Kategoria artykułu: Sport

„El Loco” i tiktokizacja futbolu. Dlaczego misja Marcelo Bielsy zakończyła się fiaskiem?

Gdyby futbol dało się w pełni zautomatyzować, Marcelo Bielsa najprawdopodobniej byłby na szczycie. Argentyński wizjoner od lat balansuje na granicy geniuszu i szaleństwa. Tworzy wokół siebie aurę proroka. Mundialowe występy Urugwaju obnażyły jednak prawdę, którą „El Loco” ignoruje od lat: piłkarze to nie zaprogramowane roboty.

Marcelo Bielsa
Marcelo Bielsa na pożegnalnej konferencji prasowej jako selekcjoner reprezentacji Urugwaju. Fot. Getty Images.

Z tego artykułu dowiesz się…

  1. Co sprawiło, że Marcelo Bielsa popadł w konflikt z piłkarzami reprezentacji Urugwaju.
  2. Cu utrudniało pracę Marcelo Bielsie w trakcie mundialu.
  3. Który polski piłkarz zawdzięcza dużo argentyńskiemu trenerowi.
Loading the Elevenlabs Text to Speech AudioNative Player...

Niewielu jest w historii futbolu trenerów, którzy nie wygrywając seryjnie najcenniejszych trofeów, zyskali miasto postaci kultowych. Świętujący niedawno 70. urodziny Marcelo Bielsa doczekał się w Ameryce Południowej i Europie czegoś absolutnie wyjątkowego – prawdziwego „kościoła bielsistów”. Dla jego entuzjastów idee takie jak np. nieustanny, morderczy pressing są inspirujące.

Tę fascynację widać wśród największych sław współczesnego futbolu. Pep Guardiola, zanim na dobre wszedł na trenerski szczyt, przybył do Rosario, by przez... 11 godzin rozprawiać z Bielsą o taktyce. Swego czasu w przypływie szczerości nazwał go „najlepszym trenerem na świecie”. Wpatrzeni w niego jak w obrazek są również Mauricio Pochettino (selekcjoner USA), Diego Simeone (trener Atlético Madryt) czy Jorge Sampaoli (były selekcjoner Argentyny). Wszyscy czerpali dotąd z jego radykalnego podejścia do intensywności gry.

W karierze argentyńskiego guru pojawił się także polski wątek. Gdy Bielsa pracował w Leeds United, pod jego skrzydła trafił Mateusz Klich. Reprezentant Polski stał się kluczowym graczem drużyny, z którą Bielsa wywalczył awans do Premier League, a mordercze treningi i trwająca często ponad 20 minut gra, w której trakcie zawodnicy nie mogą się zatrzymać, bo piłka wciąż znajduje się w grze (tzw. murderball), pozwoliły Polakowi wznieść się na wyżyny. Klich niejednokrotnie wspominał o specyficznym, surowym, ale też hipnotyzującym podejściu trenera, który z jednej strony umiał odmienić karierę zawodnika, a z drugiej – potężnie go wycieńczyć. I to nie tylko fizycznie.

Mit o robotach i destrukcyjna obsesja

Bielsa sam zresztą najlepiej podsumował kiedyś swoją życiową filozofię, dochodząc do wniosku, że gdyby mógł zdalnie sterować zawodnikami jak robotami, wygrywałby absolutnie każdy mecz. W jego optyce porażki nie wynikają z błędów w koncepcji, lecz z faktu, że piłkarze są tylko ludźmi. Popełniają błędy, odczuwają emocje i nie zawsze potrafią bezbłędnie zrealizować niezwykle skomplikowane założenia taktyczne.

Ta absolutna obsesja na punkcie futbolu ma jednak ciemną, autodestrukcyjną stronę. Nie każdy jest w stanie analizować materiały przez wiele godzin tak jak „El Loco”.

Bunt w Urugwaju. Tiktokowa percepcja i tyrady profesora?

To zmęczenie materiału było widoczne w reprezentacji Urugwaju podczas tegorocznego mundialu. W kadrze z Ameryki Południowej doszło do prawdziwego buntu. Piłkarze zmęczeni despotycznym stylem Argentyńczyka sprzeciwili się jego metodom. Najdobitniejszym przykładem zderzenia dwóch światów było ujawnione przez Bielsę żądanie futbolistów, którzy bez ogródek poprosili selekcjonera, by skrócił odprawy taktyczne i analizy wideo do maksymalnie... 10 minut. Powód? Zawodnicy nie byli w stanie utrzymać koncentracji przez godziny, które Bielsa poświęcał na rozkładanie rywala na czynniki pierwsze.

Sytuację pogarszał całkowity brak kompetencji miękkich u 70-letniego trenera. Bielsa od lat unika bliższych relacji z graczami, wierząc, że chłód buduje autorytet. Podczas ostatnich napięć ta bariera zmieniła się w mur nie do przebicia. Jak donosiły światowe media, w tym hiszpańska „Marca”, Bielsa wygłosił tyradę pod adresem zespołu, ani razu nie podnosząc wzroku i nie patrząc swoim piłkarzom w oczy. Nie okazał im szacunku, zignorował ich psychikę.

