Kategoria artykułu: Analizy

Faustowska zagadka polskiej gospodarki. Dlaczego radzimy sobie dużo lepiej niż inni?

Polska gospodarka w ostatnich latach rosła szybciej niż niemal wszystkie kraje Europy, mimo pandemii, wojny i wysokiej inflacji. Kolejne kryzysy nie tylko nie zahamowały wzrostu, ale w części przypadków stały się impulsem rozwojowym.

Z tego artykułu dowiesz się…

  1. Dlaczego polska gospodarka w ostatnich latach rosła znacznie szybciej niż inne gospodarki europejskie, w tym z regionu Europy Środkowo-Wschodniej.
  2. Jak Polska była w stanie wykorzystywać szoki zewnętrzne na swoją korzyść.
  3. Co będzie kluczowe dla dalszego wzrostu.
Loading the Elevenlabs Text to Speech AudioNative Player...
Ikona wykres interaktywny Wykres interaktywny

W latach 2020–2025 polska gospodarka rosła średniorocznie w tempie 2,8 proc. To wynik ustępujący w regionie jedynie Chorwacji, ex aequo z Bułgarią, która jest jednak znacznie słabiej rozwiniętą gospodarką. Najszybciej rozwijała się właśnie niewielka gospodarka Chorwacji (3,5 proc.). Inne duże gospodarki regionu zostały wyraźnie w tyle za Polską. Rumunia rosła w średnim rocznym tempie 1,6 proc., Słowacja 1,4 proc., a Węgry 1,2 proc. Z kolei w Czechach wzrost wyniósł zaledwie 0,8 proc.

Jednocześnie Polska utrzymywała wysoki deficyt budżetowy, który w ostatnich sześciu latach średnio wynosił 5,1 proc. PKB. Sam poziom deficytu nie tłumaczy jednak różnic w tempie wzrostu. Rumunia i Węgry utrzymywały go na jeszcze wyższym poziomie, Słowacja na zbliżonym, a mimo to rosły wyraźnie wolniej niż Polska. Z kolei Bułgaria i Chorwacja miały niższy deficyt, a jednocześnie rozwijały się szybko.

Ikona wykres interaktywny Wykres interaktywny

Polska gospodarka jest bezkonkurencyjna także w porównaniu z gospodarkami Europy Zachodniej. Od pandemii wzrost PKB Polski wyniósł 17,5 proc. Drugim najszybciej rosnącym krajem była Hiszpania z wynikiem 10,4 proc. Cała strefa euro urosła w tym okresie o 6,3 proc. Wolniej od tego tempa rosły Włochy, Francja oraz Niemcy.

Pandemia, wojna, wzrost

Kiedy spojrzy się na szybki wzrost Polski przez pryzmat pandemii, wojny i szoku inflacyjnego, wyłania się coś na kształt faustowskiej zagadki. „Jam częścią tej siły, która wiecznie zła pragnąc, wiecznie dobro czyni” – pisał Goethe w „Fauście”. To dobrze oddaje rzeczywistość ostatnich lat.

Zjawiska, które miały osłabić polską gospodarkę, w dłuższej perspektywie okazują się ją wzmacniać. Pandemia dotknęła społeczeństwa i gospodarki, ale odbudowaliśmy się znacznie szybciej niż inne kraje, zmniejszając dystans rozwojowy. Dodatkowo Polska przyciąga inwestycje relokowane z Azji, co jest efektem obaw o ponowne zerwanie łańcuchów dostaw. Wojna w Ukrainie spowodowała napływ uchodźców, z których duża część zasiliła rynek pracy. Doprowadziła także do rozluźnienia reguł fiskalnych, co sprawiło, że nie musieliśmy gwałtownie redukować deficytu. Takich przykładów można wskazać więcej.

Co jest wyjątkowego w polskiej gospodarce?

Co sprawia, że polska gospodarka potrafi obracać negatywne zjawiska na swoją korzyść? Istotnych czynników jest co najmniej kilka. W ostatnich latach kluczowa była polityka gospodarcza. Zarówno poprzedni, jak i obecny rząd nie kierował się w tej sferze sztywnymi dogmatami. Nastąpiło istotne zwiększenie wydatków publicznych tam, gdzie było to potrzebne – tarcze dla firm w czasie lockdownu, zbrojenia, inwestycje infrastrukturalne. Jednocześnie nie wprowadzono znaczących cięć. Deficyt budżetowy był traktowany jako narzędzie realizacji celów, a nie cel sam w sobie. Do tego dochodzi relatywnie właściwa polityka pieniężna.

