Kategoria artykułu: Polityka

Głos Warszawiaka w wyborach jest wart mniej niż Elblążanina. Sejm chce wreszcie zmienić prawo wyborcze

Wraca kwestia tzw. korekty demograficznej. W sejmie trwają prace nad nowelizacją prawa wyborczego, która zakłada m.in. zmianę liczby posłów z poszczególnych okręgów. Czy wybory do sejmu będą równe w całym kraju?

Na zdjęciu siedziba Państwowej Komisji Wyborczej na ul. Wiejskiej w Warszawie
W sejmie trwają prace nad nowelizacją Kodeksu wyborczego. Pierwszy od kilkunastu lat pojawia się szansa na zrównanie siły głosów w okręgach wyborczych. Na zdjęciu siedziba Państwowej Komisji Wyborczej przy ul. Wiejskiej w Warszawie, Fot. PAP/Rafał Guz

Z tego artykułu dowiesz się…

  1. Dlaczego mieszkaniec Sosnowca ma dziś większą siłę głosu niż mieszkaniec podwarszawskiego obwarzanka.
  2. Kto w sejmie popiera automatyczną korektę mandatów, a kto zamierza ją zablokować.
  3. Kiedy posłowie muszą uchwalić zmiany, by zdążyły obowiązywać przed wyborami 2027 roku.
Loading the Elevenlabs Text to Speech AudioNative Player...

Audio generowane przez AI. Może zawierać błędy.

Rozpoczynająca się właśnie polityczna jesień będzie zapewne ostatnim okresem bieżącej kadencji sejmu, kiedy słychać jeszcze będzie o pomysłach na zmiany w prawie. Po nowym roku partie polityczne wrzucą wyższy bieg w wyborczej prekampanii.

Nowości w prawie wyborczym

Na nieco ponad rok przed przyszłorocznymi wyborami ruszyły prace nad zmianami w Kodeksie wyborczym. Proponowane zmiany obejmują m.in. powrót do powoływania sędziów na stanowiska komisarzy wyborczych czy zmniejszenie maksymalnej wielkości stałych obwodów głosowania, by ograniczyć kolejki w lokalach.

Najważniejsza zmiana dotyczy jednak postulatu podnoszonego przez ekspertów i analityków od kilkunastu lat. Mowa o tzw. korekcie demograficznej.

Ubiegłej jesieni zajęliśmy się jej tematem na naszych łamach. Niemal rok po naszej publikacji zanosi się na zmiany legislacyjne w tym zakresie.

Czym jest korekta demograficzna

Przypomnijmy zatem krótko problematykę tzw. korekty demograficznej. Posłów do sejmu wybiera się w 41 okręgach w całej Polsce. Z każdego okręgu wybiera się z góry zdefiniowaną liczbę posłów. Liczba ta jest pochodną liczby mieszkańców danego okręgu. Celem ustawodawcy jest zapewnienie proporcjonalnej reprezentacji poselskiej w każdym okręgu.

Proporcjonalność i równość wyborów parlamentarnych od dawna są jednak tylko teoretyczne. Ostatnia aktualizacja podziału mandatów miała miejsce w 2011 roku. W ostatnich 15 latach struktura demograficzna Polski zmieniła się znacząco i stary podział nie odzwierciedla już faktycznej reprezentacji struktury ludności.

Głos w Elblągu i Sosnowcu waży więcej niż w Warszawie

Skutek? Weźmy za przykład okręg warszawski i elbląski. W stolicy przypada (wg danych PKW z 2022 roku) ponad 82 tys. mieszkańców na jednego posła. Z kolei w okręgu elbląskim na jednego posła przypada niecałe 73 tys. mieszkańców. A ta różnica z roku na rok tylko się powiększa. Mówiąc inaczej – w Elblągu potrzeba mniejszej liczby głosów do zostania posłem niż w Warszawie, mimo konstytucyjnej równości i proporcjonalności wyborów.

Jeszcze większa różnica dotyczy okręgów z siedzibą w Sosnowcu i tzw. obwarzanka podwarszawskiego. W Sosnowcu jeden poseł reprezentuje ponad 66 tys. mieszkańców, a w obwarzanku – niemal 96 tys. mieszkańców.

Temat oczywiście nie jest nowy i potrzeba zmian jest doskonale znana.

