ElevenLabs i ICEYE nieco zmieniły spojrzenie na polskie startupy. Tym nadal brakuje silnej marki
Sukcesy ElevenLabs i ICEYE przyciągnęły uwagę globalnych inwestorów. Czy za tym zainteresowaniem pójdą większa obecność zagranicznego kapitału i rozpoznawalność kolejnych polskich spółek? Co zrobić, by wzmocnić markę polskiego ekosystemu, i czy jednym z jego wyróżników mogą być technologiczne specjalizacje?
Z tego artykułu dowiesz się…
- Czy sukcesy ElevenLabs i ICEYE wystarczą, by polskie startupy zyskały silną markę za granicą.
- Czy Polska powinna szukać startupowej specjalizacji w takich obszarach jak AI i technologie kosmiczne.
- Jaką rolę w budowaniu tej specjalizacji mogą odegrać państwo i publiczny kapitał.
Audio generowane przez AI. Może zawierać błędy.
Polskie startupy w ubiegłym roku pozyskały 600 mln zł w rundach inwestycyjnych, w których uczestniczyły wyłącznie zagraniczne fundusze venture capital (VC). Nieco ponad dwa razy więcej kapitału trafiło do nich w ramach koinwestycji funduszy krajowych i zagranicznych – wynika z raportu „Transakcje na polskim rynku VC 2025” przygotowanego przez PFR Ventures i Inovo.vc. Przedstawiciele PFR Ventures wskazali w publikacji, że na ostrożność zagranicznych inwestorów wpływały m.in. utrzymująca się niepewność geopolityczna i makroekonomiczna.
Większa aktywność zagranicznych inwestorów ma jednak istotne znaczenie dla rozwoju lokalnego ekosystemu finansowania nowych technologii. Zapewniają oni dopływ kapitału na rynek. Dodatkowo, dzięki większym możliwościom finansowym, mogą odkupywać udziały w polskich spółkach od mniejszych funduszy, które inwestowały na wcześniejszych etapach i szukają możliwości wyjścia z inwestycji. To ważne, ponieważ tzw. exity są warunkiem osiągnięcia zwrotu dla inwestorów funduszy, a w Polsce wciąż jest ich niewiele.
Czy jednak marka polskich startupów za granicą jest wystarczająco silna, by przyciągać inwestorów? Jak ją wzmocnić? Czy jednym z elementów budowy takiej marki mogłoby być wypracowanie specjalizacji i kierowanie publicznego kapitału, który wciąż w dużej mierze podtrzymuje polski rynek VC, do sektorów, w których rodzime młode spółki odnoszą największe sukcesy, zamiast przede wszystkim do funduszy inwestujących w wiele różnych branż?
Polskie sukcesy przyciągają uwagę świata
Na arenie międzynarodowej marka polskich startupów nie jest jeszcze tak silna, jak można by oczekiwać.
– Niemniej postrzeganie polskich startupów istotnie zmieniło się w ostatnich latach. To przede wszystkim zasługa ElevenLabs, ale także ICEYE i kilku mniejszych spółek. Inwestorzy z całego świata zobaczyli, że z Polski wywodzą się ludzie, którzy potrafią budować technologie na światowym poziomie – podkreśla Michał Rokosz, partner w Inovo.vc.
Jedno wydarzenie to za mało, ale może być początkiem
Dodaje, że podczas tegorocznego ElevenLabs Summit, wydarzenia zorganizowanego przez tę spółkę w Warszawie, do Polski przyjechał m.in. partner Sequoia Capital, jednego z najważniejszych globalnych funduszy VC, który jest także inwestorem ElevenLabs.
– To jedyne wydarzenie, które kojarzę, na które przyjechało do Warszawy tak wielu inwestorów VC z całego świata. Żadne inne, nawet Impact, moim zdaniem, nie było blisko takiej skali. Warto więc to wykorzystać. Oczywiście, jedno wydarzenie nie rozwiąże problemu niedoboru zagranicznego kapitału. Jest natomiast dobrym punktem wyjścia – mówi Borys Musielak, założyciel Smok Ventures.
– To mocny sygnał dla globalnego rynku VC – potwierdza Michał Rokosz.
Podobne procesy zachodziły również w innych krajach po międzynarodowych sukcesach tamtejszych startupów.
– Estonia zbudowała rozpoznawalność swojego ekosystemu m.in. dzięki Skype’owi, a Szwecja – dzięki Spotify. Globalne sukcesy tych firm pomogły przyciągać inwestorów i finansowanie dla kolejnych spółek – wskazuje Borys Musielak.
