Kategoria artykułu: Świat

Efekt Meloni: włoskiej premier udało się ustabilizować kraj, ale co dalej?

Po ponad trzech latach na czele rządu Giorgia Meloni osiągnęła coś, co udało się nielicznym włoskim przywódcom: uczyniła swój kraj przewidywalnym. Kristalina Georgieva, szefowa Międzyna­rodowego Funduszu Walutowego, podczas grudniowej konferencji w Rzymie nazwała Włochy „kotwicą stabilności” w Europie. Tytuł ten w przeszłości zarezerwowany był raczej dla Niemiec pod rządami Angeli Merkel niż dla kraju często określanego mianem „chorego człowieka” Europy.

Giorgia Meloni bezsprzecznie pozostaje dominującą postacią włoskiej polityki: uspokoiła rynki finansowe, zbudowała dobre relacje z Białym Domem i zdominowała krajową narrację medialną Fot. Marco Iacobucci/SOPA Images/LightRocket via Getty Images

Z tego artykułu dowiesz się…

  1. Jak Giorgii Meloni udało się zbudować stabilność polityczną Włoch?
  2. W jaki sposób premier Włoch balansuje między odpowiedzialnym wizerunkiem na arenie międzynarodowej a populistyczną retoryką na potrzeby polityki wewnętrznej?
  3. Jakie wyzwania, gospodarcze i polityczne, stoją przed włoską premier w nadchodzącym roku?
Loading the Elevenlabs Text to Speech AudioNative Player...

„Efekt Meloni”, jak nazwali to zjawisko politolodzy i analitycy rynkowi, to fenomen, w którym rozchwianie polityczne ustąpiło miejsca stabilizacji, a spready na obligacjach spadły do poziomów najniższych od 2008 r. (około 70 punktów bazowych). Premier ma przy tym niezwykłą, jak na włoskie realia, odporność polityczną. Jednocześnie spokój na rynku długu nie oznacza, że zniknęły ryzyka – te nadal są, choć zeszły na nieco dalszy plan. Jesienna seria wyborów regionalnych pokazała bowiem, że „efekt Meloni” ustabilizował wprawdzie struktury państwa, ale odbyło się to kosztem gospodarki. Dyscyplina fiskalna wzięła górę nad impulsami rozwojowymi, przez co realna gospodarka coraz mocniej grzęźnie w stagnacji.

Taki stan rzeczy nie jest przypadkiem, lecz efektem świadomej polityki rządu Meloni. Minister finansów Giancarlo Giorgetti trzyma się twardo strategii konsolidacji budżetowej, zapoczątkowanej jeszcze przez Mario Draghiego, byłego premiera i szefa Europejskiego Banku Centralnego, skutecznie opierając się naciskom na zwiększenie wydatków publicznych. Budżet na 2026 rok zakłada deficyt w wysokości 2,8 proc. PKB, co sytuuje Włochy poniżej unijnego progu wynoszącego 3 proc.

– Można zaobserwować tu pewną metamorfozę. Jako premier Meloni prezentuje się zdecydowanie bardziej umiarkowanie niż w czasach opozycji. Zrozumiała, że aby uchodzić za wiarygodną liderkę na arenie międzynarodowej, musi zmienić swój polityczny wizerunek – zauważyła Sofia Ventura, politolog z Uniwersytetu Bolońskiego, w rozmowie z agencją Reuters.

Dzięki temu na ostatnich szczytach G7 Meloni mogła odgrywać rolę „jedynej dorosłej w pokoju”, wyraźnie wyróżniając się na tle politycznego paraliżu we Francji oraz niekończących się koalicyjnych sporów w Berlinie.

Ani słowa o wzroście gospodarczym

Stabilność, którą osiągnęła Meloni, ma jednak swoją cenę: brak odważniejszej wizji gospodarczej. Politykę jej rządu cechuje raczej ostrożność niż obiecane podczas kampanii wyborczej „uwolnienie” potencjału włoskiej gospodarki. Tempo wzrostu PKB jest słabe. Według prognoz włoskiego urzędu statystycznego ISTAT wyniesie ono zaledwie 0,5 proc. w całym 2025 r. i 0,8 proc. w roku 2026 – wyraźnie poniżej średniej dla strefy euro. Oznacza to, że tzw. włoski cud, czyli dynamiczne odbicie gospodarki po pandemii, zdążył już w dużym stopniu wyparować.

