Iran: Zabici i ranni. UE wciąż nie reaguje
W Iranie trwają największe antyrządowe protesty od lat. Zginęły już setki osób – zarówno demonstrantów, jak i funkcjonariuszy – w czasie brutalnej pacyfikacji, która rozpoczęła się pod koniec grudnia po gwałtownym spadku wartości riala i załamaniu gospodarczym. Tymczasem reakcja Unii Europejskiej jest powściągliwa, a działania dyplomatyczne i sankcyjne dalekie od tego, czego oczekują aktywiści i część krajów członkowskich. Inaczej działa Donald Trump.
Z tego artykułu dowiesz się…
- Jak UE reaguje na krwawe tłumienie manifestacji przez reżim w Iranie.
- Co zapowiada Donald Trump.
- Dlaczego Irańczycy wyszli na ulice.
Iran znalazł się w jednym z najbardziej niebezpiecznych momentów swojej historii od czasu rewolucji islamskiej w 1979 roku. Fala protestów, która wybuchła 28 grudnia po załamaniu się irańskiego riala, szybko przerodziła się z demonstracji socjalnych w otwarte wezwanie do obalenia Islamskiej Republiki. Według Human Rights Activists News Agency demonstracje objęły 585 miejscowości we wszystkich 31 prowincjach kraju, a liczba aresztowanych to ponad 10 tys. osób.
Skala represji jest trudna do oszacowania. Od 8 stycznia władze w Teheranie wprowadziły niemal całkowity blackout internetowy. To znacząco ogranicza napływ informacji z kraju. Według ONZ-etu i organizacji praw człowieka dane, które docierają na Zachód, najpewniej pokazują jedynie fragment rzeczywistej skali przemocy.
Irański urzędnik, który zastrzegł sobie anonimowość, poinformował agencję Reuters, że w protestach, które ogarnęły Iran od 28 grudnia, zginęło około 2 tys. osób. Wśród ofiar znajdują się członkowie sił bezpieczeństwa. Władze Irańskiej Republiki opisują to jako walkę z „terrorystami”. Protestujących oskarżają o działanie na rzecz obcych mocarstw.
Wysoki Komisarz ONZ-etu ds. Praw Człowieka, Volker Türk, powiedział we wtorek, że jest przerażony represjami wobec protestów w Iranie. Według organizacji pozarządowej, pochłonęły one setki ofiar od początku demonstracji. Uznał, że „zabijanie pokojowych demonstrantów musi się skończyć, a nazywanie protestujących terrorystami w celu usprawiedliwienia przemocy wobec nich jest niedopuszczalne”.
Reakcja UE: obserwowanie konfliktu zamiast zdecydowanej interwencji
Unia Europejska konsekwentnie potępia przemoc i domaga się respektowania praw człowieka, ale jej kroki w praktyce pozostają ostrożne i etapowe.
Kaja Kallas, szefowa unijnej dyplomacji, chce zaproponować nowe sankcje wobec Iranu w odpowiedzi na brutalne tłumienie protestów. Sugestie obejmują rozszerzenie listy sankcyjnej o kolejnych urzędników i podmioty odpowiedzialne za represje.
Warto wiedzieć
Sankcje UE wobec Iranu
Unia Europejska od lat stosuje sankcje wobec Iranu w odpowiedzi na łamanie praw człowieka, program nuklearny i wsparcie dla wojny Rosji w Ukrainie. Te środki obejmują zakazy podróżowania, zamrożenie aktywów oraz ograniczenia handlu. System sankcji został znacząco rozszerzony od 2022 roku i obejmuje już dziesięć pakietów restrykcji wobec osób i podmiotów odpowiedzialnych za represje i naruszanie praw człowieka. Sankcje zostały przedłużone do 13 kwietnia 2026 roku i są corocznie odnawiane.
Unijny rzecznik Anouar El Anouni potwierdził, że UE rozważa surowszy pakiet sankcji i ma już pewne narzędzia gotowe do użycia. Nowe środki wymagałyby jednak zgody wszystkich państw członkowskich.
