Dziś wodowanie ORP Henryk Zygalski. „To będzie skok cywilizacyjny"
Uroczystość odbędzie się w gdańskiej stoczni Remontowa Shipbuilding. ORP Henryk Zygalski to drugi z okrętów rozpoznania radioelektronicznego, który będzie pływać pod polską banderą. Pierwszy został zwodowany w lipcu ubiegłego roku.
Z tego artykułu dowiesz się…
- Jak szybko zbudowano okręt w stoczni Remontowa Shipbuilding w Gdańsku.
- Jakie zdolności nabędzie dzięki nowej jednostce Marynarka Wojenna RP.
- Jakie największe wyzwania w nadchodzącym roku stoją przed tym rodzajem Sił Zbrojnych RP.
ORP Henryk Zygalski to drugi z okrętów rozpoznania radioelektronicznego, które powstaną na rzecz Marynarki Wojennej RP (MW RP). Wykonawcą generalnym jest szwedzka spółka SAAB Kockums AS. Kadłuby powstały właśnie w gdańskiej stoczni Remontowa Shipbuilding.
Po lipcowym wodowaniu ORP Jerzego Różyckiego środa przyniesie marynarce drugi z długo wyczekiwanych okrętów. Matką chrzestną jednostki będzie Beata Jurkowlaniec, żona zastępcy Inspektora Marynarki Wojennej Mirosława Jurkowlańca. Okręt zaś otrzyma imię jednego z najwybitniejszych polskich matematyków i kryptologów.
Zadaniem obu okrętów po ich przekazaniu do służby będzie zbieranie danych wywiadowczych na morzu. Wyposażone w najnowocześniejsze rozwiązania technologiczne okręty szpiegowskie będą naszymi oczami i uszami na Bałtyku. Do służby w MW ORP Henryk Zygalski trafić ma za dwa lata. Rok wcześniej „do linii” przekazany ma być ORP Jerzy Różycki.
Błyskawiczna budowa okrętów szpiegowskich
Stępkę pod Zygalskiego położono w 2024 r. Oznacza to, że stocznia uwinęła się z budową jednostki w znakomitym tempie. A mowa o dużej jednostce – będzie miała 74,5 m długości, 14 m szerokości i niemal 4 m zanurzenia.
Załogę stanowić ma 60 oficerów i marynarzy. Okręty będą naszpikowane systemami rozpoznawczymi. Ich zadaniem będzie przechwytywanie oraz dekodowanie łączności i sygnałów potencjalnego przeciwnika. Czyli to wszystko, co zawiera się w działaniach SIGINT i COMINT (signal intelligence/ communication intelligence). Z oczywistych względów głównym celem będzie komunikacja rosyjska.
Pływając po Bałtyku, obie jednostki będą zatem „czesać” wszystko, co dzieje się w eterze – wyłapywać, analizować, poddawać obróbce i dekodować wszelkie sygnały komunikacyjne. Co oznacza rozkodowanie komunikacji nieprzyjaciela, nie trzeba tłumaczyć. To właśnie zrobili Jerzy Różycki, Henryk Zygalski i Marian Rejewski, którzy w latach 30. XX w. złamali kody niemieckiej maszyny szyfrującej Enigma. Imionami dwóch z nich nazwano przyszłe okręty szpiegowskie.
Cały program pozyskania jednostek nosi kryptonim „Delfin”. Zapoczątkował go w 2016 r. Antoni Macierewicz, minister obrony w czasach rządów Beaty Szydło. Całkowity koszt programu szacowany jest na ok. 2,5 mld zł. Dziś w służbie MW pozostają dwie jednostki rozpoznawcze: ORP Nawigator i ORP Hydrograf.
Jak mówi XYZ.pl wysoki rangą marynarz, "Hydrograf" i "Nawigator" są po remoncie, zmodernizowane i radzą sobie doskonale. Artykułuje przy tym interesujące pytanie: co stanie się z dwoma starszymi okrętami, kiedy wejdą do służby nowe jednostki?
- One mają nieograniczoną dzielność morską. Mogłyby prowadzić służbę dozorową, choćby infrastruktury krytycznej. Zadajmy sobie pytanie: co się stanie, jeśli zabraknie Szwedom jakichś podzespołów i nie dostarczą nam tych Delfinów na czas? Albo nie będą w stanie wyjść w morze. Czym będziemy prowadzić rozpoznanie? Jeśli się wypadnie z ciągłości rozpoznania, to potem trzeba szukać punktów odniesienia – wskazuje nasz rozmówca.
Zdaniem eksperta
Kapitan Damian Przybysz: Potrzebujemy nowych okrętów
Na okrętach znajdą się topowe, naprawdę najlepsze, systemy rozpoznawcze, które zbierają i przetwarzają informacje. Także, co istotne, w sferze podwodnej. I to największa różnica między nowymi okrętami, a obecnie wykorzystywanymi przez MW RP jednostkami ORP Nawigator i ORP Hydrograf. Pamiętajmy, że to jednostki już wysłużone. Kadłuby mają po pół wieku, ale wyposażenie rozpoznawcze było na nich poddawane modernizacjom i nadal jest wysokiej klasy.
Pozyskanie nowych okrętów było konieczne. Zmieniają się i rozwijają systemy i metody prowadzenia walki radioelektronicznej. A także zdolności prowadzenia rozpoznania. Te zdolności dadzą nam przyszłe okręty Różycki i Zygalski.
Cytowany wyżej marynarz dodaje krótko - "to, co będzie na "Delfinach" to będzie kosmos".
