Kategorie artykułu: Newsy Świat

Cztery lata pełnoskalowej inwazji: front w impasie, pozorowane negocjacje, kryzys energetyczny

Ukraina przetrwała czwarty rok rosyjskiej agresji, utrzymując spójną obronę kosztem narastającej destrukcji infrastruktury energetycznej i pogarszających się warunków życia milionów cywilów. W rocznicę wybuchu wojny europejscy liderzy przybyli do Kijowa z zapewnieniami wsparcia. Moskwa obrzuciła Zachód oskarżeniami.

Cmentarz ofiar rosyjskiej agresji pełen ukraińskich flag
Siły rosyjskie przez cały czwarty rok próbowały przełamać linię frontu liczącą około 1200 kilometrów. Dwukrotnie osiągnęły sukces taktyczny. Fot. Leon Neal/Getty Images

Z tego artykułu dowiesz się…

  1. Jak zmieniła się dynamika wojny po czterech latach konfliktu.
  2. Jakie napięcia i sprzeczności ujawniają się dziś w międzynarodowej reakcji na wojnę.
  3. Czego dotyczy Deklaracja Mariupolska.
Loading the Elevenlabs Text to Speech AudioNative Player...

Dokładnie cztery lata po tym, jak rosyjskie kolumny pancerne ruszyły na Kijów, stolica Ukrainy stała się we wtorek sceną demonstracji zachodnioeuropejskiej solidarności. Przewodnicząca Komisji Europejskiej Ursula von der Leyen oraz szef Rady Europejskiej Antonio Costa przybyli osobiście, by upamiętnić rocznicę i potwierdzić niezmienność zaangażowania Unii Europejskiej.

Liderzy europejscy ze zniczami
W czwartą rocznicę wybuchu wojny europejscy liderzy przybyli do Kijowa z zapewnieniami wsparcia. Fot. Leon Neal/Getty Images

Europa jednoczy się w Kijowie

Von der Leyen i Costa wzięli udział w spotkaniu tzw. koalicji chętnych — formatu skupiającego ponad trzydzieści państw gotowych zaangażować się w gwarancje bezpieczeństwa dla Ukrainy po ewentualnym zawieszeniu broni. W naradzie, prowadzonej częściowo w formie wideokonferencji, uczestniczył również premier Donald Tusk.

Unijni liderzy potwierdzili prezydentowi Wołodymyrowi Zełenskiemu, że Unia Europejska udzieli Ukrainie pożyczki w wysokości 90 miliardów euro — nawet bez zgody Węgier. Budapeszt zapowiedział bowiem blokadę dokończenia procesu legislacyjnego, uzależniając swoje poparcie od przywrócenia tranzytu rosyjskiej ropy przez Ukrainę.

Antonio Costa podkreślił, że decyzja w sprawie pożyczki została podjęta przez wszystkich 27 przywódców w Radzie Europejskiej i nie może być jednostronnie zmieniana przez jedno państwo członkowskie. Wezwał Komisję Europejską do użycia wszystkich dostępnych narzędzi, by przełamać blokadę i — jak to ujął — nie dopuścić do szantażowania całej Unii.

Jeśli zablokuje 90 mld euro, to postawi się na równi z Putinem i Łukaszenką — Wołodymyr Zełenski o premierze Orbánie

Zełenski był bezpośredni. W rozmowie z niemiecką telewizją publiczną ARD oświadczył, że jeśli Węgry zablokują pieniądze, Orbán znajdzie się w jednym szeregu z Władimirem Putinem i Aleksandrem Łukaszenką. W kwestii ropociągu Przyjaźń — uszkodzonego przez Rosję pod koniec stycznia w wyniku ataku — ukraiński prezydent również nie pozostawiał złudzeń.

– Niech Orbán rozmawia w tej sprawie z Putinem – stwierdził Zełenski.

Jeśli zablokuje 90 mld euro, to postawi się na równi z Putinem i Łukaszenką — mówił Wołodymyr Zełenski o premierze Orbánie.

Kwestia gwarancji bezpieczeństwa dla Ukrainy pozostała w Kijowie otwarta. Koalicja chętnych potwierdziła swoją rolę w ewentualnym systemie odstraszania Rosji przed kolejną inwazją, podkreślając jednocześnie, że wszelkie rozmowy pokojowe muszą angażować wszystkie zainteresowane strony, gdy w grę wchodzą ich kluczowe interesy.

Von der Leyen: daty akcesji nie podam

Pytana o konkretny termin członkostwa Ukrainy w Unii Europejskiej, szefowa Komisji Europejskiej nie ukrywała, że taka deklaracja nie jest dziś możliwa. Jednocześnie pochwaliła postępy reform przeprowadzonych przez Kijów mimo trwającej wojny i zapewniła o pełnym wsparciu procesu akcesyjnego. — Jestem pewna tego procesu, bo widzieliśmy, jak wielkie postępy Ukraina poczyniła w reformach, mimo walki o przetrwanie — powiedziała Ursula von der Leyen.

