Kategorie artykułu: Społeczeństwo Świat Technologia

Francja jak Polska lat 90.? Co cztery minuty znika samochód

W Polsce lat 90. kradzież samochodu była niemal symbolem transformacji: giełdy, „dziuple”, eksport na Wschód, mafijne szlaki przez porty i granice. Dziś podobne zjawiska wracają – tyle że w cyfrowym wydaniu – nad Sekwaną.

Blokada kierownicy
Blokada kierownicy za 20–50 euro potrafi zniechęcić złodzieja, który „nie lubi tracić czasu”. Fot. ullstein bild/ Getty Images

Z tego artykułu dowiesz się…

  1. Ile samochodów jest kradzionych we Francji.
  2. Jak Francuzi bronią się przed kradzieżami.
  3. Jakie metody stosują złodzieje.
Loading the Elevenlabs Text to Speech AudioNative Player...

We Francji samochód znika średnio co cztery minuty. W 2024 r. odnotowano ok. 140 tys. kradzieży, a w 2025 r. – według danych francuskiego MSW – 125 tys. takich przypadków, czyli o blisko 9 proc. mniej. Spadek? Raczej korekta na bardzo wysokim poziomie.

Francja pozostaje bowiem europejskim „liderem” kradzieży samochodów – przed Włochami i Wielką Brytanią – wynika z najnowszego Obserwatorium Coyote Secure, firmy zajmującej się systemami odzyskiwania skradzionych pojazdów. I choć statystyki delikatnie drgnęły w dół, eksperci mówią o złudzeniu optycznym: skala zjawiska od pięciu lat utrzymuje się na rekordowym poziomie.

Dla porównania: w Polsce z powodu kradzieży wyrejestrowano w 2025 roku 4751 pojazdów osobowych i dostawczych do 6 ton, podaje Samar. W rekordowym 1999 roku skradziono 71,5 tys. aut.

Kradzież? Bez łomu, za to z tabletem

Jeśli ktoś wyobraża sobie wybite szyby i wyłamane zamki, jest dekady do tyłu. Dziś – jak mówią śledczy i przedstawiciele branży motoryzacyjnej – „samochód crackuje się jak smartfon”. Nawet 90–94 proc. kradzieży odbywa się bez śladów włamania. Zamiast łomu – urządzenie do przechwytywania sygnału kluczyka (tzw. mouse jacking), zamiast hałasu – cisza i kilkanaście sekund pracy.

Sprzęt? Dostępny w internecie, bez wchodzenia w darknet, za kilkaset euro. W praktyce przestępcy kopiują sygnał klucza bezdotykowego, otwierają auto i odjeżdżają. Inną metodą jest atak przez złącze OBD – port serwisowy pod deską rozdzielczą, który pozwala przeprogramować pojazd. „Im więcej elektroniki, tym więcej podatności” – przyznają mechanicy.

Najbardziej pożądane są SUV-y – stanowią ok. 66 proc. skradzionych aut – oraz hybrydy. Te ostatnie odpowiadają już za ponad połowę przypadków. Logika jest prosta: to najpopularniejsze modele na rynku wtórnym i w eksporcie. A popyt napędza podaż.

Geografia przestępstwa

Region stołeczny Île-de-France pozostaje epicentrum zjawiska, ale dynamicznie rośnie północ kraju. W regionie Hauts-de-France liczba kradzieży wzrosła w 2024 r. o 8,5 proc. Bliskość dużych portów i granic sprzyja przemytowi – auta trafiają do Europy Wschodniej lub Afryki, często w kontenerach. Coyote odnotował 22-procentowy wzrost operacji odzyskiwania pojazdów za granicą.

To jak déjà vu dla tych, którzy pamiętają Polskę sprzed ćwierćwiecza: zorganizowane siatki, szybki przerzut, wyspecjalizowane role. Właścicieli aut, którzy organizowali się na osiedlowych parkingach albo chodzili z radiem wyjętym z samochodu, bo i taki sprzęt kradziono. Różnica? Dziś „dziuplą” bywa podziemny parking na przedmieściach, a narzędziem – laptop.

Nowa gorączka złota: baterie

Na celowniku są także same komponenty. Po katalizatorach przyszedł czas na baterie hybryd. Lżejsze niż w autach elektrycznych (ok. 50 kg w wersjach podstawowych), łatwe do demontażu, osiągają na czarnym rynku 300–900 euro.

Skutki dla właścicieli są bolesne: naprawy rzędu 1–3 tys. euro, często z długim oczekiwaniem na części. Zdarzały się przypadki dziesiątek okradzionych aut w salonach dealerskich – straty liczono w setkach tysięcy euro.

Państwo i rynek: kto wygrywa?

Ministerstwo Spraw Wewnętrznych podkreśla spadek w 2025 r., ale branża ostrzega: stabilizacja na wysokim poziomie to wciąż kryzys. Rośnie liczba tzw. „zatrzymań incydentalnych” – podczas poszukiwania jednego pojazdu służby trafiają na kolejne skradzione auta. To sugeruje skalę magazynowania i tranzytu.

