Como 1907 rośnie po cichu. Za klubem stoją miliarderzy z Azji
Jeszcze kilka lat temu grali na czwartym poziomie rozgrywkowym. Dziś wydają ponad sto milionów euro na transfery i pukają do europejskich pucharów. Como 1907 stało się jednym z najbardziej intrygujących projektów we włoskiej piłce.
Z tego artykułu dowiesz się…
- Kim jest właściciel Como 1907.
- Z jakim rozmachem Como 1907 działało na rynku transferowym latem 2025 r.
- Jaka jest największa bolączka tego klubu.
Piłkarscy romantycy uwielbiają takie historie. Gdy nagle pojawia się śmiałek – klub dotąd szerzej nieznany – który postanawia rzucić wyzwanie futbolowym potęgom. Siłą rzeczy musiało to wzbudzić duże zainteresowanie. Co ciekawe, w przypadku Como 1907 wszystko w gruncie rzeczy zaczęło się od odważnego eksperymentu.
– Mirwan Suwarso, dyrektor generalny Como 1907 i prawa ręka Roberta Budi Hartono, obecnego właściciela klubu, powiedział w wywiadzie dla „La Gazzetta dello Sport”, że początkowym celem Indonezyjczyków rządzących klubem była po prostu produkcja telewizyjna – swego rodzaju serial dokumentalny dla rodzimej telewizji o tym, jak młodzi piłkarze stamtąd radzą sobie w Europie – mówi Marcin Długosz, dziennikarz Weszło i SportMarketing.pl, współpracujący z Eleven Sports.
Za słabi Indonezyjczycy?
Prawdopodobnie niewiele osób mogło się spodziewać, że wkrótce ten klub zacznie przyciągać uwagę całej Europy.
– Como 1907 i generalnie włoska piłka miały być jedynie dodatkiem do tego projektu. Szybko jednak okazało się, że młodzi indonezyjscy zawodnicy nie są w stanie sprostać wymaganiom we Włoszech, a koszty całego przedsięwzięcia były zbyt wysokie. Jednocześnie, gdy Indonezyjczycy pojawili się już na Półwyspie Apenińskim, konkretnie w Como, uznali, że to miejsce i ten klub mają ogromny potencjał, więc warto dokonać poważnej inwestycji – wyjaśnia Marcin Długosz.
Właściciele – miliarderzy z Indonezji
Za projektem stoją Robert Budi Hartono oraz zmarły w marcu br. Michael Hartono – bracia i jedni z najbogatszych ludzi w Azji. To oni przejęli władzę w zadłużonym Como 1907 siedem lat temu za 850 tys. euro. Musieli także przeznaczyć 150 tys. euro na spłatę długów.
Swój ogromny majątek – około 48 mld dolarów według danych Forbesa z 2024 r. – zgromadzili m.in. dzięki imperium tytoniowemu, firmie elektronicznej Polytron oraz udziałom w Bank Central Asia, największym prywatnym banku w Indonezji z siedzibą w Dżakarcie.
Co istotne, azjatyccy inwestorzy zasiedli za sterami klubu jeszcze w okresie gry na poziomie Serie D, a w sezonie 2024/25 Como 1907 wywalczyło już awans do najwyższej klasy rozgrywkowej. Na starcie byli najbogatszymi właścicielami w Serie A. To naturalnie rozbudziło nadzieje na wielki futbol.
– W 2019 r., kiedy kupili udziały w klubie, Como 1907 grało w czwartej lidze, było zadłużone, a jego przyszłość nie napawała optymizmem. Indonezyjscy biznesmeni jednak bardzo szybko to uporządkowali. Dla ludzi o takich możliwościach finansowych, będących wśród stu najbogatszych na świecie, spłata długów nie była problemem. Następnie rozwijali klub krok po kroku, w sposób zrównoważony. Można powiedzieć, że mieli pieniądze na wszystko i mogli od razu zainwestować setki milionów euro, by błyskawicznie wejść na szczyt, ale wybrali inną drogę – mówi Marcin Długosz.
Trener ma wpływ na wszystko
Twarzą projektu sportowego jest Cesc Fàbregas, były mistrz świata i Europy, który po zakończeniu kariery został trenerem Como 1907. Jako zawodnik był często chwalony za boiskową inteligencję, a występy w Arsenalu FC i FC Barcelonie sprawiły, że regularnie grał o najwyższą stawkę i poznał futbol na absolutnym szczycie.