Wpływowe lobby włoskiego przemysłu coraz wyraźniej traci cierpliwość wobec braku zdecydowanych działań rządu na rzecz pobudzenia wzrostu gospodarczego. Emanuele Orsini, prezes Confindustrii, czołowej organizacji włoskich przedsiębiorców, skrytykował projekt ustawy budżetowej, zarzucając rządowi, że „brakuje w nim jednego słowa: wzrost”. Orsini zaznaczył, że docenia wprawdzie wysiłki ministra Giorgettiego na rzecz dyscypliny fiskalnej, ale przypomniał, że prawdziwy rozwój buduje się inwestycjami. W tle tej krytyki pojawiły się także ostrzeżenia, że stopniowe wygaszanie bodźców inwestycyjnych grozi pozostawieniem włoskiego przemysłu „bezbronnym i bez narzędzi”, zwłaszcza w obliczu nasilających się turbulencji geopolitycznych, nowych barier celnych oraz ryzyka przenoszenia produkcji za granicę.

Włoski biznes szczególnie niepokoi zbliżający się koniec unijnych środków z programu NextGenerationEU w ramach włoskiego Krajowego Planu Odbudowy (PNRR), którego horyzont zamyka się w 2026 r. Fundusze te (o łącznej wartości niemal 194,4 mld euro) stanowiły potężny impuls dla gospodarki Włoch. Gdy ich zabraknie, koszty dostosowania się do nowej sytuacji mogą być bardzo dotkliwe.

Podatkiem w bogatych, ale tylko z zagranicy

Żeby podreperować budżet bez otwartego konfliktu ze swoją społecznie wrażliwą bazą wyborczą, Meloni sięga po rozwiązania, które nie narażają ją na polityczne koszty: podnosi cenę wstępu do włoskiej „przystani podatkowej” dla superbogatych. W budżecie na 2026 r. rząd przewidział zwiększenie ryczałtowego podatku od zagranicznych dochodów nowych zamożnych rezydentów do 300 tys. euro rocznie, mimo że już w sierpniu 2024 r. podniesiono tę kwotę do 200 tys. euro (bez zmian dla tych, którzy już korzystają z ulgi).

Doradcy podatkowi ostrzegają, że częste podkręcanie stawek podatkowych zmniejsza przewidywalność systemu i może zniechęcić wielu potencjalnych zainteresowanych. Jest to szczególnie istotne dla Mediolanu, gdzie napływ bogatych rezydentów napędzał dotychczas rynek nieruchomości. Ten zaś zaczyna wyraźnie hamować, także ze względu na problemy administracyjne i śledztwa wokół pozwoleń na budowę.

Strategia kameleona

Polityczne przetrwanie Meloni opiera się na metodzie, którą zarówno jej zwolennicy, jak i przeciwnicy nazywają „strategią kameleona”. Premier umiejętnie łączy dwa pozornie sprzeczne wizerunki, zręcznie dostosowując przekaz do odmiennych grup odbiorców.

Na arenie międzynarodowej premier Włoch ewoluowała w kierunku odpowiedzialnej konserwatystki. Pomimo prorosyjskich pomruków jej koalicjanta Matteo Salviniego sama pozostaje jednoznacznie wierna linii atlantyckiej, zwłaszcza w sprawie wsparcia dla Ukrainy. Po zwycięstwie Donalda Trumpa w wyborach prezydenckich w USA w listopadzie 2024 roku Meloni szybko i zręcznie zaczęła budować swoją pozycję jako jeden z głównych pomostów między Europą a nową administracją w Waszyngtonie. Sięgając po retorykę o siostrzanych narodach, próbowała przekonać Brukselę, że jako zaklinaczka Trumpa będzie umiała skutecznie tonować skutki amerykańskiego protekcjonizmu.

Równocześnie na użytek wewnętrzny Meloni musi karmić swój twardy elektorat ideologicznym paliwem, by zamaskować brak zdecydowanych zmian w gospodarce. Rząd regularnie podbija stawkę w wojnie kulturowej, choć jego sztandarowy pomysł na politykę migracyjną zderzył się z twardą rzeczywistością. Głośna umowa o procedowaniu wniosków azylowych w Albanii, która pod koniec 2024 r. rozbiła się o bariery prawne, w marcu 2025 r. została po cichu przemodelowana. Ośrodki w albańskim Gjadër mają teraz funkcjonować głównie jako centra repatriacyjne dla migrantów, którzy i tak będą deportowani. Choć takie rozwiązanie dalekie jest od początkowych planów zakładających efekt odstraszający, okazało się wystarczające, by także na unijnych szczytach Meloni mogła odtrąbić sukces w polityce migracyjnej.

Zamożna północ i rozczarowane południe

Podczas gdy na rynkach finansowych panuje spokój, wśród włoskich wyborców narasta niepokój. Jesienna seria wyborów regionalnych w 2025 r. przyniosła polityczne otrzeźwienie, wyraźnie umacniając podział kraju na zamożną północ i rozczarowane południe.