Klęska, gorączka i furiat przed kamerami

Epilog tej historii nastąpił w kluczowym, przegranym 0:1 meczu z Hiszpanią, który wyeliminował Urugwaj z turnieju. Bielsa podjął w nim zadziwiającą i – jak się okazało – brzemienną w skutkach decyzję personalną. W podstawowym składzie postawił na weterana, Fernando Muslerę. Problem w tym, że doświadczony bramkarz przed meczem zmagał się z wysoką gorączką. Jak podało urugwajskie radio „Carve Deportiva”, sztab medyczny reprezentacji Urugwaju miał pełną świadomość, że golkiper jest osłabiony, jednak informacja ta była utrzymywana w tajemnicy. Czyżby wynikało to z obaw przed reakcją Bielsy?

Efekt? Koszmarny błąd Muslery, który po fatalnej interwencji przepuścił strzał Álexa Baeny, kosztował Urugwaj utratę gola i oznaczał odpadnięcie z turnieju. Skompromitowany bramkarz zszedł z boiska już w przerwie. Po odpadnięciu z turnieju frustracja Bielsy całkowicie wymknęła się spod kontroli, a świat ujrzał najgorsze oblicze trenera-samotnika. Już w trakcie imprezy Argentyńczyk rozpętał burzę medialną, odmawiając spojrzenia w obiektyw podczas oficjalnych sesji zdjęciowych dla FIFA. Na fotografiach selekcjoner stoi z ostentacyjnie opuszczoną głową, manifestując pogardę dla komercji.

Jednak prawdziwy skandal wybuchł w strefie wywiadów po klęsce z Hiszpanami. Rozdrażniony szkoleniowiec nie umiał unieść ciężaru porażki. Jeszcze przed rozpoczęciem pomeczowego wywiadu nie wytrzymał i zaczął krzyczeć na dziennikarkę, ponaglając ją do szybszego zadania pytania. Ostatnie występy jego drużyny pokazały, że utopijna wizja futbolu Marcelo Bielsy ostatecznie przegrała z ludzką naturą. Kiedy zabrakło empatii, elastyczności i zwykłego spojrzenia drugiemu człowiekowi w oczy, misterny taktyczny plan runął jak domek z kart. Filozofia „El Loco” po raz kolejny okazała się piękna na papierze, ale na samym końcu – toksyczna i nierealistyczna.

Chłonął egalitarne idee

Marcelo Bielsa nie pochodzi z nizin społecznych. W rodzinnym domu słynnego trenera polityka miała bardzo duże znaczenie. Wychowanie w duchu peronizmu – ruchu opartego na postulatach sprawiedliwości społecznej, ale też silnym, charyzmatycznym przywództwie – ukształtowało jego światopogląd. Brat Marcelo, Rafael, został wybitnym politykiem. W przeszłości był ministrem spraw zagranicznych, a siostra Maria Eugenia postanowiła, że będzie realizować się jako architekt. Przed laty była też wicegubernatorem prowincji Santa Fe. W tym wymagającym środowisku Marcelo wybrał własną ścieżkę. To był futbol, ale zaszczepione w dzieciństwie ideały przeniósł na boisko. Z peronizmu zaczerpnął przekonanie, że jednostka jest niczym, a kolektyw wszystkim. Stąd bierze się jego absolutny kult pracy, rygor i przekonanie, że bogaci i uprzywilejowani gracze na boisku muszą cierpieć i harować, jak klasa robotnicza, którą peronizm wynosił na piedestały.

Bielsa, mimo zarabiania milionów, przez lata nie miał problemów, by mieszkać w skromnych warunkach, odrzucając luksus. Ta asceza i odcięcie od nowoczesnego, skomercjalizowanego świata to czysty peronistyczny romantyzm. Podczas pracy na Wyspach Brytyjskich chciał uświadomić piłkarzom, ile przeciętny kibic musi zapłacić za bilet na mecz. Zarządził więc swego czasu... sprzątanie w pobliżu ośrodka treningowego, by pokazać zawodnikom, na czym polega zwykła praca. A będąc w Lille, pytał graczy o stosunek do ubóstwa.

Teraz jednak jest najprawdopodobniej u schyłku kariery trenerskiej. Po nieudanym mundialu złożył rezygnację i Urugwaj odetchnął z ulgą.

Miniwywiad

Dlaczego Urugwaj zawiódł na mundialu?

Urugwaj odpadł z mundialu już po trzech meczach fazy grupowej. To ogromne zaskoczenie?

Michał Matlak, ekspert od futbolu w krajach Ameryki Łacińskiej: Niekoniecznie. Jeszcze przed mundialem mówiłem, że dla Urugwaju ten turniej może potoczyć się skrajnie różnie – albo będzie bardzo udany, albo zakończy się dużym rozczarowaniem. Wszystko przez atmosferę wokół reprezentacji. Już wcześniej pojawiały się wyraźne sygnały, że kadra jest skonfliktowana z selekcjonerem.