Parlament Europejski posuwa się dalej niż instytucje wykonawcze: przewodnicząca Roberta Metsola wprowadziła zakaz wstępu dla irańskich dyplomatów do budynków PE i wezwała do pilnego działania.
Jednak Unia nie podjęła dotąd bezpośrednich działań militarnych ani ostrzejszych sankcji, takich jak uznanie Korpusu Strażników Rewolucji Islamskiej (IRGC) za organizację terrorystyczną – choć kilka państw członkowskich, w tym Niemcy i Francja, domagają się tego.
Zdaniem eksperta
Nie mogę już znieść tych komunikatów Unii Europejskiej, które mówią – monitorujemy sytuację.
Między retoryką a działaniem
Europie brak jedności co do strategii wobec Iranu. Komisja Europejska i Rada pozostają ostrożne, unikając eskalacji konfliktu, podczas gdy Parlament Europejski i niektóre stolice wzywają do twardszego kursu.
Ursula von der Leyen podkreśla solidarność z protestującymi, potępiając przemoc i zapewniając o wsparciu dla praw obywatelskich.
Kraje takie jak Francja czy Niemcy wydają oświadczenia potępiające represje i naciskające na dalsze sankcje.
Mimo licznych apeli Bruksela wciąż unika bezpośredniej konfrontacji z Teheranem i trzyma się scenariusza stopniowych sankcji zamiast radykalnych kroków. To według krytyków znaczy niewiele wobec skali tragedii, w której zginęły tysiące osób.
Trump podnosi stawkę
Na tle ostrożnych reakcji Unii Europejskiej, Donald Trump wyraźnie podkręca napięcie. Prezydent USA wielokrotnie groził, że Stany Zjednoczone przyjdą z pomocą irańskim demonstrantom, jeśli reżim będzie kontynuował brutalne represje. Na platformie Truth Social napisał: „jesteśmy gotowi i uzbrojeni”.
Równolegle Trump sięga po narzędzia gospodarcze. W poniedziałek ogłosił 25-procentowe cła dla każdego kraju prowadzącego handel z Iranem. To uderza przede wszystkim w Chiny – największego partnera handlowego Teheranu. To ruch, który znacząco wykracza poza dotychczasową linię UE i zwiększa ryzyko globalnej eskalacji gospodarczej.
Jednocześnie Biały Dom sygnalizuje, że dyplomacja wciąż pozostaje opcją. Rzeczniczka administracji Karoline Leavitt przyznała, że ton irańskich władz w prywatnych rozmowach z Waszyngtonem jest znacznie bardziej pojednawczy niż publiczne deklaracje o gotowości do wojny.
Eksperci wskazują, że wachlarz opcji Trumpa jest szeroki: od precyzyjnych uderzeń militarnych, przez operacje cybernetyczne, aż po dostarczenie terminali Starlink, które pozwoliłyby Irańczykom ominąć rządową cenzurę i blackout internetowy.
Właśnie stał się jednym z kluczowych symboli obecnego kryzysu – protestujący próbują wykorzystywać satelitarne połączenia do przesyłania nagrań represji, choć Teheran podejmuje próby ich zagłuszania.
Europa na bocznym torze, ale stosuje sankcje
Na tym tle Unia Europejska jawi się jako aktor coraz bardziej marginalizowany. O ile Bruksela potępia przemoc państwową, o czym mówił Emmanuel Macron, i zapowiada kolejne sankcje, o tyle inicjatywa strategiczna wyraźnie przesuwa się w stronę Waszyngtonu. Nawet w Niemczech kanclerz Friedrich Merz mówi już otwarcie o „ostatnich dniach i tygodniach” reżimu w Teheranie. Tymczasem UE wciąż debatuje nad kolejnymi krokami.
Dla UE to moment prawdy: albo wyjdzie poza deklaracje i sankcyjne minimum, albo utrwali swój wizerunek komentatora historii, obserwującego, jak inni decydują o losach Bliskiego Wschodu.
