Kategorie artykułu: Polityka Społeczeństwo

Edukacja zdrowotna obowiązkowa od września. Seksualność poza programem

Edukacja zdrowotna od września stanie się obowiązkowa, jednak bez komponentu dotyczącego zdrowia seksualnego. To efekt wielomiesięcznych sporów i nacisków politycznych, o których otwarcie mówi Barbara Nowacka. Udział w zajęciach z edukacji seksualnej będzie wymagał zgody rodziców.

Barbara Nowacka
Ministra edukacji, Barbara Nowacka, ogłosiła decyzję w sprawie edukacji zdrowotnej. Fot. PAP/Marcin Gadomski

Z tego artykułu dowiesz się…

  1. Dlaczego edukacja zdrowotna będzie obowiązkowa tylko częściowo.
  2. Jak Barbara Nowacka uzasadnia zmianę i jakie jest tło decyzji.
  3. Jak wygląda udział w edukacji zdrowotnej w skali kraju i w poszczególnych regionach.
Loading the Elevenlabs Text to Speech AudioNative Player...

Edukacja zdrowotna to nowy przedmiot dla klas 4–8 szkół podstawowych oraz 1–3 szkół ponadpodstawowych. Obejmuje zagadnienia zdrowia psychicznego i fizycznego, higieny cyfrowej, profilaktyki uzależnień oraz zdrowia seksualnego. Od początku bieżącego roku szkolnego funkcjonuje jako przedmiot dodatkowy, choć pierwotnie miał być obowiązkowy. Zastąpił wychowanie do życia w rodzinie.

Jest decyzja o edukacji zdrowotnej

Ministra edukacji Barbara Nowacka ogłosiła decyzję dotyczącą przyszłości przedmiotu z opóźnieniem – pierwotnie zapowiedź miała paść przed końcem marca. Ostatecznie została przedstawiona w czwartek rano na antenie TVN24.

Szefowa Ministerstwa Edukacji Narodowej poinformowała, że od 1 września edukacja zdrowotna będzie częściowo obowiązkowa.

– Przedmiot będzie się składał tak naprawdę z dwóch części: obowiązkowej edukacji zdrowotnej w obecnym kształcie oraz nieobowiązkowego modułu dotyczącego wiedzy o zdrowiu seksualnym, który będzie stanowił około jednej dziesiątej całości – wskazała Barbara Nowacka.

Jak dodała, obowiązkowa część obejmie kluczowe obszary, takie jak higiena, aktywność fizyczna, zdrowie psychiczne i odżywianie.

Edukacja seksualna tylko dla chętnych

W praktyce oznacza to, że udział w zajęciach dotyczących zdrowia seksualnego będzie wymagał zgody rodziców. W przypadku uczniów pełnoletnich decyzja będzie należała do nich samych.

– Respektując uwarunkowania konstytucyjne oraz presję części środowisk, które chcą mieć wpływ na to, czy dzieci uczą się o zdrowiu seksualnym od nauczyciela, czy pozostają przy wiedzy własnej lub tej z internetu, przewidujemy, że jedna lub dwie godziny rocznie będą pozostawione do decyzji rodziców – powiedziała Barbara Nowacka.

Emocje wokół edukacji zdrowotnej

Edukacja zdrowotna stała się jednym z najbardziej spornych tematów w obszarze polityki edukacyjnej. Najwięcej kontrowersji budzi komponent dotyczący zdrowia seksualnego. Sprzeciw wobec jego obowiązkowego charakteru zgłaszali politycy Andrzej Duda, przedstawiciele Prawo i Sprawiedliwość oraz Konfederacja.

Wątpliwości pojawiły się również wewnątrz koalicji rządzącej. Lider Polskiego Stronnictwa Ludowego i wicepremier Władysław Kosiniak-Kamysz sprzeciwił się obowiązkowej formule zajęć. W efekcie także Rafał Trzaskowski, jako kandydat Koalicji Obywatelskiej na prezydenta, opowiedział się za dobrowolnością udziału.

Choć wcześniej Barbara Nowacka deklarowała obowiązkowy charakter przedmiotu, od września 2025 r. edukacja zdrowotna funkcjonuje jako zajęcia fakultatywne. Do 25 września rodzice mogli wypisać dzieci z tych zajęć. W kampanię przeciwko przedmiotowi zaangażowali się politycy prawicowej opozycji oraz hierarchowie Kościoła katolickiego, którzy apelowali o rezygnację z udziału – zarówno w przestrzeni publicznej, jak i w listach odczytywanych podczas mszy.

Z tej możliwości skorzystał także prezydent Karol Nawrocki, który wraz z żoną wypisał z zajęć swojego nastoletniego syna.