Producenci samochodów odpierają zarzuty o „wadliwe systemy”, wskazując na wyścig zbrojeń z cyberprzestępcami. Ubezpieczyciele podnoszą składki, a klienci wracają do rozwiązań analogowych – jak znane w Polsce w latach 90. metalowe blokady kierownicy i inne zabezpieczenia starej daty.

Paradoks nowoczesności

Najskuteczniejsza ochrona? Często najprostsza. Blokada kierownicy za 20–50 euro potrafi zniechęcić złodzieja, który „nie lubi tracić czasu”. Etui anty-RFID na kluczyk (ok. 10 euro) blokuje sygnał. Zabezpieczenie portu OBD (ok. 150 euro plus montaż) utrudnia przeprogramowanie auta. Do tego zdrowy rozsądek: garaż, oświetlona ulica, brak widocznych przedmiotów w kabinie, grawer szyb i wpis do rejestru Argos.

Rejestr Argos to francuski, krajowy system identyfikacji i rejestracji oznakowanych pojazdów, wykorzystywany w walce z kradzieżami samochodów. To podmiot prywatny, działający w interesie branży ubezpieczeniowej, ale ściśle współpracujący z organami ścigania. Dane z rejestru są wykorzystywane operacyjnie przy odzyskiwaniu pojazdów.

Ile to kosztuje? Grawerowanie i rejestracja to zwykle 70–100 euro. Często koszt jest wliczony przy zakupie auta, bywa wymagany przez ubezpieczyciela lub częściowo refundowany w ramach polisy.

Warto wiedzieć

Jak Francuzi bronią się przed złodziejami?

ARGOS (pełna nazwa: GIE Argos) to organizacja utworzona przez francuskich ubezpieczycieli w latach 80. Jej zadaniem jest:

  • zwalczanie przestępczości samochodowej,
  • identyfikacja skradzionych pojazdów i części,
  • współpraca z policją, żandarmerią, celnikami oraz partnerami międzynarodowymi,
  • prowadzenie bazy danych oznakowanych pojazdów.

Na czym polega wpis do rejestru Argos?

Jeśli właściciel zdecyduje się na grawerowanie szyb, certyfikowana firma:

  • nanosi numer VIN (numer identyfikacyjny pojazdu) na kilka szyb auta,
  • rejestruje pojazd w bazie Argos – zazwyczaj na okres 6 lat.

Dzięki temu:

  • samochód jest łatwiejszy do identyfikacji po kradzieży,
  • trudniej sprzedać go na części,
  • służby szybciej weryfikują jego status podczas kontroli.

Działa to odstraszająco – auto z widocznym oznakowaniem jest mniej atrakcyjne dla złodzieja, bo trudniejsze do „wyczyszczenia” i odsprzedaży.  

ARGOS

Francja nie jest krajem bezradnym. Dysponuje rozwiniętymi systemami odzyskiwania pojazdów, współpracą transgraniczną i coraz lepszą analityką. Jednocześnie cyfrowa transformacja motoryzacji stworzyła nową przestrzeń dla przestępców – szybką, cichą i skalowalną.

W Polsce lat 90. kradzież auta była symbolem słabości państwa w okresie transformacji. We Francji w 2026 r. to raczej test odporności państwa w epoce cyfrowej. Bo gdy samochód znika co cztery minuty, pytanie nie brzmi już „czy”, lecz „kiedy”. I czy analogowa blokada kierownicy okaże się skuteczniejsza niż najnowsza aktualizacja oprogramowania.

Główne wnioski

  1. We Francji samochód znika średnio co cztery minuty. W 2024 r. odnotowano ok. 140 tys. kradzieży, a w 2025 r. – według danych francuskiego MSW – 125 200 przypadków, czyli o blisko 9 proc. mniej r./r.
  2. Złodzieje „crackują” auta jak smartfony. Nawet 90–94 proc. kradzieży odbywa się bez śladów włamania. Zamiast łomu – urządzenie do przechwytywania sygnału kluczyka (tzw. mouse jacking), zamiast hałasu – cisza i kilkanaście sekund akcji. Sprzęt do kradzieży jest dostępny w internecie, bez wchodzenia na darknet, za kilkaset euro. Inną metodą jest atak przez złącze OBD – port serwisowy pod deską rozdzielczą, pozwalający przeprogramować pojazd. „Im więcej elektroniki, tym więcej podatności” – przyznają mechanicy.
  3. Proste zabezpieczenia nadal działają. Blokada kierownicy za 20–50 euro potrafi zniechęcić złodzieja, który „nie lubi tracić czasu”. Etui anty-RFID na kluczyk (ok. 10 euro) blokuje sygnał. Zabezpieczenie portu OBD (ok. 150 euro plus montaż) utrudnia przeprogramowanie auta. Do tego zdrowy rozsądek: garaż, oświetlona ulica, brak widocznych przedmiotów w kabinie, grawer szyb i wpis do rejestru Argos.