- Te okręty jako jedyne mogą prowadzić działania z zakresu rozpoznania radiolokacyjnego. Możemy rozpoznawać kto jest w morzu, jakie są procedury... Korzystamy z okna na świat, jakim jest morze. Musimy wiedzieć co szykuje przeciwnik, a te okręty dają nam tę możliwość. Te okręty to mózgi, mają oczy i uszy. To będzie skok cywilizacyjny – wskazuje.
Rozpoznanie i komunikacja własna. Czeka na to nie tylko Marynarka Wojenna
Jak mówił w lipcu ub. roku dowódca Grupy Okrętów Rozpoznawczych, komandor Marcin Gronek, zainstalowane na okrętach systemy pozwolą komunikować się między jednostkami (tymi i innymi okrętami) w czasie rzeczywistym. Dzięki temu będą interoperacyjne z jednostkami NATO. W gdańskiej stoczni trwają właśnie prace nad montowaniem systemów w Zygalskim.
Pozwoli to marynarce zajrzeć w tzw. dolną półsferę, czyli to, co znajduje się pod linią wody. A to bardzo istotne ze względu na bezpieczeństwo Polski – energetyczne (Baltic Pipe czy łącze SwePolLink) i telekomunikacyjne.
Okręty zapewnią także lepsze zabezpieczenie podejść do portów, szlaków wodnych itp. Nie bez powodu w czasie lipcowej ceremonii wiceminister obrony Paweł Bejda nazwał jednostki naszymi „oczami i uszami na Bałtyku”.
Trzon załóg obu jednostek będą stanowić załogi obecnych okrętów rozpoznawczych. Proces szkolenia marynarzy, którzy obsadzą Zygalskiego i Różyckiego, ma się odbywać już na nowych okrętach.
Za Marynarką Wojenną dobry rok
Wodowanie Zygalskiego to dobry początek roku MW RP. A miniony też nie był zły. Zapadła w końcu decyzja o wyborze partnera Polski w programie „Orka” (pozyskanie nowych okrętów podwodnych). Dla przypomnienia – tu również partnerem będzie SAAB Kockums i jego okręt A26 Blekinge.
W grudniu zwodowano także przyszłą ORP Czajka – szósty i (jak na razie) ostatni z serii nowoczesnych niszczycieli min. Okręty wejdą w skład 13 Dywizjonu Trałowców. To nowoczesne, również naszpikowane elektroniką jednostki, które mają wykrywać i neutralizować miny morskie. 19 grudnia położono także stępkę pod przyszłą ORP Burza – drugą z trzech fregat rakietowych programu „Miecznik”.
W lutym z kolei odbędzie się ceremonia palenia blach pod przyszły okręt ratowniczy (program nosi nazwę „Ratownik”, lecz nie wiadomo jak będzie nazywała się sama jednostka).
Wyzwania są duże
Nie oznacza to, że stan ogólny MW jest dobry. Dziury są. Jest problem z okrętami transportowymi, nie ma śmigłowców pokładowych dla obecnie będących na stanie fregat, a włączone do Brygady Lotnictwa MW samoloty rozpoznawcze SAAB 340 AEW to zaledwie rozwiązanie pomostowe.
Wciąż nie ma także nowych zbiornikowców ani okrętu wsparcia logistycznego, który pozwoliłby przejść na emeryturę niemłodemu ORP Kontradmirałowi Xaweremu Czernickiemu. Mocno wysłużone są także pływające stacje demagnetyzacyjne. Problem jest także z okrętami szkoleniowymi.
Na razie cieszmy się jednak tym, co jest. Wodowanie Zygalskiego czy mające się odbyć we wrześniu wodowanie pierwszej z fregat (ORP Wicher) to pozytywne sygnały w MW RP.
Do tych można zaliczyć także podpisanie przez prezydenta Karola Nawrockiego projektu ustawy „Bezpieczny Bałtyk”. Zwiększa ona możliwości okrętów w zakresie m.in. ochrony infrastruktury krytycznej, inicjowania działań pościgowych oraz kontroli statków cywilnych. To krok naprzód w stosunku do zagrożeń, z jakimi kraje z regionu muszą mierzyć się na Bałtyku
Jednostki MW nie będą już musiały uzyskiwać zgody prezydenta na operowanie na wodach międzynarodowych ani na działania ujęte w ustawie jako wzmocnienie bezpieczeństwa państwa.
W MW RP w końcu widać światełko. Po latach zastoju i marazmu coś drgnęło i wodowania kolejnych jednostek są pewnym prognostykiem na przyszłość. W obliczu pogarszającej się sytuacji bezpieczeństwa na Bałtyku (przerywanie podmorskich kabli, aktywność rosyjskiej tzw. floty cieni, zakłócanie sygnału GPS), rola marynarki rośnie i będzie rosła. A do tego dochodzą stare sprawy: obrona wybrzeża, szlaków komunikacyjnych, działania rozpoznawcze i udział w ćwiczeniach i manewrach NATO.
Na morską część Sił Zbrojnych RP spadnie wiele wzywań. Pospieszna modernizacja sprzętowa to tylko jedna ze składowych procesu zmian, które czekają MWRP.
Główne wnioski
- Okręty rozpoznania radioelektronicznego z programu „Delfin” dadzą Marynarce Wojennej i Siłom Zbrojnym RP nowe, o wiele większe możliwości prowadzenia działań rozpoznawczych i wywiadowczych na Bałtyku.
- Zastąpienie leciwych okrętów ORP Nawigator i ORP Hydrograf jest konieczne. Po to budowane są ORP Jerzy Różycki i ORP Henryk Zygalski.
- Marynarka Wojenna RP powoli, ale sukcesywnie prowadzi modernizację sprzętową swoich zasobów. Jak mówi kapitan Damian Przybysz, Marynarkę „czeka dobry rok”.