– Gdy zespół grał już w Serie B, kierownictwo klubu nawiązało współpracę z Cescem Fàbregasem, który został mniejszościowym udziałowcem, podobnie jak Thierry Henry. Hiszpan najpierw dołączył jako piłkarz, a potem – gdy zdrowie nie pozwoliło mu kontynuować kariery – zaczął zdobywać licencje trenerskie i został szkoleniowcem Como 1907. Jak mówił Mirwan Suwarso, Cesc Fàbregas jest nie tylko trenerem, ale de facto szefem pionu sportowego – decyduje o wszystkich kwestiach związanych ze sportem – podkreśla rozmówca XYZ.
Znak rozpoznawczy: pressing
Filozofia hiszpańskiego trenera uchodzi za nowoczesną. Preferuje on bardzo bezpośredni futbol.
– Styl gry zespołu Cesca Fàbregasa nie polega na posiadaniu piłki dla samego posiadania. Owszem, Como 1907 często wymienia wiele podań, ale wynika to z konkretnego planu. Chodzi o szybkie rozegranie z myślą o wykorzystaniu ruchu skrzydłowych czy napastnika. To także najbardziej agresywnie pressująca drużyna w Serie A, co pokazuje wskaźnik PPDA. Piłkarze Cesca Fàbregasa łączą więc jakość techniczną z intensywnością oraz fizycznością. Minusem jest ryzyko strat przy rozgrywaniu od tyłu. Czasami prowadzi to do groźnych sytuacji dla rywala, ale korzyści z tego stylu zdecydowanie przeważają – ocenia współpracownik Eleven Sports.
Transfery i strategia budowy
Latem klub wydał ponad 100 mln euro na transfery, co pokazuje skalę ambicji.
– Jeśli chodzi o transfery, Como 1907 rzeczywiście wyróżnia się na tle włoskich klubów. W ostatnim oknie przekroczyło granicę 100 mln euro na wzmocnienia, przy minimalnych wpływach ze sprzedaży piłkarzy. Mimo to nie inwestuje w wielkie gwiazdy. Rekordowy transfer nie przekroczył około 25 mln euro. Sprowadzani są raczej zawodnicy nieoczywiści, którzy pasują do koncepcji trenera. To pokazuje zarówno mądrość zarządzania, jak i siłę finansową właścicieli, którzy traktują wydatki jako inwestycję w rozwój sportowy, a nie szybki zwrot – wyjaśnia dziennikarz Weszło i SportMarketing.pl.
We Włoszech te transakcje zrobiły duże wrażenie na środowisku piłkarskim. W zasadzie tylko Juventus FC, jeden z najsłynniejszych klubów w Europie, przekroczył w tamtym czasie granicę 100 milionów euro wydatków. Jeśli spojrzymy na piłkarzy pozyskanych przez Como 1907, nie zobaczymy gwiazd światowego formatu:
- Jesús Rodríguez – Real Betis – 22,5 mln euro
- Nicolas Kühn – Celtic FC – 19 mln euro
- Martin Baturina – GNK Dinamo Zagreb – 18 mln euro
- Jayden Addai – AZ Alkmaar – 14 mln euro
- Máximo Perrone – Manchester City FC – 13 mln euro
- Álex Valle – FC Barcelona – 6 mln euro
- Ignace van der Brempt – FC Red Bull Salzburg – 5 mln euro
- Jacobo Ramón – Real Madryt – 2 mln euro
- Fellipe Jack – SE Palmeiras – 2 mln euro
- Luca Mazzitelli – Frosinone Calcio – 2 mln euro
- Stefan Posch – Bologna FC 1909 – 5,5 mln euro
Nico Paz – nowa twarz projektu
Fundamentalnym zawodnikiem dla Como 1907 jest Nico Paz. Argentyńczyk w latach 2016–2022 grał w juniorach Realu Madryt, a później występował w Realu Madrida Castilla. Ma na koncie również kilka meczów w pierwszej drużynie „Królewskich”. Od 2024 r. reprezentuje barwy Como 1907 i w ostatnim czasie robi furorę.
– Jeśli chodzi o gwiazdy, Nico Paz jest najbardziej wyróżniającą się postacią, ale siłą Como 1907 pozostaje zespołowość. Nie ma tam wielu wielkich nazwisk, są za to dobrze dobrani piłkarze, którzy realizują założenia trenera. I właśnie dzięki temu drużyna funkcjonuje tak dobrze jako kolektyw – przekonuje Marcin Długosz.
Brak Włochów i ciekawostka kadrowa
Niektórzy wypominają Como 1907 niemal całkowity brak włoskich piłkarzy w kadrze.
