Kategoria artykułu: Kultura

Filippo Sorcinelli, czyli krawiec papieży. „Nie ma dla mnie sztuk bliższych i dalszych” (WYWIAD)

Organista, twórca perfum i najsłynniejszych współczesnych szat liturgicznych dla papieży, opowiada m.in. o inspiracji do stworzenia zapachu dla grzesznika. W sobotę 29 sierpnia zadebiutuje w Polsce.

Filippo Sorcinelli (po lewej) w towarzystwie Łukasza Majewskiego z DRAGONFLY Olfactory Studio.
Filippo Sorcinelli (po lewej) w towarzystwie Łukasza Majewskiego z DRAGONFLY Olfactory Studio. Włoski artysta wystąpi w Krakowie z niecodziennym koncertem. Fot. Łukasz Gazur

Z tego artykułu dowiesz się…

  1. Gdzie w Polsce zadebiutuje Filippo Sorcinelli.
  2. Gdzie ten twórca muzyki, perfum i najsłynniejszych współczesnych szat liturgicznych szuka inspiracji.
  3. Skąd pomysł zapachu „Quickie and Coffee”.
Loading the Elevenlabs Text to Speech AudioNative Player...

Audio generowane przez AI. Może zawierać błędy.

Nawet w dzisiejszym świecie, w którym słowo „kontrowersyjny” niewiele już znaczy, on wciąż może za takiego uchodzić. Nie dlatego, że jest skandalistą. Wręcz przeciwnie: skupiony, uważny, zawsze w eleganckiej czerni. Na dodatek… gej na usługach Watykanu. Filippo Sorcinelli to projektant papieży i jeden z najważniejszych współczesnych twórców ornatów, a zarazem organista oraz artysta zapachu. W swojej pracowni-świątyni – zanurzony w półmroku – myśli zarówno o nutach muzycznych, jak i zapachowych.

Warto wiedzieć

Organista, krawiec papieży, artysta, katolik i gej

Filippo Sorcinelli (ur. w 1975 w Mondolfo) – włoski projektant, perfumiarz, artysta i organista. Muzykę studiował m.in. w Papieskim Instytucie Muzyki Sakralnej w Rzymie, a w 2001 roku założył Atelier LAVS (skrót od Laboratorio Atelier Vesti Sacre), specjalizujące się w projektowaniu szat liturgicznych. Tworzył ornaty dla Benedykta XVI, Franciszka oraz Leona XIV, zyskując miano „krawca papieży”. Równolegle zajmuje się malarstwem, fotografią i perfumiarstwem artystycznym. LAVS to także nazwa jego pierwszego zapachu, którym skrapiał szaty przed wysłaniem ich papieżom. Jego zapachy wyrastają z doświadczenia muzyki, liturgii, architektury i cielesności, łącząc kadzidło i półmrok kościołów ze zmysłowością, erotyką oraz osobistymi doświadczeniami twórcy. Zdeklarowany katolik i gej. Jak przekonuje, orientacja seksualna „nie powinna odgrywać roli w biznesie”.

Zapach gotyku i katedry Notre Dame

Ma na koncie zapachy inspirowane: konsekracją przebudowanego chóru bazyliki Saint-Denis, uznawanego za jeden z momentów narodzin gotyku (Opus 1144), wyobrażeniem gwoździa Męki Pańskiej (Reliqvia) czy Callas w słynnej scenie obłędu w mediolańskiej La Scali (Quando rapita in estasi). Stworzył też specjalny zapach, którym spryskiwał ornaty przed przekazaniem ich do Watykanu. Kadzidło, mirra, żywice i drewno tworzą woń ciemnej kaplicy.

Artysta wystąpi po raz pierwszy w Polsce w sobotę, 29 sierpnia, w Kościele Ewangelickim przy ul. Grodzkiej 56 w Krakowie.

Łukasz Gazur, XYZ: Często inspirują pana historie katedr. Jako człowieka zajmującego się zabytkami, szczególnie zainteresował mnie zapach „Notre-Dame 15.4.2019”. Nie pytam, skąd się wziął, bo data na flakonie jest oczywista, ale ciekaw jestem, jak pan budował jego nuty?

Filippo Sorcinelli: To zapach bardzo silnie związany z doświadczeniem zamknięcia. Tworzyłem go w czasach pandemii i izolacji, czasu niepewności. Byłem w Paryżu 15 kwietnia 2019 roku, w dniu pożaru katedry Notre Dame. Z tą katedrą łączy mnie szczególna relacja: przez wiele lat byłem związany z tym miejscem, pracowałem tam i dawałem koncerty.

Choć nie byłem świadkiem samego pożaru, poczułem potrzebę zapisania tego zdarzenia we flakonie, ale też wsparcia ludzi, którzy – podobnie jak ja – byli emocjonalnie związani z katedrą, a w czasach niepewności pandemicznej byli jeszcze bardziej zagubieni. Dlatego stworzyłem ten zapach. Kiedy po latach odbudowy wróciłem do Paryża, przyjaciele oprowadzili mnie po odnowionej katedrze. Nadal czułem w niej spaleniznę. Zapytałem ich, czy także ją wyczuwają. Odpowiedzieli, że nie. Przebywali tam tak często i długo, iż ten zapach stał się dla nich czymś naturalnym. Ja właśnie przez nutę spalonego drewna chciałem zaznaczyć to zdarzenie. Tak, żebyśmy pamiętali.

