Dlaczego Europa nie ma klimatyzacji? Sprawdzamy przyczyny i skutki tej niechęci
Europa przez lata pozostawała wyjątkiem na globalnej mapie klimatyzacji. W USA urządzenia chłodzące znajdują się w 90 proc. gospodarstw domowych, a w Japonii – w 93 proc. Tymczasem na Starym Kontynencie korzysta z nich zaledwie 23 proc. gospodarstw. Rosnące temperatury sprawiają jednak, że musi się to szybko zmienić.
Z tego artykułu dowiesz się…
- Dlaczego klimatyzacja jest w Europie znacznie mniej popularna niż w USA, Japonii czy Chinach.
- Jak fale upałów wpływają na zdrowie, śmiertelność i produktywność mieszkańców Europy.
- Czy rozwój klimatyzacji powinien stać się jednym z priorytetów unijnej polityki adaptacji do zmian klimatu.
Zaraz po finale mistrzostw świata w piłce nożnej świat obiegł wygenerowany przez sztuczną inteligencję film, na którym Donald Trump wręcza reprezentacji Hiszpanii klimatyzatory w nagrodę za zwycięstwo w turnieju. To oczywiście żart z powodu niewielkiej popularności klimatyzacji w Europie. W USA jest ona standardem także w regionach, które nie kojarzą się z wyjątkowo wysokimi temperaturami.
Popularność klimatyzacji
Dane Międzynarodowej Agencji Energetycznej (IEA) pokazują, że w Stanach Zjednoczonych klimatyzację ma aż 90 proc. gospodarstw domowych. Jeszcze wyższy odsetek notuje Japonia – 93 proc. W Chinach wynosi on 79 proc., natomiast w Europie zaledwie 23 proc. Pod tym względem Staremu Kontynentowi znacznie bliżej do Indii niż do USA.
Sytuacja w poszczególnych państwach europejskich jest oczywiście zróżnicowana i w dużej mierze zależy od klimatu. Nie istnieje jedna spójna baza danych, jednak według różnych szacunków klimatyzacja jest najbardziej rozpowszechniona na południu Europy. W Grecji posiada ją ponad 70 proc. gospodarstw domowych, we Włoszech ponad 50 proc., a w Hiszpanii około 40 proc. Dalej na północ odsetek szybko spada. We Francji i Niemczech wynosi około 20 proc., a w Wielkiej Brytanii około 10 proc.
W Polsce w 2023 r. klimatyzację miało mniej niż 5 proc. gospodarstw domowych – wynika z badań Polskiego Instytutu Ekonomicznego.
Przyczyny
Przyczyn niewielkiej popularności klimatyzacji w Europie jest wiele. Najważniejsze wydają się kwestie związane z popytem. W większości europejskich państw przez lata liczba dni wymagających intensywnego chłodzenia była stosunkowo niewielka. Dane IEA pokazują jednak, że w ostatnim czasie szybko rośnie.
Znaczenie może mieć również styl życia. Europejczycy korzystają z dłuższych urlopów niż Amerykanie, dlatego latem częściej opuszczają swoje domy. To dotąd zmniejszało potrzebę inwestowania w systemy chłodzenia.
Do tego dochodzi charakter europejskiego budownictwa. W Hiszpanii, Francji czy we Włoszech wiele starych budynków ma grube mury, które spowalniają nagrzewanie się pomieszczeń.
Istnieją także bariery po stronie podaży. Jedną z najważniejszych kwestii są ceny energii, w Europie wyraźnie wyższe niż w USA – w części państw nawet dwu- lub trzykrotnie wyższe. Pojawiają się również obawy o wytrzymałość sieci energetycznych podczas upałów. W efekcie wiele krajów nie prowadzi polityki wspierającej montaż klimatyzacji, a niektóre wręcz utrudniają go.
Krytycy wskazują też na kwestie ekologiczne i zdrowotne. Klimatyzacja zużywa dużo energii, może zwiększać emisje, a przy niewłaściwym użytkowaniu wysusza powietrze i pogarsza komfort przebywania w pomieszczeniach.
Skutki
Lee Kuan Yew, pierwszy premier i twórca współczesnego Singapuru, mówił, że klimatyzacja była jednym z najważniejszych wynalazków w historii jego państwa. Umożliwiła normalną pracę w tropikalnym klimacie i przyczyniła się do rozwoju gospodarczego kraju.
Oczywiście, Singapur leży niemal na równiku i zmaga się z warunkami znacznie trudniejszymi niż w większości państw Europy. Cytat dobrze pokazuje jednak, jak duże znaczenie klimatyzacja może mieć dla jakości życia, zdrowia i produktywności.
