Kategoria artykułu: Świat

Czesi zapatrzyli się w złotą strategię Polski. Nie wszyscy wybrali jednak taką drogę

Polska to regionalny król Midas. NBP wciąż skupuje złoto i zgromadził już 570 ton kruszcu. Sztabki pozyskują również banki centralne Czech i Serbii. Rumuni osiągnęli już poziom zapasów, który im odpowiada, a Węgrzy zastanawiają się nad sprzedażą złota. Dawno temu zrobiły to Chorwacja i Estonia.

Sztabki złota na tle wykresu.
W Europie Środkowo-Wschodniej trwa wyraźny powrót do gromadzenia złota. Część państw regionu podąża ścieżką zbliżoną do Polski, systematycznie zwiększając swoje zasoby, choć są też kraje, które przyjmują zupełnie odmienną strategię, ograniczając rolę złota w swoich rezerwach. Fot. Jonathan Raa / NurPhoto / Getty Images)

Z tego artykułu dowiesz się…

  1. Jakie rezerwy złota mają różne państwa Europy Środkowo-Wschodniej.
  2. Ile złota chcą zgromadzić Czesi, a jakiej granicy przekroczyć nie zamierzają Rumunii.
  3. Dlaczego niektóre państwa naszego regionu zdecydowały się pozbyć prawie całego złota.
Loading the Elevenlabs Text to Speech AudioNative Player...

Przypomnijmy, że kanwą prezydenckiego pomysłu SAFE 0 proc. stał się dynamiczny wzrost rezerw złota Narodowego Banku Polskiego w ostatnich latach. Przed świętami do Sejmu trafił projekt ustawy przygotowany przez PSL, który jest poprawioną wersją prezydenckiego pomysłu. Zakłada powołanie nowego Polskiego Funduszu Inwestycji Obronnych, który byłby zasilany zyskami NBP. Takie rozwiązanie wyróżnia Polskę na tle innych państw. W Europie nie funkcjonują bowiem żadne programy obronne ani zakupowe, które byłyby bezpośrednio oparte na rezerwach kruszcu.

Nie oznacza to jednak, że banki centralne w innych krajach ignorują złoto. W Europie Środkowo-Wschodniej trwa wyraźny powrót do jego gromadzenia. Część państw regionu podąża ścieżką zbliżoną do Polski, systematycznie zwiększając swoje zasoby, choć są też kraje, które przyjmują zupełnie odmienną strategię, ograniczając rolę złota w swoich rezerwach.

Polska zajmuje pierwsze miejsce na świecie pod względem tempa zwiększania rezerw złota. W czołówce najwięcej jest państw azjatyckich, jednak znalazł się tam również jeden z naszych sąsiadów.

Czeskie złoto. Duże ambicje

W drugiej połowie zeszłego roku wolumen złota w rezerwach Czeskiego Banku Narodowego (ČNB) pobił rekord wszech czasów i sięgnął 63,58 ton. Dotychczasowy wynosił 63,3 tony i pochodził z 1993 r., kiedy doszło do tzw. aksamitnego rozwodu, czyli podziału Czechosłowacji.

Centralny bank w Pradze zaczął skupować kruszec w 2023 r., gdy miał w skarbcu zaledwie ok. 12 ton złota. W pierwszym roku dokupił kilkanaście ton, a w kolejnych latach po ponad 20 ton drogocennego metalu. Obecnie (dane na luty) ČNB ma 75 ton złotych sztabek, co czyni Czechy średniej wielkości graczem w regionie. Udało im się już wyprzedzić Serbię i zmniejszają dystans do Węgier, czyli dwóch państw, które również uważają złoto za strategiczny element swojego bezpieczeństwa gospodarczego. Aleš Michl, prezes ČNB ma ambicję, aby rezerwy banku sięgnęły do końca 2028 r. 100 ton.

Nie zmienia to faktu, że złote zasoby Czech stanowią jedynie marginalną część rezerw walutowych. Na koniec 2025 r. było to 4,19 proc. (rok wcześniej 2,94 proc.).