– Największym zarzutem wobec tego zespołu jest rzeczywiście to, że w zasadzie nie grają tam rodzimi zawodnicy. Z jednej strony to drużyna Serie A, która nie rozwija lokalnych talentów. Z drugiej – oferuje bardzo atrakcyjny styl gry i jest powiewem świeżości, co przeważa nad krytyką – uważa rozmówca XYZ.
Symptomatyczna jest sytuacja Edoardo Goldaniga, jedynego Włocha, który w tym sezonie realnie zaistniał w tej drużynie w Serie A. Od początku kampanii środkowy obrońca pojawił się na boisku tylko dwa razy – z ławki. Po raz pierwszy w doliczonym czasie meczu z ACF Fiorentiną we wrześniu, a potem pod koniec marca na 13 minut przeciwko Pizie. I to wszystko. To dobrze pokazuje, jak marginalną rolę odgrywają Włosi w Como 1907.
Klub jako produkt i doświadczenie
Como 1907 chce być czymś więcej niż klubem piłkarskim. Tamtejsze jezioro, Como, od lat przyciąga turystów dzięki malowniczemu położeniu u podnóża Alp i wyjątkowym krajobrazom. To miejsce chętnie odwiedzają gwiazdy, w tym George Clooney. W okolicy można zobaczyć także katedrę w Como, historyczne fortyfikacje czy winnice w Bellagio.
– Właściciele dostrzegli ogromny potencjał marketingowy wynikający z położenia miasta nad jeziorem. Chcą więc, by przyjście na mecz było czymś więcej niż wydarzeniem sportowym. Być doświadczeniem łączącym wypoczynek w pięknym miejscu z odrobiną prestiżu. Już teraz przyciągają na stadion wiele znanych osób, mimo że obiekt jest przestarzały. Nie dorasta do ambicji klubu, choć ma swój klimat – dodaje Marcin Długosz.
Projekt Como 1907 to mieszanka ogromnych pieniędzy, cierpliwego zarządzania i nowoczesnej wizji futbolu. Jeśli piłkarze Cesca Fàbregasa utrzymają ten kierunek, klub może stać się w najbliższych latach jednym z najbardziej fascynujących projektów piłkarskich w Europie.
Główne wnioski
- Siedem lat temu właścicielami Como 1907 zostali indonezyjscy miliarderzy – bracia Robert Budi Hartono oraz Michael Hartono, należący do ścisłej czołówki najbogatszych ludzi świata. Swój majątek zbudowali przede wszystkim na działalności w przemyśle tytoniowym, ale także dzięki inwestycjom w sektorze elektronicznym oraz bankowym, w tym w największy prywatny bank w Indonezji. Gdy przejęli klub, znajdował się on w bardzo trudnej sytuacji finansowej i sportowej. Como 1907 grało wtedy na czwartym poziomie rozgrywkowym i było zadłużone, jednak dla tak zasobnych inwestorów uporządkowanie finansów nie stanowiło większego problemu. Od początku postawili na stopniowy, stabilny rozwój – zamiast natychmiastowego pompowania ogromnych pieniędzy wybrali długofalową strategię budowy klubu.
- Latem Como 1907 zwróciło na siebie uwagę całej piłkarskiej Italii wyjątkowo odważną polityką transferową. Klub przeznaczył na wzmocnienia ponad 100 mln euro, co w realiach Serie A jest wynikiem osiąganym zwykle tylko przez największe marki. Co ciekawe, nie postawiono na głośne nazwiska czy gwiazdy pierwszej wielkości, lecz na starannie dobranych piłkarzy wpisujących się w wizję trenera i rozwój drużyny. Taki kierunek pokazuje, że właściciele łączą duże możliwości finansowe z przemyślanym podejściem do budowy zespołu, traktując transfery jako inwestycję w przyszłość, a nie jako krótkoterminowy efekt medialny.
- Potencjalnym wyzwaniem dla klubu pozostaje infrastruktura. Obecny stadion nie spełnia najwyższych standardów wymaganych przy rozgrywkach europejskich, więc w przypadku awansu do pucharów – co jest bardzo realne – Como 1907 mogłoby zostać zmuszone do rozgrywania meczów na innym obiekcie. Takie rozwiązanie wiązałoby się z logistycznymi utrudnieniami. Klub rozważa modernizację obecnego stadionu lub budowę nowego, jednak procedury administracyjne we Włoszech są skomplikowane i czasochłonne, dlatego trudno oczekiwać, by problem udało się rozwiązać w krótkim czasie.