Zdaniem eksperta
Polskie startupy przestają być anonimowe. Świat zaczyna dostrzegać ich markę
Co innego polscy inżynierowie i inżynierki – od lat byli znani i cenieni za umiejętności, pracowitość i pomysłowość. Tyle że talent można stosunkowo łatwo pozyskać: wystarczy sfinansować bilet, mieszkanie lub stypendium.
Coś się jednak zmieniło. Kilka strategicznie ważnych projektów w zaledwie parę lat wskoczyło do światowej czołówki, podkreślając przy tym swoje polskie korzenie. Kto nie zna fenomenu ElevenLabs, Neptune.ai czy ICEYE, ten nie zrozumie, co dzieje się dziś wokół reputacji polskiego sektora zaawansowanych technologii.
Pomaga też dobrze wybrzmiewający na świecie przekaz, że Polska ma ambicje w obszarze technologii wojskowych i kosmicznych. Transformacja sił zbrojnych, rozwój polskich dronów, cyberbezpieczeństwo i technologie satelitarne, lot Polaka w ramach misji naukowej na Międzynarodową Stację Kosmiczną czy centrum badawcze ESA, które trafiło do Warszawy – wszystko to składa się na obraz polskiej marki technologicznej za granicą.
Widać to również w międzynarodowych rankingach. „Financial Times” umieścił siedem polskich ośrodków innowacji i akceleratorów w swoim zestawieniu, w tym dwa w pierwszej trzydziestce. Sukcesy startupów przestają więc być traktowane jak anomalie, a coraz częściej jako efekt działającego w Polsce systemu grantów, wsparcia i rozwoju innowacji eksportowych.
Nie tylko kapitał. Startupom potrzebne są też kontrakty
Michał Rokosz uważa, że dobrym ruchem administracji publicznej była inwestycja Banku Gospodarstwa Krajowego, za pośrednictwem funduszu Vinci, w ElevenLabs i ICEYE.
– Jest w tym wartość zarówno dla tych firm, które dzięki silniejszemu powiązaniu z Polską mogą łatwiej pozyskiwać w kraju kontrakty, jak i dla nas, bo jako kraj uczestniczymy kapitałowo w ich sukcesie. Istnieją statystyki pokazujące, że prawdopodobieństwo, iż firma warta już 10 mld dolarów osiągnie wycenę 100 mld dolarów, jest znacznie większe niż w przypadku firmy wartej 1 mld dolarów, która miałaby stać się spółką o wartości 10 mld dolarów – mówi Michał Rokosz.
Wskazuje jednocześnie, że jedną z barier dla polskich spółek pozostaje trudność w zdobywaniu dużych kontraktów z przedsiębiorstwami i instytucjami. Dobrym przykładem jest telemedyczna Infermedica, która swój pierwszy rządowy kontrakt pozyskała w Australii, a nie w Polsce. Gdyby wcześniej mogła pokazać wdrożenie np. w polskim systemie ochrony zdrowia, byłoby to istotnym atutem w oczach inwestorów.
– Gdyby rodzime spółki Skarbu Państwa dawały startupom możliwość testowania technologii i wdrażania ich rozwiązań, szczególnie tych przeznaczonych dla dużych przedsiębiorstw, mogłoby to pomóc im w szybszym pozyskiwaniu kapitału – wskazuje Michał Rokosz.
Lepszy wizerunek, wciąż brak wyraźnej specjalizacji
Dariusz Żuk, zarządzający AIP Seed, także przyznaje, że dzięki ElevenLabs i ICEYE powoli zmienia się sposób, w jaki polski sektor technologiczny jest postrzegany za granicą. Sprzyja temu również rosnące zainteresowanie sztuczną inteligencją i technologiami dla sektora obronnego.
– Jestem właśnie na konferencji Digital Leaders w Barcelonie. W rozmowach o Polsce pojawiają się te firmy i te obszary – dodaje Dariusz Żuk.
Kosmos i AI z szansą na polską wizytówkę
Nie jesteśmy jednak jeszcze na etapie, na którym polskie startupy kojarzyłyby się za granicą z konkretną, silną specjalizacją.
Zdaniem Dariusza Żuka, w początkowej fazie rozwoju ekosystemu startupowego trudno tworzyć fundusze sektorowe, ponieważ na rynku jest zbyt mało startupów, a szczególnie dobrych projektów. Im bardziej dojrzały staje się jednak rynek, tym większe znaczenie zyskuje specjalizacja. Łatwiej wtedy o dostęp do ekspertów, odpowiednich osób do rad nadzorczych, kontaktów biznesowych i specjalistycznej wiedzy branżowej.