Warto wiedzieć
Słabość reżimu
Protesty wybuchły w momencie wyjątkowej słabości państwa irańskiego. Gospodarka jest wyniszczona sankcjami i inflacją, kraj zmaga się z kryzysem niedostatku wody. Jednocześnie Iran poniósł w ostatnim roku strategiczne straty regionalne: Hamas i Hezbollah zostały poważnie osłabione, Syria – kluczowy sojusznik – przestała być stabilnym zapleczem, a irański program nuklearny został cofnięty po amerykańskich uderzeniach w czerwcu 2025 roku.
Brak wody
Do kryzysu politycznego dochodzi kryzys wodny. Iran doświadcza najgorszej suszy od dziesięcioleci, z malejącymi opadami, które w niektórych regionach były o około 80-90 proc. niższe od normy. To powoduje, że zbiorniki i rzeki nie są zasilane tak jak kiedyś. Wiele zbiorników, które dostarczają wodę pitną do Teheranu, są praktycznie puste. Rezerwy w kilku najważniejszych tamach spadły do najniższego poziomu w historii pomiarów, co grozi Day Zero – dniem, w którym z kranu nie poleci woda.
Prezydent Iranu Masud Pezeszkian publicznie ostrzegał, że jeśli nie zaczną padać deszcze, Teheran może stać się niezdolny do dalszego funkcjonowania jako stolica i może być konieczna jego ewakuacja.
Kryzys wodny doprowadził już do protestów, zwłaszcza rolników i społeczności wiejskich, którzy tracą dostęp do swoich praw wodnych i doświadczają przerw w dopływie wody i energii.
Mimo to, jak dotąd nie pojawiły się jednoznaczne pęknięcia w aparacie władzy. Strażnicy Rewolucji i struktury bezpieczeństwa pozostają lojalne wobec najwyższego przywódcy Alego Chameneiego – przynajmniej oficjalnie. To sprawia, że scenariusz szybkiego upadku reżimu jest niepewny.
Iran stoi dziś na rozdrożu: między eskalacją przemocy, chaotycznym upadkiem reżimu a kontrolowaną transformacją, być może pod presją zewnętrzną. Donald Trump – bardziej niż Bruksela – zdaje się gotów wymusić zmianę biegu wydarzeń. Ale ryzyko niezamierzonych konsekwencji pozostaje ogromne.
Główne wnioski
- Unia Europejska konsekwentnie potępia przemoc i domaga się respektowania praw człowieka, ale jej kroki w praktyce pozostają ostrożne i etapowe. Wspólnota utrzymuje sankcje, środki obejmują zakazy podróżowania, zamrożenie aktywów oraz ograniczenia handlu. System sankcji został znacząco rozszerzony od 2022 roku i obejmuje już dziesięć pakietów restrykcji wobec osób i podmiotów odpowiedzialnych za represje i naruszanie praw człowieka. Sankcje zostały przedłużone do 13 kwietnia 2026 roku i są corocznie odnawiane.
- Prezydent USA wielokrotnie groził, że Stany Zjednoczone przyjdą z pomocą irańskim demonstrantom, jeśli reżim będzie kontynuował brutalne represje. Na platformie Truth Social napisał: „jesteśmy gotowi i uzbrojeni”. Równolegle Trump sięga po narzędzia gospodarcze. W poniedziałek ogłosił 25-procentowe cła dla każdego kraju prowadzącego handel z Iranem, co uderza przede wszystkim w Chiny – największego partnera handlowego Teheranu.
- Protesty wybuchły w momencie wyjątkowej słabości państwa irańskiego. Gospodarka jest wyniszczona sankcjami i inflacją. Kraj zmaga się z kryzysem niedostatku wody, który grozi ewakuacją Teheranu. Jednocześnie Iran poniósł w ostatnim roku strategiczne straty regionalne. Hamas i Hezbollah zostały poważnie osłabione, Syria – kluczowy sojusznik – przestała być stabilnym zapleczem. Irański program nuklearny został cofnięty po amerykańskich uderzeniach w czerwcu 2025 roku.