Kategorie artykułu: Biznes Świat

Duńska sieć handlowa Normal wchodzi do Europy Środkowej. Co z Polską?

Drogerie, których symbolem jest rysunkowy ludzik, najpierw zdobyły Europę Zachodnią, a teraz ruszyły na podbój naszego regionu. Czy po Słowacji, Czechach i Rumunii przyjdzie czas na Polskę? Firma tego nie ujawnia. Eksperci widzą taki potencjał, ale przestrzegają, że nie będzie łatwo.

Sklep sieci Normal przy Strøget, głównej ulicy handlowej Kopenhagi.
Normal to duńska sieć dyskontów drogeryjnych. Działa od 2013 r. i obecnie ma już prawie 1100 sklepów w trzynastu europejskich krajach. Wkrótce pierwsza placówka Normal ma powstać w Rumunii. Firma nie ujawnia, czy i ewentualnie kiedy planuje wejść do Polski. Fot. Craig Stennett/Getty Images

Z tego artykułu dowiesz się…

  1. Gdzie działa duńska sieć dyskontów drogeryjnych Normal i ile ma sklepów.
  2. Co wskazuje na to, że wkrótce może wejść również na polski rynek.
  3. Na czym polega koncepcja sieci i jaki majątek zgromadził jej główny udziałowiec.
Loading the Elevenlabs Text to Speech AudioNative Player...

Audio generowane przez AI. Może zawierać błędy.

Pod koniec maja ruszył pierwszy sklep Normal na Słowacji. Dziś mieszkańcy Bratysławy mogą robić zakupy w dwóch sklepach marki Normal.

W połowie sierpnia duńska sieć zawitała do Pragi. Pierwszy sklep ruszył w centrum handlowym Flora. Na otwarcie, zachęcone opiniami znajomych, którzy robili zakupy w sklepach Normal za granicą, przyszły tłumy klientów.

Wkrótce również Rumunia...

„Dziewczyny ze Słowacji mówiły, że jest tam mnóstwo atrakcyjnych promocji, a przede wszystkim większy wybór produktów niż w innych sklepach” – mówiła jedna z klientek, której słowa cytował portal Novinky.cz.

Obecnie, jak informuje strona sieci, w czeskiej stolicy działają już trzy placówki Normal. Jesienią Duńczycy mają wejść na kolejny środkowoeuropejski rynek – do Rumunii. Pierwszą placówkę planują otworzyć w bukareszteńskim centrum handlowym Mega Mall – pisze branżowy serwis Retail.ro.

...a kiedy Polska?

Czy po Słowacji, Czechach i Rumunii przyjdzie czas na Polskę, największy rynek konsumencki w Europie Środkowej? Zapytaliśmy o to centralę duńskiej firmy.

„Stale oceniamy nowe potencjalne rynki w ramach naszej długoterminowej strategii ekspansji. Jednak ogólną polityką Normal jest niekomentowanie potencjalnych wejść na nowe rynki, trwających ocen rynku, harmonogramów ani konkretnych planów ekspansji, dopóki nie będziemy gotowi do oficjalnego ogłoszenia” – odpisała nam Mette Digmann Nygaard, która odpowiada za globalną komunikację duńskiej sieci.

Dodała, że wszelkie decyzje dotyczące ekspansji na nowe rynki będą ogłaszane publicznie dopiero wtedy, gdy firma będzie miała do przekazania istotne informacje.

Unikalny koncept sieci

O ocenę potencjału polskiego rynku zapytaliśmy więc ekspertów i osoby obserwujące europejski handel.

- Myślę, że koncept sieci Normal jest na tyle unikalny, że znajdzie niszowe miejsce na większości rynków Europy. Polska, kraj z jedną z największych populacji w Europie i wzrostem gospodarczym wyższym od średniej, byłaby więc dla tej sieci interesującym rynkiem – mówi nam Jesper Veber Knudsen, dziennikarz duńskiego branżowego serwisu RetailNews, który zajmuje się handlem detalicznym.

W jego opinii kluczowe będzie to, czy duńska sieć znajdzie na naszym rynku odpowiedniego partnera franczyzowego. Normal może bowiem potrzebować takiego wsparcia, aby poradzić sobie z ekspansją na większą skalę.