– W Polsce zaczynają już powstawać obszary, w których widać wyraźną koncentrację kompetencji i ciekawych projektów. Wcześniej takim przykładem był gaming, dziś mocno widoczny jest sektor kosmiczny, a coraz więcej interesujących spółek powstaje również wokół sztucznej inteligencji. Być może właśnie w tych obszarach zaczyna się kształtować polska specjalizacja – mówi Dariusz Żuk.
Państwo powinno wzmacniać to, co już działa
Czy i jak można wspierać rozwój startupowych specjalizacji?
– Specjalizacje powinny przede wszystkim powstawać oddolnie. Żaden urzędnik nie jest w stanie przewidzieć, co rynek kupi i w jakim obszarze pojawi się kilka naprawdę mocnych projektów. Czasem wystarczy zresztą jeden startup, żeby zapoczątkować trend w całym kraju – dobrym przykładem jest Skype w Estonii. Rolą państwa jest uważne obserwowanie rynku, wychwytywanie pojawiających się przewag i szybkie ich wzmacnianie. Jeśli w określonej dziedzinie powstaje coraz więcej dobrych projektów, a Polska ma kompetencje, które dają jej przewagę, warto stworzyć dla tego sektora odpowiednie wsparcie, również w postaci funduszy inwestujących w takie spółki – wskazuje Dariusz Żuk.
PFR Ventures uruchomił już program PFR Deep Tech, który finansuje fundusze inwestujące w zaawansowane technologicznie startupy. Wśród wskazywanych obszarów są sztuczna inteligencja, obliczenia kwantowe, systemy obronne, robotyka, technologie kosmiczne i cyberbezpieczeństwo.
Gaming był polską specjalnością. Co dalej?
Borys Musielak ze Smok Ventures dodaje, że przez pewien czas jedną z technologicznych wizytówek Polski był gaming.
– Powstały nowe, jak na tamte czasy, modele i technologie, na przykład gry wieloosobowe, a na rynku zrodziło się sporo dużych firm. Z perspektywy inwestorskiej gaming nie zawsze jednak pasuje do klasycznego sektora technologicznego – bliżej mu do branży rozrywkowej – mówi Borys Musielak.
Wskazuje, że drugim obszarem, w którym Polska jest mocna, są kompetencje matematyczne i informatyczne. Obecnie to jedna z najbardziej pożądanych umiejętności na świecie. Dobrze widać to na przykładzie firm rozwijających duże modele językowe. Polacy pracują w największych firmach technologicznych, które tworzą takie rozwiązania. Nie jesteśmy jednak w światowej czołówce ich producentów.
– Europa Środkowo-Wschodnia jest postrzegana jako miejsce, z którego wywodzą się bardzo zdolni ludzie, szczególnie specjaliści techniczni, ale brakuje im kompetencji biznesowych – zaznacza Borys Musielak.
Globalna marka wymaga kolejnych sukcesów
Zarządzający funduszem Smok Ventures wskazuje, że w światowej czołówce twórców nowych technologii są Stany Zjednoczone i Chiny. W dalszej kolejności wymienia Indie, Francja, Niemcy, Wielka Brytania, Korea Południowa i Japonia. Dalej znajduje się grupa mniejszych krajów, takich jak Szwecja, Holandia czy Hiszpania. Polska pozostaje za nimi.
– Aby marka Polski została zauważona globalnie, musi tu powstać więcej dobrych spółek. Potrzebny jest powód, dla którego zagraniczni inwestorzy będą chcieli przyjeżdżać do Polski i tutaj inwestować – podkreśla Borys Musielak.
Główne wnioski
- ElevenLabs i ICEYE zmieniły sposób, w jaki zagraniczni inwestorzy patrzą na polski sektor technologiczny. Ich sukcesy zwiększyły rozpoznawalność polskich kompetencji, ale wciąż jest za wcześnie, by mówić o silnej marce całego ekosystemu startupowego.
- AI i technologie kosmiczne mogą stać się polskimi specjalizacjami. W obu obszarach rośnie liczba kompetencji i interesujących projektów. Zdaniem ekspertów specjalizacje powinny jednak powstawać oddolnie, a rolą państwa jest wzmacnianie tych dziedzin, w których rynek już pokazuje przewagę.
- Do przyciągnięcia zagranicznego kapitału potrzebne są nie tylko kolejne dobre spółki, ale też duże krajowe kontrakty. Startupom mogą pomóc publiczne inwestycje, wydarzenia przyciągające globalnych inwestorów oraz możliwość testowania i wdrażania technologii w dużych firmach i instytucjach. Najsilniejszym magnesem pozostaną jednak kolejne globalne sukcesy spółek wywodzących się z Polski.