Groclin szykuje się do produkcji rowerów wodorowych. Przeciera szlaki na rynku
Spółka Groclin chce jeszcze w tym roku rozpocząć w Polsce produkcję rowerów wodorowych. Pracuje jeszcze nad technologią, poszukuje inwestora i drogi wprowadzenia rowerów na rynek.


Z tego artykułu dowiesz się…
- Czy rowery wodorowe to już teraźniejszość, czy wciąż jeszcze przyszłość floty pojazdów, z których korzystają np. dostawcy czy kurierzy.
- Jak w trend elektromobilności i popularyzacji nowych technologii, swoją strategię rozwoju wpisuje spółka Groclin.
- Jaki jest plan rozwoju i produkcji rowerów wodorowych w Polsce nakreślony przez spółkę Groclin.
Michał Seidel, właściciel spółki Groclin, przyznaje, że rynek rowerów napędzanych wodorem pozostaje wciąż na bardzo wczesnym etapie rozwoju. Jego zdaniem, ich ograniczona adopcja wynika głównie z problemów infrastrukturalnych. Liczy jednak w najbliższych latach na wzrost w tym obszarze.
– Rynek rowerów elektrycznych (e-bike) w Polsce ma wzrosnąć z 370,6 mln dolarów w 2025 r. do 646 mln dolarów w 2029 r., co oznacza średnioroczny wskaźnik wzrostu (CAGR) na poziomie 14,90 proc. Biorąc pod uwagę rosnące zapotrzebowanie na ekologiczne środki transportu oraz zaangażowanie Polski w rozwój technologii wodorowej, rowery napędzane wodorem mogą także zyskać na popularności w nadchodzących latach. Na świecie rynek rowerów wodorowych ma osiągnąć wartość 24,7 mld dolarów do 2040 r. To szansa dla firm takich jak moja, które do wyścigu rynkowego w tym obszarze chcą się włączyć jako pierwsze – mówi Michał Seidel.
Groclin chce produkować wodorowe rowery
Przedsiębiorca w 2024 r. założył spółę Groclin, która pracuje nad produkcją rowerów wodorowych. Marka Groclin funkcjonowała na rynku znacznie wcześniej – Michał Seidel rozwijał ją w strukturach innej spółki, ale drogi jej współwłaścicieli się rozeszły, a on sam zaczął budować nowy biznes, korzystając z rozpoznawalnej już marki.
– Spółka Groclin rozpoczęła działalność od rowerów elektrycznych – wyprodukowaliśmy i sprzedaliśmy partię produktów. Prace w tym zakresie będziemy kontynuować, ale już wyłącznie na zlecenie naszych dotychczasowych klientów. Nie jest już możliwe, aby marka Groclin stała się synonimem rowerów elektrycznych, obecnie konkurencja jest zbyt duża. Uważam natomiast, że możemy stać się prekursorem produkcji rowerów wodorowych w Polsce i być z nimi utożsamiani. To mój cel. Myślę, że wzmacniający się trend ekologii i zrównoważonego transportu może otworzyć przed nami krajowy rynek. W przyszłości chciałbym wprowadzić wodorowe rowery Groclin także na Litwę, Łotwę, do Estonii, Czech, na Słowację oraz na rynek fiński – wymienia Michał Seidel.
Zdaniem menedżera
Biznesowa przyszłość jednośladów
Wyzwaniem pozostają jednak koszty zakupu takich pojazdów oraz brak odpowiedniej infrastruktury tankowania wodoru, co przy obecnej specyfice rynku szybkich dostaw – operującego na niewielkich marżach – ogranicza ekonomiczne uzasadnienie takiej inwestycji. Spodziewamy się jednak, że w miarę upowszechniania się tej technologii, rozwoju infrastruktury oraz spadku cen, rowery wodorowe mogą stać się interesującą i efektywną alternatywą. Z dzisiejszej perspektywy jest to jednak wciąż rozwiązanie przyszłości, które będziemy z uwagą obserwować.
Szansa na pierwsze rowery w 2025 r.