Na uprzemysłowionej północy, w Wenecji Euganejskiej, prawica skutecznie obroniła swoje przyczółki. Koalicja przeszła pomyślnie przez trudną próbę wymiany pokoleniowej po zakończeniu długoletnich rządów Luki Zaii. W wyborach regionalnych 23-24 listopada 2025 r. zdecydowanie zwyciężył Alberto Stefani z Ligi, zdobywając 64,4 proc. głosów. Wynik ten nie tylko został odebrany jako umocnienie pozycji politycznej Matteo Salviniego, ale również dodał wiatru w żagle zwolennikom tzw. autonomii zróżnicowanej (autonomia differenziata), czyli przekazania regionom większych kompetencji. Na południu kraju postulat ten budzi jednak coraz ostrzejszy sprzeciw jako zagrożenie dla jedności państwa.

Najbardziej wymowny sygnał nadszedł właśnie z Mezzogiorno, czyli z południa, gdzie opozycja w końcu znalazła skuteczną receptę na współpracę, tworząc szeroką koalicję, określaną jako „campo largo”. W Kampanii centrolewica umiejętnie wykorzystała koniec kontrowersyjnych rządów Vincenza De Luki. Roberto Fico, były przewodniczący Izby Deputowanych z Ruchu Pięciu Gwiazd, odniósł zdecydowane zwycięstwo, zdobywając 60,6 proc. głosów. Wynik ten pokazał skalę frustracji mieszkańców regionu, coraz bardziej odczuwających skutki kryzysu.

Z kolei w Apulii były popularny burmistrz Bari Antonio Decaro z centrolewicowej Partii Demokratycznej (PD) rozbił centroprawicę, osiągając imponujące 64 proc. Jego wygrana dowiodła, że silni lokalni liderzy potrafią skutecznie odwrócić niekorzystne dla opozycji trendy ogólnokrajowe. Komentując zmianę nastrojów społecznych, liderka PD Elly Schlein podczas wiecu w Neapolu przekonywała, że „riscatto”, czyli odrodzenie, zaczyna się właśnie na południu i „zjednoczeni odniesiemy wielkie zwycięstwo”.

Sama stabilność to może być za mało

Wkraczając w 2026 r., Giorgia Meloni staje przed poważnym wyzwaniem. Choć jej rząd dał Włochom poczucie pewnej stabilności, trudno nazwać go rządem przełomu. Premier postawiła znaczną część swojego kapitału politycznego na jedną kartę: dużą reformę ustrojową (nazywaną także „matką wszelkich reform”), która zakłada wprowadzenie bezpośrednich wyborów na premiera. Senat co prawda przyjął ustawę już w pierwszym czytaniu, jednak jej dalsza ścieżka legislacyjna pozostaje długa i niepewna. Jeśli Meloni nie uzyska w parlamencie wymaganej większości dwóch trzecich, reforma może zostać poddana referendum zatwierdzającemu, które zapewne przerodzi się w plebiscyt oceniający jej rządy. 

Taki scenariusz byłby powtórzeniem politycznego błędu centrolewicowego premiera Matteo Renziego z 2016 r. Renzi, forsując wówczas reformę ograniczającą rolę senatu, postawił na szali własny autorytet, próbując zamienić głosowanie w test poparcia dla siebie i swojego rządu. Gdy w grudniu 2016 r. około 60 proc. wyborców zagłosowało przeciw, Renzi podał się do dymisji, nieświadomie tworząc przy tym dogodne warunki do konsolidacji dla rozproszonej opozycji.

Na razie Giorgia Meloni bezsprzecznie pozostaje dominującą postacią włoskiej polityki: uspokoiła rynki finansowe, zbudowała dobre relacje z Białym Domem i zdominowała krajową narrację medialną. Jednak jeśli „efekt Meloni” zacznie słabnąć, a gospodarka będzie pogrążać się w stagnacji, sama stabilność, którą premier się szczyci, może nie wystarczyć, by utrzymać się u władzy.

Główne wnioski

  1. Stabilność polityczna, jaką zapewniła Włochom Giorgia Meloni, okupiona jest stagnacją gospodarczą i brakiem zdecydowanych reform prorozwojowych.
  2. Strategia kameleona pozwala Meloni skutecznie godzić umiarkowany wizerunek międzynarodowy z populistycznymi działaniami skierowanymi do krajowych wyborców.
  3. Bez pobudzenia realnej gospodarki oraz inwestycji polityczny sukces Meloni może okazać się ulotny, zwłaszcza wobec rosnącego niezadowolenia na południu kraju.

Artykuł opublikowany w wydaniu nr 404
Strona główna Świat Efekt Meloni: włoskiej premier udało się ustabilizować kraj, ale co dalej?