– O ile PKW swoje ustawowe zadanie wykonuje – zgłaszała potrzebę zmian w 2014, 2018 i 2022 r., to kolejne sejmy – niezależnie od tego, kto miał akurat większość – zalecenia PKW ignorowały. I chyba to konsekwentne lekceważenie przez sejm podstawowej zasady demokracji, jaką jest równość wyborów, jest dla mnie najbardziej bulwersująca w tej sprawie – mówił prof. Jacek Haman, socjolog z Uniwersytetu Warszawskiego.

Poszczególne sejmy mogły to zrobić, ponieważ wdrożenie rekomendacji PKW nie było usankcjonowane prawnie.

Zmiany w okręgach mają być niezależne od polityków

Według nowego projektu zmian w Kodeksie wyborczym ma się to jednak wreszcie zmienić. Projekt ustawy przewiduje, że korekta liczby mandatów w okręgach byłaby ustalana co roku przez PKW i automatycznie wchodziła w życie drogą obwieszczenia w Dzienniku Ustaw.

Nowy projekt ustawy bierze pod uwagę także ewentualność niedopełnienia obowiązku przedstawienia nowego podziału mandatów przez PKW. Wówczas obowiązek aktualizacji struktury mandatów w okręgach spocząłby na barkach Naczelnego Sądu Administracyjnego.

Z decyzyjnego obiegu wypada sejm. To oznacza, że w przypadku wejścia zmian w życie kwestia podziału mandatów przestaje być kwestią polityczną, a staje się czysto administracyjną operacją. Normalnemu procesowi legislacyjnemu wciąż podlegałaby kwestia granic okręgów. Obecny projekt nowelizacji nie zakłada zmian w tym zakresie.

Jak zmieniłby się podział mandatów?

Jak zatem wyglądałby odświeżony podział mandatów? PKW na rok przed ostatnimi wyborami wywiązała się ze swojego ustawowego obowiązku i przedstawiła nową mapę podziału mandatów. Wynikało z niej, że zmiany powinny mieć miejsce w 21 z 41 okręgów. 11 okręgów traci 1 mandat – są to m.in. okręgi z siedzibami w Kielcach, Lublinie czy Elblągu. Inne 9 okręgów zyskuje z kolei po jednym mandacie – są to m.in. okręgi z siedzibami w Poznaniu, Gdańsku czy Rzeszowie. Zyskać dodatkowe 2 mandaty miałby okręg podwarszawski.

W styczniu tego roku poznaliśmy jednak nowsze stanowisko PKW w tej sprawie. Według tegorocznych wyliczeń Państwowej Komisji Wyborczej zmiany objęłyby jeszcze inne okręgi. O jednego posła mniej wybieraliby mieszkańcy Olsztyna i Opola wraz z okolicami. Mieszkańcy okręgu wrocławskiego wybieraliby o 2 posłów więcej, zaś mieszkańcy warszawskiego obwarzanka mieliby wybierać aż o 3 posłów więcej. Wizualizację proponowanych zmian zamieszczamy poniżej.

Ikona wykres interaktywny Wykres interaktywny

Terminy gonią

Sejm może dokonać zmian nie później niż na trzy miesiące przed dniem, w którym upływa termin zarządzenia wyborów do parlamentu w 2027 roku. Upraszczając: graniczną datą wejścia zmian w ustawie w życie jest połowa lutego 2027 roku. Posłowie i senatorowie mają zatem jeszcze nieco czasu, aby przegłosować zmiany. Biorąc jednak pod uwagę kampanijny kalendarz i polityczną zawieruchę, bieżąca jesień jest ostatnim dzwonkiem na zajęcie się projektem zmian.

Temat zmian w Kodeksie wyborczym był przedmiotem debaty sejmowej pierwszego dnia wrześniowego posiedzenia. W środę w sejmie odbyło się drugie czytanie senackiego projektu.

Koalicja za, prawicowa opozycja – przeciw

Za skierowaniem projektu do dalszych prac ma zagłosować koalicja 15 października.

– Konieczna jest nowelizacja Kodeksu wyborczego. Przede wszystkim w celu poprawy profesjonalizmu, transparentności oraz przywrócenia zaufania obywateli do państwa – mówiła Elżbieta Polak, posłanka Koalicji Obywatelskiej.