Udział w zajęciach

Zainteresowanie dodatkowymi zajęciami z edukacji zdrowotnej było ograniczone. Najwyższą frekwencję odnotowano w województwie wielkopolskim – 38,59 proc. uczniów z klas objętych programem. Najniższe wyniki były w województwie podkarpackim, gdzie udział wyniósł 17,19 proc.

W bieżącym roku szkolnym w zajęciach uczestniczyło łącznie 920 925 uczniów, czyli około 30 proc. wszystkich uprawnionych. Największe zainteresowanie wystąpiło w szkołach podstawowych – 804 539 uczniów (40,36 proc. uczniów klas 4–8).

Ikona wykres interaktywny Wykres interaktywny

W szkołach ponadpodstawowych frekwencja była wyraźnie niższa:

  • licea ogólnokształcące – 55 003 uczniów (10,08 proc.),
  • technika – 30 729 uczniów (7,78 proc.),
  • branżowe szkoły I stopnia – 27 457 uczniów (14,4 proc.),
  • szkoły artystyczne – 3 083 uczniów (18,33 proc.).

Według Ministerstwa Edukacji poziom uczestnictwa zależał m.in. od organizacji pracy szkoły, miejsca przedmiotu w planie lekcji oraz lokalnych uwarunkowań.

Dyrektorka szkoły: profilaktyka najlepszą pomocą

Decyzja Barbary Nowackiej budzi różne reakcje. Danuta Kozakiewicz, dyrektorka Szkoły Podstawowej nr 103 w Warszawie, w rozmowie z XYZ przyznaje, że moment jej podjęcia pozwala szkołom dopełnić formalności związanych z przygotowaniami do kolejnego roku szkolnego. Do 20 kwietnia placówki muszą złożyć do organów prowadzących arkusze organizacyjne regulujące ich pracę. Dyrektorka ocenia decyzję jako słuszną, wskazując, że sytuacja zdrowotna dzieci i młodzieży w wielu obszarach ma charakter alarmujący.

– Skala problemów jest duża: otyłość, niska sprawność fizyczna, pogarszający się stan zdrowia psychicznego. Rośnie liczba samookaleczeń i prób samobójczych. Coraz częstsze są uzależnienia, m.in. od smartfonów i mediów społecznościowych, a także zjawisko cyberprzemocy. To sygnał wyraźnej potrzeby wsparcia, na którą odpowiedzią powinna być profilaktyka. Dotychczasowe rozwiązania, takie jak nadobowiązkowy przedmiot wychowania do życia w rodzinie, nie przyniosły oczekiwanych efektów. Potrzebne są dodatkowe narzędzia wspierające dzieci i ich rodziny. Edukacja zdrowotna ma pełnić funkcję platformy do takiej rozmowy – ocenia Danuta Kozakiewicz.

„Szkoła nie może tylko narzucać”

W kwestii zdrowia seksualnego dyrektorka wskazuje, że jest ono „ściśle związane z holistycznym podejściem do zdrowia młodego człowieka”. Dodaje jednak, że nie wszyscy rodzice – również w jej szkole – podzielają ten pogląd.

– Szkoła nie może działać wyłącznie w trybie narzucania rozwiązań. Powinna uwzględniać różne stanowiska i szukać kompromisu. W obecnych warunkach wyłączenie edukacji dotyczącej zdrowia seksualnego i nadanie jej formy przedmiotu fakultatywnego można uznać za rozwiązanie zasadne. Rodzice zainteresowani tą tematyką będą mogli kierować na zajęcia swoje dzieci. Jednocześnie rodziny, które dotąd rezygnowały z udziału w tego typu zajęciach, otrzymują dostęp do wiedzy dotyczącej m.in. profilaktyki otyłości, sprawności fizycznej czy bezpiecznego korzystania z internetu, a także możliwość obserwowania zajęć fakultatywnych. W perspektywie czasu może to zwiększyć ich zaufanie i skłonność do szerszego uczestnictwa – ocenia Danuta Kozakiewicz.

W obecnych warunkach wyłączenie edukacji dotyczącej zdrowia seksualnego i nadanie jej formy przedmiotu fakultatywnego można uznać za rozwiązanie zasadne.

Dyrektorka zakłada, że wokół przedmiotu pojawi się silny spór polityczny. Jej zdaniem będzie on związany z nadchodzącymi wyborami parlamentarnymi i w dużej mierze pozbawiony merytoryki.

– Dla dobra dzieci zagadnienia dotyczące zdrowia są kluczowe. Wyłączenie części dotyczącej zdrowia seksualnego daje poczucie bezpieczeństwa tym, którzy mieli wobec niej obawy. Istotne będzie jednak to, jak będzie pracował zespół powołany do opracowania tej tematyki, kto wejdzie w jego skład i czy zyska on zaufanie społeczne – ocenia dyrektorka warszawskiej szkoły.