Serbia chce być cała złota

Serbia, podobnie jak Czechy, sukcesywnie powiększa swoje zasoby złota, ale robi to w wolniejszym tempie. Zaczynała od niespełna 15 ton w 2012 r. Na koniec 2025 r. miała już nieco ponad 53 tony. Oznacza to, że w całym minionym roku serbskie rezerwy zwiększyły się o około 4,9 tony. Złoto odpowiada obecnie za 17–18 proc. łącznych rezerw walutowych Serbii.

Serbowie nie tylko regularnie skupują kruszec, ale także — począwszy od 2021 r. — sprowadzają go do kraju. Wcześniej przez dziesięciolecia tego typu rezerwy trzymali w zachodnich bankach. Przedstawiciele banku centralnego NBS argumentują, że zwiększa to dostępność złota, co jest szczególnie ważne w dobie globalnych kryzysów i niepewności geopolitycznej.

W połowie 2025 r. poza granicami Serbii znajdowało się jeszcze około 5 ton złota należącego do NBS. Bank zapowiadał jednak, że ściągnie te sztabki „tak szybko, jak to będzie możliwe”.

Serbowie wzorują się na Węgrzech, które — jak wynika z danych Bloomberga — przechowują w kraju około 86 proc. swoich zasobów złota.

Warto wiedzieć

Złoto wraca do Francji – nie tylko polityka, ale i biznes

Francja zakończyła proces wycofywania swoich rezerw złota z USA. Sprzedała 129 ton kruszcu przechowywanego w Nowym Jorku i zastąpiła go złotem kupionym w Europie. Operacja, którą przeprowadzono w latach 2025–2026 przyniosła bankowi centralnemu nawet około 13 mld euro zysku, głównie dzięki wysokim cenom złota i modernizacji zasobów

Choć ruch ten bywa interpretowany jako element „repatriacji złota”, władze podkreślają jego czysto ekonomiczny charakter. Chodzi o to, że nowe sztabki spełniają międzynarodowe standardy, przez co są bardziej płynne w obrocie i łatwiejsze w handlu. Przykład Francji pokazuje, że zarządzanie rezerwami złota coraz częściej ma wymiar aktywnej strategii finansowej, a nie tylko biernego przechowywania.

newsweek.com

Węgierskie złoto wzmocni budżet

Węgry — podobnie jak Czechy czy Serbia — przez dłuższy czas miały bardzo skromne, zaledwie kilkutonowe rezerwy złota. W latach 90. ich poziom spadł do 3,1 tony. Punkt zwrotny nastąpił w 2018 r., kiedy Centralny Bank Węgier (MNB) postanowił zmienić politykę. Szybko stał się jednym z największych nabywców złota na świecie. W 2021 r. miał już 94,5 tony tego kruszcu. Potem tempo zakupów nieco spadło, ale w 2024 r. węgierskie zasoby sięgnęły 110,23 tony. Zdecydowana większość przechowywana jest na Węgrzech, bo jedynie 15,5 tony znajduje się w Banku Anglii w Londynie.

W tym roku, jak pisze serwis index.hu, wobec zwyżki kursu złota MNB coraz poważniej zastanawia się nad upłynnieniem części rezerw. Za takim rozwiązaniem przemawiają także potrzeby budżetowe związane m.in. z wydatkami na obronność, stabilizację waluty i utrzymaniem programów socjalnych. Nie bez znaczenia jest również to, że 12 kwietnia mają się odbyć wybory parlamentarne. Sondaże wskazują, że rządzący Fidesz Viktora Orbána może nie utrzymać władzy.

Przesądny prezes w Rumunii

Dla Rumunii 100 ton to psychologiczna granica, której tamtejszy bank nie chce przekraczać. Tak przynajmniej już kilkanaście lat temu deklarował Mugur Isărescu, prezes Narodowego Banku Rumunii (BNR).

— Nie chcę, żeby nasze rezerwy złota dalej rosły, bo jestem przesądny. Za każdym razem, gdy przekraczaliśmy 100 ton, Rumunii coś się przydarzało — tłumaczył wielokrotnie szef BNR, którego słowa przytacza serwis hotnews.ro.