Posłowie koalicji zgodnie zwracali uwagę na konieczność zapewnienia równej reprezentacji poselskiej w okręgach.

– Ten projekt daje nowe narzędzia PKW i raz na zawsze uniezależnia kwestię liczby mandatów w okręgach – mówił Kamil Wnuk z Polski 2050.

Przeciwko projektowi będzie głosować Prawo i Sprawiedliwość. Posłanka PiS Barbara Bartuś przekonywała, że zmiany przeprowadzane są zbyt późno, a ponadto nie rozwiązują kwestii reprezentacji poselskiej Polaków mieszkających za granicą.

– Przedstawiony argument o konieczności zachowania konstytucyjnej proporcjonalności nie przekonuje nas. Jeżeli rzeczywiście chcielibyście państwo uczciwie uregulować kwestie równości wyborów to, dlaczego w ogóle nie rozwiązujemy problemu głosów obywateli polskich oddawanych za granicą? Te głosy nie są przecież uwzględniane przy ustalaniu liczby mandatów przypadających na poszczególne okręgi – zwracała uwagę Bartuś.

Stanowisko PiS nie dziwi, bowiem już przy okazji pierwszego czytania członkowie Prawa i Sprawiedliwości złożyli wniosek o odrzucenie projektu w całości.

Dużo ostrzejszy był nowy szef klubu parlamentarnego Rozwój Plus Łukasz Schreiber. Poseł krytykował nie tyle same zapisy, a uzasadnienie, w którym znajdziemy odniesienia do nieprawidłowości przy liczeniu głosów w ostatnich wyborach prezydenckich.

– Ten projekt to kpina i plucie w twarz Polakom – twierdził Schreiber.

Przeciwko projektowi zagłosuje także Konfederacja. Konfederacja Korony Polskiej ma poprzeć „rozwiązania służące wyborcom, ale nie poprze osłabiania ustawowych gwarancji niezależności wyborów”.

Przyszłość projektu zależy od prezydenta

Najbliższa przyszłość projektu to prawdopodobne dalsze prace na poziomie sejmowej Komisji Nadzwyczajnej do spraw zmian w kodyfikacjach. Później spodziewać się możemy głosowania nad wniesionymi poprawkami oraz całością projektu, który zapewne zostanie przyjęty przez sejmową większość.

Wiele wskazuje na to, że po raz pierwszy od kilkunastu lat sejm wysłucha głosów Państwowej Komisji Wyborczej oraz ekspertów, którzy wskazywali na rosnącą nierówność wyborczą.

Pozostaje pytanie, jak do zmian wyborczych odniesie się prezydent Karol Nawrocki.

Główne wnioski

  1. Obowiązujący od 2011 roku podział mandatów poselskich nie odzwierciedla już rzeczywistej struktury demograficznej Polski. W efekcie siła głosu wyborcy zależy dziś od miejsca zamieszkania. W okręgu warszawskim na jednego posła przypada ponad 82 tys. mieszkańców, a w okręgu elbląskim niecałe 73 tys. Jeszcze większa różnica dotyczy m.in. Sosnowca i podwarszawskiego obwarzanka.
  2. Nowy projekt nowelizacji Kodeksu wyborczego ma odebrać sejmowi decyzyjność w kwestii podziału mandatów i przekazać ją Państwowej Komisji Wyborczej, która miałaby aktualizować liczbę mandatów w okręgach co roku. Jeśli PKW nie wywiąże się z tego obowiązku, zadanie przejmie Naczelny Sąd Administracyjny. Zmiany muszą wejść w życie najpóźniej do połowy lutego 2027 roku, czyli na trzy miesiące przed terminem zarządzenia wyborów.
  3. Za skierowaniem projektu do dalszych prac opowiada się koalicja rządząca. Przeciwko głosować będą Prawo i Sprawiedliwość, Rozwój Plus oraz Konfederacja, choć z różnych powodów. PiS wskazuje na pominięcie kwestii głosów Polaków za granicą, a Rozwój Plus krytykuje uzasadnienie projektu odwołujące się do nieprawidłowości przy liczeniu głosów w wyborach prezydenckich. Otwartą kwestią pozostaje stanowisko prezydenta Karola Nawrockiego wobec ustawy.