Zełenski przyjął te słowa z wyraźnym niepokojem. Wyraził obawę, że z akcesją Ukrainy do UE może stać się to samo, co z jej planowanym członkostwem w NATO — skutecznie zablokowanym przez Putina przy stopniowych ustępstwach Zachodu.

– Nie chcę tego dla mojego kraju ani dla ludzi, którzy od lat żyją wśród tych wyzwań — podkreślał prezydent Ukrainy.

Wicepremier i minister spraw zagranicznych RP Radosław Sikorski był bardziej rzeczowy. Stwierdził, że Ukraina swoją walecznością zasłużyła na status kandydata do UE, ale pełne członkostwo wymaga spełnienia określonych warunków, w tym pełnego wdrożenia umowy stowarzyszeniowej. Zaznaczył również, że Polska prowadzi analizy gospodarcze potencjalnych skutków członkostwa Ukrainy dla polskiej ekonomii.

Jestem pewna tego procesu, bo widzieliśmy, jak wielkie postępy Ukraina poczyniła w reformach, mimo walki o przetrwanie — Ursula von der Leyen

Sikorski odniósł się także do postawy Węgier, które podczas polskiej prezydencji w Radzie UE zablokowały otwarcie jednego z klastrów negocjacyjnych.

– Węgry demonizują Ukrainę wśród własnego elektoratu, stawiają warunki, szantażują — to nie będzie łatwy proces — ocenił Sikorski.

Putin: to Ukraina blokuje pokój

W tym samym czasie w Moskwie Kreml realizował własny scenariusz rocznicowy. Władimir Putin przemówił do oficerów Federalnej Służby Bezpieczeństwa, prezentując narrację całkowicie odwróconą od rzeczywistości: to Kijów ma torpedować pokój, to Ukraina ma prowadzić „terror”, a za jej działaniami mają stać zachodnie służby wywiadowcze. — Nie zdołali zadać nam strategicznej klęski na polu bitwy, dlatego wróg stawia na terror — indywidualny i masowy — przekonywał Władimir Putin personel FSB.

Rosyjski przywódca ostrzegł przeciwników Rosji przed użyciem broni atomowej, stwierdzając, że „posuną się do wszystkiego, a potem będą żałować”. Ministerstwo Spraw Zagranicznych Rosji wydało równoległe oświadczenie, przestrzegające przed ryzykiem bezpośredniego starcia mocarstw nuklearnych.

Cywilny wywiad Rosji posłużył się kolejnym fałszywym oskarżeniem, twierdząc — bez jakichkolwiek dowodów — że Wielka Brytania i Francja „w tajemnicy przygotowują się do przekazania Ukrainie broni jądrowej”. Francja natychmiast zdementowała te doniesienia jako „jawne kłamstwa”. Doradca Kremla Jurij Uszakow poinformował z kolei, że Rosja przekaże USA „informacje” o rzekomych próbach pozyskania przez Kijów broni nuklearnej.

Nie zdołali zadać nam strategicznej klęski na polu bitwy, dlatego wróg stawia na terror — indywidualny i masowy — Władimir Putin, przemówienie do oficerów FSB

Zełenski odpowiedział równie bezpośrednio. Oświadczył, że twierdzenia o rzekomej przegranej Ukrainy to „rosyjska narracja”. Wskazał na niedawne sukcesy armii ukraińskiej, w tym odzyskanie 300 km kw. w obwodzie zaporoskim, i ponownie zadeklarował gotowość do osobistego spotkania z Putinem.

– Mam prostą wiadomość dla Putina — jestem gotowy. Musimy zakończyć tę wojnę – powiedział Zełenski.

Deklaracja Mariupolska: pamięć, odpowiedzialność, sprawiedliwość

Równolegle do wydarzeń w Kijowie i Moskwie w Gdańsku podpisano we wtorek Deklarację Mariupolską — międzynarodowy dokument stanowiący zobowiązanie do utrwalenia pamięci o tragedii Mariupola, dokumentowania rosyjskich zbrodni wojennych oraz wspólnego dążenia do sprawiedliwości i odszkodowań dla ofiar rosyjskiej inwazji.

Wśród sygnatariuszy znaleźli się m.in. mer Mariupola Vadym Boychenko, przedstawiciele pomorskich samorządów oraz władz Muzeum II Wojny Światowej i Europejskiego Centrum Solidarności.

Boychenko przypomniał dramatyczne początki rosyjskiej agresji i podkreślił, że Mariupol był jednym z pierwszych miast, które doświadczyły jej pełnej skali. Wskazał również na konieczność przywrócenia pamięci o ofiarach oraz rozliczenia sprawców.

Chcemy pociągnąć Rosjan do odpowiedzialności za to, co zrobili. Należy ustalić, ile osób zginęło. Chcemy walczyć o tę prawdę razem z wami. Będzie to możliwe dzięki tym, którzy przez 86 dni godnie bronili naszego miasta. Chwała obrońcom Mariupola — mer Mariupola Vadym Boychenko.

Prezydent Gdańska Aleksandra Dulkiewicz podkreśliła, że podpisanie deklaracji jest jednoznacznym sprzeciwem wobec łamania prawa międzynarodowego.