Poniekąd odwrotnością tego podejścia są Czechy, które prowadziły konserwatywną politykę gospodarczą, zgodną z podręcznikami makroekonomii. Utrzymywały deficyt na niższym poziomie niż Polska – średnio o 1,6 pkt. proc. w okresie 2020–2025. Szybciej rozpoczęły się podwyżki stóp procentowych. Bardzo ostrożnie podnosiły płacę minimalną. Efekty tej polityki okazały się słabsze niż w Polsce – różnica we wzroście w ciągu ostatnich sześciu lat wyniosła aż 2 punkty procentowe. PKB Czech rosło w tym okresie średnio o zaledwie 0,8 proc., podczas gdy Polski o 2,8 proc.

Drugim czynnikiem jest wysoka elastyczność gospodarki. Polska ma duży rynek wewnętrzny, dzięki czemu nie jest tak silnie uzależniona od koniunktury w Europie Zachodniej. Sektor eksportowy jest mocno zdywersyfikowany, więc spowolnienia w jednych obszarach są równoważone ożywieniem w innych. Istotną rolę odgrywa także własna waluta. Złoty wyraźnie osłabił się na początku wojny, dając eksporterom dodatkowe wsparcie konkurencyjne.

Znaczenie mają również czynniki „miękkie”. Polskie społeczeństwo pozostaje „głodne sukcesu”, a dotychczasowe osiągnięcia wzmacniają motywację do dalszej pracy. W wielu branżach panuje bardzo silna konkurencja, co podkreślają m.in. inwestorzy zagraniczni.

Nie bez znaczenia jest też czynnik szczęścia. W ostatnich latach wiele okoliczności układało się dla Polski korzystnie. Przykładem jest początek wojny w Ukrainie. Gdyby Rosji udało się szybko zająć Kijów i obalić ukraińskie władze, Polska znalazłaby się w zupełnie innej sytuacji geopolitycznej. Nie był to scenariusz nierealny. W takim wariancie musielibyśmy mierzyć się z odpływem kapitału, zahamowaniem inwestycji oraz koniecznością znacznie gwałtowniejszego zwiększenia wydatków na import uzbrojenia.

Trzeba patrzeć w przyszłość

Sukces ma wielu ojców, porażka jest sierotą. Kiedy gospodarka rośnie, łatwo wskazywać czynniki, które do tego doprowadziły. W drugą stronę działa to podobnie – można wymienić wiele powodów, dla których Niemcy od sześciu lat tkwią w stagnacji.

Kluczowe jest utrzymanie koncentracji na rozwoju bez popadania w nadmierny samozachwyt. W kolejnych latach szoków z pewnością nie zabraknie. Najważniejsze, by przechodzić przez nie możliwie płynnie i – w miarę możliwości – dostrzegać w nich kolejne szanse rozwojowe.

Główne wnioski

  1. W latach 2020-2025 Polska odnotowała średnioroczny wzrost PKB na poziomie 2,8 proc., co plasowało ją w ścisłej czołówce UE i wyraźnie powyżej średniej strefy euro. Skumulowany wzrost od pandemii wyniósł 17,5 proc., istotnie więcej niż w największych gospodarkach Europy Zachodniej. Wysokiej dynamice towarzyszył podwyższony deficyt sektora finansów publicznych, który sam w sobie nie tłumaczy różnic w tempie wzrostu względem innych państw regionu.
  2. Wstrząsy zewnętrzne, takie jak pandemia czy wojna w Ukrainie, nie doprowadziły do trwałego osłabienia gospodarki, a w części kanałów okazały się prorozwojowe. Szybka odbudowa aktywności, napływ pracowników z Ukrainy, relokacja części inwestycji oraz elastyczne podejście do polityki fiskalnej i pieniężnej wsparły zarówno popyt, jak i podaż. Istotne znaczenie miały również duży rynek wewnętrzny, dywersyfikacja eksportu oraz kurs walutowy amortyzujący szoki.
  3. Utrzymanie wysokiego tempa wzrostu wymaga konsekwentnego skupienia na rozwoju. W kolejnych latach nie zabraknie nowych wstrząsów, dlatego kluczowa będzie zdolność do możliwie płynnego przechodzenia przez kryzysy.