Faktycznie, od 1880 r., w którym powstał BNR, rumuńskie rezerwy złota bardzo mocno się wahały. Pod koniec XIX wieku było to zaledwie 15 ton, później bywało znacznie powyżej 100 ton. Można tu dostrzec korelację nie tylko z cyklami gospodarczymi, ale także ważnymi wydarzeniami historycznymi, w tym wojnami.

Historyczny rekord padł w 1940 r., gdy w skarbcu zgromadzono prawie 140 ton tego kruszcu. Rumunia zajmowała wtedy 12. miejsce na świecie pod względem rezerw złota. W tym samym roku kraj utracił ogromną część swojego terytorium, bo w czerwcu ZSRR zajęło Besarabię i północną Bukowinę, w sierpniu Węgry otrzymały północny Siedmiogród, a we wrześniu Bułgaria przejęła południową Dobrudżę. Wtedy też abdykował rumuński król Karol II.

Obecnie złote rezerwy BNR nieznacznie przekraczają „magiczny” poziom. Rumunia ma nieco ponad 103 tony drogocennego metalu.

Chorwacja i Estonia pozbywają się sztabek

Zdecydowanie inną politykę w kwestii rezerw złota prowadzi Chorwacja. Tamtejszy bank centralny (HNB) nie tylko nie inwestuje w ten kruszec, ale dawno temu sprzedał wszystkie jego zapasy. Chodziło o złoto, które przypadło Chorwacji po rozpadzie Jugosławii — w sumie kilkanaście ton.

W 2001 r. HNB sprzedał ponad 13 ton złota po cenie 272 dol. za uncję. Uzyskał w ten sposób około 115 mln dol. (wówczas ok. 455 mln zł). Cztery lata później, na podobnej zasadzie, choć po prawie dwa razy wyższej cenie (496 dol. za uncję), pozbył się reszty kruszcu, uzyskując 31 mln dol. (ok. 100 mln zł).

Chorwaci zdecydowali się na taki krok z dwóch powodów: po pierwsze, chcą ograniczyć ryzyko kursowe, a po drugie, zamierzają inwestować w aktywa przynoszące zysk (od złota odsetek nie ma). Pieniądze uzyskane ze sprzedaży sztabek ulokowano w dochodowych instrumentach finansowych.

Cztery lata temu, w związku z wejściem do strefy euro (1 stycznia 2023 r.), Chorwacja kupiła symboliczne dwie tony złota.

Ikona wykres interaktywny Wykres interaktywny

Podobną politykę od dawna prowadzi Estonia. Jej stan posiadania to obecnie zaledwie 256,6 kg złota. Tamtejszy bank centralny pozbył się zasobów jeszcze wcześniej niż Chorwacja, bo ponad 30 lat temu. Lwią część zasobów złota, czyli około 11 ton, sprzedano w latach 1992–1993. Estonia zajmuje 101. miejsce wśród 107 państw uwzględnianych w rankingu Światowej Rady Złota (WGC).

Główne wnioski

  1. Część państw Europy Środkowej wciąż zwiększa swoje rezerwy złota. Coraz większe zasoby kruszcu gromadzą banki centralne Polski, Czech i Serbii. Co więcej, robią to w tempie, które czyni je jednymi z największych nabywców na świecie. NBP ma już około 570 ton, czeski odpowiednik dysponuje 75 tonami, a serbski ponad 53 tonami.
  2. Niektóre państwa już osiągnęły „złoty cel”. Podobną politykę jak NBP jeszcze niedawno prowadził Narodowy Bank Węgier. W 2024 r. udało mu się zgromadzić ponad 110 ton złota, co dało temu państwu drugie miejsce w regionalnym rankingu. Teraz Węgrzy zastanawiają się, czy nie sprzedawać kruszcu. Kilka ton mniej mają Rumuni, ale i oni nie planują dalszego gromadzenia.
  3. Kraje, które uznały złoto za zbędne, czyli Chorwacja i Estonia już lata temu pozbyły się złotych sztabek. Teraz mają już tylko symboliczne ilości. Wierzą w euro i wolą gromadzić dochodowe aktywa.