– Nie zgadzamy się na taki porządek świata, w którym silniejszy zabiera ziemię innemu niepodległemu państwu. Podpisanie Deklaracji Mariupolskiej — dotyczącej nie tylko odbudowy miasta, ale także jego powrotu do demokratycznej Ukrainy — jest wyrazem tego sprzeciwu” — zaznaczyła Aleksandra Dulkiewicz.

— Chcemy pociągnąć Rosjan do odpowiedzialności za to, co zrobili. Należy ustalić, ile osób zginęło. Chcemy walczyć o tę prawdę razem z wami. Będzie to możliwe dzięki tym, którzy przez 86 dni godnie bronili naszego miasta. Chwała obrońcom Mariupola — mówił mer Mariupola Vadym Boychenko.

Jednym z kluczowych elementów dokumentu jest zobowiązanie do systematycznego dokumentowania wydarzeń z okresu oblężenia Mariupola. Inicjatywa zakłada tworzenie rejestrów, baz danych i archiwów, a także wspieranie badań naukowych, publikacji, filmów i innych materiałów dokumentujących tragedię miasta. Sygnatariusze podkreślają, że działania Rosji w Mariupolu stanowią zbrodnie wojenne oraz zbrodnie przeciwko ludzkości, które powinny zostać objęte dochodzeniami i rozliczone przez międzynarodowe organy sprawiedliwości.

Jak zapisano w deklaracji, „działania popełnione podczas oblężenia Mariupola oraz ich konsekwencje mogą nosić znamiona zbrodni przeciwko ludzkości oraz zbrodni wojennych, które podlegają dochodzeniu oraz pociągnięciu sprawców do odpowiedzialności zgodnie z prawem międzynarodowym”. Dokument podkreśla również prawo poszkodowanych do odszkodowania i godnego upamiętnienia.

„Sprawiedliwość oznacza nie tylko ukaranie winnych, lecz także uznanie bólu, przywrócenie godności poszkodowanym oraz zapewnienie im przysługujących praw” – czytamy w dokumencie.

Deklaracja Mariupolska ma charakter otwarty — do inicjatywy mogą przystępować kolejne samorządy, instytucje i organizacje społeczne.

OSW: front się nie załamie, ale Rosja naciera

Szeroki kontekst strategiczny czwartej rocznicy wojny przedstawia analiza Ośrodka Studiów Wschodnich autorstwa Wojciecha Konończuka. Ekspert ocenia, że Ukraina przeżyła najtrudniejszy rok od wybuchu pełnoskalowej inwazji, jednak jej obrona pozostaje spójna, a front nie jest zagrożony załamaniem.

Siły rosyjskie przez cały czwarty rok próbowały przełamać linię frontu liczącą około 1200 kilometrów. Dwukrotnie osiągnęły sukces taktyczny — w sierpniu na północ od aglomeracji pokrowskiej oraz w grudniu we wschodniej części obwodu zaporoskiego — lecz za każdym razem nie potrafiły przekuć go w przełom operacyjny. Ukraińcy stabilizowali obronę na kolejnych rubieżach.

W ciągu czwartego roku agresor zajął łącznie 4,3–4,8 tys. km kw., czyli około 0,7 proc. terytorium Ukrainy. Najintensywniejsze walki toczyły się w Donbasie, obwodzie zaporoskim oraz na pograniczu obwodu dniepropietrowskiego. Jednocześnie armia ukraińska odniosła znaczący sukces w obwodzie charkowskim, podważając deklaracje Kremla o zajęciu Kupiańska i odzyskując kontrolę nad większością miasta.

Główne wnioski

  1. Wojna weszła w fazę długotrwałego wyczerpania, bez realnych perspektyw na szybkie rozstrzygnięcie. Czwarty rok pełnoskalowej inwazji potwierdził, że Rosja nie jest zdolna do przełamania frontu, a Ukraina — mimo rosnących kosztów społecznych, energetycznych i infrastrukturalnych — nie znajduje się na progu militarnego załamania. Konflikt przyjął formę wojny na wyniszczenie, w której decydujące znaczenie mają zasoby, odporność społeczeństw i długofalowe wsparcie sojuszników.
  2. Dyplomacja stała się narzędziem presji politycznej, a nie realnej drogi do pokoju. Rozmowy inicjowane przez Waszyngton oraz narracja Kremla nie zmierzają do zakończenia wojny na warunkach akceptowalnych dla Ukrainy. Rosja wykorzystuje dyplomację do legitymizowania agresji, a część Zachodu traktuje ją jako sposób na zarządzanie konfliktem, nie jego rozwiązanie. W efekcie negocjacje funkcjonują głównie jako element gry politycznej.
  3. Mariupol stał się symbolem wojny nie tylko militarnej, lecz także prawnej i pamięciowej. Podpisanie Deklaracji Mariupolskiej pokazuje, że obok frontu i stołów negocjacyjnych toczy się równoległa walka o prawdę, dokumentację zbrodni i przyszłe rozliczenia. Utrwalenie pamięci o Mariupolu, podobnie jak dochodzenie sprawiedliwości dla ofiar, jest dziś jednym z kluczowych elementów długoterminowej odpowiedzi Europy na rosyjską agresję.