Na boisku również nie wszystko funkcjonowało tak, jak powinno.

To prawda. Urugwaj próbował grać w charakterystycznym dla Bielsy, bardzo intensywnym stylu, ale brakowało skuteczności. W ostatnim meczu było już widać wyraźny spadek morale.

We wcześniejszych spotkaniach niektórzy mówili o pechu, jednak ostatecznie piłkarze po prostu nie spełnili oczekiwań. Czy decyzje selekcjonera miały wpływ na niepowodzenie?

Myślę, że tak. Powrót Fernando Muslery do bramki tuż przed mundialem był kontrowersyjny. Doświadczony bramkarz popełniał błędy, a w meczu z Hiszpanią sam poprosił o zmianę. Bielsa przyznał później, że pierwszy raz spotkał się z taką sytuacją w swojej trenerskiej karierze.

Którzy zawodnicy zawiedli najbardziej?

Przede wszystkim ci, od których oczekiwano, że będą liderami. Federico Valverde i Manuel Ugarte nie rozegrali dobrego turnieju. Ponadto Urugwaj musiał radzić sobie bez dwóch podstawowych środkowych obrońców – José Maríi Giméneza i Ronaldo Araújo, którzy zmagali się z problemami zdrowotnymi.

Czy były jednak jakieś pozytywy?

Na pewno można wyróżnić kilku zawodników, którzy pokazali się z dobrej strony. Najlepsze wrażenie zrobili Rodrigo Bentancur, Maxi Araújo oraz skrzydłowy Agustín Canobbio. To jednak było za mało, by zrekompensować słabszą formę najważniejszych piłkarzy.

Czego najbardziej zabrakło tej reprezentacji?

Przede wszystkim klasowego napastnika. W najlepszych latach Urugwaj miał takich snajperów jak Diego Forlán czy Luis Suárez. Dziś numerem jeden jest Darwin Núñez, ale także on nie spełnił oczekiwań. Miał problemy również w klubie, gdzie nie został zgłoszony do rozgrywek ligowych, a na mundialu nie był w stanie zrobić różnicy. Federico Viñas, mimo swojej waleczności, nigdy nie zostanie też zbawcą tej drużyny. To pokazuje, że Urugwaj ma dziś wyraźny problem na pozycji środkowego napastnika.

Główne wnioski

  1. Konflikt między piłkarzami Urugwaju a Marcelo Bielsą narastał z kilku powodów. Zawodnicy coraz bardziej odczuwali zmęczenie jego wymagającym stylem pracy, opartym na czasochłonnych analizach taktycznych i szczegółowych odprawach, podczas których trudno było im utrzymać koncentrację. W pewnym momencie sami zwrócili się do selekcjonera z prośbą o ograniczenie takich spotkań do około dziesięciu minut, co dobrze obrazuje skalę narastającej frustracji. Napięcia pogłębiał także sposób zarządzania zespołem. Bielsa utrzymywał duży dystans wobec piłkarzy, unikał budowania bliższych relacji. Atmosferę pogorszyły kontrowersyjne decyzje personalne i rosnące napięcie wokół sztabu szkoleniowego. W efekcie różnice w podejściu do prowadzenia reprezentacji przerodziły się w otwarty konflikt między selekcjonerem a częścią kadry.
  2. Marcelo Bielsa musiał mierzyć się z poważnymi problemami kadrowymi, które znacząco utrudniły jego pracę podczas turnieju. Największym rozczarowaniem okazała się słabsza dyspozycja zawodników, od których oczekiwano wzięcia odpowiedzialności za grę reprezentacji. Zarówno Federico Valverde, jak i Manuel Ugarte nie zaprezentowali poziomu, do którego zdążyli przyzwyczaić kibiców, przez co Urugwajowi zabrakło jakości i przywództwa w środku pola. Sytuację skomplikowały problemy zdrowotne w defensywie. Zespół musiał radzić sobie bez dwóch podstawowych stoperów – José Maríi Giméneza oraz Ronalda Araújo, co osłabiło organizację gry obronnej i ograniczyło Bielsie pole manewru przy ustalaniu składu. Mimo tych trudności kilku piłkarzy zaprezentowało się z dobrej strony.
  3. Mateusz Klich jest jednym z piłkarzy, którzy najwięcej zyskali na współpracy z Marcelo Bielsą. Po objęciu Leeds United przez Argentyńczyka polski pomocnik stał się jednym z filarów zespołu i odegrał kluczową rolę w wywalczeniu awansu do Premier League. Wymagające treningi oraz niezwykle intensywny styl pracy Bielsy pozwoliły Klichowi wejść na najwyższy poziom i rozegrać najlepszy okres w klubowej karierze. Sam reprezentant Polski wielokrotnie podkreślał, że choć metody Argentyńczyka były niezwykle wymagające i wyczerpujące zarówno fizycznie, jak i psychicznie, to właśnie pod jego wodzą rozwinął się jako piłkarz i odniósł największe sukcesy.