Francuski romans Elona Muska. Od uwodzenia Paryża do otwartego konfliktu
Elon Musk zawsze traktował Francję jak obiekt szczególnej gry. Trochę jak romans: zaczęło się od wzajemnej fascynacji, kolacji w Pałacu Elizejskim i deklaracji miłości do europejskiej kultury. Dziś ten związek przypomina raczej toksyczne małżeństwo w trakcie głośnego rozwodu. A mimo to Francja wciąż nie potrafi uwolnić się od fascynacji Muskiem.
Z tego artykułu dowiesz się…
- O co Elon Musk jest oskarżany we Francji.
- Na co liczył prezydent Macron w relacji z Muskiem.
- Co Francuzi myślą o Musku.
Jeszcze kilka lat temu Musk był w Paryżu gwiazdą. Gość honorowy szczytu inwestycyjnego Choose France w Wersalu, celebryta VivaTech, stały bywalec Pałacu Elizejskiego oraz ponownego otwarcia katedry Notre Dame po jej renowacji po pożarze. Prezydent Macron widział w nim uosobienie nowoczesnego kapitalizmu – wizjonera, który mógłby ulokować we Francji fabrykę Tesli, centrum produkcji baterii albo inwestycje w kosmos i AI.
Dziś francuska prokuratura prowadzi szerokie śledztwo wobec platformy X (dawnego Twittera). Chodzi o algorytmy rekomendacji, moderację treści, możliwe naruszenia przepisów o ochronie danych oraz zwalczanie przestępczości – w tym treści pedofilskich. Biura X w Paryżu zostały przeszukane. Musk odpowiada krótko: „atak polityczny”.
20 kwietnia – na ten dzień francuska prokuratura zaplanowała przesłuchanie Elona Muska, wraz z byłą szefową X Lindą Yaccarino, w ramach toczącego się śledztwa w Paryżu.
Rząd francuski ripostuje zaskakująco ostro, uruchamiając oficjalne konto French Response na X. „Badanie treści pedopornograficznych nie jest kontrowersyjne. Robienie z tego teatru politycznego – to manipulacja” – pisze państwo francuskie… na platformie należącej do Muska.
Macron, Breton i wojna o DSA
Ten konflikt nie jest wyłącznie francuskim. Jest europejski i ideologiczny. Musk stał się symbolem buntu amerykańskiego big techu przeciwko Digital Services Act (DSA) – unijnej regulacji, która wymusza odpowiedzialność platform za treści, algorytmy i ochronę użytkowników.
Na pierwszej linii tej wojny przez lata stał Thierry Breton, były komisarz UE ds. rynku wewnętrznego. Publiczne starcia Muska i Bretona na X były czymś więcej niż kłótnią miliarder–urzędnik. To był konflikt dwóch wizji świata: europejskiej, ukształtowanej przez doświadczenie totalitaryzmów, oraz amerykańskiej, absolutyzującej wolność słowa.
Musk nie ukrywał pogardy. Breton stał się dla „tech bros” symbolem „europejskiego kompleksu cenzury”. Administracja Trumpa – z którą Musk coraz wyraźniej sympatyzuje – posunęła się nawet do sankcji wizowych wobec europejskich regulatorów.
Dla Macrona to czerwona linia. W 2025 r., przemawiając do ambasadorów, prezydent ostrzegał przed właścicielami globalnych platform, którzy „bezpośrednio ingerują w wybory i wspierają międzynarodówkę reakcyjną”. Musk był nieobecnym bohaterem tego wystąpienia.
Uwielbiany i znienawidzony jednocześnie
We Francji Musk wywołuje skrajne emocje. Dla jednych jest geniuszem – człowiekiem, który zawstydził ArianeSpace, gdy Francja na pewien czas straciła zdolność do lotów załogowych. To przecież kapsuła Crew Dragon firmy SpaceX zabiera francuską astronautkę na ISS, a nie francuski statek.
Ale dla innych jest symbolem europejskiej porażki technologicznej. „Jest lustrem naszych klęsk i utraty suwerenności” – mówi były minister. Francja go krytykuje, śledzi, reguluje… i jednocześnie nie potrafi się bez niego obejść.
To napięcie widać także w relacjach z Bernardem Arnaultem. Prezes koncernu luksusowego LVMH i Musk od lat rywalizują o tytuł najbogatszego człowieka świata. Arnault – ucieleśnienie francuskiego luksusu i soft power – kontra Musk, brutalny wizjoner z Doliny Krzemowej. Dziś Musk wyprzedził Arnaulta, a jego majątek plasuje się w zupełnie innej skali niż europejskie fortuny.
