Dyplomatyczny skandal. Była narzeczona syna Donalda Trumpa zmuszona do rezygnacji z funkcji ambasadora USA w Grecji

Takiego skandalu w amerykańskiej dyplomacji dawno nie było. Kimberly Guilfoyle, była narzeczona syna Donalda Trumpa, musiała zrezygnować z funkcji ambasadora USA w Grecji. Media opisały bowiem szereg skandali, których miała dopuścić się dyplomatka.

– Poprosiliśmy Kimberly Guilfoyle o rezygnację. Była wspaniałym nabytkiem dla zespołu i życzymy jej wszystkiego najlepszego – powiedziała nowa rzeczniczka Białego Domu Katie Zacharia. Sam Donald Trump odrzucił sugestie, że była narzeczona Donalda Jr. była członkiem jego rodziny. Stwierdził, że „nie podobało mu się to, co czytał” na jej temat. Kilka godzin później amerykańska ambasador zapewniła, że posłucha „prośby” prezydenta.

Była ambasador znalazła się na celowniku mediów

Afera wybuchła po artykułach „Wall Street Journal” i „Daily Mail”. „WSJ” opisał, że podczas wizyty na Bałkanach Guilfoyle nakłaniała rządy do współpracy z greckim koncernem budowlanym Aktor. Na spotkania z władzami zabierała lobbystę firmy Christosa Marafatsosa. Na szczycie w Davos chwaliła się zaś, że jej luksusowe podróże opłacają greccy biznesmeni.

Ambasador miała też grozić greckiemu ministrowi energii, że doprowadzi do upadku rządu. Sugerowała, że to samo zrobiła wcześniej w Rumunii.

Jak pisze „WSJ”, miała też kontakty z byłym kandydatem Republikanów Erikiem Detersem. Przed jej zatwierdzeniem na ambasadora Guilfoyle prosiła go o spłatę 100 tys. dolarów długu z karty kredytowej.

Z kolei brytyjski tabloid opisał jej imprezowy styl życia i obcesowe traktowanie pracowników ambasady. Miała m.in. żądać od swojej ochrony w środku nocy, by przyniesiono jej lód.

Ambasador i była komentatorka Fox News zapewnia, że zarzuty są fałszywe. Zamierza też„bronić swojego dobrego imienia, reputacji i uczciwości”.