego zaangażowania w pomoc Ukrainie – uważa ekspert OSW.

Scenariusz trzeci: uderzenie w infrastrukturę i szantaż nuklearny

Konfrontacja nie musi rozpoczynać się od wkroczenia wojsk lądowych na terytorium państw NATO. Podczas Warsaw Security Forum norweski wiceadmirał Rune Andersen, dowódca Połączonego Dowództwa Operacyjnego Norweskich Sił Zbrojnych, ostrzegał przed rosyjskimi zdolnościami do atakowania strategicznej infrastruktury podmorskiej na Atlantyku.

Według wojskowego, Moskwa od dziesięcioleci rozwija specjalistyczne okręty podwodne przeznaczone do operacji przeciwko infrastrukturze głębinowej. Szczególnie ważne są instalacje łączące Europę z Ameryką Północną.

– Nie mówimy o przypadkowo uszkodzonym kablu na Bałtyku. Chodzi o infrastrukturę, która naprawdę łączy świat i będzie celem ataku we wczesnej fazie konfliktu z Zachodem – ostrzegał norweski dowódca.

Osobnym instrumentem presji pozostaje broń nuklearna. Pod koniec września Moskwa ostrzegła NATO przed ewentualną próbą odcięcia obwodu królewieckiego od reszty Rosji. Putin zapowiedział następnie możliwość wykorzystania wszystkich dostępnych środków w przypadku bezpośredniego ataku na region.

Jestem absolutnie przekonany, że tak jak po poprzednich przegranych wojnach, również ta stworzy możliwość demokratycznych zmian w Rosji.

Według Kurta Volkera Kreml doskonale rozumie, że NATO nie przygotowuje operacji przeciwko obwodowi królewieckiemu.

– Rosja wie, że nie ma żadnego zagrożenia dla Królewca. Nikt mu nie zagraża. Nikt nie próbuje go przejąć – mówił były ambasador USA przy NATO.

Jego zdaniem rosyjskie groźby mają wywoływać strach i ograniczać zachodnią pomoc dla Ukrainy. Bardziej kategoryczną ocenę przedstawił gen. Ben Hodges, były dowódca wojsk USA w Europie.

– Nie użyją broni jądrowej. Rosyjska broń jądrowa jest skuteczna tylko dlatego, że wierzymy, że mogą jej użyć – przekonywał Hodges.

Generał ocenił również, że Królewiec stał się dla Rosji strategicznym obciążeniem, zwłaszcza po przystąpieniu Finlandii i Szwecji do NATO. Była minister obrony Litwy Dovilė Šakalienė przestrzegała jednak przed lekceważeniem Moskwy. Przypominała o zakłócaniu nawigacji, naruszeniach przestrzeni powietrznej oraz rosyjskiej presji prowadzonej jednocześnie w wielu obszarach.

– Putin to oportunista, który umie identyfikować okazje do wykorzystania. Rosja od kilku tygodni wyraźnie zintensyfikowała uderzenia w ukraińską infrastrukturę energetyczną. Nawet nie kryła, że chodzi o wywołanie ogólnokrajowego kryzysu humanitarnego, osłabienie morale społeczeństwa oraz zwiększenie presji na władze w Kijowie do akceptacji rosyjskich warunków kapitulacji – tłumaczy Ernest Wyciszkiewicz.

Zdaniem eksperta OSW jednym z powodów tych działań jest presja czasu, który nie działa na korzyść rosyjskiej gospodarki. Wzrost cen ropy nieco poprawił bieżącą sytuację, ale nie usunął strukturalnych słabości wynikających z przestawienia gospodarki na tory wojenne: niedostatku inwestycji, rosnącego zadłużenia i inflacji.

– Boom zbrojeniowy się zakończył. Trwa stagnacja z tendencją w stronę recesji. Putin chce więc doprowadzić Ukrainę szybciej do wyczerpania. Liczy też na to, że determinacja Zachodu osłabnie szybciej niż rosyjskie zdolności do prowadzenia wojny. Trwająca i nadchodząca eskalacja będzie zarówno próbą zwiększenia presji na Kijów i wykorzystania niepewności politycznej w USA, jak i zakończenia działań przed pojawieniem się jeszcze głębszych problemów – komentuje ekspert OSW.