Szacuje się, że w 2022 r. z powodu wysokich temperatur zmarło w Europie niemal 62 tys. osób – wynika z badania J. Ballestera i współautorów. Najwięcej zgonów odnotowano we Włoszech – 18 tys., w Hiszpanii – 11 tys., w Niemczech – 8 tys. i we Francji – 5 tys.
Do tego dochodzą zwiększona liczba hospitalizacji oraz trudne do oszacowania straty gospodarcze, wynikające przede wszystkim ze spadku produktywności podczas fal upałów.
A jak to wygląda w Polsce?
Aby sprawdzić sytuację w Polsce, zebrałem dane dotyczące liczby zgonów w poszczególnych tygodniach w latach 2010-2025. Z analizy wyłączyłem okres pandemii, czyli lata 2020-2022, ponieważ widoczne wówczas fale nadmiarowych zgonów zaburzałyby wyniki.
Dane zostały następnie przeliczone na indeks. Wartość 100 oznacza średni tygodniowy poziom zgonów w danym roku. Pozwala to porównywać poszczególne lata niezależnie od całkowitej liczby zgonów.
Główne pytanie brzmi: czy latem obserwuje się gwałtowne wzrosty śmiertelności? Analiza mediany wskazuje, że na ogół nie. Okres letni cechuje się najniższą liczbą zgonów w ciągu całego roku. W okolicach 30. i 31. tygodnia, czyli w drugiej połowie lipca, wskaźniki są nieco wyższe niż w pozostałej części lata, lecz równie dobrze może to być statystyczny szum.
Inaczej wygląda sytuacja, gdy uwzględnimy najwyższe tygodniowe wartości z analizowanych lat. Wyraźny wzrost widać zwłaszcza w okolicach 28. tygodnia, czyli na początku lipca. Dotyczy on 2010 r., kiedy przez Polskę przeszła fala upałów, a maksymalne temperatury przekraczały 35 st. C. W tym tygodniu odnotowano 8,3 tys. zgonów, wobec średniej rocznej wynoszącej około 7,2 tys. Możliwe, że część tej różnicy wynikała ze zgonów związanych z wysoką temperaturą.
Na wykresie widać również kilka innych letnich okresów podwyższonej śmiertelności. One także mogą mieć związek z upałami. Nie ma jednak jeszcze danych obejmujących ostatnią falę wysokich temperatur.
Co dalej?
Wykorzystanie klimatyzacji w Europie rośnie, co widać w danych dotyczących zużycia energii na chłodzenie. Według Eurostatu w latach 2018-2024 pobór energii na ten cel zwiększył się dwukrotnie.
Kolejne fale upałów, takie jak te obserwowane ostatnio we Francji czy w Polsce, będą zapewne skłaniały coraz więcej gospodarstw domowych i firm do instalowania klimatyzacji. Rozwój chłodzenia powinien stać się jednym z ważnych elementów europejskiej polityki adaptacji do zmian klimatu. Nie zastąpi walki z globalnym ociepleniem, ale może ograniczyć jego skutki zdrowotne i gospodarcze.
Główne wnioski
- Klimatyzacja w Europie nadal jest znacznie mniej powszechna niż w innych rozwiniętych regionach świata. Według danych Międzynarodowej Agencji Energetycznej posiada ją około 23 proc. gospodarstw domowych w Europie, wobec 90 proc. w USA, 93 proc. w Japonii i 79 proc. w Chinach. W Polsce w 2023 r. odsetek ten wynosił mniej niż 5 proc.
- Rosnące temperatury sprawiają, że niski poziom wykorzystania klimatyzacji może mieć coraz większe konsekwencje zdrowotne i gospodarcze. Według badania J. Ballestera i współautorów w 2022 r. z powodu wysokich temperatur zmarło w Europie około 62 tys. osób. Najwięcej zgonów odnotowano we Włoszech – 18 tys., w Hiszpanii – 11 tys., w Niemczech – 8 tys. i we Francji – 5 tys.
- Polska pozostaje krajem o relatywnie niskim wykorzystaniu klimatyzacji, ale fale upałów mogą już wpływać na śmiertelność. Analiza danych z lat 2010-2025 pokazuje, że szczególnie silny wzrost liczby zgonów wystąpił podczas fali upałów w 2010 r. W jednym z tygodni odnotowano 8,3 tys. zgonów, wobec średniej wynoszącej około 7,2 tys. Jednocześnie szybko rośnie ilość energii zużywanej na chłodzenie. W latach 2018-2024 pobór energii na ten cel w UE zwiększył się dwukrotnie. Klimatyzacja będzie więc coraz ważniejszym narzędziem adaptacji Europy do rosnących temperatur.