Aktywista: to nie zwycięstwo dzieci, a prawicy i Episkopatu

Z częściową satysfakcją decyzję Barbary Nowackiej przyjął Paweł Mrozek, założyciel „Akcji Uczniowskiej” i członek Instytutu Praw Dziecka im. Janusza Korczaka. Jego zdaniem obowiązkowa edukacja zdrowotna to „zwycięstwo rozsądku nad politycznym cynizmem”.

– Mówimy wprost, że popieramy decyzję MEN i oceniamy ją pozytywnie, ale nie możemy uznać jej za w pełni satysfakcjonującą. To krok w dobrą stronę, ale nie rozwiązanie całościowe. Lepsza jest część potrzebnego programu niż jej brak, jednak nadal jest to tylko fragment. Nie można traktować tego jako rozwiązanie kompletne – mówi Paweł Mrozek.

Młodzieżowy aktywista wskazuje jednocześnie na rozczarowanie wyłączeniem edukacji seksualnej z obowiązkowego programu edukacji zdrowotnej.

– Seksualność nie jest „ideologią”. To naturalna i integralna część życia człowieka, szczególnie w okresie dojrzewania. Jeśli szkoła nie zapewni młodym ludziom rzetelnej, opartej na wiedzy naukowej edukacji w zakresie relacji, granic, zdrowia seksualnego, profilaktyki chorób przenoszonych drogą płciową czy antykoncepcji, tę wiedzę... i tak zdobędą – poza szkołą. Najczęściej w internecie: na TikToku, YouTubie czy z wykorzystaniem narzędzi sztucznej inteligencji, co już dziś przynosi negatywne skutki. Tego właśnie chcieliśmy uniknąć, postulując pełny program. Dzisiejsza decyzja oznacza częściową rezygnację z tego celu. Episkopat i prawica mogą mówić o „zwycięstwie”, ale nie jest to zwycięstwo z perspektywy dzieci – ocenia aktywista.

Jeśli szkoła nie zapewni młodym ludziom rzetelnej, opartej na wiedzy naukowej edukacji w zakresie relacji, granic, zdrowia seksualnego, profilaktyki chorób przenoszonych drogą płciową czy antykoncepcji, tę wiedzę… i tak zdobędą.

Niepokój po decyzji Nowackiej

Podobne argumenty podniosła Fundacja Dajemy Dzieciom Siłę w opublikowanym w czwartek oświadczeniu. Informację o wydzieleniu edukacji seksualnej z obowiązkowego programu edukacji zdrowotnej Fundacja przyjęła z niepokojem.

„Pominięcie obszaru zdrowia seksualnego oznacza pozostawienie dzieci i młodzieży bez rzetelnej wiedzy na temat ich własnego ciała, granic, relacji oraz bezpieczeństwa” – czytamy w oświadczeniu.

Fundacja Dajemy Dzieciom Siłę zwraca uwagę, że rzetelna edukacja na temat zdrowia seksualnego to profilaktyka przemocy, nauka rozpoznawania granic, a jej brak może zwiększać podatność młodych ludzi na przemoc i wykorzystywanie.

Oświadczenie wydała także Państwowa Komisja ds. Pedofilii. Komisja pozytywnie przyjęła decyzję MEN o obowiązkowości edukacji zdrowotnej. Również wyraziła niepokój wobec wydzielenia edukacji seksualnej jako przedmiotu dodatkowego. Zdaniem komisji jest ona kluczowa w profilaktyce przemocy i ochronie dzieci.

Główne wnioski

  1. Barbara Nowacka wskazuje, że wydzielenie edukacji seksualnej z obowiązkowego programu to efekt presji części środowisk sprzeciwiających się jej nauczaniu w szkołach. Od 1 września edukacja zdrowotna będzie obowiązkowa, natomiast zajęcia z zakresu zdrowia seksualnego pozostaną dodatkowe i będą wymagały zgody rodziców.
  2. Przedmiot stał się jednym z głównych punktów sporu politycznego. Przeciwko jego obowiązkowej formule protestowali politycy Prawa i Sprawiedliwości, Konfederacja oraz część hierarchów Kościoła katolickiego, zachęcając rodziców do wypisywania dzieci z zajęć. Krytyczne stanowisko zajęło również Polskie Stronnictwo Ludowe, co doprowadziło do wprowadzenia przedmiotu w obecnym roku szkolnym jako fakultatywnego.
  3. Udział w edukacji zdrowotnej jest umiarkowany i nierówny – wynosi około 30 proc. w skali kraju, przy wyraźnie wyższej frekwencji w szkołach podstawowych niż ponadpodstawowych. Widoczne są też duże różnice regionalne – od blisko 39 proc. w Wielkopolsce do około 17 proc. w Podkarpackiem, co pokazuje znaczenie lokalnych uwarunkowań.