Kategorie artykułu: Biznes Polityka Świat

Czeski rząd zdecydował o nacjonalizacji koncernu ČEZ. Szczegółów jednak brak

Jeszcze w tym roku mają się rozpocząć przygotowania do upaństwowienia czeskiego giganta energetycznego. Nowy rząd zakłada, że produkcyjną część koncernu przejmie na własność najpóźniej za dwa lata. Opozycja krytykuje pomysł. Jednak są i tacy, którzy dostrzegają w nim szansę na zakończenie „własnościowej schizofrenii”.

Widoczne na horyzoncie tzw. chłodnie kominowe należącej do koncernu ČEZ elektrowni jądrowej Dukovany w Czechach.
Dukovany to jedna z dwóch – obok Temelina – elektrowni jądrowych, które należą do ČEZ. Fot. Milan Jaros/Bloomberg via Getty Images

Z tego artykułu dowiesz się…

  1. Jakie kroki i kiedy ma zamiar podjąć czeski rząd w celu nacjonalizacji koncernu ČEZ.
  2. Jakie konsekwencje dla inwestorów i budżetu państwa może przynieść wykupienie mniejszościowych akcjonariuszy.
  3. Jakie spory polityczne i ekonomiczne towarzyszą tym planom.
Loading the Elevenlabs Text to Speech AudioNative Player...

Ogłoszona właśnie strategia gospodarcza czeskiego rządu zakłada nacjonalizację koncernu energetycznego ČEZ. Jest to spójne z deklaracjami, jakie przedstawiciele partii ANO, w tym jej lider i obecny premier Andrej Babiš, składali już kilkanaście miesięcy temu. Co więcej, plan ten jest częścią programu trzypartyjnej koalicji rządowej. Oprócz ANO tworzą ją dwa skrajnie prawicowe i eurosceptyczne ugrupowania: Wolność i Demokracja Bezpośrednia (SPD) oraz Kierowcy (Motoristé sobě, AUTO).

W rękach czeskiego Ministerstwa Finansów, reprezentującego tamtejszy skarb państwa, znajduje się pakiet 69,78 proc. akcji ČEZ. Nacjonalizacja koncernu ma polegać na przejęciu pozostałych 30,22 proc. papierów.

– I właśnie taki krok podejmiemy – zapowiada Karel Havlíček, wicepremier oraz minister przemysłu i handlu.

Cenotwórcza informacja

Dodaje, że choć upaństwowienie ma nastąpić w ciągu 18–24 miesięcy, to przygotowania do niego rząd rozpocznie jeszcze w tym roku. Już w styczniu deklarował, że rząd ma przygotowany scenariusz nacjonalizacji i nie będzie opóźniał jego realizacji. Nie ujawnił jednak żadnych szczegółów dotyczących harmonogramu ani sposobu przejęcia spółki przez państwo. Uzasadniał to faktem, że – ponieważ koncern jest notowany na giełdach w Pradze i Warszawie – taka informacja mogłaby wpłynąć na jego kurs.

Bohumil Trampota, analityk Komerční banka, wskazuje dwa główne scenariusze. Pierwszy to wezwanie do sprzedaży mniejszościowego pakietu akcji ČEZ. Największymi akcjonariuszami – poza czeskim rządem – są obecnie fundusze inwestycyjne i emerytalne. Pakiety liczące po kilkaset tysięcy papierów mają OFE Vienna, OFE Uniqa, OFE Nationale Nederlanden oraz TFI Goldman Sachs.

Ćwierć biliona koron

Karel Havlíček deklarował, że cena, jaką rząd zapłaci za mniejszościowy pakiet akcji ČEZ, będzie zależeć od giełdowego kursu w momencie zakupu.Ekonomiści szacują, że koszty mogą sięgnąć nawet 250 mld koron, czyli 43,5 mld zł. Aktualna rynkowa kapitalizacja energetycznego giganta to 109 mld zł.

„Poziom 250 mld koron odpowiadałby cenie 1,55 tys. koron za akcję” – wylicza cytowany przez dziennik „e15” znany inwestor Jaroslav Šura.

Ikona wykres interaktywny Wykres interaktywny

Dodaje, że oznaczałoby to znaczny potencjał wzrostu kursu nie tylko względem obecnego poziomu, ale nawet względem rekordów z końca stycznia. Wtedy akcje koncernu na praskim parkiecie kosztowały ponad 1,3 tys. koron za sztukę. Obecnie to około 1,16 tys. koron.