Firma Groclin rowery wodorowe rozwija we współpracy ze szwajcarską spółką HydroRide Europe AG, która z kolei korzysta z chińskich doświadczeń i technologii. Jesienią ubiegłego roku zadeklarowano, że produkcja rowerów zostanie uruchomiona w Polsce. Plan pozostaje aktualny. Na razie jednak nadal trwają prace projektowe nad rowerem.
– HydroRide Europe AG jest partnerem biznesowym Groclina. Wspólnie pracujemy nad prototypem wodorowego roweru. W dużym uogólnieniu szwajcarska spółka wnosi know-how, my zajmiemy się głównie produkcją. Na razie jeszcze prototyp roweru nie spełnia wszystkich moich oczekiwań. Dopracowujemy go pod względem technologicznym, funkcjonalnym, estetycznym itp. Zakładamy, że pierwsze rowery zjadą z linii produkcyjnej jeszcze w tym roku, bez względu na to, czy pozyskamy inwestora, czy nie – deklaruje Michał Seidel.
Groclin jest w trakcie poszukiwania inwestora, trwają rozmowy z potencjalnymi dostawcami kapitału. Celem jest pozyskanie 1,5 mln euro głównie na produkcję, ale także na dalsze prace badawczo-rozwojowe nad rowerem wodorowym i tworzenie nowych modeli. Na razie przedsiębiorca finansuje projekt samodzielnie.
Argumenty ekologiczne i finansowe
Groclin w pierwszej kolejności skoncentruje się na dopracowaniu „sharing bike”, a w dalszej kolejności roweru dla kurierów. Obecny model biznesowy nie zakłada sprzedaży rowerów wodorowych klientom indywidualnym.
– Rowery wodorowe mogą pod wieloma względami, w tym technologicznymi i kosztowym, okazać się korzystne dla odbiorców biznesowych. Na razie, poza pasjonatami, nie widzę jeszcze możliwości upowszechnienia ich wśród klientów indywidualnych – dla nich bardziej opłacalne pozostaną rowery elektryczne – mówi Michał Seidel.
Wyjaśnia, że rowery Groclin mają być zasilane nabojami wodorowymi. Jeden pozwoli na przejechanie 60 km.
– Naboje są kompaktowe i zmieszczą się w plecaku. Postawiliśmy na łatwość ich wymiany. Nabój będzie mieć pojemność 20 gramów wodoru. W zbiorniku ciśnienie wynosi do 10 barów, więc jego użytkowanie będzie bezpieczne. A zbiorniki wielokrotnego użytku. Dodatkowo chcę, aby rowery miały lekką i wygodną w użytkowaniu konstrukcję, nad czym cały czas pracujemy. Kapitał inwestorski mógłby nam pomóc w realizacji dalszych prac badawczo-rozwojowych i jeszcze większej optymalizacji parametrów użytkowania rowerów – dodaje Michał Seidel.
Przedsiębiorca wskazuje, że bateria wodorowa ma przewagę nad litowo-jonową – jest bezpieczniejsza, może być kilkukrotnie dłużej eksploatowana, wykazuje większą neutralność klimatyczną.

Główne wnioski
- Spółka Groclin stawia na rowery wodorowe, licząc na rosnące zapotrzebowanie na ekologiczne środki transportu. Rynek rowerów wodorowych jest na wczesnym etapie rozwoju, firma chce więc ugruntować swoją pozycję jako jedna z pierwszych.
- Groclin poszukuje obecnie inwestora. Chce przyspieszyć z pracami badawczo-rozwojowymi, ale także móc wystartować z produkcją na większą skalę.
- „Wyzwaniem pozostają jednak koszty zakupu takich pojazdów oraz brak odpowiedniej infrastruktury tankowania wodoru, co przy obecnej specyfice rynku szybkich dostaw – operującego na niewielkich marżach – ogranicza ekonomiczne uzasadnienie inwestycji” – mówi Adriana Jałocha, dyrektor ds. operacyjnych w Glovo Polska, oceniając szanse szybkiego wprowadzenia rowerów wodorowych w jej branży.