Scenariusz czwarty: Putin odchodzi, ale system pozostaje

Czy problemy militarne i gospodarcze mogą doprowadzić do politycznego przesilenia w Moskwie? Celeste Wallander, była zastępczyni sekretarza obrony USA, przestrzegała podczas Warsaw Security Forum przed traktowaniem niezadowolenia rosyjskich oligarchów jako zapowiedzi przewrotu.

– Z całym szacunkiem dla oligarchów i ludzi z nimi związanych: to nie oni mają broń – zauważyła Wallander.

Jej zdaniem o trwałości systemu decyduje przede wszystkim lojalność wojska, służb specjalnych i ludzi kontrolujących aparat represji. Ewentualna zmiana przywództwa nie oznaczałaby więc automatycznie końca autorytaryzmu ani rewizji rosyjskiej polityki zagranicznej.

Ekspert John Lough przedstawił dwa scenariusze odejścia Putina. Jeśli rosyjski przywódca opuściłby Kreml za życia, mógłby próbować zachować wpływy poprzez wskazanie następcy. Jeśli natomiast zmarłby podczas sprawowania władzy, możliwe byłoby powstanie kolektywnego kierownictwa, przypominającego model rządów w ZSRR po śmierci Stalina.

Lough nie spodziewa się nieuchronnego rozpadu Rosji. Uważa, że państwo może zachować spójność mimo narastających problemów. Chodorkowski szacuje z kolei, że demokratyzacja Rosji mogłaby potrwać około 20 lat.

Bardziej optymistyczny scenariusz przedstawił rosyjski opozycjonista Władimir Kara-Murza. Przypomniał, że historyczne porażki militarne Rosji bywały początkiem reform politycznych.

– Jestem absolutnie przekonany, że tak jak po poprzednich przegranych wojnach, również ta stworzy możliwość demokratycznych zmian w Rosji – mówił Kara-Murza.

Kara Murza
Bardziej optymistyczny scenariusz przedstawił rosyjski opozycjonista Władimir Kara-Murza (z prawej). Przypomniał, że historyczne porażki militarne Rosji bywały początkiem reform politycznych. Fot. XYZ

Jego zdaniem wojna w Ukrainie stanowi polityczną porażkę Putina, ponieważ nie doprowadziła do realizacji pierwotnych celów Kremla. Zastrzegł jednak, że demokratyczna transformacja nie nastąpi automatycznie.

Z kolei była prezydent Gruzji Salome Zurabiszwili ostrzegała, że Moskwa wykorzystuje jej kraj jako przestrzeń do testowania operacji informacyjnych i politycznych. Mogą one być następnie stosowane także w państwach europejskich.

– Nie lekceważcie tego, co Rosja testuje w Gruzji – apelowała do europejskich partnerów.

– Putinizm to nie tylko Putin, ale także swoiste instytucje, nieformalne koalicje, klientelizm, systemowa korupcja, indoktrynacja, które przez ponad dwie dekady współtworzyły obecny system. To z nich najprawdopodobniej wyłoni się jego następca i należy oczekiwać, że odziedziczy „polityczne DNA” – mówi Ernest Wyciszkiewicz.

Ekspert podkreśla, że w razie przesilenia ważniejsza od podziału potencjalnych następców Putina na „gołębie” i „jastrzębie” będzie brutalna walka o władzę.

– Mniej istotne jest, kto będzie następcą, niż jakim społeczeństwem, państwem, gospodarką będzie rządził. Nowe kierownictwo może być zainteresowane ograniczeniem konfliktu z Zachodem z powodów czysto pragmatycznych, zwłaszcza gospodarczych. Natomiast nie będzie rezygnować z imperialnych ambicji. Najwyżej czasowo zamaskuje je, pozorując zmiany. Będzie liczyło na to, że Zachód wpadnie po raz kolejny w znaną z przeszłości pułapkę – podsumowuje ekspert OSW.

