Donald Trump wywołał rajd akcji amerykańskich producentów ropy. „Miliardy na odbudowę infrastruktury energetycznej”
Donald Trump zapowiedział, że amerykańscy producenci ropy przeznaczą miliardy na odbudowę infrastruktury energetycznej w Wenezueli. Inwestorzy zaczęli więc masowo skupować ich akcje, w nadziei na wielkie zyski z nowego biznesu w państwie Ameryki Południowej. Najwięksi gracze z branży – Chevron, Exxon Mobil i ConocoPhillips – nie zajęli jeszcze stanowiska.
Z tego artykułu dowiesz się…
- Dlaczego wypowiedź Donalda Trumpa wywołała gwałtowny wzrost notowań amerykańskich spółek naftowych.
- Jakie znaczenie dla inwestorów mają wcześniejsze aktywa i długi Wenezueli wobec Chevrona, Exxon Mobil i ConocoPhillips.
- Jakie ryzyka polityczne i infrastrukturalne mogą wpłynąć na przyszłe inwestycje w wenezuelski sektor ropy.
„Chcemy, by nasze ogromne amerykańskie koncerny naftowe – największe na świecie – weszły do Wenezueli i wydały miliardy dolarów, naprawiły bardzo uszkodzoną infrastrukturę naftową, by zarabiać pieniądze dla naszego kraju” – powiedział Donald Trump na konferencji prasowej przeprowadzonej kilka godzin po porwaniu Nicolasa Maduro, prezydenta Wenezueli, przez amerykańskie siły specjalne.
Na reakcję inwestorów nie trzeba było długo czekać. Pierwszego roboczego dnia po słowach prezydenta USA, jeszcze w handlu przedsesyjnym, notowania największych amerykańskich koncernów naftowych wystrzeliły. Zanim rozpoczęto sesję, kurs akcji spółki Chevron o kapitalizacji rynkowej sięgającej 313 mld dolarów był 10 proc. na plusie. Wyraźnie podrożały również walory spółek Exxon Mobil i ConocoPhillips. Po otwarciu sesji notowania spółek kontynuowały wzrosty.
Dlaczego Chevron, Exxon Mobil i ConocoPhillips są głównymi beneficjentami zmian w Wenezueli
Wybór spółek przez inwestorów jest nieprzypadkowy. Chevron działa w Wenezueli od lat i przetrwał w niej największe kryzysy. Prowadził tam działalność nawet wtedy, gdy administracja Donalda Trumpa wprowadziła częściową blokadę morską kraju i sankcje na jego ropę. Dlatego akcje Chevrona są postrzegane jako najlepszy wybór w obecnej sytuacji. Inwestorzy wierzą, że spółka jako pierwsza mogłaby zacząć korzystać z nowych miejsc wydobycia po ich renowacji. Obecnie odpowiada za około 20 proc. wydobycia ropy w Wenezueli. Po wydobyciu przesyła surowiec do amerykańskich rafinerii.
Skala wenezuelskiej działalności dwóch pozostałych spółek wytypowanych przez inwestorów jest nieco bardziej ograniczona, ale nadal istotna. Tu też w grę wchodzą dodatkowe czynniki, które gracze giełdowi na pewno wyłapali. Rząd Wenezueli ma 8 mld dolarów długu u ConocoPhillips i 1 mld dolarów zobowiązań wobec Exxon Mobil. Na tyle wyceniono aktywa spółek, które rząd Wenezueli znacjonalizował. Może mieć to znaczenie przy walce o kontrakty na renowację wenezuelskiej infrastruktury.
Zły stan infrastruktury naftowej Wenezueli i wpływ sankcji USA
Opłakany stan infrastruktury naftowej w Wenezueli to efekt wielu lat niedoinwestowania, korupcji i kradzieży. Nie pomogły też amerykańskie sankcje na ropę z tego kraju, bo niemal całkowicie zniwelowały inwestycje zagraniczne. Głównym nabywcą ropy z Wenezueli są Chiny, które nie zwracają szczególnej uwagi na kwestie polityczne.
Nie jest powiedziane, że teraz to się zmieni. Sytuacja polityczna w Wenezueli nadal jest bardzo niepewna. Czas pokaże, czy amerykańskie spółki będą faktycznie gotowe na inwestycje w kraju, w którym władzę sprawuje tymczasowy rząd, a przyszłe prawa dotyczące wydobycia nie są znane.
Stanowisko amerykańskich koncernów naftowych wobec inwestycji w Wenezueli
Chevron wydał oświadczenie, w którym przekonuje, że skupia się obecnie na bezpieczeństwie swoich pracowników oraz aktywów w Wenezueli. Zapewnia też, że kontynuuje dotychczasową działalność i ani słowa nie dodaje na temat jej ewentualnego poszerzenia.
Za to przedstawiciele ConocoPhillips wprost ostrzegają, że jest za wcześnie, by spekulować o przyszłych zmianach biznesowych. Spółka, która kiedyś była największym amerykańskim wydobywcą w Wenezueli, dwa lata temu otrzymała od amerykańskiego rządu licencje, które ułatwiają egzekwowanie zagranicznych należności. To na tym prawdopodobnie się skupi.
Exxon Mobil po schwytaniu Nicolasa Maduro nie udzielił żadnej oficjalnej wypowiedzi. Około dwóch miesięcy temu prezes spółki stwierdził jednak, że zwróciłby uwagę na potencjalne szanse biznesowe w kraju, gdyby doszło do zmiany władzy. Dodał też, że byłby natomiast bardzo ostrożny, bo w przeszłości Exxon Mobil utracił aktywa w Wenezueli przez zmiany polityczne i prawne.
Czy odbudowa sektora naftowego Wenezueli się opłaci? Opinie analityków
Zaczęły się pojawiać pierwsze komentarze analityków z amerykańskiego sektora naftowego. Zwracają uwagę, że potencjalna odbudowa infrastruktury w Wenezueli byłaby bardzo czasochłonna, nie mówiąc już o potrzebnym na to kapitale. Nawet postawienie infrastruktury krytycznej i umożliwienie stałego transportu surowca do USA zajęłoby kilka lat. Pomaga fakt, że jak wynika z doniesień medialnych, w ostatnich atakach amerykańskich na Wenezuelę infrastruktura naftowa kraju nie ucierpiała.
Nie bez powodu ten temat tak mocno działa na wyobraźnię biznesmenów i inwestorów. Mimo wielu przykrych doświadczeń spółki są gotowe rozważyć rozwój działalności w Wenezueli ze względu na złoża tego kraju. Obecnie Wenezuela odpowiada za 1 proc. światowego wydobycia ropy, chociaż ma największe złoża na świecie.
Główne wnioski
- Zapowiedzi Donalda Trumpa stały się impulsem do spekulacyjnego rajdu akcji spółek naftowych, mimo że realne decyzje inwestycyjne jeszcze nie zapadły. Inwestorzy zareagowali bardzo szybko.
- Chevron zdaniem graczy giełdowych znajduje się w uprzywilejowanej pozycji dzięki wieloletniej obecności w Wenezueli i zwolnieniu z sankcji. W przypadku Exxon Mobil i ConocoPhillips inwestorzy liczą na odzyskanie znacjonalizowanych aktywów.
- Odbudowa infrastruktury naftowej Wenezueli będzie procesem długim, kosztownym i obarczonym wysokim ryzykiem politycznym. Mimo to skala złóż sprawia, że temat jest ciekawy zarówno dla spółek, jak i inwestorów.