Tesla, która nie przyjechała
Francja bardzo chciała Tesli. W 2019 r. pięć lokalizacji rywalizowało o pierwszą europejską gigafabrykę. Przegrały z Niemcami – bo Berlin obiecał szybciej, taniej i bez politycznych komplikacji.
W 2023 r. pojawiła się druga szansa: baterie, nowa fabryka, kolejne wizyty Muska w Paryżu. Znów czerwony dywan. Znów nadzieje. I znów – nic. Fabryka we Francji nie powstała.
Pozostały niedosyt i poczucie, że Musk traktuje Europę bardziej jako scenę polityczną niż realne miejsce inwestycji.
Imperium Muska: kosmos, AI i „słońce świadomości”
Tymczasem Musk gra już w zupełnie innej lidze. Fuzja SpaceX i xAI to operacja bez precedensu – wyceniana na ponad 1,2 bln dolarów. Ambicja? Połączenie kosmosu i sztucznej inteligencji, budowa orbitalnych centrów danych, stworzenie – jak mówi Musk – „świadomego słońca, które zrozumie Wszechświat”.
Brzmi jak science fiction, ale za tą narracją stoją brutalne liczby: miliardy dolarów spalane miesięcznie przez xAI, potrzeba gigantycznej mocy obliczeniowej i energii, setki tysięcy satelitów. Eksperci ostrzegają przed kosztami środowiskowymi. Musk odpowiada: Ziemia tego nie udźwignie – trzeba iść w kosmos.
To geniusz czy megalomania? W Europie opinie są podzielone, ale zadra w sercach Europejczyków tkwi głęboko. U nas nikt nie potrafi dorównać Muskowi.
Trump, polityka i nowa oś konfliktu
Momentem przełomowym była otwarta deklaracja polityczna Muska. Wsparcie dla Donalda Trumpa i ruchu MAGA, objęcie funkcji szefa DOGE (Departamentu Efektywności Rządu), narracja o „wolności słowa” i ataki na europejskie elity – wszystko to uczyniło z niego aktora politycznego, a nie tylko przedsiębiorcę.
Dla Paryża i Brukseli to problem strategiczny. Musk kontroluje infrastrukturę komunikacyjną (X), kosmiczną (Starlink) i – coraz bardziej – informacyjną (AI). Jego wpływ wykracza daleko poza rynek.
Romans, który zmienił się w wojnę
Relacja Francji z Elonem Muskiem to opowieść o uwodzeniu, złudzeniach i brutalnym przebudzeniu. O Europie, która chciała amerykańskiego wizjonera, ale nie była gotowa na jego polityczne ambicje. O Musku, który chciał inwestować, ale nie znosi ograniczeń.
To nie koniec tej historii. Śledztwo w Paryżu, konflikt o DSA, rywalizacja o narrację w sieci – wszystko to dopiero się rozkręca. Jedno jest pewne: nawet jeśli Francja dziś traktuje Muska jak wroga, nadal pozostaje od niego zależna. A w takich relacjach nikt nie wychodzi bez ran.
Główne wnioski
- Prokuratura prowadzi szerokie śledztwo wobec X (dawnego Twittera). Dotyczy ono algorytmów rekomendacji, moderacji treści, możliwych naruszeń przepisów o ochronie danych oraz zwalczania przestępczości – w tym treści pedofilskich. Biura X w Paryżu zostały przeszukane. Musk odpowiada krótko: „atak polityczny”. Miliarder został wezwany na przesłuchanie do Paryża na 20 kwietnia.
- Prezydent Emmanuel Macron był zafascynowany Muskiem. Miliarder był gościem honorowym szczytu inwestycyjnego Choose France w Wersalu, celebrytą na VivaTech, stałym bywalcem Pałacu Elizejskiego oraz uczestnikiem ponownego otwarcia katedry Notre Dame po jej renowacji po pożarze. Macron widział w nim uosobienie nowoczesnego kapitalizmu – wizjonera, który mógłby ulokować we Francji fabrykę Tesli, centrum produkcji baterii albo inwestycje w kosmos i AI.
- We Francji Musk wywołuje skrajne emocje. Dla jednych jest geniuszem – człowiekiem, który zawstydził Arianespace, gdy Francja na pewien czas straciła zdolność lotów załogowych. To przecież kapsuła Crew Dragon firmy SpaceX zabiera francuską astronautkę na ISS, a nie francuski statek. Dla innych jest jednak symbolem europejskiej porażki technologicznej. „Jest lustrem naszych klęsk i utraty suwerenności” – mówi były francuski minister.