Rosja ponosi koszty wojny. Ale nadal produkuje uzbrojenie

Przyszłość rosyjskiej strategii zależy również od kondycji gospodarki. Chodorkowski wskazywał, że gospodarka wojenna wymaga coraz większego przesuwania środków i zasobów z sektorów cywilnych do przemysłu obronnego. Osłabia to infrastrukturę i zwiększa podatność rosyjskiej gospodarki na kryzysy.

– Same sankcje nie zatrzymają wojny – ostrzegał opozycjonista.

Podczas panelu poświęconego sankcjom przedstawiono przykłady zachodnich komponentów wykrywanych w rosyjskich pociskach i dronach. Według uczestników dyskusji Moskwa nadal sprowadza elektronikę przez pośredników działających m.in. w Chinach, Hongkongu, Turcji i państwach Azji Centralnej.

Przedstawiciel UE odpowiedzialny za politykę sankcyjną przyznał, że całkowite zablokowanie przepływu komponentów podwójnego zastosowania jest trudne. Podkreślał jednak, że sankcje mają istotny wpływ na rosyjską gospodarkę. Ich skuteczność zależy nie tylko od formalnego zakresu restrykcji, ale także od kontroli eksportu i współpracy z państwami trzecimi.

Główne wnioski

  1. Rosja może kontynuować konfrontację z Zachodem, nawet jeśli nie zdoła pokonać Ukrainy. Zdaniem części ekspertów, Władimir Putin uzależnił trwałość swojego systemu władzy od prowadzenia wojny i demonstracji siły. Kreml może więc przedłużać konflikt, licząc na zmęczenie zachodnich społeczeństw, ograniczenie pomocy dla Kijowa i zmiany polityczne w Europie oraz Stanach Zjednoczonych. Nawet zawieszenie broni nie musi oznaczać rezygnacji Moskwy z dotychczasowych celów strategicznych. Przerwa w walkach mogłaby posłużyć Rosji do odbudowy zdolności militarnych i przygotowania kolejnego etapu konfrontacji.
  2. Pełnoskalowy atak Rosji na NATO nie jest przesądzony. Bardziej bezpośrednim zagrożeniem pozostają działania hybrydowe i ograniczona eskalacja. Eksperci wskazują, że zaangażowanie rosyjskiej armii w Ukrainie ogranicza obecnie jej zdolność do rozpoczęcia kolejnej dużej wojny. Jednocześnie Moskwa wykorzystuje instrumenty pozwalające wywierać presję na Europę bez otwartej konfrontacji militarnej: sabotaż, cyberataki, operacje informacyjne czy zakłócanie nawigacji. Zagrożona może być również infrastruktura krytyczna, w tym podmorskie połączenia między Europą a Ameryką Północną. Rosyjski szantaż nuklearny może dodatkowo służyć osłabianiu determinacji Zachodu. Część ekspertów ostrzega, że niewystarczająca odpowiedź NATO na takie działania może zachęcać Kreml do dalszej eskalacji.
  3. Odejście Putina nie gwarantuje demokratyzacji Rosji ani zakończenia zagrożenia dla Europy. Eksperci przedstawiają odmienne scenariusze przyszłości rosyjskiego systemu politycznego. Jedni przewidują utrzymanie autorytarnego modelu władzy pod kierownictwem następcy Putina lub kolektywnego przywództwa. Inni wskazują, że niepowodzenie wojny może stworzyć warunki do reform i stopniowej demokratyzacji państwa. Kluczowe znaczenie będą miały postawa elit kontrolujących aparat siłowy, kondycja gospodarki i zdolność społeczeństwa do przeprowadzenia zmian. Nawet jeśli dojdzie do politycznego przesilenia, rosyjskie ambicje imperialne mogą przetrwać obecnego przywódcę. Dla bezpieczeństwa Europy istotne będzie więc nie tylko zakończenie wojny w Ukrainie, lecz także kierunek przemian w Rosji po Putinie.