Słynny podpis Filippo Socrinelliego. Takie karteczki z zapachem jednych z perfum artysty uczestnicy koncertu w Krakowie dostaną przed rozpoczęciem wydarzenia. Fot. Łukasz Gazur

Realne życie i historia

Jak ważne są historia i dziedzictwo w pana twórczości?

Są fundamentalne. Historia i korzenie powinny być ważne nie tylko dla artysty, lecz dla każdego z nas. Współczesne, realne życie pozostaje przecież związane z tym, co było wcześniej i czego doświadczyliśmy – my jako osoby, ale i my jako cywilizacja. Dzięki świadomemu kontaktowi z historią i własnymi korzeniami możemy przepracowywać trudne doświadczenia oraz bezpieczniej mierzyć się z tym, co złe.

Skąd wziął się pomysł na zapach „Quickie and Coffee”?

Ten zapach należy do kolekcji, która powstała z obserwacji ludzkich zachowań, seksualnych pragnień i perwersji. Odwołuje się do zjawiska bardzo charakterystycznego dla Włoch. Przy autostradach znajdują się Autogrille, czyli stacje z barami, w których podróżni zatrzymują się na chwilę odpoczynku. Czasem dochodzi tam do szybkich, anonimowych spotkań w toaletach. Później ich uczestnicy mijają się przy kawie, ale już ze sobą nie rozmawiają. To właśnie ta krótka droga: od błyskawicznego zbliżenia do kawy i obojętności stała się inspiracją tego zapachu.

Muzykę słyszą wszyscy

Czyli zapach dla grzesznika. Wychodząc nieco poza perfumy: jest pan artystą multidyscyplinarnym. Która z dziedzin działalności jest panu najbliższa?

Przez lata wypracowałem przekonanie, że nie ma dla mnie sztuk bliższych i dalszych. Żadna nie waży więcej od pozostałych. Każda z technik i każda z dziedzin, którymi się zajmuję, jest równie ważna.

Spotykamy się przy okazji wydarzenia muzycznego, dlatego chciałbym zapytać o muzykę nie tylko jako dziedzinę pana działalności, lecz także jako źródło inspiracji. Czy słuchanie muzyki uruchamia w panu inne obszary twórczości?

Często nie zdajemy sobie sprawy, że muzyka jest z nami nawet wtedy, gdy fizycznie jej nie słyszymy. Pozostaje w nas obecna. Drga, rezonuje. Nawet rytm bicia serca to muzyka. W mojej działalności artystycznej nie ma chwil całkowicie od niej oderwanych. Niekiedy udaję się na rodzaj wewnętrznej emigracji i oddalam od rzeczywistego świata, ale właśnie muzyka pozwala mi zachować z nim nić wiążącą mnie z rzeczywistością. Myślę nawet, że osoby, które nigdy nie słyszały dźwięków z powodu głuchoty, odbierają muzykę w pewien sposób, jak rodzaj pamięci komórkowej czy genetycznej.

Płyta Filippo Socrinelliego. Fot. Łukasz Gazur

W ostatnich latach zapach stał się ważny nie tylko dla miłośników perfum. Coraz częściej pojawia się również w sztuce współczesnej jako pełnoprawne medium. Jak zapatruje się pan na ten zwrot ku węchowi?

Zgadzam się z tą obserwacją, choć samo odkrycie nie jest nowe. Od zawsze – często podświadomie – działaliśmy poprzez węch. To niezwykle silny zmysł, ponieważ oddziałuje bezpośrednio na mózg. Zapach to też wspomnienia, przywoływanie konkretnych chwil. Ci, którzy potrafili wykorzystywać zapach w pracy z ludzkim umysłem, od dawna korzystali z jego szczególnej mocy.

Główne wnioski

  1. Twórczość Filippo Sorcinellego nieustannie rozgrywa się między kościelnym rytuałem a ludzkim pożądaniem. Kadzidło, ornaty i gotyckie katedry spotykają się w niej z zapachem ciała, anonimowym seksem oraz queerowym doświadczeniem. Wszystko rozgrywa się między sacrum i cielesnością.
  2. Dla Sorcinellego perfumy są narzędziem przywoływania miejsc, wydarzeń i emocji. Zapach spalonego drewna w kompozycji poświęconej Notre Dame pozwala opowiedzieć o katastrofie, ale również o trwaniu pamięci i przyzwyczajaniu się do śladów tragedii.
  3. Sorcinelli nie tworzy hierarchii między muzyką, projektowaniem szat liturgicznych, fotografią i perfumiarstwem. Wszystkie te dziedziny traktuje jako równorzędne sposoby opowiadania o historii, duchowości i człowieku.