Kategorie artykułu: Polityka Społeczeństwo

Czy wróci pobór do wojska? „Nie możemy zwlekać z decyzjami.”

16 lat temu zawieszono w Polsce pobór powszechny do wojska. Czy powrót tzw. zety – zasadniczej służby wojskowej – to już konieczność?

Sławomir Cenckiewicz
Szef Biura Bezpieczeństwa Narodowego Sławomir Cenckiewicz podczas konferencji w Belwederze w Warszawie. Temat spotkania: „Między dobrowolnością a obowiązkiem: czy Polska potrzebuje powrotu zasadniczej służby wojskowej?” Fot. PAP/Radek Pietruszka

Z tego artykułu dowiesz się…

  1. Czemu poświęcona była konferencja Biura Bezpieczeństwa Narodowego, która odbyła się w Warszawie.
  2. Jakie są szanse na powrót zasadniczej służby wojskowej w myśl polityków i wojskowych.
  3. Jakie inne możliwości odbycia służby na rzecz państwa mogą być brane pod uwagę?
Loading the Elevenlabs Text to Speech AudioNative Player...

18 lutego w warszawskim Belwederze odbyła się konferencja zorganizowana przez Biuro Bezpieczeństwa Narodowego (BBN) na temat zasadniczej służby wojskowej. W obliczu zapowiedzi o budowie półmilionowej armii, rosnącym zagrożeniu w Europie i zwiększeniu bezpieczeństwa obywateli problem służby wojskowej staje się priorytetem.

Sztab Generalny Wojska Polskiego przedstawił Program Rozwoju Sił Zbrojnych RP na lata 2025-2039. Wynika z niego, że do roku 2039 r., liczebność Sił Zbrojnych RP ma osiągnąć pułap pół miliona. Z tego 300 tys. żołnierzy ma być w służbie czynnej (obecnie jest to ok. 216 tys.), a 200 tys. ma stanowić siły rezerwy.

Program zakłada m.in. utworzenie „rezerwy wysokiej gotowości”. Mają ją zbudować żołnierze związani z konkretnymi jednostkami, przechodzić regularne ćwiczenia i być gotowi do błyskawicznego działania.

To, jak pisze Portal Mundurowy przyjęcie koncepcji selektywnego poboru, a nie odwieszenie zasadniczej obowiązkowej służby wojskowej. A siły rezerwy trzeba budować i wzmacniać. Ich stan bowiem nie należy w Polsce do najlepszych.

Brakuje wyszkolonych rezerw

Przywrócenie poboru oznaczałoby prawdziwą rewolucję. Zmieniły się bowiem uwarunkowania militarne, społeczne i demograficzne polskiego społeczeństwa. Jest coraz mniej osób w wieku produkcyjnym, co podkreślał przemawiający na konferencji demograf Ariel Drabiński. Wśród najważniejszych problemów trapiących społeczeństwo wymienił rozbicie wspólnoty, także plagę otyłości i zaburzeń psychicznych wśród młodzieży.

To stan alarmujący wziąwszy pod uwagę konieczność przeszkolenia wojskowego młodych ludzi. A stan naszych rezerw jest zły. Ich liczebność nie jest jawna. Są to bowiem nasze odwody na czas konfliktu zbrojnego – żołnierze będący w stanie zastąpić rannych i poległych. Przeszkoleni, zaznajomieni ze sprzętem, którego mają używać i gotowi do działania.

Różne pomysły na zwiększenie liczebności armii. Od NSR do dobrowolnych szkoleń

Kolejni ministrowie obrony przedstawiali swoje pomysły na rozbudowę armii. Bogdan Klich stworzył Narodowe Siły Rezerwowe. Antoni Macierewicz rozpoczął budowę Wojsk Obrony Terytorialnej.

Zaś wprowadzona w 2022 r. nowa Ustawa o obronie Ojczyzny Mariusza Błaszczaka powołała do życia Dobrowolną Zasadniczą Służbę Wojskową (DZSW). MON pod kierownictwem Władysława Kosiniaka-Kamysza zapoczątkował dobrowolne szkolenia wojskowe na dużą skalę. Ale to wciąż za mało i przeszkolonych ludzi wciąż brakuje.

Dlatego właśnie BBN zorganizował konferencję, która miała zapoczątkować dyskusję na ten temat. Wskazać drogi, możliwości i wyzwania. Nie jest to jednak autorski pomysł BBN. Podobne potrzeby sygnalizował już Sztab Generalny.

W listopadzie wspomniał o tym gen. Rafał Miernik, szef Zarządu Szkolenia Sił Zbrojnych (P7) ze Sztabu Generalnego. Na pytanie dziennikarza radia RMF, czy przywróciłby pobór, odpowiedział krótko „tak”, choć Sztab odżegnywał się od tych słów, podobnie jak MON.

Jak powiększyć rezerwy Wojska Polskiego?

Wśród najbardziej palących potrzeb gen. Miernik wymienił rozbudowę infrastruktury szkoleniowej. I przyznał, że kłopot jest nawet z poligonami, które są często zajmowane przez szkolących się sojuszników.

Gen. Miernik przyznał również, że armia liczy, iż resort spraw wewnętrznych „przejmie” od niej trzymanie straży przy granicy. Przypomnijmy: od kilku już lat na pograniczu polsko-białoruskim obecna jest niemal pełna dywizja Wojska Polskiego. A to działania bardziej odpowiednie dla policji czy Straży Granicznej.

A może model hybrydowy?

Pułkownik Marcin Stachowski z Departamentu Strategii Bezpieczeństwa BBN mówił, że „nie możemy zwlekać z decyzjami” dotyczącymi zaktywizowania obywateli do odbywania szkoleń wojskowych. Na razie jednak BBN i MON nie chcą odwieszać poboru do wojska. Urzędnicy z BBN wskazują, że rozsądnym pomysłem byłoby przyjęcie modelu hybrydowego: dobrowolnego z elementami obowiązku, w którym dominowałaby służba zawodowa, wsparta szkoleniem dla osób w wieku 19-35 lat.

Jak podsumował przewodniczący komisji obrony poseł Andrzej Grzyb „łatwiej było pobór zwiesić, niż go wskrzesić”.

Być może zatem, w przyszłości, będziemy świadkami faktycznych zmian w systemie wstępowania do armii. BBN – „prezydencki MON” - nie odciął się jednoznacznie od takiej możliwości.

Główne wnioski

  1. Polskę może czekać potrzeba zwiększenia zaangażowania młodych ludzi w szkolenia wojskowe.
  2. Urzędnicy z BBN wskazują, że rozsądnym pomysłem byłoby przyjęcie modelu hybrydowego: dobrowolnego z elementami obowiązku, w którym dominowałaby służba zawodowa wsparta selektywnym obowiązkiem szkoleń dla osób w wieku 19-35 lat.
  3. Na razie nie ma jednak mowy o przywróceniu zasadniczej służby wojskowej w kształcie znanym z lat 90.