„Teraz nie mam już w portfelu akcji ČEZ. Sprzedałem je po 1,2–1,3 tys. koron za sztukę, bo nie widziałem już potencjału dalszego wzrostu wartości” – dodaje Jaroslav Šura.

Krytyka opozycji

W najnowszym raporcie analitycy Komerční banka podnoszą cenę docelową dla akcji ČEZ z 923 koron do 1079 koron. Jednocześnie obniżają rekomendację z „trzymaj” do „sprzedaj”.

Drugi z rozważanych przez Bohumila Trampotę wariantów nacjonalizacji ČEZ nawiązuje do deklarowanego przez polityków ANO upaństwowienia jedynie części produkcyjnej koncernu. Możliwe więc, że spółka zostanie najpierw podzielona na dwie części, a dopiero potem jedna z nich zostanie znacjonalizowana. W grę wchodzi również taki podział, który gwarantowałby, że cała produkcja od razu znalazłaby się w rękach czeskiego rządu – kosztem zmniejszenia jego udziału w pozostałych aktywach spółki.

Opozycja od dawna krytykuje pomysł nacjonalizacji energetycznego kolosa.

Według jej przedstawicieli realizacja takiego zakupu znacząco uszczupli budżet państwa, ponieważ ČEZ nie będzie wypłacał dywidendy. Obecnie spółka zazwyczaj przeznacza na ten cel 60–80 proc. zysku netto. Inną obawą przeciwników upaństwowienia ČEZ jest wzrost jego zadłużenia.

„Ten pomysł nie ma żadnego ekonomicznego sensu” – uważa Lukáš Vlček, były minister przemysłu i handlu, reprezentujący ugrupowanie STAN.

„Nie ma w historii ludzkości żadnej firmy energetycznej, która poprawiłaby swoją sytuację dzięki nacjonalizacji” – dodaje Martin Kupka, prezes ODS i poseł.

Koniec „schizofrenii”

Z tą krytyką nie zgadza się Vojtěch Kristen, publicysta serwisu info.cz. Jego zdaniem lansowana przez koalicję rządową nacjonalizacja produkcji ČEZ jest nie tylko słuszna, ale wręcz jedyna możliwa.

„Problem polega na tym, że to spółka o skrajnie schizofrenicznym charakterze” – argumentuje Kristen. Dziś żaden polityk nie potrafi jednoznacznie powiedzieć, czy koncern ma przede wszystkim dbać o bezpieczeństwo energetyczne państwa, czy maksymalizować zysk. ČEZ ma więc jednocześnie działać „dla dobra ludzi” i wypracowywać zysk – a tego nie da się pogodzić.

Plan Karla Havlíčka zakłada zakończenie tej „schizofrenii”. Podział i nacjonalizacja części produkcyjnej mają dać państwu większą swobodę strategiczną, a posiadaczom akcji drugiej części – zapewnić oczekiwany zwrot z inwestycji.

Główne wnioski

  1. Rząd Czech dąży do pełnej kontroli nad produkcyjnymi aktywami ČEZ. Plan upaństwowienia znalazł się w ogłoszonej właśnie strategii gospodarczej gabinetu Andreja Babiša. Ma to być realizacja pomysłu, o którym koalicyjne ugrupowania mówiły już wcześniej. Nacjonalizacja ma umożliwić państwu swobodne zarządzanie bezpieczeństwem energetycznym oraz inwestycjami w nowe źródła energii.
  2. Od lat trwa spór dotyczący fundamentalnej roli spółki. ČEZ funkcjonuje dziś w modelu hybrydowym: z jednej strony ma realizować cele państwa, z drugiej – maksymalizować zysk. Plan podziału i wykupu mniejszościowych akcjonariuszy ma zakończyć ten „dualizm”.
  3. Operacja będzie kosztowna i budzi poważne kontrowersje. Wykup udziałów mniejszościowych akcjonariuszy może kosztować nawet 250 mld koron. To rodzi obawy o obciążenie budżetu i wzrost zadłużenia samej spółki, dlatego opozycja kwestionuje sens ekonomiczny nacjonalizacji.