„Zabetonowany” polski rynek

Nie wszyscy jednak podzielają optymizm Jespera Vebera Knudsena.

– Polski rynek drogeryjny jest w znacznym stopniu „zabetonowany”. Dominuje na nim oczywiście Rossmann, który wprawdzie nie należy do najtańszych sieci, ale jego sklepy można znaleźć niemal wszędzie. Z tą silną pozycją próbowały już konkurować inne firmy. Nawet Hebe, należące do giganta Jeronimo Martins, nie zdołało podważyć dominacji Rossmanna – mówi Agnieszka Górnicka, prezes Inquiry.

Artykuły drogeryjne oferują ponadto klasyczne dyskonty. Ich marki własne pod względem jakości wcale nie ustępują uznanym brandom i cieszą się dobrą opinią polskich klientów.

– W tej sytuacji zdobycie pozycji na naszym rynku nie będzie prostym zadaniem. Trzeba bowiem znaleźć atrakcyjne lokalizacje, zaoferować unikatowy asortyment i przekonać klientów, że warto go wypróbować – mówi szefowa Inquiry.

Jej zdaniem atutem Normal może być natomiast skandynawskie pochodzenie marki. Polacy lubią i doceniają bowiem marki wywodzące się z tego regionu.

Ikona wykres interaktywny Wykres interaktywny

Połączenie dyskontu z drogerią

Na czym polega wspomniany koncept sieci Normal? Poul Scheuer pisze w duńskiej encyklopedii „Trap Denmark”, że chodzi o połączenie dyskontu i drogerii. Sieć oferuje głównie produkty do pielęgnacji ciała i artykuły gospodarstwa domowego znanych marek, ale w niskich cenach. Normal powstał w 2013 r. jako konkurent m.in. duńskiej sieci drogeryjnej Matas.

Pierwszy sklep otwarto w 2013 r. w Silkeborgu, średniej wielkości mieście w centralnej części Danii. Po pięciu latach sieć liczyła już około 100 placówek. Wtedy też rozpoczęła zagraniczną ekspansję. W 2018 r. uruchomiła sklep w Holandii, a w kolejnym roku – we Francji. Obecnie, jak wynika z danych samej firmy, Normal liczy prawie 1,1 tys. placówek, które działają w 13 europejskich krajach.

Ikona wykres interaktywny Wykres interaktywny

Założycielami firmy Normal byli Torben Mouritsen i Bo Kristensen. Później do grona współwłaścicieli dołączył też Anders Holch Povlsen, do którego należy sieć sklepów z modą Bestseller. Obecnie to właśnie on jest głównym udziałowcem firmy Normal. Anders Holch Povlsen to jeden z najzamożniejszych Duńczyków. Magazyn „Forbes” wycenia jego majątek na 16,8 mld dolarów (około 62 mld zł), co daje przedsiębiorcy 171. miejsce na liście najzamożniejszych ludzi świata.

Główne wnioski

  1. Normal ruszył na podbój Europy Środkowo-Wschodniej. Duńska sieć sklepów drogeryjnych w minionych tygodniach otworzyła pierwsze placówki na Słowacji i w Czechach. Jesienią planuje także otwarcie sklepu w Rumunii. Będzie to już jej 14. rynek. Obecnie Normal liczy prawie 1,1 tys. placówek.
  2. Polska może być dla Normal atrakcyjnym, ale trudnym rynkiem. Firma nie ujawnia, czy planuje również wejście na nasz rynek. Fakt, że Polska to duży i szybko rozwijający się rynek konsumencki, przemawia za ekspansją. Duńska sieć musiałaby się jednak zmierzyć z dominującym u nas Rossmannem i ofertą tradycyjnych dyskontów.
  3. Atutem Normal jest nietypowy model biznesowy. Duńska sieć łączy format drogerii i dyskontu, oferując znane marki w niskich cenach. Zdaniem ekspertów właśnie ten koncept oraz skandynawskie pochodzenie marki mogą pomóc jej znaleźć miejsce także na polskim rynku. O ile oczywiście zdecyduje się wejść do Polski.